Finanse samorządów

Widzisz posty znalezione dla hasła: Finanse samorządów





Temat: Tchórzom z PiS


skx wrote:
spp napisał(a):

| No właśnie od kontroli finansów samorządów.
| Takie NIK-i w skali województwa.

To skąd najsłynniejszy w Polsce most w polu?


teraz go będą kontrolować, więc może zdążą z wynikami przed rokiem 2100:)
moon

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Gilowska, Glapiński i Kaźmierczak do RPP
ŁŻECIE! gazeta.pl
"Zyta Gilowska to prof. KUL, specjalistka od finansów samorządów, posłanka Platformy Obywatelskiej, z której musiała odejść gdy zarzucono jej nepotyzm. "

NIE MUSIAŁA ODEJŚĆ, odeszła sama.
Musiała jedynie nie wystawiać swego syna na I miejscu
listy wyborczej PO do Sejmu w Lublinie. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Jan Sulmicki nie chce być prezesem NBP
Problem w tym, że Zyta jest specjalistką od
finansów samorządów, cała jej kariera naukowa przebiegała w tej dziedzinie. A
nie makroekonomistą. Otwartą sprawą jest również jej odporność na ręczne
sterowanie.

adas313 napisał:

> > zytka to "guru polskich liberałów"???
>
> Była!
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Ranking Unii Metropolii Polskich
ostatnio czytałem jakiś wywód esperta od finansów samorządów nt. wzrastajacego
zadłużenia miast, i konkluzja była taka, że zadłużenie w rozsądnych ramach jest
czymś normalnym i wręcz pożadanym, bo miasto bez zadłużenia, to miasto w którym
władze nic nie robią i nie mają pomysłu na miasto. Zresztą oczywisyte jest, że
w dzisiejszych czasach rozwój opiera się na kredytach, a środki własne są tylko
narzędziem do zdobycia większych sum na rozwój, nie mówiąc już o pozyskiwaniu
funduszy UE. Przykład innych duzych miast pokazuje to wyraźnie. Jak i wyraźnie
widać jak niestety oddalamy się od tych miast. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Czy rzecznik prasowy RIO namawiał instytucje pu...
widzę, że kotek chyba w główce mieszka, takie ciekawe rzeczy Pani wypisuje;))
i używa takich trudnych słów jak dyskredytacja; jakoś w sprawie póki co żaden
samorządowiec głosu nie zabiera, a tu chodzi właśnie o to, że owe
stowarzyszenie żyje z samorządem i RIO (poprzez osobę szefa) od lat wielu w
dosyc chorobliwej, jak na mój gust, symbiozie, która obie te
publiczneinstytucje osłabia, bo tak się składa, że RIO jest od kontroli
finansów samorządów, tymczasem jej szef zbudował dość elitarną instytucję III
sektora, która właśnie z samorządów zyje; i jakoś dziwnie skazana jest od lat
na sukces...
uważam, że gdyby nie pozycja owego Pana w administracji publicznej i to w jej
bardzo specyficznym organie, za chiny ludowe owe stowarzyszenie sukcesów by
nie odnosiło- to mój pogląd i tyle. A co owocnej współpracy z samorządem to z
tego co wiem ta współpraca różnych rzeczy dotyczy...
zna Pani pałac w Mświwojowie (Targoszynie)? prawda że urocze miejsce? do tego
jak ładnie wyremontowane, nieprawdaż, ciekawe kto za to zapłacił, kto teraz
użytkuje obiekt? Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Przyszłoroczny budżet ze sporym deficytem
Mowa o przewidywanych skutkach kryzysu dla finansów samorządów
lokalnych i regionalnych, a radny Karaś wali ni z gruchy ni z
pietruchy o sytuacji kraju. I tak dobrze, że nie zaczął pisać o
cenach paliw, bo przecież mógł. Ostatnio spadły, więc pewnie żadnego
kryzysu nie ma. Spokojnie można się zadłużać. W razie czego
socjalistyczne państwo długi miasta anuluje. Przecież miasto nie
zbankrutuje. Najwyżej nie zapłaci wykonawcom miejskich inwestycji i
to oni wtedy zbankrutują. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Kraków nie chce weta wojewody!
Kolego..jeżeli nie wiesz o co chodzi w ustawie,to siądź z powrotem i oglądaj telewizję rządową,albo słuchaj toruńskiego radia rządowego,bo napewno z tamtąd masz swoje wiadomości i rozmyślenia..to jest właśnie ból Polski - nigdzie w cywilizowanym kraju nikt nie wtrąca się do finansów samorządów,ale w Polsce chcą centralizacji,żeby więcej nakraść.. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Miasta zaciskaja pasa
Miasta zaciskaja pasa
W GW ukazał sie artykuł na temat finansów samorządów i co widać a że
w Szczecinie "przegląda się wydatki i na razie obcina środki na
przedszkola" w żadnym innym mieście tego się nie robi za to w
Warszawie, Krakowie czy Gdańsku zaczęto od siebie czyli nie będa
wypłacane premie i nagrody dla urzędników!!! Coż Pan na to Panie
Krzystek? Rozumiem że "olew totalny" tematu? Pewnie Pana dzieci już
duże...Co sie dzieje w tym cholernym mieście??? Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Tchórzom z PiS
skx napisał(a):

spp napisał(a):

| A po co są Regionalne Izby Obrachunkowe?

Nie wiem, po co?


No właśnie od kontroli finansów samorządów.
Takie NIK-i w skali województwa.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Tchórzom z PiS
spp napisał(a):


No właśnie od kontroli finansów samorządów.
Takie NIK-i w skali województwa.


To skąd najsłynniejszy w Polsce most w polu?

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Uwięzione na wyspie konie potrzebują pomocy
Konie można sprzedać do Włoch na konserwy dla kotów i
podreperować samorządowe finanse.
Tylko koni, tylko koni żal. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Jerzy Sawka oszalał? Nie on napisalal artykul !
Red. Jerzy Sawka oszalał a Szczecin tonie!
Agencja Standard & Poor's poinformowała, iż utrzymała długoterminowy rating
na poziomie BBB dla Miasta Szczecina. Perspektywa ratingu jest stabilna.

"Utrzymanie oceny jest wynikiem uchwalonej w roku 2003 ustawy dotyczącej
finansów samorządów terytorialnych, której zapisy zmniejszają zależność
Miasta od transferów z budżetu państwa i wprowadzają wyrównanie składników w
oparciu o określone formuły", powiedział analityk Standard & Poor's -
Christian Esters. "Mimo, iż oczekuje się że całkowite skutki tego rozwiązania
będą dla Szczecina w 2004 r. neutralne, nowy system dochodów ma wpływ na
zwiększenie przejrzystości finansów samorządu terytorialnego".

Ocena odzwierciedla profil gospodarczy Miasta, którego przewagą są dobre
połączenia transportowe z Europą Zachodnią. Ponadto, wykonanie budżetu
Szczecina, mimo wpływu reformy administracyjnej zapoczątkowanej w 1999 r.
oraz powolnego wzrostu gospodarczego, zostało uchronione przed znacznym
pogorszeniem dzięki rozważnemu zarządzaniu budżetem Miasta.

Pozytywny wpływ na ocenę ma wciąż utrzymywane na niskim poziomie zadłużenie w
wysokości 30% dochodów operacyjnych w roku 2003, jak i rozważne, prowadzone
na wysokim poziomie i przejrzyste zarządzanie finansami.

Czynnikiem ograniczającym ocenę ratingową jest mała elastyczność w zakresie
wzrostu dochodów, co wynika z faktu ustalania stawek podatków przez rząd
centarlny. Ograniczający wpływ na ocenę mają także problemy lokalnego sektora
morskiego, wynikające z bankructwa w 2002 r. Stoczni Szczecińskiej -
największego pracodawcy w mieście i jednej z największych stoczni na świecie,
co wpłynęło na spadek udziałów Miasta w podatku dochodowym.

"Standard & Poor's spodziewa się, iż Szczecin będzie w dalszym ciągu
rozważnie zarządzał finansami", stwierdził pan Esters. "Zadłużenie Szczecina
mogło by wzrosnąć w celu sfinansowania wydatków inwestycyjnych, ale oczekuje
się, iż pozostanie na poziomie niższym niż w innych miastach Polski
ocenianych przez Standard & Poor's."

Frankfurt - (Standard & Poor's) 2 marca 2004

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Szczecin tonie?
Szczecin tonie?
Agencja Standard & Poor's poinformowała, iż utrzymała długoterminowy rating
na poziomie BBB dla Miasta Szczecina. Perspektywa ratingu jest stabilna.

"Utrzymanie oceny jest wynikiem uchwalonej w roku 2003 ustawy dotyczącej
finansów samorządów terytorialnych, której zapisy zmniejszają zależność
Miasta od transferów z budżetu państwa i wprowadzają wyrównanie składników w
oparciu o określone formuły", powiedział analityk Standard & Poor's -
Christian Esters. "Mimo, iż oczekuje się że całkowite skutki tego rozwiązania
będą dla Szczecina w 2004 r. neutralne, nowy system dochodów ma wpływ na
zwiększenie przejrzystości finansów samorządu terytorialnego".

Ocena odzwierciedla profil gospodarczy Miasta, którego przewagą są dobre
połączenia transportowe z Europą Zachodnią. Ponadto, wykonanie budżetu
Szczecina, mimo wpływu reformy administracyjnej zapoczątkowanej w 1999 r.
oraz powolnego wzrostu gospodarczego, zostało uchronione przed znacznym
pogorszeniem dzięki rozważnemu zarządzaniu budżetem Miasta.

Pozytywny wpływ na ocenę ma wciąż utrzymywane na niskim poziomie zadłużenie w
wysokości 30% dochodów operacyjnych w roku 2003, jak i rozważne, prowadzone
na wysokim poziomie i przejrzyste zarządzanie finansami.

Czynnikiem ograniczającym ocenę ratingową jest mała elastyczność w zakresie
wzrostu dochodów, co wynika z faktu ustalania stawek podatków przez rząd
centarlny. Ograniczający wpływ na ocenę mają także problemy lokalnego sektora
morskiego, wynikające z bankructwa w 2002 r. Stoczni Szczecińskiej -
największego pracodawcy w mieście i jednej z największych stoczni na świecie,
co wpłynęło na spadek udziałów Miasta w podatku dochodowym.

"Standard & Poor's spodziewa się, iż Szczecin będzie w dalszym ciągu
rozważnie zarządzał finansami", stwierdził pan Esters. "Zadłużenie Szczecina
mogło by wzrosnąć w celu sfinansowania wydatków inwestycyjnych, ale oczekuje
się, iż pozostanie na poziomie niższym niż w innych miastach Polski
ocenianych przez Standard & Poor's."

Frankfurt - (Standard & Poor's) 2 marca 2004
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Praja godać
Praja godać
Jeszcze przewrotnie napiszę, że przy wszystkich wpadkach i głupich hasłach
(tych separatystycznych i antypolskich, szczególnie tych rozmyślnie
obraźliwych) zarówno RAŚ, jak i nawet ZLNŚ spełniły jedną pożyteczną rolę,
której nie można nie doceniać: zwróciły uwagę na wieloletnie marginalizowanie
i spychanie w "zacisze domostw" dialektu śląskiego oraz kultury regionalnej -
powodujące, że niejeden Ślązak wstydził się publicznie choćby odezwać
szczególnie poza Górnym Śląskiem (coś fatalnego, to było wręcz sprzeczne z
najlepszymi tradycjami niegdyś tolerancyjnej wielkiej Rzeczypospolitej Obojga
Narodów, nie zawsze przyjaznego dla wszystkich mieszkańców domu, ale jednak
domu dla milionów ludzi wszelkich wyznań i wielu języków w najprzeróżniejszych
odmianach lokalnych).

Można liczyć, że dzięki nim opisane zjawisko odejdzie wreszcie do lamusa - ale
z drugiej strony liczę, że podejście do relacji "lokalny-ogólnokrajowy,
ogólnonarodowy" stanie się bardziej wypośrodkowane wśród specjalistów od
tropienia dyskryminacji maluczkich w naszym kraju.

Remedium na zachowanie gwary śląskiej jest po prostu jej używanie, rodzice
muszą przekazywać swoją kulturę dzieciom, z pokolenia na pokolenie. Tymczasem
często uczą dzieci od razu standardu i nie ma tzw. przekazu kulturowego.

Trzeba też pamiętać o tym, że same gwary śląskie są żywe i same się również
zmieniają - nie są takie same, jak sto lat temu (nawet polszczyzna standardowa
nie jest obecnie taka sama, jak przedwojenna - nawet niektóre reguły
ortograficzne uległy pewnym modyfikacjom). Nie da się ich "zamrozić" w jakiejś
wzorcowej postaci - zwłaszcza, że takiej nigdy nie było - chyba, że podejmując
jakieś arbitralne decyzje - konstruując nowy standard, konkurencyjny wobec
ogólnopolskiego.

Taki zabieg może spowodować co najwyżej rozerwanie pewnych naprawdę silnych
więzi łączących rdzennych mieszkańców Górnego Śląska z resztą Polaków oraz
izolację w efekcie raczej niewielkiej grupy "Ślązakowców" - czyli kolejny
podział, będący pewną kontynuacją nieustannych działów Śląska - jakie go
dotykały od XII wieku! Uważam, że to byłoby niedobre dla wszystkich.

Zatem Górnoślązacy chcąc zachować regionalną mowę muszą po prostu realizować
jej odwieczną funkcję - godać, godać! W sklepie, urzędzie, w pracy, w domu
(przekaz kulturowy!) - inaczej dialekt zaniknie. W przeciwnym wypadku żadna
kodyfikacja mu nie pomoże. Standardu (języka literackiego, pisanego) nauczy
szkoła i wszechobecne media (które skądinąd też częstokroć posługują się
językiem mówionym i bez sztucznych zabiegów mogą pielęgnować kulturę
regionalną - zarówno szkoła, jak media - moja najlepsza nauczycielka w
podstawówce godała zawsze i wszędzie, uczyła matematyki, cieszyła się wielkim
szacunkiem nawet najgorszych łobuzów w tamtej szkole - miała autorytet po prostu).

W ten sposób można zachować regułę złotego środka pomiędzy lokalną specyfiką
oraz potrzebami ogólnokrajowej komunikacji - bez tworzenia podziałów i barier.
Ewentualna autonomia wydaje mi się dzisiaj już utopijna (różnice regionalne
ogromnie zmalały i wśród samych mieszkańców regionu ta idea raczej nie
znajdzie poparcia większości), natomiast wzmocnienie samorządności jest jak
najbardziej możliwe i pożądane z uwagi na potrzebę aktywizacji społeczności
lokalnych (poczucia odpowiedzialności za własne otoczenie).

Najważniejszym celem z punktu widzenia interesów (nie tylko regionu, ale całej
Polski - tu nie sposób wykazać sprzeczności bez złej woli) moim zdaniem
pozostaje zjednoczenie i korekta granic województw górnośląskich odnośnie
Częstochowy (która spokojnie może a nawet powinna wzmocnić województwo łódzkie
przemianowane na środkowopolskie przy okazji poprawy w skali całego kraju
szeregu fatalnych deformacji reformy administracyjnej Buzka - nie ma żadnego
sensu funkcjonowanie takich kadłubków, jak tzw. świętokrzyskie czy lubuskie -
osłabiają tylko strukturę kraju, dyskusyjne jest w tym kontekście również tzw.
podkarpackie a nawet warmińsko-mazurskie; jest także przeraźliwie dużo
powiatów - niemal dublujących gminy, bo niewiele od nich większych), dalsze
urealnienie finansów samorządów, utworzenie rzeczywiście funkcjonującego
związku metropolitalnego GŚ (nie zaistnieje poza papierowymi deklaracjami bez
własnego aparatu wykonawczego - np. prezydenta całości oraz bez prawdziwego
budżetu). I tyle. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Unia Europejska - naga prawda
Gość portalu: Pello napisał(a):

> Bardzo się cieszę, że są ludzie tacy jak Ty Bartku - błyskotliwi,
> przewidujący, analicztycznie myślący, kalkulujący wszystkie dane bieżące i
> prognozowane. Świetnie wyszkoleni zwłaszcza na prywatnych studiach. I na
> dodatek mówiący o sobie: mam liberalne (niemal libertyńskie poglądy).

Z pewnością to nie studia wyszkoliły (uczyli mnie głównie Keynes'iści). Wielu
moich kolegów ze studiów padło ich ofiarą - dlatego że przyjmowali
bezkrytycznie wszystkie "dogmaty" podawane im do wykucia na blachę.

Dobry ekonomista (ja się za ekonomistę w pelnym tego słowa znaczeniu nie
uważam) to nie jest człowiek znający reguły ekonimii. Dobry ekonomista to
człowiek umiejący przewidzieć skutki dzisiejszych zmian.

> Supero, widziałem na własne oczy jak tacy jak Ty rozkładali najlepsze firmy.
> Dlaczego? Bo wszyscy nie mieli jednego: zdrowego rozsądku, tylko dogmaty
> ekonomiczne wyklepane za zajęciach, prowadzonych zazwyczaj przez polityków
> lub ich doradców (tu pozdrawiam mojego ulubieńca, klinicznego przypadka -
> na dr Zbigniewa Kuźmiuka)

:) U Kuźmiuka miałem poprawkę bo zgubił moją pracę przed wpisaniem jej do
protokołu. Ale widzisz - Kuźmiuk to przykład nauczyciela, na którego miałem
uczulenie. Zaliczyłem jego wykady (i 2x egzmin) bo musiałem. Nie pamiętam
niczego z jego "Finansów samorządów lokalnych". Niech je szlag trafi. Co
prawda słuchałem jego wywodów z zaciekawieniem - o ilu jeszcze to absurdalnych
rozwiązaniach naliczania dopłat do budżetu gminnego jeszcze się dowiem?

Wszystko co zostawiłem sobie w głowie ze studiów pochodzi z pierwszych
czterech semestrów. To były podstawowe reguły ekonomii - niepodważalne i
zawsze obowiązujące. To czego chcieli mnie nauczyć potem, to już przejawy
chciejstwa ekonomistów i naciąganie reguł do granic mozliwości.

W ekonomii dominują dwie szkoły - Keynes'iści i monetaryści. Uogulniając
socjaliści, ludzie myślący że gospodarką mozna się bawić dowolnie ją sterując
sa Keynes'istami. Liberałowie gospodarczy (ci od wonego rynku) to np. ja.

Wolnym rynkiem kieruje jedna podstawowa zasada (pierwsze zajecia z
mikroekonomii) zobrazowana na wykresie jako krzywe popytu i podaży. Wszystko
co trzeba wiedzieć o ekonomii to absolutnie zrozumieć ten wykres. I umieć do
tej wiedzy odnieść to co się dzieje dookoła.

> Ignorantem ekonomicznym zostałem wtedy, gdy sam
> cząłem prowadzić firmę.
> Okaleczyła mnie okrutna rzeczywistość, która pokazała mi jak rzeczywistość
> zmienna jest i drwiąca sobie z prostych wskaźników ekonomicznych.

Tylko dlatego że nasze prawo stanowią własnie ignoranci ekonomiczni.

> Jest ona
> jak poker, różni się jedynie wysokością stawek w puli, doborem graczy i
> umiejscowieniem stolika.

Poker ma jasne zasady (prawa). Poker w Polskim wydaniu polega na tym że gracze
nie mają pojecia ile talii kart jest w grze.

Pozdrawiam

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku

 

Powered by WordPress dla [tu i tam]. Design by Free WordPress Themes.