filozofowie przyrody

Widzisz posty znalezione dla hasła: filozofowie przyrody





Temat: Prawo Przyczynowo- skutkowe
On Fri, 14 Jan 2005 11:24:40 +0100, "Kowdlar" <elu@interia.pl
wrote:


Jest sobie taka implikacja

(skutek==przyczyna tego skutku)

To jest stwierdzenie, że warunkiem koniecznym dla zaistnienia skutku jest
przyczyna tego skutku

Oczywiście skutek i przyczyna są powiązane fizykalne, w funkcji czasu zawsze
przyczyna poprzedza skutek Ale twierdze, że jeśli tę implikację, to jest
(skutek==przyczyna skutku) uznam, za pewnik zawsze prawdziwy, to z tego
pewnika potrafię udowodnić istnienie Boga(za św. Tomaszem) i jeszcze kilka
ciekawych rzeczy, zapraszam matematyków na grupę filozofii, pl.sci.filozofia
do watków Dowód istnienia Boga, Logika przyrody i pokrewnych.
Na koniec jeszcze stwierdzę, ze za pomocą tego zdania logicznego(tej
implikacji) mogę zdefiniować kilka ciekawych pojęć, np
Prawo przyczynowo skutkowe=def:Dla każego skutku prawdziwe jest
(skutek==przyczyna tego skutku)
I jeszcze na koniec stwierdzam ,ze nie ma wynikania w drugą stronę ,zdanie
logiczne(implikacja) (przyczyna  skutku==skutek )może być fałszywe. Ciekawi
mnie podejście profesjonalnych logików , czy też matematyków przyrody


Ja nie jestem "filozofem przyrody" ale z logika mam stycznosc.
Odsylam cie wiec do podstawowych podrecznikow logiki abys troche
postudiowal zanim zaczneisz pisac bzdury.

A.L.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Ks. Michał Heller laureatem nagrody Tempeltona
Odnoszę wrażenie, że większość tych, którzy wypowiadają się na tym forum nigdy
nie czytali ks Hellera, który jest filozofującym fizykiem albo filozofem
przyrody. Ale nie zgadzam się z żądaniem zakazu głosowania przez internet. Na
różnego rodzaju forach widoczni są najbardziej zjadliwi i sfrustrowani
internauci, lecz to nie powinno wpływać na opinię o wszystkich korzystających z
internetu Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Ks. Michał Heller laureatem nagrody Tempeltona
jjestal napisał:

> Odnoszę wrażenie, że większość tych, którzy wypowiadają się na tym
forum nigdy
> nie czytali ks Hellera, który jest filozofującym fizykiem albo
filozofem
> przyrody. Ale nie zgadzam się z żądaniem zakazu głosowania przez
internet. Na
> różnego rodzaju forach widoczni są najbardziej zjadliwi i
sfrustrowani
> internauci, lecz to nie powinno wpływać na opinię o wszystkich
korzystających z
> internetu
======================================== Przeciez to proste, i nie
udawaj (wraz z reszta "madralinskich") oburzenia, ze poza alumnami
nikt wydawnictw tego klechy-naukowca(sic!) nie czytal i nie ma
zamiaru przeczytac.

Skoro w seminariach jest wymagana tego rodzaju lektura, niechze ci
filozofowie produkuja sie na forach tematycznych, a nie udaja wielce
zniesmaczonych tudziez wybitnie oswieconych, bo w gruncie rzeczy to
wlasnie pachnie koltunstwem.

A co sobie przyznaja i wedlug jakich zasad czlonkowie tego
Towarzystwa Wzajemnej Adoracji, raczej niewielu, nawet oddanych i
wiernych katolikow interesuje.

Dla "nieoswieconych" duchem swietym czy jakims innym, wiara to
wiara, a nauka to nauka.
Proba pogodzenia jest absurdem, abstrakcja, bo kazdy od dziecinstwa
te dwa aspekty zycia odroznia, jak ogien i wode. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Kontroler ratusza kręci z wykształceniem
Gość portalu: gibki napisał(a):

> Następny fachowiec w kolekcji pana Prezydenta. Prawo wyznaniowe pasuje do audyt
> u jak pięsć do nosa. Panie Prezydencie mysle że najlepszymi fachowcami od finan
> sów publicznych sa absolwenci filozofii przyrody a od gospodarki komunalnej abs
> olwenci teologii. Nowe hasło wyborcze brzmi: "Fachowosc i wykształcenie - Mądzi
> k na skarbnika miasta !!!"


Czy masz na myśli jakiegoś konkretnego filozofa przyrody? czy tylko nazwa
kierunku tak Cię zaintrygowała, że dałeś taki przykład? Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Dlaczego matematyka opisuje swiat

On Sat, 13 Jun 1998 02:20:29 +0200,


Janusz  <janus@mp.plwrote:

Krzysztof Rozmus napisał(a) w wiadomości:

<6ls9cr$3l@zeus.polsl.gliwice.pl...
:Janusz napisał(a) w wiadomości: <6ls5mc$lu@flis.man.torun.pl...
:
:[...]W obrebie
:Rzeczywistosci wydaja sie istniec obszary nie zdeterminowane przez prawa
:przyrody. Takim obszarem wolnosci jest wlasnie ludzka wolna wola.
[...]
:
:
:"W obrebie Rzeczywistosci wydaja sie istniec obszary nie zdeterminowane
:przez prawa przyrody. " tylko powiedzmy otwarcie ISTNIEJE wolna wola.
:[....]
:To wlasnie w tych obszarach ja doszukuje sie tego, ze materia ma swoja
:glebsza podstawe, ale nawet nie jako mysl tylko jako Osobe.

Zgadzam sie, ze w czlowieku materia ujawnia swoje duchowe
oblicze: niezdeterminowane przez prawa przyrody. Niemniej swiat poznawany
przez czlowieka jest zdeterminowany: jakby ta Madrosc, ujawniajaca sie jako
podstawa Rzeczywistosci, rezygnowala z wlasnej wolnosci, przekazujac  ja w
obreb wolnosci realizowanej w czlowieku.
Pozdrawiam. Janusz


 W obu powyzszych listach dostrzegam jakby slady idei Teilharda de Chardin,
antropologa, filozofa przyrody i jezuity w jednej osobie. Przypisywal on
pewne atrybuty (mikroskopijnej) swiadomosci najdrobniejszym nawet skladnikom
materii; swiadomosc ta ulegalaby wzmocnieniu w miare jak w procesie
ewolucji formuja sie coraz bardziej zlozone struktury. Wedlug niego mozg
ludzki nie musi byc ostatnim najwyzszym etapem tej ewolucji. Jej finalem
mialoby byc ostateczne jakby zlaczenie (zlanie sie) zbiorowej swiadomosci
ludzkosci ze swiadomoscia Boga (tzw. przez niego punkt Omega).
 Koncepcja ta byla dosc modna w intelektualnych kregach chrzescijanskich
w latach 50-tych choc oficjalne stanowisko kosciola bylo w tej sprawie
bardzo bardzo krytyczne (chyba mial nawet problemy z Kongregacja ds. Wiary).

J. Sikorski

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Energia i materia
Janusz H. <hjan@priv.onet.plnapisał(a):


Następni, którzy nie są w stanie przeskoczyć swojego _durnego_ sposobu
kojarzenia. Więc znów widzicie tylko terminologiczny konflikt (nic dziw-
nego, że na proste pytanie taki eTaTa nie może się doczekać odpowiedzi).
Jak zamienię słówko energia (czy informacje) na pole to też się wysy-
piecie?


Alez nie irytuj sie czlowieku tylko pomysl: masa cytatow ktore napisales nie
przynalzeza do fizyki tylko do filozofii. Einstein byl na przyklad
znamienietym filozofem przyrody!
Oczywiscie trzeba miec jakas wizje tego co sie bada i pewnie jakies
zrozumienie jest bogatsze kiedy mozesz sobie powiedziec: to energia to
wszystko...
jednak popelniasz podstawowy blad: MYLISZ "dokumety robocze" fizyki, ktore
powstaja w trakcie dyskusji nad problemami z rzeczywista wiedza NAUKOWA. Zatem
jesli Einsteion mowi ze "wszystko to tylko wiry elektromagnetycze" to sie po
prostu najprawdopodobiej MYLI. TAK EINSTEINSIE MYLIL. Nawet czesto!!!! Na
przyklad uczestniczac w dyskusjach na temat mechaniki kwantowej  zajmowal
stanowisko, ktore z dzisiejszego punktu widzenia uwazamy za nieprawdziwe.
Podobnie wprowadzenie tzw. czlonu kosmologicznego w rownaniach grawitacji bylo
z jego strony moze nie tyle pomylka co aktem NIEWIARY we WLASNE  rozumownie (
i nie ma tu nic do rzeczy ze dzis do tego byc moze wracamy..)
Po prostu w NAUCE NIE MA NIEOMYLNYCH a wielkosc fizyka nie zalezy od ilosci
prawd i/lub bledow ktorych sie dopuscil, a raczej od klasy i wagi jego odkryc.
te jednak ocenic mozna WYLACZNIE  z perspektywy czasu.

Pozdrawiam
KK

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Protesty przeciwko wizycie papieża na Uniwersyt...
Dalajlama
Celem krótkiego wyjaśnienia:

Dalajlama nie jest (przynajmniej wg buddystów żadnym Bogiem). Jest
zwierzchnikiem jednej z pięciu dużych szkół buddyzmu tybetańskiego
(mianowicie szkoły Gelug) oraz szefem Tybetańskiego Rządu na
uchodźstwie z siedzibą w Dharamsali.

Ponadto buddyści tybetańscy uważają Dalajlamę za manifestację
bodhisattwy współczucia Awalokiteśwary, który odradza się aby
udostępniać innym wyzwalające z cierpienia nauki. Bodhisattwa
współczucia również nie jest żadnym Bogiem, lecz archetypicznym
wyrazem mocy oświeconego współczucia, symbolem nieograniczonej
miłości do wszystkich istot, która jest zawarta w nich samych,
chociaż nie zawsze bywa rozpoznawana.


Odnośnie kontaktów Dalajlamy ze światem zachodniej nauki, zachęcam
do odwiedzenia witryny www.mindandlife.org - znajduje się tam
dokumentacja licznych dużych konferencji organizowanych od
kilkunastu lat, w których bierze udział Dalajlama oraz zachodni
naukowcy reprezentujący różne dziedziny: psychologię, fizykę,
astronomię, neurologię, filozofię, cognitive sciences etc.

Niedawno ukazała się w Polsce książka "Nowa fizyka i kosmologia.
Rozmowy z Dalajlamą", która stanowi zapis konferencji z udziałem
wybitnych naukowców, zarówno teoretyków jak i zajmujących się fizyką
doświadczalną, m.in. prof. Anton Zeilinger z Austrii, znany z
przeprowadzenia udanych eksperymentów z tzw. teleportacją kwantową.
Więcej na temat książki na stronie:
www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=878

Polecam również książkę "Nieskończoność w jednej dłoni", która w
obszerny sposób traktuje o relacjach buddyzmu i współczesnej nauki.
Oto jej recenzja autorstwa prof. Michała Tempczyka, fizyka i
filozofa przyrody z UMK:
www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=783

Pozdrawiam,

jw
=================================
CyberSangha - buddyzm w Polsce
www.buddyzm.edu.pl Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: "La Repubblica": koniec tolerancji we Włoszech
Dalajlama
> gdyby protestowali przeciwko
> przyjęciu Dalai-Lamy
>
Uniwersyteccy fizycy, zdaje się, nie mieliby szczególnego powodu do
wszczynania protestów przeciwko wizycie Dalajlamy.

Odnośnie kontaktów Dalajlamy ze światem zachodniej nauki, zachęcam
do odwiedzenia witryny www.mindandlife.org - znajduje się tam
dokumentacja licznych dużych konferencji organizowanych od
kilkunastu lat, w których bierze udział Dalajlama oraz zachodni
naukowcy reprezentujący różne dziedziny: psychologię, fizykę,
astronomię, neurologię, filozofię, cognitive sciences etc.

Niedawno ukazała się w Polsce książka "Nowa fizyka i kosmologia.
Rozmowy z Dalajlamą", która stanowi zapis konferencji z udziałem
wybitnych naukowców, zarówno teoretyków jak i zajmujących się fizyką
doświadczalną, m.in. prof. Anton Zeilinger z Austrii, znany z
przeprowadzenia udanych eksperymentów z tzw. teleportacją kwantową.
Więcej na temat książki na stronie:
www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=878
Polecam również książkę "Nieskończoność w jednej dłoni", która w
obszerny sposób traktuje o relacjach buddyzmu i współczesnej nauki.
Oto jej recenzja autorstwa prof. Michała Tempczyka, fizyka i
filozofa przyrody z UMK:
www.buddyzm.edu.pl/cybersangha/page.php?id=783
Pozdrawiam,


jw
=================================
CyberSangha - buddyzm w Polsce
www.buddyzm.edu.pl Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Trwa wrocławska akcja odbrązawiania krasnali
Tym Poznaniakom brakuje podstaw teoretycznych:

Gnomy to duchy żywiołu ziemi. Władają tym elementem we wszystkich jego
aspektach - tych życiodajnych i tych mineralnych. Są duchem, inteligentną
przyczyną zarówno trzęsień ziemi, ruchów górotwórczych, krystalizacji, jak też
kiełkowania nasion, kwitnienia i owocowania. Odkryte przez Paracelsusa -
wybitnego, średniowiecznego filozofa przyrody, lekarza, alchemika i maga,
zaludniają świat ludzkiej wyobraźni i ludowych wierzeń. Pojawiają się pod
różnymi nazwami (krasnoludy, skrzaty, trolle, gobliny, kaliko, skarbki, nomy i
wiele innych). Są bardzo pomocne gdy współżyje się z nimi harmonijnie (codzienna
miseczka mleka i okruchy chleba to zwyczajowa ofiara pamięci, która jest
zupełnie wystarczająca) lub szkodliwe gdy prowadzi się z nimi wojnę. Jako duchy
żywiołu ziemi władają materialnym zyskiem i stratą więc walka z nimi tylko
straty może przynieść.

Wbrew często spotykanym przesądom mogą być całkiem słusznego wzrostu (zwłaszcza
władające górami trolle osiągają ogrome rozmiary). Jednak większość gnomiego
ludu jest niska i bardzo niska. Plemiona opiekujące się minerałami są (jak
kamienie) niezwykle długowieczne

Skupmy naszą uwagę na plemieniu Grbysów, opiekunów granitu. Są ludem niezwykle
pracowitym i gospodarnym. Punktualnością i umiejętnie zorganizowaną pracą
wyróżniają się nawet na tle innych, znanych z tych przymiotów, mineralnych
plemion. Dzięki naturalnym zdolnościom negocjacyjnym i umiejętnie prowadzonej
polityce wobec Sylfidów i Ondinów potrafią doskonale zabezpieczyć swoje włościa
przed erozją i wietrzeniem.

Struktura spełeczna Grbysów jest ściśle hierarchiczna i każdy członek tego
plemienia jest doskonale wkomponowany w swoją grupową funkcję. Raz na czterysta
lat, w Święto Lawiny (zimowe przesilenie w roku, którego liczba jest podzielna
przez 400) następuje wśród Grbysów prawdziwe społeczne trzęsienie ziemi - w dniu
tym społczna drabina zostaje całkowicie zburzona i w nowej formie na powrót
zbudowana. Zasady awansu i degradacji są niezwkle skomplikowane i pozostają
niezmienne od czasów prekambryjskich. Ukoronowaniem Święta Lawiny jest wybór
Chewila (Konsula) i Lediach (Sędziny). Para ta będzie sprawować najwyższą władzę
administracyjną i sądowniczą przez następne czterysta lat. Władzy prawodawczej
nie sprawuje nikt. Granitowy Kodeks został ustalony w momencie stygnięcia
powierzchni Ziemi...
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: wszedobylska candida
tingavinga napisała:
> Jak cos wszystko leczy to jest do bani.Nie ma cudownego leku,ktory by wszystko > leczył.Nabija jedynie kase producentom.W przeciwnym wypadku nie byłoby coraz
> wiekszej rzeszy chorych.
Skąd w Tobie to przeświadczenie?
Holistyczna teoria profesora Juliana Aleksandrowicza ,który pisał :
" Wiele chorób cywilizacyjnych ma wspólne praźródło i możliwe jest równoczesne zapobieganie im wszystkim. Lekarz powinien stać się lekarzem człowieka,a nie fachowcem od remontu poszczególnych narządów.Powinien,nie tracąc swej wiedzy
i umiejętności szczegółowych,powrócić do roli humanisty,filozofa przyrody zorientowanego we wszystkich subtelnych uwarunkowaniach całej biosfery."
Tak więc przyjmowanie ziół uznanych za panaceum na wszystko,jest zgodne z właściwym podejściem do pacjenta i z medycyną humanistyczną,holistyczną. I choć przeciwnicy komplementarnej teorii leczenia twierdzą ,że "coś co leczy wszystko, nie leczy niczego", nauka dowodzi czegoś zupełnie innego. Są preparaty,które pomagają w wielu schorzeniach,a także uodparniają na choroby (pobudzają właściwości obronne organizmu - immunostymulacja).
Rosnąca rzesza chorych wynika z coraz bardziej zanieczyszczonego chemicznie
pożywienia,siedzącego trybu życia,złej diety i dzięki szerokiemu stosowaniu antybiotyków.Pomijam jako przyczynę używki i zanieczyszczone środowisko naturalne oraz wszechobecny stres.
> Nawet lekarze sie z nia borykaja,nie umieja sobie z nia poradzic.Wiec kiedy
> czytam ze kolejny cudowny lek zwalcza te przypadłosc,mam mieszane uczucia.

Lekarze borykają się z bardzo wieloma chorobami bez pozytywnych rezultatów
bo tak są nauczeni.Najczęściej radzą sobie z objawami,źródło choroby zostaje
nierozpoznane.Dobre preparaty ziołowe zaś likwidują przyczynę z której często nawet nie zdajemy sobie sprawy gdzie jest zlokalizowana.
Publikacje o "cudownych lekach" dotyczą produktów przemysłu
farmaceutycznego.Zioła są w użyciu przez człowieka od tysięcy lat i to
medycyna naukowa z kilkudziesięcioletnią historią powstała na podwalinach
wiedzy szamanów,zielarzy i różnego rodzaju uzdrowicieli.
Dobrze jest mieć "mieszane uczucia".To pozwala często uniknąć pułapek.
Gdy jednak mamy do czynienia z naturalnym w 100% preparatem,obszernie naukowo
opracowanym i przebadanym w instytutach poza rządowych,jeżeli rzesze ludzi mogą się dzięki niemu cieszyć lepszym zdrowiem to "mieszane uczucia" powinny dotyczyć raczej farmaceutyków za którymi stoi potężny przemył i lobbing
Jacek
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Papiez o teorii ewolucji
Andrzej Gdula napisał(a):


  Otóż odnosząc się do wypowiedzi Papieża Jana Pawła II z końca 1996 na temat
Teorii Ewolucji chciałbym przypomnieć, że podobno nasz Papież jeszcze jako
pracownik naukowy KUL bardzo interesował się astrofizyką i dlatego uczęszczał
na seminaria naukowe dotyczące tej tematyki. Stąd też mając w tym temacie pewne
rozeznanie


[...]


 Wiec jak z tych fragmentów wypowiedzi widać, Papieża nie odniósł się
bezpośrednio do Teorii Ewolucji Biologicznej. I dlatego chyba nie ma o co
toczyć sporu.
.


Jednak jako osoba o wiedzy co najmniej maturalnej na temat biologii i,
co sam cytujesz, ponadmaturalnej nt. astronomii (astrofizyki) nie mógł
nie wiedzieć, że pojęcie "ewolucja" dotyczy także powstawania i
przemiany gatunków organizmów. Skoro zaś tak, to nie pozwoliłby sobie na
nonszalancję i ryzyko wielkiego nieporozumienia. Zwłaszcza, że
kreacjonizm "religijny" w swojej najprymitywniejszej postaci zapomina o
innych ewolucjach i ich sprzeczności z tekstem biblijnym. Tak więc JPII
musiał wiedzieć, że jego wypowiedź zostanie odczytana głównie w
kontekście biologicznym i gdyby chciał tego uniknąć, to by napisał co
innego, niż napisał.
Twój tekst przypomina wygibasy mające na celu udowodnienie, że JPII nie
zachęcał do wejścia Polski do UE.
Zresztą, bezkolizyjne przechodzenie od ewolucji kosmologicznej do
chemicznej i biologicznej jest jak widać naturalnym podejściem, skoro
uważasz (to wynika nie wprost z twojej argumentacji), że tekst JPII
dotyczył nie tylko tej ostatniej. To, jakie szczegóły techniczne się
zmieniają przy przechodzeniu między ww. poziomami ewolucji, to sprawa
specjalistów - kosmologów, chemików i biologów. Zdziwiłbym się, gdyby
Karol Wojtyła zaczął dyskutować nt. takich szczegółów, jak podejście
lamarkistowskie i darwinowskie, punktualizm i gradualizm itp. To, co dla
nas biologów jest podstawą do fundamentalnych sporów, dociekań itd., dla
osób o szerszym horyzoncie "zawodowym" jest mało istotnym uściśleniem
ogólnej prawdy - że natura działa według pewnych praw, wśród których
mieści się ewolucja materii.

Oczywiście, niektórzy z różnych racji (hobbi, dodatkowe wykształcenie,
specjalizacja) łączą zajmowanie się filozofią, teologią, religią ze
zgłębianiem szczegółów ewolucjonizmu. Ks. Heller jest jednocześnie
kosmologiem, ks. Kloskowski będąc filozofem przyrody, miał wiedzę
biologiczną w niektórych sprawach nie mniejszą niż moja, ks. abp
Życiński zaś to już zupełnie wyjątkowa postać (akurat jego postać jest
prawie kompletnym przeciwieństwem klanu Giertychów)...


Pozdrawiam Cię Andrzej Gdula  


pzdr
piotrek

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Widzieliście?


Wydaje mi się, że nie masz racji:
* w ogólności, wywlekając na grupę swoje prywatne problemy z
redaktorami,


Skrajnie niekompetentny redaktor to nie jest tylko mój problem, choć akurat
mnie dotknął finansowo - stąd warunek konieczny (ogólnospołeczny) i
wystarczający (osobista strata).


* w szczególności 1, zachowując się względem nich publicznie
obelżywie,


Może się zdziwisz, ale załatwiam ten problem w sposób najbardziej cywilizowany
jak to tylko możliwe. Wcześniej kultura i elegancja (grzeczna replika,
odwołanie do rady naukowej "WiŻ") zostały cynicznie wyszydzone.

Walczę, ponieważ nie jestem człowiekiem skundlonym, który całuje rękę
trzymającą bat. Wychowałem się na tradycji, że z głupią i podłą władzą trzeba
walczyć...


* w szczególności 2, angażując w spór bogu ducha winnych fizyków
(czemu nie np. pl.sci.biologia albo pl.sci.psychologia?, a zwłaszcza
pl.sci.filozofia?), którzy mają z tematyką artykułu stosunkowo
niewiele wspólnego


Wobec tego dlaczego Jarosław Chrostowski, podający się za fizyka, uznał się za
osobę kompetentną do stawiania mi merytorycznych zarzutów? Stąd ja uznałem, że
inni fizycy będą właściwą instancją.
W imię uczciwości intelektualnej. Jest taka kategoria etyczna w nauce...


przypuszczając, że fizyka ("czysta" fizyka, a nie fizyka
popularnonaukowa i filozofująca, którą w swoim tekście przywołujesz)
potrafi wypowiedzieć się na temat problemu wolnej woli; tematyka
istnienia wolnej woli leży POZA (kapitaliki, bo w 100% poza, a nie np.
w 99% poza) reżimem fizyki.


Więc dlaczego osądzał mnie fizyk, skoro nie powinien? Dlaczego nie poproszono
o opinię filozofa przyrody?


Co właściwie chciałeś osiągnąć, rozpoczynając ten "sąd"?


Chrostowski odgrażał się, że pozywając mnie powoła biegłych fizyków aby
wykazali "bzdurność" mojego tekstu. Postanowiłem wytrącić mu tę broń z ręki...


Redaktor miał prawo odrzucić tekst i odrzucił, kierując się swoimi
powodami.


Gdyby tak było, istotnie nic bym nie mógł zrobić. Ale:
A. Tekst już był przyjęty i po korekcie.
B. Odrzucono go na podstawie jawnie błędnych i nieuczciwych zarzutów.


Koniec, piszemy nowy, lepszy tekst.


Co to znaczy lepszy tekst, jeśli redaktor jest nieukiem?


Czy rzeczywiście usenet
może w tej sprawie coś zdziałać, poza okazjonalnym poklepaniem Cię po
ramieniu?


Stanowicie opinię publicznę, której zdanie ma znaczenie dla sądu. Zaskoczony?
Pozdrawiam
Przewodas

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Widzieliście?

Użytkownik "Przewodas" <bazyliszktlWYTNI@buziaczek.plnapisał w
wiadomości


| Wydaje mi się, że nie masz racji:
| * w ogólności, wywlekając na grupę swoje prywatne problemy z
| redaktorami,

Skrajnie niekompetentny redaktor to nie jest tylko mój problem, choć
akurat
mnie dotknął finansowo - stąd warunek konieczny (ogólnospołeczny) i
wystarczający (osobista strata).

| * w szczególności 1, zachowując się względem nich publicznie
| obelżywie,

Może się zdziwisz, ale załatwiam ten problem w sposób najbardziej
cywilizowany
jak to tylko możliwe. Wcześniej kultura i elegancja (grzeczna replika,
odwołanie do rady naukowej "WiŻ") zostały cynicznie wyszydzone.

Walczę, ponieważ nie jestem człowiekiem skundlonym, który całuje rękę
trzymającą bat. Wychowałem się na tradycji, że z głupią i podłą władzą
trzeba
walczyć...

| * w szczególności 2, angażując w spór bogu ducha winnych fizyków
| (czemu nie np. pl.sci.biologia albo pl.sci.psychologia?, a zwłaszcza
| pl.sci.filozofia?), którzy mają z tematyką artykułu stosunkowo
| niewiele wspólnego

Wobec tego dlaczego Jarosław Chrostowski, podający się za fizyka, uznał
się za
osobę kompetentną do stawiania mi merytorycznych zarzutów? Stąd ja
uznałem, że
inni fizycy będą właściwą instancją.
W imię uczciwości intelektualnej. Jest taka kategoria etyczna w nauce...

| przypuszczając, że fizyka ("czysta" fizyka, a nie fizyka
| popularnonaukowa i filozofująca, którą w swoim tekście przywołujesz)
| potrafi wypowiedzieć się na temat problemu wolnej woli; tematyka
| istnienia wolnej woli leży POZA (kapitaliki, bo w 100% poza, a nie np.
| w 99% poza) reżimem fizyki.

Więc dlaczego osądzał mnie fizyk, skoro nie powinien? Dlaczego nie
poproszono
o opinię filozofa przyrody?

| Co właściwie chciałeś osiągnąć, rozpoczynając ten "sąd"?

Chrostowski odgrażał się, że pozywając mnie powoła biegłych fizyków aby
wykazali "bzdurność" mojego tekstu. Postanowiłem wytrącić mu tę broń z
ręki...

| Redaktor miał prawo odrzucić tekst i odrzucił, kierując się swoimi
| powodami.

Gdyby tak było, istotnie nic bym nie mógł zrobić. Ale:
A. Tekst już był przyjęty i po korekcie.
B. Odrzucono go na podstawie jawnie błędnych i nieuczciwych zarzutów.

| Koniec, piszemy nowy, lepszy tekst.

Co to znaczy lepszy tekst, jeśli redaktor jest nieukiem?

| Czy rzeczywiście usenet
| może w tej sprawie coś zdziałać, poza okazjonalnym poklepaniem Cię po
| ramieniu?

Stanowicie opinię publicznę, której zdanie ma znaczenie dla sądu.
Zaskoczony?
Pozdrawiam
Przewodas


Dla mnie dla uproszczenia sprawy ten spór można porównać do spory budowlańca
,który miał zrobić remont domu w tym wypadku Przewodas, z właścicielem
domu,którego
pod nieobecność zastępuje zarządca ,czyli w tym wypadku redaktor X.

Rozsądny budowlaniec po wykonaniu roboty daje do podpisu protokół odbioru
ewentualnie daje dodatkowo gwarancje na poprawki,
czyli w tym wypadku Pan powinien otrzymać podpisany dokument który
zatwierdza wydruk artykułu co jest równoznaczne z możliwością odebrania
pieniędzy w kasie lub otrzymania ich przelewem w dluższym terminie jak to w
gazetach bywa.
Jeśli nie ma Pan pokwitowania że artykuł został przyjęty bez zastrzeżeń to
klops.

Słowo przeciwko słowu w sądzie nic nie zdziała czyli sprawa zostanie
umorzona.

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy: http://niusy.onet.pl


Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Wierzacy ateista


Cyprian Korneliusz Peter wrote:
No nie wiem. Moim zdaniem ten "koniec czasow" nastepuje dla kazdego w innym
momencie czasu. Smierc kazdego czlowieka jest tutaj chyba tym "momentem konca
swiata", dla kazdego innym, a jednak tym samym.


Tu sie roznimy... masz oczywiscie polowicznie racje. Jednak dzien sadu,
nad calym swiatem nastapi. Umiescmy te dwa wydazenia w czasie (sic!),
najpierw sad nad konkretnym czlowiekiem... sadzony jest czlowiek, ale
ciala nie ma... czyli dusza ludzka. W Dniu Ostatecznym, zmartwychwstanie
cial i sad nad calym stworzeniem. I wlasnie po tym wydarzeniu nastapi to
co nazywamy wiecznoscia. Tak wogole chwila smierci i oddzielenie duszy
od ciala to dosc nieprzyjemny stan. Jest to jakby starac sie opisac jak
u Nieoplatonikow, duch jest bezzmyslowy, no moze poza szczegolnym
(para)zmyslem pelni swiadomosci Boga. To jakies trwanie, natomiast
wiecznosc z Bogiem, nastapi w istnieniu ludzkim, czyli po
zmartwychstaniu cial. A jak to bez kategorii czasu wyglada. Nie wiem i
sie nie dowiem... Moje ulubione od dwoch postow stwierdzenie. Jak
skonczone moze ogarnac nieskonczonosc...


Tak wiec smierc i zmartwychwstanie jest warunkiem koniecznym i nieodzownym,
ale do tego nie jest potrzebne zadne PO. Chyba ze PO wlasnej smierci, wtedy
sie zgadzam.


Ale bawiac sie w filozofa przyrody rozkladajac "po" na cz. pierwsze to
jest ono zlozone. Ale jesli przyjac wiecznosc jako trwanie (dzianie sie
wieczne) to sie z Toba tez zgadzam.


Zauwaz ile jest zapowiedzi w NT (slow samego Jezusa), ze wszystko to nastapi
za czasow "tego pokolenia". Ja to rozumiem tak, ze kazdy z nas za
czasow "swego pokolenia" dociera do konca swiata, bo jego swiat fizyczny
konczy sie wraz z jego fizyczna smiercia. Nie ma potrzeby generaliozowac i
straszyc jakims ogolnym koncem swiata.


Na temat "tego pokolenia" sa spory dosc dlugie, czasem glupie. Ja
zakladam ze chodzi o eon, choc nie bede ukrywal, badaczem Pisma nie
jestem i jezykow starozytnych nie znam, troche wiecej greki bede musal
sobie przyswoic, bo na studiach tego odemnie sobie zycza.


Zreszta ten ogolny koniec swiata tez nastapi, ale zajdzie on wtedy gdy wszyscy
ludzie wymra, albo gdy zostanie ostatnia garstka ludzi. Ale przeciez to nas
nie dotyczy (raczej) wiec szkoda czas tracic na takie rozwazania.


No a jesli to bedzie dzis. Nie wiesz tego, nikt nie wie :) A rozwazania,
Cyprian, jako filozof nie powinenes tak wbrew filozofii bluznic ;-
Filozof nie zostawia zadnego pytania, ktore sobie sam zadaje bez
odpowiedzi. Mogl nie zadawac, a jak juz zadal... no to klops ;)


Skoro nie ma uplywu czasu po smierci, to od czasu smierci meczenskiej
pierwszych chrzescijan nie uplynal zaden czas w wiecznosci i moja smierc
bedzie rownoczesna z ich smiercia i razem stawimy (stawiamy) sie na Sad
Ostateczny. Jesli moj pradziadek zmarl 40 lat temu, to ja po mojej smierci
wraz z nim jednoczesnie udam sie na ten Sąd, a tych 40 lat dla niego jakby nie
bylo...


Tak, dokladnie sie z Toba zadam. Ale jest osobliwy moment, razem sie
udasz. I o to wlasnie chodzi. Dla Twojego dziadka tych lat nie bylo bo
kategoria czasu go nie dotyczy. Zreszta zwazajac na ten dosc dziwny
stan. Istnienia duszy bez ciala, ja to sobie wyobrazam tak, nie czujesz
nic, procz jednego, Boga, cala swoja dusza. Brrr, troche mnie to
przeraza.... Inertis est nescire quid liceat sibi ;)))


Takie male porownanie: sniacemu noc wydaje sie raz krotka (jak sekunda) innym
razem wlecze sie niemilosiernie. Nawet we snie mamy wiec poczucie wzglednej
dlugosci czasu. Coz dopiero moze byc po smierci.....


No po smierci zadnej wg mnie.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Katar ropny u dwulatka
50v7 napisał:
> Coś co jest dobre na wszystko najczęśiej nie jest skuteczne na nic - Prawda?

Czy Alveo leczy wszystko?
....I choć przeciwnicy komplementarnej teorii leczenia twierdzą , że "coś co leczy wszystko, nie leczy niczego", nauka dowodzi czegoś zupełnie innego. ALVEO pomaga w wielu schorzeniach, a także uodparnia na choroby (pobudza właściwości obronne organizmu - immunostymulacja.....
Zastosowanie roślin i ich przetworów w lecznictwie jest jednym z najstarszych osiągnięć myśli ludzkiej. Tak więc fitoterapia ma długą historię - istnieje, odkąd na świecie pojawił się człowiek. Na kuli ziemskiej występuje ok. 450 tys. roślin wyższych, lecz pod względem chemicznym i farmakologicznym dotychczas została zbadana jedynie ich część.
Podczas gdy za pomocą leków syntetycznych niejednokrotnie nie udaje się powstrzymać choroby z powodu braku w nich jakiegoś niezbędnego składnika, to naturalne leki roślinne zawierają ich tak wiele, że organizm funkcjonuje jak homeostat - wybiera sobie spośród nich to co mu jest w danym dniu najbardziej potrzebne.
"Syntetyki w najlepszym wypadku łagodzą objawy, a nie likwidują przyczyny. Przykładem może być chociażby choroby alergiczne, takie jak astma oskrzelowa, sezonowy i całoroczny nieżyt nosa oraz pokrzywka. Dzieje się tak min. dlatego, gdyż leki syntetyczne osłabiają układ immunologiczny, czyniąc go podatnym na działanie alergenów , kancerogenów, wodnych rodników.
Prowadzone na wielką skalę - badania fitochemiczne wyjaśniają - znane od wieków działanie poszczególnych roślin na różne choroby, naukowo udowadniają powody, dla których pewne rośliny tradycyjnie zostały uznane wręcz za "święte". Nauka potwierdziła, że w określeniach nie ma przesady. I tak, na przykład, trzy tysiące lat ubiegający się o miano leku żeń-szeń swój wszechstronny, regeneracyjny wpływ na organizm zawdzięcza związkom zawartym w ginsenozydach i panaksozydach., aloes - związkom o charakterze stymulatorów biogennych a oba te składniki zawarte są np. w preparacie ALVEO.
Każda z tych roślin pochodzi z innej części świata, lecz łączy je jedno-kompleksowe działanie lecznicze na cały organizm, zgodnie z holistyczną teorią profesora Juliana Aleksandrowicza , który pisał :
" Wiele chorób cywilizacyjnych ma wspólne praźródło i możliwe jest równoczesne zapobieganie im wszystkim. Lekarz powinien stać się lekarzem człowieka, a nie fachowcem od remontu poszczególnych narządów. Powinien, nie tracąc swej wiedzy i umiejętności szczegółowych, powrócić do roli humanisty, filozofa przyrody zorientowanego we wszystkich subtelnych uwarunkowaniach całej biosfery."
Tak więc przyjmowanie ziół uznanych za panaceum na wszystko, jest zgodne z właściwym podejściem do pacjenta i z medycyną humanistyczną, holistyczną. I choć przeciwnicy komplementarnej teorii leczenia twierdzą , że "coś co leczy wszystko, nie leczy niczego", nauka dowodzi czegoś zupełnie innego. ALVEO pomaga w wielu schorzeniach, a także uodparnia na choroby (pobudza właściwości obronne organizmu - immunostymulacja).
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: kto potwierdzi skuteczność działania ALVEO???
Do pia.ed i snajpera55
Snajperku pujdę w twoje ślady i skopiuję pewien tekst. Nadzieja słaba co prawda, że dotrze do ciebie ale chyba nie zaszkodzi.
Czy Alveo leczy wszystko?

ALVEO - TRADYCYJNA MEDYCYNA W NOWOCZESNEJ TECHNOLOGII
....I choć przeciwnicy komplementarnej teorii leczenia twierdzą , że "coś co leczy wszystko, nie leczy niczego", nauka dowodzi czegoś zupełnie innego. ALVEO pomaga w wielu schorzeniach, a także uodparnia na choroby (pobudza właściwości obronne organizmu - immunostymulacja.....
Zastosowanie roślin i ich przetworów w lecznictwie jest jednym z najstarszych osiągnięć myśli ludzkiej. Tak więc fitoterapia ma długą historię - istnieje, odkąd na świecie pojawił się człowiek. Na kuli ziemskiej występuje ok. 450 tys. roślin wyższych, lecz pod względem chemicznym i farmakologicznym dotychczas została zbadana jedynie ich część.
Podczas gdy za pomocą leków syntetycznych niejednokrotnie nie udaje się powstrzymać choroby z powodu braku w nich jakiegoś niezbędnego składnika, to naturalne leki roślinne zawierają ich tak wiele, że organizm funkcjonuje jak homeostat - wybiera sobie spośród nich to co mu jest w danym dniu najbardziej potrzebne.
"Syntetyki w najlepszym wypadku łagodzą objawy, a nie likwidują przyczyny. Przykładem może być chociażby choroby alergiczne, takie jak astma oskrzelowa, sezonowy i całoroczny nieżyt nosa oraz pokrzywka. Dzieje się tak min. dlatego, gdyż leki syntetyczne osłabiają układ immunologiczny, czyniąc go podatnym na działanie alergenów , kancerogenów, wodnych rodników.
Prowadzone na wielką skalę - badania fitochemiczne wyjaśniają - znane od wieków działanie poszczególnych roślin na różne choroby, naukowo udowadniają powody, dla których pewne rośliny tradycyjnie zostały uznane wręcz za "święte". Nauka potwierdziła, że w określeniach nie ma przesady. I tak, na przykład, trzy tysiące lat ubiegający się o miano leku żeń-szeń swój wszechstronny, regeneracyjny wpływ na organizm zawdzięcza związkom zawartym w ginsenozydach i panaksozydach., aloes - związkom o charakterze stymulatorów biogennych a oba te składniki zawarte są np. w preparacie ALVEO.
Każda z tych roślin pochodzi z innej części świata, lecz łączy je jedno-kompleksowe działanie lecznicze na cały organizm, zgodnie z holistyczną teorią profesora Juliana Aleksandrowicza , który pisał :
" Wiele chorób cywilizacyjnych ma wspólne praźródło i możliwe jest równoczesne zapobieganie im wszystkim. Lekarz powinien stać się lekarzem człowieka, a nie fachowcem od remontu poszczególnych narządów. Powinien, nie tracąc swej wiedzy i umiejętności szczegółowych, powrócić do roli humanisty, filozofa przyrody zorientowanego we wszystkich subtelnych uwarunkowaniach całej biosfery."
Tak więc przyjmowanie ziół uznanych za panaceum na wszystko, jest zgodne z właściwym podejściem do pacjenta i z medycyną humanistyczną, holistyczną. I choć przeciwnicy komplementarnej teorii leczenia twierdzą , że "coś co leczy wszystko, nie leczy niczego", nauka dowodzi czegoś zupełnie innego. ALVEO pomaga w wielu schorzeniach, a także uodparnia na choroby (pobudza właściwości obronne organizmu - immunostymulacja).
Tak poza tym, skąd wiesz "pia.ed" że twórca nie dostał nagród za swoją pracę? nagroda Nobla? Może jeszcze przyjdzie czas? Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: EKOLOGIA NAIWNA
mjot1 napisał(a):

> Z wypowiedzi Pana wynika (tak przynajmniej ja je rozumiem), że uważa Pan
> człowieka za twórcę, za Wielkiego Kreatora! Że człowiek ma prawo modelować,
> poprawiać, eksperymentować nawet!
> Ja natomiast uważam, że człowiekowi wara od natury! Wszak to my (dumny
> cywilizowany gatunek) jesteśmy w środowisku intruzami i zachowujemy się jak na
> intruzów przystało! Nie wolno jednemu elementowi skomplikowanego systemu
> decydować o całej reszcie, bo efekty takiej działalności mogą być jedynie
> tragiczne! Przykładów aż nadto! To my przecież wtargnęliśmy do lasu
> z „kartoflami” z baranami i licho wie, z czym jeszcze i mamy preten
> sje do lasu,
> dzików, wilków, lisów, ... jak do garbatego, że ma proste dzieci!!!
> Natura to nie piaskownica do zabaw dla dużych dzieci! Natura to życie także
> nasze ludzkie! (Przepraszam, że piszę slogany ale jeszcze mało kto je pojął)
> Nigdy nie zgodzę się na to, że jeśli kiedyś w wyniku dziejów w sposób naturalny
>
> czy sztuczny coś gdzieś przywleczono to znaczy że i my mamy wolną rękę do
> naszych eksperymentów.
>
> Gatunki egzotyczne. Słowo to i znaczenie mu przypisane wymyślili ludzie. Czy
> zawsze nasze twierdzenia jednoznaczne są z zawiłymi prawami natury? Co do
> rosomaka. A może to sama natura zapełnia lukę, jaką pozostawił człowiek
> likwidując swych odwiecznych konkurentów -innych drapieżców? Dajmy mu spokój a
> czas pokaże. (co prawda może dopiero innym pokoleniom) A swoją drogą chciałbym
> mieć gościa w pobliżu. Niestety koło mnie zdarzają się jedynie jenoty.
>
> Na jakiej podstawie twierdzi Pan, że gatunek jakiś (pomijam tu oczywiście
> człowieka) jest w stanie „zeżreć” doszczętnie inny? Proszę o przykł
> ady. Tylko
> przykłady takie, w których człowiek nie brał udziału!
>
> Na jakiej podstawie twierdzi Pan, że nie jest możliwe naturalne zalesienie? A
> odnowy naturalne?
> Mieszkam w terenie gdzie w zamierzchłych czasach były wydmy! Jeśli zrobić
> odwiert i na okoliczny teren rzucić okiem z góry to rysują się rasowe „ro
> gale”
> usypane z piachu. Nie dotarłem w żadnych opracowaniach by przodkowie nasi te
> zwały piachu żmudnie zalesiali natomiast o działalności odwrotnej i owszem!
> Oczywiście, że las ten nie jest już lasem pierwotnym (cóż, tyle razy cięty i
> odnawiany), ale jest! I powstał bez pomocy geniuszu ludzkiego! I twierdzić
> śmiem że gdyby nas wszystkich jakaś zaraza wydusiła to las na tym by nie
> ucierpiał, wręcz odżyłby jak po uleczeniu długiej choroby!
> Znów się zagalopowałem...
>
> Najniższe ukłony!
> Otwarty wróg ludzkości? M.J.



Drogi mjot1 !

Oczywiscie nie zacząłem Ci mówić per Ty, bo Cie nie znam ani z imienia ani z
nazwiska, ani osobiście, ale z nickiem, chyba wolno sie spoufalać?
Jeśli uważasz inaczej to będę pisał per: szanowny panie mjot1, choć ja lubię inną
manierę...
Ale wersaliki pozostawmy jako dygresję. KONIEC DYGRESJI

Wracajac ad rem, to z ręka na sercu przyznaję się, że może pomyliłem rosomaka z
jenotem, ale i u Ciebie zauważam pewną groźną i niebezpieczną tendecję...
Bo masz wyraźnie zaburzoną równowagę w swoim myśłeniu o przyrodzie.
Przykro mi o tym mówić ale to jest fundamentalne prawo przyrody, mówiące o tym,
że już sam sposób myślenia o przyrodzie zmienia przyrodę, nie podam tu nazwiska
tego wybitnego filozofa przyrody, bo o hitlerowcach należy zapomnieć, i nie chce
aby podejrzewano mnie o wskrzeszanie tej ideologii...
Otóż zauważyłem, że w sympatiach swoich preferujesz psowate, woląc jenota od
łaszowatego(?) rosomaka...
Co więcej dokarmiasz go swoimi karmazynami...
I jeszcze pomagasz przeżucając mu tuszkę za płot... ZGROZA!!!!!!!!!
Zatem nie tylko uważasz, że są gatunki bardziej pożądane od innych i jeszcze
pomagasz osobnikowi słabemu i tak niedołężnemu, co rybki nie mógł przeżucić przez
płot.
Czy zdajesz sobie sprawę jak bardzo zakłuciłeś równowagę biologiczną!!!!!!!
Jakie to może mieć katastrofalne konsekwencję???????????
A jeśli te rybkę zeżarł wałesający kocur domowy ( chyba Felis Felis), który przez
to nabrał sił by jeszcze bardziej zaburzać równowage biologiczną przez
dziesiątkowanie stad karczownika ziemnowodnego ( nazwy łacńskiej nie pmiętam, ale
ignorantom wolno).
A jeśli ten las ( nie przesądzaj, że naturalny, bo naukowcy zrobili po kilka
doktoratów o tym czy modrzew polski w Łysogórach jest naturalny czy nie, może
jakaś... habilitacja to rozstrzygnie?), spłonie, to czy należy go odnawiać , czy
nie?
Może Twoja odpowiedź zależy od tego czy spłonie od pioruna, samozapłonu ściółki,
celowe podpalenie ( bo opócz grafomanów sa i piromani), przypadkowe zaprószenie?
A jeśli ruszą się wydmy i zasypią Twój ogród, to zginie ekologiczne stanowisko
karmazyna?
I dalej...
Może od tego wyginą i lisy i jenoty?
Bo skąd wezmą karmazyny?
W tym skrzywionym, przez Twoją miłość do psowatych, obrazie przyrody,
podejrzewam, że masz psa lub mógłbys go mieć?
Odrobaczasz go?
A obróżka przeciwpchelna?
Pomijając, to już tak strasznie zaburzyłeś przyrodę tymi karmazynami i nie
przestajesz dalej zaburzać ekologii psowatych, to jeszcze niszczysz tak ciekawy
biotop jakim jest organizm psa...
Ileż to wyginęło przez Ciebie pcheł, wszołow, robaków obłych i płaskich...
Czy zainteresowałeś się fascynującą biologią tasiemca?
Zamiast go tak brutalnie niszczyć!

Na koniec zadaję pytanie wszystkim Uczestnikom Forum: czy wolno było Naszemu
Drogiemu i Szanownemu mjotowi1 tak brutalnie ingerować w naturę?

Bo przez tolerancję i litość ( już mu sie dostało) nie wspomnę o innych jego
domniemanych zbrodniach: wapnowania, przekopywania ogródka, niszczenia oprzędów
namiotnic...

Maciek

Wasz grafoman i wróg natury
Nie kłaniam się, bo z lenistwa nie lubie sie schylać, ale o szacunku zapewniam! Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku

 

Powered by WordPress dla [tu i tam]. Design by Free WordPress Themes.