Filozofowie nowożytni

Widzisz posty znalezione dla hasła: Filozofowie nowożytni





Temat: Wszystko dąży do katastrofy?
Witam.
Dziwne ale w historii filozofii nadobni filozofowie nie zajmowali prawie
stanowiska w kwestii, którą ja określibym jako: co będzie z tobą w
przyszłości, człowieku? Chlubnym wyjątkiem był chyba tylko Giordano
Bruno.Ogólnie mówiąc filozofowie nowożytni byli i są pod wielkim wpływem
chrześcijaństwa, które raczej określa te kwestie tak, iż już, już, za rok,
albo dwa będzie konieć Świata i Sąd Ostateczny. Ja pozwolę sobie tu
przedstawić w tej kwestii dwa stanowiska.Pierwsze: ludzie doprowadzą w
najbliższym czasie, rzędu kilkuset lat, do takiej katastrofy, nie wiem, może
dokopią się do bozonu Higgsa i  okaże się ,że to będzie ta przysłowiowa
Puszka Pandory. Będzie to zgodne z tym co niektórzy uważają, że taki rozwój
inteligencji cyklicznie powstaje i unicestwia się równie cyklicznie. To by
było pierwsze stanowisko, nie jest ono tak mało prawdopodobne, bo wiadomo,
że my,ludzie, działamy w myśl teorii: daj mi palec ,a utnę ci rekę. Więc
szaleni, albo tylko pozbawieni "wyobraźni", naukowcy mogą , faktycznie przez
przypadek, unicestwić, już nie mówię, że nas, ludzi, ale może przy okazji
połowę Drogi Mlecznej.
A drugie stanowisko: więc jakie jest?Jak myslisz, do czego to wszystko może
doprowadzić, do rzeczywistości wykreowanej przez pisarzy SF?Przy okazji
zastanawiająca jest rola, nasza rola, ludzi XXI wieku?Od razu rodzi się
pytanie o sens tego wszystkiego?Czy my mamy, my, nasi potomkowie, zmierzyć
się z Wszechświatem, czy oni, nasi potomkowie, mają zbudować ze Świata,
Kosmosu Oazę, Raj , Eden. Może o to Bogu chodziło? Może o to Bogu,
Demiurgowi, szło, gdy spowodował BB, a potem sie odsunął i dał nam wskazówkę
: ... czyńcie sobie Ziemię uległą..
Ciekawi mnie jakie jest Wasze stanowisko w tej kwestii?
Pozdrowienia
Kowdlar
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Wszystko dąży do katastrofy?
Kowdlar napisał(a):

Witam.
Dziwne ale w historii filozofii nadobni filozofowie nie zajmowali prawie
stanowiska w kwestii, którą ja określibym jako: co będzie z tobą w
przyszłości, człowieku? Chlubnym wyjątkiem był chyba tylko Giordano
Bruno.Ogólnie mówiąc filozofowie nowożytni byli i są pod wielkim wpływem
chrześcijaństwa, które raczej określa te kwestie tak, iż już, już, za rok,
albo dwa będzie konieć Świata i Sąd Ostateczny. Ja pozwolę sobie tu
przedstawić w tej kwestii dwa stanowiska.Pierwsze: ludzie doprowadzą w
najbliższym czasie, rzędu kilkuset lat, do takiej katastrofy, nie wiem, może
dokopią się do bozonu Higgsa i  okaże się ,że to będzie ta przysłowiowa
Puszka Pandory. Będzie to zgodne z tym co niektórzy uważają, że taki rozwój
inteligencji cyklicznie powstaje i unicestwia się równie cyklicznie. To by
było pierwsze stanowisko, nie jest ono tak mało prawdopodobne, bo wiadomo,
że my,ludzie, działamy w myśl teorii: daj mi palec ,a utnę ci rekę. Więc
szaleni, albo tylko pozbawieni "wyobraźni", naukowcy mogą , faktycznie przez
przypadek, unicestwić, już nie mówię, że nas, ludzi, ale może przy okazji
połowę Drogi Mlecznej.
A drugie stanowisko: więc jakie jest?Jak myslisz, do czego to wszystko może
doprowadzić, do rzeczywistości wykreowanej przez pisarzy SF?Przy okazji
zastanawiająca jest rola, nasza rola, ludzi XXI wieku?Od razu rodzi się
pytanie o sens tego wszystkiego?Czy my mamy, my, nasi potomkowie, zmierzyć
się z Wszechświatem, czy oni, nasi potomkowie, mają zbudować ze Świata,
Kosmosu Oazę, Raj , Eden. Może o to Bogu chodziło? Może o to Bogu,
Demiurgowi, szło, gdy spowodował BB, a potem sie odsunął i dał nam wskazówkę
: ... czyńcie sobie Ziemię uległą..
Ciekawi mnie jakie jest Wasze stanowisko w tej kwestii?
Pozdrowienia
Kowdlar


Czytałeś Deus Irae? Oto nasza przyszłość Czyli to co JEST teraz :)
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: prośba do skrajnych idealistów ontologicznych
| Użytkownik GrupyAsterCity <wufaz@astercity.netw wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:ats4us$12@foka.acn.pl...

| "Tomasz Kwiecień" <tkwie@o2.plwrote in message
| | | Polecam rozdział o Kancie z "Zarysu historii filozofii"
Bocheńskiego.
| http://republika.pl/tkwiecie/ksiazki.htm

| Bochenski nie ceni Kanta,

| A czytałeś wspomniany przeze mnie rozdział ?
| (nie mam ochoty go dawać na grupę, ale jak chcesz,
|  to mogę to specjalnie dla ciebie zrobić ;) )
| Ja bym tego nie powiedział.
| (zresztą dlatego przestałem najeżdżać na Kanta, że to doczytałem)

Czy Ty czasami myślisz samodzielnie? Czy Twoje poglądy zmieniają się wraz z
przeczytanymi rozdziałami? W 1 rozdziale Bocheński krytykuje Kanta - Tomasz
myśli: Kant jest be. W 6 rozdziale Bocheński pisze, że Kant jednak nie był
taki zły - Tomasz myśli: Kant ist gut.

Tak się składa, że już czytałem te wszytkie książki.
Że Kant jest be, to wiem od Krajskiego(1), bo o tym jasno napisał.
Bocheńskiego(2) czytałem wcześniej, ale powiem ci szczerze,
że miałem w d... poważaniu filozofów nowożytnych.
Cieplejsze uczucia wzbudzali we mnie starożytni i średniowieczni.
O nowożytnych nie czytałem zbyt uważnie, bo myślałem,
że będzie coś o korzeniach komunizmu i trochę szukałem tego.
Na Kanta nie zwróciłem specjalnie uwagi, a był o nim cały rozdział.
Zresztą i tak jego powikłane, pyszałkowate spekulacje śmierdziały mi na kilometr.
(Zresztą za to właśnie cenię Bocheńskiego - jest obiektywny.
 Bezbożnik piałby peany na cześć Kanta - i oczywiście nic by się od takigo nie dowiedział.
 Tylko zmanipulować bym się dał.)
Teraz zerknąłem do (2) o tym Kancie, i doczytałem,
że był wierzący, samotny, ubogi i chciał filozoficznie uzasadnić wiarę.
Lubię go za pierwsze trzy cechy, za ostatnią nie lubię go.
Filozoficzne uzasadnienie wiary to jest zniszczenie wiary.

Zatem moje poglądy raczej zmieniają się wraz z przypływem nowych informacji.
Mam nadzieję, że zawsze tak będzie i każdemu takiej postawy życzę.

(1) Stanisław Krajski "Czy filozofia współczesna może człowieka doprowadzić do obłędu ?"
(2) Józef Bocheński "Zarys historii filozofii"
http://republika.pl/tkwiecie/ksiazki.htm

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: prośba do skrajnych idealistów ontologicznych


Tak się składa, że już czytałem te wszytkie książki.
Że Kant jest be, to wiem od Krajskiego(1), bo o tym jasno napisał.
Bocheńskiego(2) czytałem wcześniej, ale powiem ci szczerze,
że miałem w d... poważaniu filozofów nowożytnych.
Cieplejsze uczucia wzbudzali we mnie starożytni i średniowieczni.
O nowożytnych nie czytałem zbyt uważnie, bo myślałem,
że będzie coś o korzeniach komunizmu i trochę szukałem tego.
Na Kanta nie zwróciłem specjalnie uwagi, a był o nim cały rozdział.
Zresztą i tak jego powikłane, pyszałkowate spekulacje śmierdziały mi na
kilometr.
(Zresztą za to właśnie cenię Bocheńskiego - jest obiektywny.
 Bezbożnik piałby peany na cześć Kanta - i oczywiście nic by się od takigo
nie dowiedział.
 Tylko zmanipulować bym się dał.)
Teraz zerknąłem do (2) o tym Kancie, i doczytałem,
że był wierzący, samotny, ubogi i chciał filozoficznie uzasadnić wiarę.
Lubię go za pierwsze trzy cechy, za ostatnią nie lubię go.
Filozoficzne uzasadnienie wiary to jest zniszczenie wiary.

Zatem moje poglądy raczej zmieniają się wraz z przypływem nowych
informacji.
Mam nadzieję, że zawsze tak będzie i każdemu takiej postawy życzę.


Ciepłe uczucia wzbudzają u mnie presokratycy - raczej, choć potem też było
ciekawie. Średniowiecze mnie mało obchodzi - monotonoteizm, duszno.
Renesans - to dopiero rozkwit, klimat do oddychania:). Warto czytać różnych
filozofów - dla samego kontaktu z myślą, nie trzeba od razu brać ich
filozofii nazbyt poważnie. Tu i ówdzie można znaleźć inspiracje dla siebie.
Czy Ty w ogóle czytałeś samodzielnie jakiegoś Filozofa (przez F dla
odróżnienia o akademickich wyrobników), czy czytujesz tylko opracowania,
encyklopedie słowniki, itp.?
Ja też czytam opracowania, monografie, itp. ale w końcu sięgam do źródeł. A
i tak jest to dla mnie inspiracja - nie myślę za pomocą cytatów;-)

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: teksty źródlowe
czy ktos orientuje sie czy istnieje jakas strona na ktorej znajduja sie
zrodlowe teksty filozofow nowozytnych i wspolczesnych,skanowane w calosci?
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Uniwersytet odwołał debatę z udziałem rasistów
Gość portalu: Raf napisał(a):

>
> > Jakie idee? Pseudoteorie rasowe, które są JEDYNYM podłożem
ideowym
> > Narodowego Socjalizmu były komunistyczną ideą?
>
> W czym są gorsze od pseudoteorii historycznych i filozoficznych?
Fakt, że Marks
> był bardziej elokwentny nie znaczy, że jego wypociny były
mądrzejsze od teoryj
> Hitlera.


W maksymalnym skrócie: Marks był filozofem, który opierając się na
ciągłości kulturowej Europy i jej filozofii (aż po Hegla i
Feuerbacha) stworzył system filozoficzny tłumaczący w jaki sposób i
dlaczego tak, a nie inaczej przebiegała historia ludzkości.
Pisał je w chwili ogromnych przemian, które pociągnęła za sobą
industrializacja, której wynikiem była alienacja niższych
stanów/klas robotników, ich wykorzystywanie oraz niewyobrażalna dla
nas w obecnych czasach niesprawiedliwość społeczna.
Mimo, że jako chyba pierwszy z filozofów nowożytnych uważał, że
filozofia wobec tych przemian powinna przestać zajmować się samym
opisywaniem świata, a zacząć go zmieniać, nigdy nie stał się
rewolucjonistą.

Inaczej Hitler - zawodowy rewolucjonista, który ze zlepków
pseudoteorii rasowych (na przykład Gobineau), społecznego
darwinizmu, okultyzmu i germańskiej mitologii, oraz swojego
osobistego antysemityzmu zrobił cluster teoretyczny zawarty w jednej
książeczce o marnym potencjale literackim, ale za to wielkim
potencjale demagogicznym - zwanej "Mein Kampf". Doprawdy trudno ją
nazwać teorią filozoficzną, czy nawet państwowotwórczą (sama nazwa
już wskazuje na to jak Hitler rozumiał ten twór społeczny):)


I na sam koniec: Marx, jak większość filozofów mylił się
wielokrotnie, chcąc określiś zachodzące zmiany i procesy
jednoznacznie, ale czy można go winić za degeneracje jego idei w
przyszłości w tzw. Marsiźmie-Leninimie? Staliniźmie? Nie wiem. Chyba
nie mając na uwadze iedy pisał swoje rzeczy i co się w Europie wtedy
działo.
Wiem natomiast z pewnością, że te idee przyczyniły się do powstania
ruchów społecznych na rzecz równouprawnienia, emancypacji (różnych
środowisk), sprawiedliwości społecznej, antykolonializmu i
bezlitosnego wykorzystywania innych - słabszych ludzi, bez których
po dzień dzisiejszy nie mielibyśmy ani systemu parlamentarnego, ani
praw człowieka, ani ubezpieczeń rentowych, socjalnych, wolnych
związków zawodowych, praw obywatelskich, pracowniczych etc.etc.

A Hitler? Hm. Sam sobie odpowiedz...:)
pozdrawiam Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Wszystko dąży do katastrofy?
Piotr Łysek napisał(a):

Kowdlar napisał(a):
| Witam.
| Dziwne ale w historii filozofii nadobni filozofowie nie zajmowali prawie
| stanowiska w kwestii, którą ja określibym jako: co będzie z tobą w
| przyszłości, człowieku? Chlubnym wyjątkiem był chyba tylko Giordano
| Bruno.Ogólnie mówiąc filozofowie nowożytni byli i są pod wielkim wpływem
| chrześcijaństwa, które raczej określa te kwestie tak, iż już, już, za
| rok,
| albo dwa będzie konieć Świata i Sąd Ostateczny. Ja pozwolę sobie tu
| przedstawić w tej kwestii dwa stanowiska.Pierwsze: ludzie doprowadzą w
| najbliższym czasie, rzędu kilkuset lat, do takiej katastrofy, nie
| wiem, może
| dokopią się do bozonu Higgsa i  okaże się ,że to będzie ta przysłowiowa
| Puszka Pandory. Będzie to zgodne z tym co niektórzy uważają, że taki
| rozwój
| inteligencji cyklicznie powstaje i unicestwia się równie cyklicznie.
| To by
| było pierwsze stanowisko, nie jest ono tak mało prawdopodobne, bo
| wiadomo,
| że my,ludzie, działamy w myśl teorii: daj mi palec ,a utnę ci rekę. Więc
| szaleni, albo tylko pozbawieni "wyobraźni", naukowcy mogą , faktycznie
| przez
| przypadek, unicestwić, już nie mówię, że nas, ludzi, ale może przy okazji
| połowę Drogi Mlecznej.
| A drugie stanowisko: więc jakie jest?Jak myslisz, do czego to wszystko
| może
| doprowadzić, do rzeczywistości wykreowanej przez pisarzy SF?Przy okazji
| zastanawiająca jest rola, nasza rola, ludzi XXI wieku?Od razu rodzi się
| pytanie o sens tego wszystkiego?Czy my mamy, my, nasi potomkowie,
| zmierzyć
| się z Wszechświatem, czy oni, nasi potomkowie, mają zbudować ze Świata,
| Kosmosu Oazę, Raj , Eden. Może o to Bogu chodziło? Może o to Bogu,
| Demiurgowi, szło, gdy spowodował BB, a potem sie odsunął i dał nam
| wskazówkę
| : ... czyńcie sobie Ziemię uległą..
| Ciekawi mnie jakie jest Wasze stanowisko w tej kwestii?
| Pozdrowienia
| Kowdlar
Czytałeś Deus Irae? Oto nasza przyszłość Czyli to co JEST teraz :)


A i właśnie - to rodzi pytanie - czy z mojego punktu widzenia - tu gdzie
jestem - obserwując siebie i kwitnące aksjomaty jestem w stanie
przewidzieć koniec. Czy na przykład faszyzm kwitnie w czasie czy kwitnie
moja pamięć o faszyzmie - a zapomnieć faszyzmu nie mogę? Czy muzyka
klasyczna kwitnie czy kwitnie moja pamięć (...) a przecież powstają nowe
utwory klasyczne a ja nie ruszam palcem! Czyli w związku z tym koniec
świata jest końcem pamięci czy koniec świata jest rozkwitem pierwszego
aksjomatu?! Czy na przykład Wiadomości w TVP1 są pamięcią czy świadomym
opisem.

Czyli ja mogę budować i obserwować zarazem ale kto oprócz mnie to
później będzie obserwować, czy ja sam czy bóg czy bóg i ja w jednej osobie.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: prośba do skrajnych idealistów ontologicznych
| Tak się składa, że już czytałem te wszytkie książki.
| Że Kant jest be, to wiem od Krajskiego(1), bo o tym jasno napisał.
| Bocheńskiego(2) czytałem wcześniej, ale powiem ci szczerze,
| że miałem w d... poważaniu filozofów nowożytnych.
| Cieplejsze uczucia wzbudzali we mnie starożytni i średniowieczni.
| O nowożytnych nie czytałem zbyt uważnie, bo myślałem,
| że będzie coś o korzeniach komunizmu i trochę szukałem tego.
| Na Kanta nie zwróciłem specjalnie uwagi, a był o nim cały rozdział.
| Zresztą i tak jego powikłane, pyszałkowate spekulacje śmierdziały mi na
kilometr.
| (Zresztą za to właśnie cenię Bocheńskiego - jest obiektywny.
|  Bezbożnik piałby peany na cześć Kanta - i oczywiście nic by się od takigo
nie dowiedział.
|  Tylko zmanipulować bym się dał.)
| Teraz zerknąłem do (2) o tym Kancie, i doczytałem,
| że był wierzący, samotny, ubogi i chciał filozoficznie uzasadnić wiarę.
| Lubię go za pierwsze trzy cechy, za ostatnią nie lubię go.
| Filozoficzne uzasadnienie wiary to jest zniszczenie wiary.

| Zatem moje poglądy raczej zmieniają się wraz z przypływem nowych
informacji.
| Mam nadzieję, że zawsze tak będzie i każdemu takiej postawy życzę.

Ciepłe uczucia wzbudzają u mnie presokratycy - raczej, choć potem też było
ciekawie.

A wiesz, że oni znali Stary Testament ?
(Został przetłumaczony w Aleksandrii. Tłumaczyło równocześnie 50 rabinów.
 Pilnowano, żeby nie mieli ze soba kontaktu. Gdy porównano wyniki ich pracy, były identyczne.
 Wiem o tym z artykułu o nowopowstałej bibliotece w Aleksandrii, chyba z "Przekroju".)


Warto czytać różnych
filozofów - dla samego kontaktu z myślą, nie trzeba od razu brać ich
filozofii nazbyt poważnie.


No to po co czytać ?
Jak chcę fikcji to sobie mogę obejrzeć "Władcę pierścieni"


Tu i ówdzie można znaleźć inspiracje dla siebie.


Do czego, jeśli błądzili ?
Z tego można tylko wydobyć dowody nie wprost.


Czy Ty w ogóle czytałeś samodzielnie jakiegoś Filozofa (przez F dla
odróżnienia o akademickich wyrobników), czy czytujesz tylko opracowania,
encyklopedie słowniki, itp.?


Nie czytałem i nie zamierzam czytać.


Ja też czytam opracowania, monografie, itp. ale w końcu sięgam do źródeł. A
i tak jest to dla mnie inspiracja - nie myślę za pomocą cytatów;-)


Jestem krótkowidzem. Mam -6 dioptrii.
Jeżdżę bez okularów na rowerze w nocy.
Na codzień chodzę bez okularów po ulicy. Bez okularów czytam.
Potrzebuję je tylko na wykłady i do komputera.
Chyba wytworzyło mi się przez to specyficzne myślenie -
potrafię rozpoznać rzecz po bardzo niewyraźnych, szczątkowych zasrysach,
po strzępach informacji. Mam silnie rozwiniętą intuicję. Może za bardzo jej ufam.
Ale naprawdę nie mam potrzeby czytać źródeł, żeby trafnie oceniać.
Umiem znaleźć czyste źródła.

A tak w ogóle to pewne źródła czytałem: Biblię, Katechizm, ...
Jak będę stary, albo wcześniej, jak będę miał więcej czasu,
to przeczytam sobie Sumę św. Tomasza, teksty Platona, i inne (przewodnik już mam).
Jestem w Faustinum od początku, a przeczytałem tylko jakieś 10% konferencji formacyjnych.
Nie mam czsu czytać naprawdę wartościowych reczy, i miałbym go tracić
na poznawanie jakichś bezdroży ?   Nie ciekawią mnie.
Sam znam takie bezdroża, że wielu na moim miejscu by z nich nie wyszło...

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Jak promować miasto - przykład z ... Pcimia :)
Jak promować miasto - przykład z ... Pcimia :)
W trakcie zorganizowanej wczoraj internetowej konferencji prasowej
Wójt Gminy Pcim, Daniel Obajtek zaproponował Johnowi Cleese’owi
pomoc w założeniu konta w banku BZ WBK. Wójt przedstawił także
założenia działań promujących gminę nawiązujących do postaci
słynnego komika występującego w kampanii reklamowej banku.
Podjęte przez władze Pcimia działania to odpowiedź na słowa
wypowiedziane przez ikonę brytyjskiej komedii, John’a Cleese’a w
popularnej reklamówce banku BZ WBK. Bohater, Anglik, aby przekonać
bank do uruchomienia mu polskiego konta argumentuje: „moja ciocia
pochodzi z Pcimia”.

Władze Pcimia odpowiedziały na dramatyczne próby bohatera kampanii,
deklaracją zameldowania go na terenie gminy, co jest prawnym
wymogiem uzyskania konta w BZ WBK. Mimo, że jak na razie nie udało
się ustalić miejsca zamieszkania jego ciotki.

Ta malownicza, podkrakowska miejscowość zamierza możliwie najlepiej
wykorzystać wzrost zainteresowania w kontekście tej bardzo
popularnej reklamy. W najbliższych dniach na granicach miasta
pojawią się billboardy w żartobliwy sposób dziękujące gwiazdorowi
za okazane zainteresowanie.

Kolejnym nawiązaniem do unikatowego poczucia humoru, rodem z
Latającego Cyrku Monty Pythona, ma stać się Festiwal Kroków
Niepotrzebnych – impreza kabaretowa, której integralną częścią będą
zawody w wykonywaniu najdziwniejszych kroków. Festiwal zostanie
zorganizowany będzie w ramach tradycyjnego, lokalnego święta
górali - Dni Kliszczaka (zbieżność nazwy z nazwiskiem Cleese jest
zupełnie przypadkowa…). W tym roku święto odbędzie się 20 lipca.

Mieszkańcy Pcimia liczą na przychylny stosunek Cleese’a do swoich
pomysłów. W tej sprawie zostanie wysłany do gwiazdora list,
zawierający opis działań promocyjnych, prośbę o zgodę na
wykorzystanie postaci komika oraz zaproszenie do odwiedzenia
miejscowości.


Szanowny Panie Cleese,

W imieniu mieszkańców Pcimia serdecznie dziękujemy za umieszczenie
naszej miejscowości w kwestii, którą wypowiada Pan w reklamie banku
BZ WBK. To dla nas wielka radość i duma, że zostaliśmy wybrani
spośród tak znamienitych konkurentów jak Łódź czy Warszawa. Dzięki
temu jednemu zdaniu Pcim stał się w ostatnich dniach jedną z
najczęściej opisywanych miejscowości w Polsce.

Popularność ta ma dla nas co prawda wydźwięk niejednoznacznie
pozytywny, ale przecież nawet papuga w Waszym skeczu nie chciała
być do końca martwa. Nie zamierzamy więc narzekać, ale
postanowiliśmy podjąć to ambitne wyzwanie, jakim jest znalezienie
punktów stycznych promocji naszej gminy i tego charakterystycznego
poczucia humoru, które cechuje także wspomnianą reklamówkę banku.

W najbliższych tygodniach spodziewamy się najazdu ludzi
poszukujących w Pcimiu Pańskiej szanownej ciotki. Zamierzamy
przyjąć ich gościnnie i jesteśmy pewni, że uroki naszej malowniczej
miejscowości przypadną im do gustu. Chcemy również aby pobyt w
Pcimiu stał się okazją do obcowania z niesamowitym klimatem
Latającego Cyrku Monty Pythona. Dlatego jeszcze tego lata
zamierzamy zorganizować festiwal kabaretowy, którego kulminacyjną
częścią stanie się Festiwal Dziwnych Kroków!

Mamy nadzieję, że nasza postawa i zasygnalizowane pomysły spotkają
się z Pana przychylnością i że w efekcie zechce Pan wyrazić zgodę
na użyczenie swego wizerunku do lokalnej kampanii
promującej „miejscowość ciotki Johna Cleese’a”.

Poza argumentami natury symbolicznej mamy propozycję o wartościach
pragmatycznych – gmina Pcim proponuje zameldowanie na swoim
terenie, co umożliwi otwarcie rachunku w polskim banku BZ WBK! To
dla nas prawdziwa przyjemność móc spełnić jedno z Pana wielkich
marzeń. Zapraszamy do odwiedzenia gminy w celu dokonania
formalności meldunkowych, spotkania z ciocią, udziału w Festiwalu
Dziwnych Kroków, a najlepiej wszystkiego na raz!

Z nadzieją na spotkanie w Pcimiu pozostaję z szacunkiem,

Wójt Gminy Pcim

PS. Meczu piłkarskiego największych nowożytnych filozofów na razie
nie przewidujemy. Obawiamy się, że ewentualna kłótnia Sokratesa z
Heglem mogła by wywołać zainteresowanie nie tylko krajowych
telewizji ale również BBC czy CNN. A tego nasza mała, spokojna
miejscowość mogła by nie wytrzymać…
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Polecam!-'Baudolino'


Na polskim rynku wydawniczym pojawila sie wlasnie najnowsza
powiesc Umberto Eco - "Baudolino". Po weekendzie spedzonym nad ta [-cut-]


Nie bardzo rozumiem dlaczego pisarz zwiazany raczej z tradycja Rabelais'go i
Oswiecenia ma byc przewodnikiem po sredniowieczu ;)?
Nikt rozsadny - podejrzewam - nie uwaza Sredniowiecza za epoke ciemna -
chociaz zapewne zebów wolalby w tych czasach nie leczyc...

Stefan Swiezawski, autor nagrodzonych "Dziejów europejskiej filozofii
klasycznej"
http://www.pwn.com.pl/news1.html#swiezawski
przytacza opinie Etienne Gilsona "gdyby nowozytnosc nastepowala bezposrednio
po starozytnosci, z pominieciem problematyki filozoficznej sredniowiecza,
nie byloby zasadniczych zagadnien filozofii nowozytnej"  a Bochenski w ogóle
twierdzi iz pomiedzy Odrodzeniem (XVI wiek) a mniej wiecej XIX wiekiem
panowal "ciemny okres mysli filozoficznej":

"Aby sie o tym przekonac, wystarczy zadac sobie pytanie: na czym polega
istota filozofii? Polega oczywiscie na badaniu zagadnien logicznych,
ontologicznych, dotyczacych jezyka i tym podobnych. Otóz stwierdzamy
najpierw, ze w filozofii nowozytnej nie ma prawie zadnej powaznej logiki
(genialne dzielo Leibniza jest wyjatkiem). Co wiecej, dorobek logiczny
poprzednich okresów zostal wówczas niemal calkowicie zapomniany; nawet
najwybitniejsi filozofowie - np. Kant, i Hegel - znali tylko jakies mizerne
i w dodatku zle zrozumiane resztki logiki antycznej i sredniowiecznej.
Polozenie logiki bylo wówczas tak beznadziejne, ze znakomita wiekszosc
logicznych prac Leibniza mogla byc ogloszona dopiero w roku... 1903.
Filozofia nowozytna nie zna ponadto wcale, albo prawie wcale ontologii,
opisu najbardziej ogólnych cech przedmiotu w ogóle, a wiec podstawowej
dyscypliny filozoficznej. Nie ma tez praktycznie zadnej filozofii jezyka.
Filozofowie nowozytni maja dziwny zwyczaj rozprawiania o pojeciach, jak
gdyby one bujaly w powietrzu, a nie byly po prostu znaczeniami slów. Kazda
powazna filozofia, zarówno europejska (starozytnosc, scholastyka, XX wiek),
jaki indyjska (brahmanizm i buddyzm) zawiera rozbudowana filozofie jezyka -
ale filozofia nowozytna nie ma o niej pojecia. Aby przytoczyc jeszcze jeden
szczegól, filozofia nowozytna nie zna zadnej godnej tej nazwy filozofii
milosci. Taki np. pisarz jak Spinoza, uchodzacy za wielkiego filozofa,
definiuje milosc jako "przyjemnosc polaczona z idea przyczyny zewnetrznej".
O czym Max Scheler, znakomity filozof milosci XX wieku, powiedzial slusznie,
ze jesli tak jest, musze milowac kielbase, skoro zjadam ja z przyjemnoscia i
z idea, ze jest ona w stosunku do mnie (przed zjedzeniem) czyms zewnetrznym.
Sa to wprost niepowazne pomysly, nie mogace w zaden sposób równac sie ani z
filozofiami milosci rozpracowanymi przez starozytnych Greków(Platon,
Arystoteles, Plotyn) i scholastyków (sw. Tomasz, Duns Szkot) - ani z
analizami tego samego przedmiotu przez filozofów XX stulecia (Freud,
Scheler, Jaspers, Sartre). Za to znajdujemy w filozofii nowozytnej dwie inne
rzeczy: wielkie systemy i teorie poznania. Filozofowie nowozytni fabrykuja
najpierw masowo wielkie systemy, syntezy, które maja albo podpierac
eligie  - tak np. u Kanta albo ja zastapic[...]. Z drugiej strony oddaja sie
rozwazaniom o tym, czy swiat istnieje, czy nie istnieje poza moja glowa i
tym podobnym, to jest tak zwana teoria poznania. Otóz ta teoria jest bardzo
prawdopodobnie zbiorem pseudoproblemów, bo dotyczy wszystkich zdan, a o
wszystkich zdaniach w ogóle niczego powiedziec sie nie da, jak uczy naukowa
logika." (Józef Bochenski "Sto zabobonów", Wyd. Philed, Kraków 1992)

Ciekawe jak ma sie do zagadnien scholastyki sredniowiecznej to tabernakulum?
Juz raczej (sorry nie czytalem "Baudolina", jedyna ksiazka Eco jaka udalo mi
sie przejsc to "Imie Rózy") bardziej mi sie to kojarzy z Rabelais, który
jako typowy temat dysputy uniwersyteckiej podal: "Czy chimera unoszaca sie w
prózni moze tworzyc intencje wtóre"...

BTW Honoriusz z Autun (XII wiek) opisuje wszechswiat podobnie do zyjacego
niedlugo po opisywanych w "Baudolino" (z tego co wiem) wydarzeniach Dantego:
swiat znajduje sie w ciaglym ruchu, ma ksztalt sferyczny, sfera zewnetrzna
to niebo (primum mobile, planety) ponizej sfera ognia, powietrze, nastepnie
Ziemia - przy czym Swiezawski podaje iz nie jest jasne czy ta Ziemia byla
kulista (jak u Dantego) czy nie. Ponizej, w srodku swiata "u spodu" znajduje
sie pieklo. Ladne tabernakulum...


Jeszcze wspomne o samym przedstawieniu historii - powstaje z
malych klamstewek, ktore w zamierzeniu ja przekazujacych maja oddac
wlasciwego ducha wydarzen - moze rzeczywiscie nasze dzieje to ciag
niekonczacych sie klamstw?


he, he - niedawno ktos zastanawial sie tu czy "Darowizna Konstantyna" byla
swiadomie czy tez nie uzywana przez Kosciól.
Jak pisze Rudolf-Fischer Wollpert papieze Grzegorz VII, Innocenty III i
Bonifacy VIII nie mieli watpliwosci co do tego, ze dokument jest
autentyczny.
Takze w naszych czasach zdarza sie, ze apokryf wziety zostaje za autentyczny
dokument. A wówczas nie bylo ani takiej techniki jaka dysponujemy ani
krytyki zródel...

Notabene to co napisales w tym akapicie niezmiernie podobne jest do
postmodernistycznej tezy, która wyglosil na XVI Powszechnym Zjezdzie
Historyków Polskich we Wroclawiu (15-18 wrzesnia 1999) prof. Daniel
Beauvois, ze "historii nie ma, sa tylko historycy"
- vide:
Bartosz CICHOCKI, Nieobiektywna relacja z XVI Powszechnego Zjazdu Historyków
Polskich we Wroclawiu (15-18 wrzesnia 1999).pdf


Jednym slowem - do ksiegarni ;)).


A - jasne.

pozdrawiam
Szymon

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Czy kosciol w Polsce kiedykolwiek zmadrzeje?
> Twoje odrzucenie całego przedchrześcijańskiego dorobku ludzkości można tłumaczy
> ć
> tylko dewocją. Nauka przed Chrześcijaństwem była. Filozofowie antyczni byli
> prekursorami nauki. Ich tezy i metody, oceniając z perspektywy czasu i biorąc
> pod uwagę, że był to zupełne początki, były wielkie i doniosłe.
> Uprzedzam tutaj twoje pytanie dlaczego nie uratowało to cywilizacji antycznej -
> dlatego, że filozofowie to nie politycy (w przeciwieństwie do księży) i sami
> byli tępieni przez państwo.

Nonsens piszesz wasc. Filozofowie jak Augustyn, Albertus Magnus, nie byli
tepieni. Byli popierani przez KK podobnie jak astronomowie, malarze czy muzycy.
Zalozmy ze w starozytnosci byla nauka: w Polnocnej Afryce, Egipcie, Mezopotamii,
Bizancjum etc. Wiekszosc tego dziedzictwa dostalo sie w rece Arabow. Malarze,
muzycy i filozofowie masowo uciekali ze swiata arabskiego i robia to po dzis.
Twierdzisz ze KK popieral tych ludzi we wlasnym interesie. Blogoslawiony wiec
niech bedzie interes Kosciola.

> W klimacie kulturowym w
> którym wszelka herezja była karana śmiercią trudno mu się dziwić albo go za to
> winić.

Piszesz o stalinizmie czy innych postepowych ustrojach?. Zgubilam sie. Ci karani
smiercia filozofowie kwitneli pod protektoratem Kosciola wiec trzeba wyjatkowo
zlej woli zeby to przekrecac.

>Każdy kto
> wyrastał w klimacie intelektualnej presji wykluczającej wszystko poza teizmem
> musiał, niezależnie od swojego polotu i inteligencji, wtłaczać w swoje
> przemyślenia boga i papieża.

Blogoslowiona niech bedzie intelektualna presja ktora stworzyla katedry
gotyckie, La Pieta, Kaplice Sykstynska, Vivaldiego, Uniwersytety, Augustyna i
Tomasza z Akwinu, Kopernika, Galileusza itp. Nie wspomne tych tysiecy jezuickich
naukowcow ktorych potepiasz nowoczesny inkwizytorze. A to wszystko powstalo
wsrod barbarzyncow, podczas gdy dorobek starozytny byl spokojnie tracony pod
okupacja islamska.

> mamy zbyt mało danych. Twoja analiza porównawcza religii prowadzi tylko do
> wniosku, że chrześcijaństwo jest religią bardziej cywilizowaną niż inne. Ja się
> z tym zgadzam, ale z tego nie wynika że tezy o cudach i objawieniach leżące u
> podstaw chrześcijaństwa są prawdziwe.
> Buddyści skupiali się na wyzbywaniu się wszelkich potrzeb i zamienianiu się w
> warzywo - taka ideologia nie pomaga w rozwoju nauk.
> A muzułmanie tworzyli uniwersytety, jakże by nie. Twoje pomijanie ich milczenie
> m
> to kolejny dowód selektywnego odbioru rzeczywistości.

Czyli zgadzamy sie ze religie religiom nierowne. Chrzescijanstwo mialo bardziej
kreatywna historie niz jakiekolwiek inne religie.

> mamy zbyt mało danych. Twoja analiza porównawcza religii prowadzi tylko do
> wniosku, że chrześcijaństwo jest religią bardziej cywilizowaną niż inne. Ja się
> z tym zgadzam, ale z tego nie wynika że tezy o cudach i objawieniach leżące u
> podstaw chrześcijaństwa są prawdziwe.
> Buddyści skupiali się na wyzbywaniu się wszelkich potrzeb i zamienianiu się w
> warzywo - taka ideologia nie pomaga w rozwoju nauk.
> A muzułmanie tworzyli uniwersytety, jakże by nie. Twoje pomijanie ich milczenie
> m
> to kolejny dowód selektywnego odbioru rzeczywistości.

Potwierdzam ze juz Grecy mieli akademie Platonska, Arabowie mieli Universytety
ale poswiecone technologii. Filozofia naturalna jednak ich nie interesowala bo
ich doktryna religijna wykluczala jakies prawa naturalne i filozofie naturalna.
Allah mogl robic co chcial, kiedy chcial. Chrzescijanski Bog stworzyl prawa
natury do ktorych studiowania zachecal Tomasz z Akwinu (ty go wolisz wysmiewac
za "dowody" na istnienie Boga). Dlatego arabskie uniwersytety nigdy nie
zajmowaly nauka i nigdy sie nie rozwinely. I wbrew temu co insynuujesz,
katoliccy filozowie zajmowali sie POSZUKIWANIEM PRAWDY a nie naginaniem faktow.

> Za to, jeżeli już mówić o metodologii naukowej, to doprecyzowaną ją w spójny
> sposób dopiero niedawno. Stworzenie zasady falsyfikowalności jako kryterium
> naukowości to rezultat dopiero XX wieku.

Szkoda ze nie slyszales o brzytwie Ockhama (pewnie dlatego ze Ockham byl
franciszkaninem), albo jak Kopernik czy Galileusz konfrontowali swoje hipotezy z
danymi. Szkoda ze nie slyszales o Newtonie z XVII wieku ktory twierdzil ze nie
zajmuje sie hipotezami. Szkoda ze nie slyszales o eksperymentach Lavoisiera
ktorego stracili czciciele rozumu. Szkoda ze nie slyszales o dowodach
matematycznych starozytnych Grekow.

Przypominasz mi radzieckich propagandzistow ktorzy twierdzili ze wszystko
zaczelo sie od rewolucji pazdziernikowej.

Zasada falsyfikowalnosci w nauce istniala od Sredniowiecza a jej elementy mozna
sledzic wstecz do greckiej matematyki. Cos slyszales ze dzwoni, ale nie wiesz w
ktorym kosciele. Faktem jest ze filozof nauki Popper dopiero w XX wieku uzyl
zasady falsyfikowalnosci do rozroznienia pomiedzy teoriami naukowymi i
nienaukowymi. Na tej zasadzie poczatkowo zaliczyl teorie ewolucji do teorii
nienaukowej.
Naukowcy robili od dawna co nowozytni filozofowie zlapali w XX wieku.




Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Czy kosciol w Polsce kiedykolwiek zmadrzeje?
> Nonsens piszesz wasc. Filozofowie jak Augustyn, Albertus Magnus, nie
> byli tepieni. Byli popierani przez KK podobnie jak astronomowie,
> malarze czy muzycy (...)

Kościół selekcjonował sobie tych naukowców i tą naukę która mu pasowała. Ta
presja była nieporównanie większa niż presja np. związku radzieckiego na swoich
naukowców by formułowali tylko zgodne z polityką tezy - takie które łatwo jest
wplątać w ładnie brzmiący ideologiczny przekaz propagandowy.
Twoje wymienianie Galileusza i Kopernika jako naukowców zawdzięczających
cokolwiek kościołowi to wyjątkowa perfidia. Przecież ich tezy zostały od razu
przez kościół odrzucone z powodu niezgodności z kościelną interpretacją słowa
bożego i wpisane na indeks ksiąg zakazanych.
Jeżeli przyjrzymy się historii tez naukowych jakim zaprzeczał kościół (a
zaprzeczał nie na gruncie nauki, ale teologii) to widzimy żałosny ciąg błędów i
pomyłek. Kościół odrzucając różne teorie naukowe mylił się w zasadzie zawsze i
we wszystkim. Przypomnijmy najważniejsze błędy:
1. Odrzucenie teorii heliocentrycznej sformułowanej jeszcze w antyku. Kościół
spowodował że przez ponad 15 wieków obowiązywała fałszywa teoria tylko dlatego,
że nie mógł zaakceptować faktu, że "boskie stworzenie" nie znajduje się w
centrum wszechświata! Kościół nie tylko był tutaj w błędzie, ale fizycznie tępił
tych wszystkich którzy ośmielali się formułować teorie niezgodne z przyjętym
dogmatem.
2. odrzucenie atomizmu Demokryta - ten geniusz mają tylko do dyspozycji
obserwacje makroskopowe wywnioskował istnienie atomu. Tutaj kościół jeszcze
zapalczywiej tępił tezę która potem okazała się prawdziwa. Jezuici o których
piszesz jakby byli piewcami niezależnej nauki uznali atomizm za niebezpieczny i
pogląd i zakazali go.
3. Pierwszą reakcją, bo jakże by inaczej, kościoła na teorie ewolucji było
odrzucenie i wpisanie na indeks. Myśl, że biblijne stworzenie świata należy
rozumieć metaforycznie została sformułowana właściwie już za moich czasów i
stanowi ukłon kościoła wobec elit intelektualnych. Nie zmienia to faktu, że
większość katolików woli tłumaczyć sobie dosłownie opowieść o raju i opluwać
swoją ignorancją naukowców akceptujących ewolucję (czyli w zasadzie wszystkich)
4. Kościół odrzucił też przełomowe prace Freuda w zakresie psychologii. Tutaj
nie wiem nawet dlaczego - wystarczyło powiedzieć że id to szatan, superego to
boska łaska, a człowiek jest pomiędzy i wio - mamy katolicki freudyzm. Jednak
kościół bał się konsekwencji tego typu naukowo potwierdzonych prawd o ludzkim
umyśle, więc profilaktycznie potraktował Freuda indeksem.

Można by wymieniać dużo więcej. W zasadzie najważniejsze nie jest to, że kościół
popełniał błędy, bo każdy badacz (kościół nie jest badaczem) ma prawo do błędów.
Chodzi o to, że kościół odrzucając tezy naukowe - teraz w oczywisty sposób
prawdziwe - fizycznie tępił głosicieli tych tez. Zachowywał się jak władca który
zabija posłańca przynoszącego złą dla siebie wiadomość aby polepszyć tym sobie
humor i dać upust frustracji. Posuwano się nawet do majstrowania przy
życiorysach (propaganda na temat ich rozwiązłości itp.) filozofów którzy
sformułowali niepopularne tezy nie wspominając o przekłamywaniu ich tez i
wkładaniu do nich elementów mających uprościć ich oczernianie - co miało miejsce
z Epikurem i jego naśladowcami.
Helicentryzm i Atomizm zostały ostatecznie potwierdzone w sposób namacalny i nie
budzący wątpliwości, a teorie te przez ponad tysiąclecie były przez kościół
fizycznie tępione.
Ewolucjonizm i teoria podświadomości to dziedziny gdzie nie sposób namacalnie
czegoś udowodnić, ale teorie te obecnie najlepiej tłumaczą pochodzenie gatunków
oraz działanie ludzkiego umysłu - to one stanowią naukę.
Organizacja, która myliła się już tyle razy i z takim uporem i niewzruszoną
pewnością przy swoich błędach obstawała nie zasługuje na miano przyjaciela nauki.
Inna sprawa, że obecny sprzeciw kościoła wobec badań genetycznych ma takie samo
prawdopodobieństwo okazać się być niczym nie uzasadniony jak sprzeciw wobec
heliocentryzmowi.

> Czyli zgadzamy sie ze religie religiom nierowne. Chrzescijanstwo
> mialo bardziej kreatywna historie niz jakiekolwiek inne religie.

Tak, z tym sie zgadzamy. Ja nawet mogę zgodzić się, że w czasach gdy rodziło się
chrześcijaństwo trudno było o stabilny rozwój gdyby ono nie powstało. To dość
naciągana teoria, ale powinna ci się spodobać.
Tylko, że to co potem z niego wyrosło i dotrwało do dzisiaj to już
samonapędzający się relikt który pozostał w tyle za swoimi dziećmi, a mimo to
ciągle stara się je ograniczać.

> ktorym kosciele. Faktem jest ze filozof nauki Popper dopiero w XX
> wieku uzyl zasady falsyfikowalnosci do rozroznienia pomiedzy
> teoriami naukowymi i nienaukowymi. Na tej zasadzie poczatkowo
> zaliczyl teorie ewolucji do teorii nienaukowej.

Bo początkowo ewolucjonizm był naiwnie interpretowany i nieściśle sformułowany.
Dopiero dzisiejszy ewolucjonizm do spółki z genetyką daje spójną teorię
formowania się gatunków.
Co do falsyfikowalności, to w średniowieczu coś dzwoniło, ale nie wiadomo w
jakim kościele. Dopiero rozdzielenie religii (jako nienaukowej) od nauki
pozwoliło na ścisłe, a nie intuicyjne formułowanie prawd naukowych.

> Naukowcy robili od dawna co nowozytni filozofowie zlapali w XX
> wieku.

Fakt - robili to intuicyjnie. Intuicja czasem działa lepiej, a czasem gorzej.
Kościół mógł więc też "intuicyjnie" potępiać te tezy (próbka powyżej) które mu
się nie podobały. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku

 

Powered by WordPress dla [tu i tam]. Design by Free WordPress Themes.