filozofowie jońscy

Widzisz posty znalezione dla hasła: filozofowie jońscy





Temat: Dla rozszerzenia horyzontów
Klocicie sie, a sprawa jest bardziej zlozona niz wam sie wydaje, zatem zadne z
was nie ma racji. Po pierwsze rzeczywiscie Turcja nie postepowala z Kurdami
zbyt ladnie, ale placi za to wysoka cene (ZAMACHY tERRORYSTYCZNE). wielu
Kurdow, uchodzcow z Turcji szukalo wiec miejsca w Syrii. Z Ormianami tez nie
postepowala zbyt ladnie i oni rowniez uciekali do Syrii (jeden z moich bylych
profesorow, recenzent mojej pracy mgr byl Ormianinem- zawsze milo wypowiadal
sie o Syryjczykach, choc nie pamietam, by cos zlego mowil o Turcji. Turcja
jednak doskonale wie co ma za skora. Teraz jednak do rzeczy. CHodzi wam o Cypr.
Lokman, masz racje, ze Grecy byli na Cyprze przed Turkami, ale tylko w teorii.
Dlatego, ze Ty pojmujesz Grecje Starozytna patrzac przez pryzmat wspolczesnego
terytorium tego panstwa. Otoz musisz wiedziec, ze mimo, iz cypr byl zawsze
nieodlaczna czescia zycia greckiego (Cyterejka- to przydomek pogini, ktora
urodzila sie wlasnie na Cyprze- Afrodyty), tereny Gr. Starozytnej obejmowaly
tez znaczna czesc dzisiejszej Turcji- chocby wybrzeze jonskie (jonscy
filozofowie przyrody z Talesem z Miletu na czele, ojciec historiografii
greckiej- Herodot, nawet Homer byl z Jonii (ALBO OKOLIC- TO DO DZIS KWESTIA
SPORNA, choc wplyw dialektu jonskiego w jego jezyku jest niezaprzeczalny).
Przypominam tez o Ilionie, ktory rowniez nalezal do swiata egejskiego i odbicie
dziejow tego miejsca znalazlo sie w literaturze greckiej. Rowniez nalezy
zastanowic sie kim sa wspolczesni Turcy? Czyimi potomkami? Sprawa jest zbyt
skomplikowana, zatem najsprawiedliwsze jest albo referendum obywateli albo
rowny podzial wyspy. Zatem nie ma co SIE KLOCIC.
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Petycja w obronie krzyzy
zzasadami napisał:

> "Skrzynki e-mailowe Ministerstwa Edukacji Narodowej są przepełnione listami w o
> bronie krzyża – poinformowało Biuro Prasowe resortu."
> Akcja ( nie wojna religijna) sie udaje. Więc w Polsce nie mieszkaja sami "oświe
> ceni jońscy filozofowie przyrody".
Coś mi się zdaje, że zaczynasz wchodzić w kapcie forumowiczów typu enrque.
Myślałem, że jesteś oczytanym forumowiczem, a tu taki kwiatek. Czyżbyś też
chciał bronić akcji KK za każdą cenę? Przecież to idiotyczna akcja, akcja mająca
na celu wywołanie wojny religijnej. Po co nam to. Tego chcą hierarchowie, chcą
być zawsze na wierzchu. Czy katolicy w PL mają się dać wciągnąć w takie gierki?
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Petycja w obronie krzyzy
"Skrzynki e-mailowe Ministerstwa Edukacji Narodowej są przepełnione listami w obronie krzyża – poinformowało Biuro Prasowe resortu."
Akcja ( nie wojna religijna) sie udaje. Więc w Polsce nie mieszkaja sami "oświeceni jońscy filozofowie przyrody". Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Potok pustych słów.

Gdy dostatecznie długo zapoznaje się z


metafizycznymi i etycznymi koncepcjami, nietrudno dojść do wniosku, że tak
naprawdę rozstrzygnięcia tych kwestii można traktować jako rodzaj umowy
czy
konwencji.


Jeden problem - sposób np. prowadzenia obliczeń technicznych przy budowie
mostu też jest kwestią konwencji, a mosty - jak wiadomo - stoją

. Sztandarowym przykładem niech będzie kwestia dobra i

zła. Problematyka ta to sfera konwencji. I chociaż nie można wykluczyć, że
istnieje jakiś absolutny punkt odniesienia i źródło bezwzględnej prawdy,
to
nikt nie dowiódł jego istnienia.


A ja spróbuję - źródło to znajduje się w człowieku. Relatywizować można ze
względu na jednostkę, zgadzam się, każdy człowiek jest inny - ale u każdej
jednośtki można dostrzec cechy wspólne, to raz, a co gorsza każdą można
ustawićw pewnym społeczeństwie, które te cechy determinuje. Co to powiedział
Arystoteles?
"Człowiek zaś jest istotą społeczną, kto zaś pozas połeczeństwem żyje - jest
albo zwierzęciem, albo bogiem"


W związku z tym wiele dyskusji tu prowadzonych wydaje mi się z gruntu
jałowymi. Dobrym przykładem jest kwestia aborcji. Po pierwsze, należałoby
dowieść, że zabicie człowieka jest złem. Nie ma się po co łudzić, że
znajdziemy jakiś niepodważalny dowód.


Primo - pojęcie "zła" nie jest kwestią żadnej konwencji, ale przyjętych
aksjomatów. W związku z tym jest dość ścisłe. A dowodu poszukaj w strukturze
człowieka, złe jest to, co jest przeciw człowiekowi.

Ale zakładając nawet, że taki by się


znalazł, trzeba by znowu umówić się, od kiedy można mówić o powstaniu
człowieka. Ta kwestia należy tylko i wyłącznie do sfery konwencji. Progiem
może być poczęcie, 3 miesiące (wtedy następuje rozwój układu nerwowego),
narodziny i jeszcze pełno innych terminów, jakie tylko przyjdą do głowy.

Dlatego te dyskusje nie prowadzą do odkrycia jakiejkolwiek prawdy, tylko
do
ustalenia wspólnej konwencji, akceptowanej przez jakąś tam grupkę
dyskutantów.


No, właśnie. Ja tak po prawdzie próbowałem znaleźć rozwiązanie z gruntu
nienaruszania niczyjego dobra, zgadzając się z pewną umownością terminu
"początek życia". Konwencja to nie jest takie proste hasełko które wszystko
rozwiązuje - za nią kryje się baaardzo złożona rzeczywistość społeczna.
NIezbyt rozgarnięty filozof może by i coś podważył, ale "każdy proces wydaje
się prosty, dopóki nie widzi się szczegółów"

Szczególnie dziwi mnie, że osoby, takie jak Bolek czy Tomek,


które wykazują sporą erudycję w dziedzinie filozofii, nie potrafią w
swoich
rozważaniach odnaleźć dystansu, charakterystycznego dla osób długo
zajmujących się fiozoficznymi zagadnieniami. Rozmowy ich mają taki
charakter, jakby jakaś
absolutna prawda rzeczywiście istniała, a drogą dyskusji można by ją
odnaleźć.


He! No wiesz co? A jaki to ja dałem podtytuł? "kłótnia", ni mniej ni więcej.
Ot, wprawka filozoficzna, pogłębienie umiejętności dostrzegania tych
problemów. A że mam swoje zdanie to fakt. To chyba zdrowo mieć swoje zdanie?


Uważam, że droga, którą obiera wielu z dyskutantów, nigdzie nie prowadzi i
dlatego podkreślam ten fakt, by chociaż część osób skłonić do refleksji i
przewartościowania dotychczas stosowanych terminów.


A na marginesie..... Czy Twój argument nie dotyczy przypadkiem i Twojej
wypowiedzi???

 Im dłużej będziecie


poruszać się w sferze terminów typu dobro-zło, wolność-zniewolenie itp.,
tym bardziej Wasze rozważania będą zmieniały się w grę słów, rozrywkę
dającą tyle, co rozwiązywanie krzyżówek ;-)

P.S. Jeśli uważacie, że jesteście na dobrej drodze, to porównajcie, jakie
efekty w sferze poznania osiągnęli jońscy filozofowie przyrody, a jakie
Platon.


Plato nieporównywalnie większe. Ile trzeba mieć rozumku żeby zrozumieć
Demokryta, a ile żeby Platona?


I jeszcze jedno - nie obraźcie się, jeśli nie odpowiem na wszystkie
"kontrposty",


Fajno, ale będziesz przynjmniej czytał? I dzięki, temat był wspaniały.

Tw

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Potok pustych słów.
Tomek Wilicki napisał:


Gdy dostatecznie długo zapoznaje się z
| metafizycznymi i etycznymi koncepcjami, nietrudno dojść do wniosku, że
tak
| naprawdę rozstrzygnięcia tych kwestii można traktować jako rodzaj umowy
czy
| konwencji.

Jeden problem - sposób np. prowadzenia obliczeń technicznych przy budowie
mostu też jest kwestią konwencji, a mosty - jak wiadomo - stoją


A inżynieria ma dużo wspólnego z metafizyką i etyką...


. Sztandarowym przykładem niech będzie kwestia dobra i
| zła. Problematyka ta to sfera konwencji. I chociaż nie można wykluczyć,
że
| istnieje jakiś absolutny punkt odniesienia i źródło bezwzględnej
prawdy,
to
| nikt nie dowiódł jego istnienia.

A ja spróbuję - źródło to znajduje się w człowieku.(...)


A niby gdzie mają mieć źródło konwencje, jak nie w ludzkich umysłach?


Primo - pojęcie "zła" nie jest kwestią żadnej konwencji, ale przyjętych
aksjomatów.


Aksjomat(słownik wyrazów obcych PWN): 1)sąd logiczny, który bez dowodu
przyjmuje się jako prawdziwy w systemie dedukcyjnym  2)twierdzenie, prawda
uznane za oczywiste, prawdziwe, nie wymagające dowodów

Jak widać, te definicje nie są dalekie od definicji konwencji. Umawiamy się
na dany aksjomat i rozpoczynamy rozumowanie.

 W związku z tym jest dość ścisłe. A dowodu poszukaj w strukturze


człowieka, złe jest to, co jest przeciw człowiekowi.


To Twoja propozycja konwencji.


(...)Ja tak po prawdzie próbowałem znaleźć rozwiązanie z gruntu
nienaruszania niczyjego dobra, zgadzając się z pewną umownością terminu
"początek życia". Konwencja to nie jest takie proste hasełko które
wszystko
rozwiązuje - za nią kryje się baaardzo złożona rzeczywistość społeczna.


Brzmi tajemniczo. Szkoda, że nie rozwinąłeś.


NIezbyt rozgarnięty filozof może by i coś podważył, ale "każdy proces
wydaje
się prosty, dopóki nie widzi się szczegółów"


Ciekawy cytat, znowu bez odniesień do kwestii metafizycznych i etycznych.


He! No wiesz co? A jaki to ja dałem podtytuł? "kłótnia", ni mniej ni
więcej.
Ot, wprawka filozoficzna, pogłębienie umiejętności dostrzegania tych
problemów. A że mam swoje zdanie to fakt. To chyba zdrowo mieć swoje


zdanie?

OK. Może po prostu tego dystansu nie wyczułem.


| P.S. Jeśli uważacie, że jesteście na dobrej drodze, to porównajcie,
jakie
| efekty w sferze poznania osiągnęli jońscy filozofowie przyrody, a jakie
| Platon.

Plato nieporównywalnie większe. Ile trzeba mieć rozumku żeby zrozumieć
Demokryta, a ile żeby Platona?


Czyli stopień zawiłości filozoficznego języka, liczba hipotetycznych bytów
i ogólny poziom komplikacji metafizycznego systemu to dla Ciebie miara
wartości danego filozofa?
Wielu prostym ludziom łacińskie formułki wydają się bardzo mądre, bo ich
nie rozumieją. :-)

Widać wyraźnie, że swoje argumenty formułowałeś pospiesznie, doraźnie, żeby
szukać sporu, kłótni, o której pisałeś. :-(

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: DO OMARA
ciag dalszy...
tego, kogo raz sobą obdarzyła: Nihil odisti eorum que fecisti - "niczym się nie
brzydzisz, co uczyniłeś" (Mdr 11, 24). Te słowa wskazują na najgłębszą podstawę
stosunku pomiędzy, sprawiedliwością a miłosierdziem w Bogu, w Jego stosunku do
człowieka i do świata. One mówią, iż życiodajnych korzeni oraz najgłębszych
racji tego stosunku musimy szukać u "początku", w samej tajemnicy stworzenia.
One też - już w kontekście Starego Przymierza - zapowiadają pełne objawienie
Boga, który "jest miłością" (J 4, 16).

Z tajemnicą stworzenia łączy się tajemnica wybrania Ukształtowana ona w sposób
szczególny dzieje ludu, którego duchowym ojcem stał się przez swoją wiarę
Abraham, jednakże za pośrednictwem tego ludu, który, idzie poprzez dzieje
zarówno Starego, jak z kolei Nowego Przymierza, owa tajemnica wybrania odnosi
się do każdego człowieka, do całej wielkiej rodziny ludzkiej. "Ukochałem cię
odwieczną miłością, dlatego też zachowałem dla ciebie łaskawość" (Jr 31,
3). "Bo góry mogą ustąpić (...) ale miłość moja nie odstąpi od ciebie i nie
zachwieje się moje przymierze pokoju" (Iz 54, 10) - ta prawda, wypowiedziana
ongiś do Izraela, niesie w sobie perspektywę całych dziejów człowieka,
perspektywę doczesną i eschatologiczną zarazem (por. Jon 4, 2-11; Ps 145 [144],
9; Syr 18, 8-14; Mdr 11, 23-12, 1).

W rozumieniu Starego Testamentu poznanie nie opiera się wyłącznie na uważnej
obserwacji człowieka, świata i historii, ale zakłada istnienie pewnej
nieodzownej więzi z wiarą i z treścią Objawienia. Tutaj kryją się wyzwania,
które naród wybrany musiał podjąć i na które odpowiedział. Zastanawiając się
nad swoją kondycją, ukazywany w Biblii człowiek odkrył, że potrafi zrozumieć
samego siebie tylko jako : w relacji z sobą, z narodem, ze światem i z Bogiem.
To otwarcie się na tajemnicę, ukazaną mu przez Objawienie, stało się dlań
ostatecznie źródłem prawdziwego poznania, które pozwoliło jego rozumowi wniknąć
w przestrzeń nieskończoności i zyskać dzięki temu nowe, niespodziewane dotąd
możliwości rozumienia.

Podejmując wysiłek poszukiwania, autor święty zaznał także trudu zmagania się z
ograniczeniami rozumu. Dostrzegamy to na przykład w słowach, którymi Księga
Przysłów wyraża znużenie człowieka próbującego pojąć tajemnicze zamysły Boże
(por. 30, 1-6). Jednak mimo zmęczenia wierzący nie poddaje się. Siłę do
dalszego dążenia ku prawdzie czerpie z przeświadczenia, że Bóg stworzył go jako
(por. Koh 1, 13). Jego misja polega na tym, że mimo nieustannej pokusy
zwątpienia nie porzuca on niezbadanych ścieżek. Znajdując oparcie w Bogu,
pozostaje zawsze i wszędzie ukierunkowany na to co piękne, dobre i prawdziwe.

Oczywiście, w starożytnym Izraelu poznanie świata i jego zjawisk nie dokonywało
się poprzez abstrakcję, w której celowali filozofowie jońscy czy mędrcy
egipscy. Tym bardziej też wierny Izraelita nie pojmował poznania w kategoriach
właściwych epoce nowożytnej, dążącej zdecydowanie do podziału wiedzy na
dyscypliny. Mimo to świat biblijny wniósł do wielkiego skarbca teorii poznania
swój oryginalny wkład.

Na czym on polega? Cechą wyróżniającą tekst biblijny jest przeświadczenie, że
istnieje głęboka i nierozerwalna jedność między poznaniem rozumowym a poznaniem
wiary. Świat i to, co w nim zachodzi, a także historia i różne doświadczenia w
życiu narodu to rzeczywistości, które należy postrzegać, analizować i oceniać
przy pomocy środków właściwych rozumowi, tak jednak, aby wiara nie została
wyłączona z tego procesu. Wiara wkracza nie po to, by pozbawić rozum autonomii
albo ograniczyć przestrzeń jego
cd w nastepnym poscie Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku

 

Powered by WordPress dla [tu i tam]. Design by Free WordPress Themes.