filozofowie esej

Widzisz posty znalezione dla hasła: filozofowie esej





Temat: co to oznacza ??????

Użytkownik Paweł 'Falcon' Sokołowski <fal@falconet.prv.plnapisał:


wypowiedzi zawarłem stosunkowo dużo treści + techniczne powody takiego a
nie innego zachowania OE.


Generalnie masz plusa za wyłożenie także powodów. Naprawić coś to nie
sztuka, ale wiedzieć dlaczego tak się stało...


:-P
A serio to poczytaj sobie RFC do poduszki :-PPPPPP


Cokolwiek przeczytam to będzie kroczek do przodu. Na razie mam zapas lektur,
filozoficznych esejów, podręczników....... jednak muszę się wziąć za OS i
ten techniczny bełkot. Tylko, cholera, KIEDY!!!????!

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: VViVVi 16
Wystąpi AWciu:


++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++
Musimy być na to gotowi a wówczas powstanie.
++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++++


Tak. Powstanie PA i wtedy zapanuje człowiek i AW.

Człowiek będzie gotował pomidorówkę a AW po szychcie w fabryce będzie
oglądał telewizję i pisał eseje filozoficzne.

Na drugie będzie mizeria. Codziennie.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Forum filozofów (na pewno nie chłopskich)


| "A. Bitter" <wojloboWYTNI@wa.onet.pl
|

| Widzisz Pan w tym jakiś fałsz?

Jak byłem mały pokazano mi taki oto wywód:
1zł = 10gr x 10 gr = 01. zł *0.1 zł = 0.01 zł = 1 gr
Widzisz Pan w tym jakiś fałsz?


Przesadziłeś, bo złotówka to nie jest gr do kwadratu. Powinno być  1zł= 10gr
* 10= 0,1 zł * 10= 1zł

A co do meritum,nikt nikomu nie broni, żeby przedstwawiał tu na grupie swoje
eseje filozoficzne, o ile nie przekroczą one magicznych 10 KB, to ja i
pewnie duże grono stałych bywalców chętnie się z nimi zapoznamy.
Pozdr.
Kowdlar

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Forum filozofów (na pewno nie chłopskich)


| "A. Bitter" <wojloboWYTNI@wa.onet.pl

| Jak byłem mały pokazano mi taki oto wywód:
| 1zł = 10gr x 10 gr = 01. zł *0.1 zł = 0.01 zł = 1 gr
| Widzisz Pan w tym jakiś fałsz?

Przesadziłeś, bo złotówka to nie jest gr do kwadratu. Powinno być  1zł= 10gr
* 10= 0,1 zł * 10= 1zł


Oczywiście masz rację, ale była to próba
"polemiki" z Wielebnym, który dodawał bok kwadratu do jego
powierzchni i jakimś cudem dostawał 1 = 2.
Dodaj Pałac Kultury do świni, ile to bądzie?


A co do meritum,nikt nikomu nie broni, żeby przedstwawiał tu na grupie swoje
eseje filozoficzne, o ile nie przekroczą one magicznych 10 KB, to ja i
pewnie duże grono stałych bywalców chętnie się z nimi zapoznamy.
Pozdr.
Kowdlar


To też ani mi w głowie komukolwiek czegokolwiek
tu zabraniać, ale ubolewać nad poziomem też chyba wolno?
pozdr
ab

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Beletrystyka godna polecenia
Bardzo ciekawe bywaja bigrafie lub autobiografie.
polecam z serii "życie i nauka" - Einstein, Hawking, Feynman, Goedel.
Eseje filozoficzne znanych fizyków w serii z "myslicielem" -
Heisenberg, Planck,
Co do Ulama - polecam ogólnie zapoznać się z historią i działalnością
przedwojennej Polskiej Szkoły Matematycznej. ( książki : Kuratowskiego
i Iwińskiego )
Warto również zapoznać się z biografiami Einsteina, Bohra napisanymi
przez
A. Paisa.
Poza tym jest masę innych równie interesujacych książek.
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Michał Heller
Newsuser "Grzegorz Niemirowski" <gnthexfi@poczta.onet.plwrote ...


Andrzej Onichimiuk <calcinus.WYT@gazeta.plnapisał(a):
| ryhoo <r.@gazeta.plnapisał(a):
| Jeśli jestem średnio przeciętnie wykształcony i nad podziw _ciekaw
| wszystkiego_ to od jakiej książki /ks. M. Hellera/ bym powinienem
| zacząć by coś z tego zrozumieć?
| Powinienes zaczac od zadawania pytan na wlasciwej grupie.

Dyskusje o ks. Hellerze już były na tej grupie i AFAIK nikt nie pisał, że
grupa nie ta.


Tylko, widzisz, ks. Heller pisal rozne teksty. Kosmologiczno-fizyczne,
filozoficzne, eseje przegladowe ...
Wpierw wiec trzeba postawic pytania, aby szukac na nie odpowiedzi.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Kanonu nie czytali, ale lektur chcieli bronić
A mnie śmieszą wypowiedzi takich "znafców"
jak ty. Skoro dla Ciebie powieści Lema wielokrotnie nagradzanego, ekranizowanego
i uznawanego na całym świecie za autorytet, to poziom komiksów o Tytusie, to
chyba pomyliłeś fora i powinieneś pisać na onecie, tam nikogo nie dziwią takie
brednie. czytałeś cokolwiek Lema? Wiesz, że pisał nie tylko SF, ale także eseje
filozoficzne? Nie? No tak, nic dziwnego. A wypowiedź Kalbarczyka trzeba najpierw
zrozumieć, aby komentować, bo on wymienia solidne powody, dla których młodzież
dzisiaj nie czyta wielu "dzieł" z kanonu, jak np. tasiemcowate i nie do
zniesienia "Noce i dnie" albo "Szklane domy". Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Słyszeliscie
rok temu
Widzisz, Twój problem leżał w tym, że pewnie nikomu nie zgłaszałaś swojej chęci pójścia na polonistykę, nie poszłaś na kurs maturalny lub nie męczyłaś nauczyciela.
A szkoda.
Miałam ten sam problem. Aż w końcu wzięłam się do roboty i przestałam przelewać na papier swoje filozoficzne eseje, a skupiłam się na konkretach - w pracy maturalnej nie musisz napisać wszystkiego tak, jak zakłada klucz, ale musisz umieć z sensem to wszystko zawrzeć.
Po drugie - może to dobrze, że się nie dostałaś, bo polonistyka to nie są studia dla pisarzy i poetów. Gdybyś się dostała, to szybko byś to zrozumiała, naprawdę.

Zdawałam maturę rok temu - 94% z rozszerzenia.
Dostałam się na UŁ z 1 wynikiem.
Nie żartuję, bo i nie mam czemu.
Ale jestem dumna.
Można?
Można. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Tabloid czy nie? - Maciej Łętowski kontra Grzeg...
Tabloid czy nie? - Maciej Łętowski kontra Grzeg...
Ale właściwie w czym rzecz? Codziennie w Polsce ukazuje się kilka tysięcy
pewnie, z których pewnie 99,99 proc. kompletnie mnie nie obchodzi, więc ich
nie kupuję. Jeśli mój gust podzieli jakaś grupa odbiorców, to te pisma padną,
jeśli nie, to znaczy, że te pisma po prostu są nie dla mnie. Pan Łętowski jako
były katolicki publicysta z byłego pisma "Ład" chyba dobrze wie, na czym to
polega, skoro oferta "Ładu" nie została przyjęta i pismo pana Łętowskiego
padło na pysk (skądinąd pan Łętowski to prywatnie sympatyczny człowiek i nic
przeciw niemu nie mam). Jeśli jednak Fakt będzie się sprzedawać, to będzie po
prostu znaczyć, że jest na niego zapotrzebowanie i nie ma co rąk załamywać,
wystarczy nie czytać, nie?

Swoją drogą, jak czytam wypowiedzi Czytelników na Gazeta.pl, pełne
prymitywizmu, chamstwa, głupoty, ciemnoty umysłowej, byków,
zacietrzewienia, besserwiseryzmu i jakże nieuzasadnionego poczucia misji, to
dochodzę do wniosku, że w Polsce jest jeszcze sporo miejsca na rynku prasy
na pisma dla ciemniaków, chamów, rasistów i ksenofobów. Na tle takiego
"rynku" oferta Faktu wygląda jak eseje filozoficzne na wysokim poziomie
abstrakcji. Dać tym chamom szansę babrania się patyczkiem we własnych
odchodach, napisania czasem czegoś obrzydliwego, i już będą mieć swoją
ulubioną prasę. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Historie ludzkie
Smieszna jest ta dyskusja jak dla mnie. Ja bardzo dobrze zrozumialam intencje
autorki watku i nigdy nie posadzalabym jej o reklamowanie swiata ksiazki.
Chyba ludzie w dzisiejszych czasach sa wyjatkowo podejrzliwi i we wszystkim
wietrza podstep. Mysle, ze skoro autorka watku pyta o konkretna serie to nie
powinien budzic niczyjego zdziwnienia fakt, ze podaje wydawnictwo.
Co do samej serii, to musze powiedziec, ze ja tez lubie czasem poczytac sobie
lekkie, obyczajowe powiesci, ktore zdecydowanie dobrze dzialaja na moja
psychike :o) Czytalam wszystkie z tych, ktore wymienila Maniaczytania (i to
nie zawsze wydane przez swiat ksiazki;)) i mysle ze sa to dobre ksiazki do
czytania po meczacym dniu, kiedy jestesmy umyslowo nieco snieci i nie mamy
ochoty zaglebiac sie w filozoficzne eseje :) Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Ishiguro kontra Kundera;)
> bardzo zmuszający do myślenia. Dla mnie w jego ksiażkach jest więcej zdań
> zapadających w pamięć, niemal sentencji trafiających w samo sedno.

Zgoda. Ale nie wydaje ci się, że nieporozumieniem jest wydawanie tych sentencji
w formie powieści? Moim zdaniem Kundera powinien pisać eseje filozoficzne. Wątki
w jego książkach są nudne, a postaci papierowe; stanowią nieznośny kontrast z
mądrymi, zastanawiającymi przemyśleniami.

W życiu nie przyszłoby mi do głowy porównywać go z Ishiguro, dla mnie to
kompletnie różni autorzy. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Ishiguro kontra Kundera;)
> Moim zdaniem Kundera powinien pisać eseje filozoficzne.
Wiesz o czym piszesz?, bo ja mam wrazenie, ze nie wiesz.
Kundera eksperymentuje z forma powiesci, przeksztalca ja.
Jesli przedstawia poglady jakiegos filozofa, to nie znaczy jeszcze, ze jest
filozofem. IMO jego fabuly sa bardzo interesujace, postaci zywe (np.moja
ulubiona Tereska z NLB)
Jest w tym eksperymentatorstwie troche jak muzyk, dla ktorego zastana forma nie
jest interesujaca, nie daje mu mozliwosci wyrazenia tego, co chcialby wyrazic i
musi ja zmienic.
Generalnie proza Kundery kojarzy mi sie z muzyka (wariacje kunderowskie:)),
Ishiguro z malarstwem.
Mowia rzeczy niebanalne nt. kondycji wspolczesnego czlowieka, ale innymi ,
nieporownywalnymi srodkami.
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Stanisław Lem nie żyje [']['][']
Trudno przecenic zakres wplywu Lema na sposob myslenia i postrzegania swiata
przez jego czytelnikow. Od komunistycznych w duchu powiesci o astronautach
przez pozornie lekkie przypowiastki o robotach i absurdalne podrozne
rozmyslania Ijona Tichego do filozoficznych esejow takich jak Golem XIV, Lem
poruszal tematy dotyczace przyszlosci ludzkosci i przemian, jakie sie dokonuja
w cywilizacji zachodniego swiata. Pesymista? Zgorzknialy? Chyba nie, patrzac na
to co ludzkosc robi ze soba i ze swiatem.

Pisarstwo Lema towarzyszylo mi odkad skonczylam 11 lat i to co robie i jak
mysle, ogolny kierunek mojego zycia w duzej czesci zawdzieczam Jemu,
szczegolnie Jego filozoficznym minipowiesciom i esejom. Bolesnie odczulam
wiadomosc o Jego smierci. Czuje sie jakby zgasla moja gwiazda przewodnia.

W moim domu pozostana polki pelne Jego ksiazek (nawet tych, ktorych wydania sie
wstydzil i nie pozwolil ich wznowic) i duchy Pirxa, Tichego oraz dwoch
szalonych konstruktorow - Trurla i Klapaucjusza.

Pozdrawiam
Luiza-w-Ogrodzie
·´¯`·.¸¸>< (((º>`·.¸¸.·´¯`·.¸¸>< (((º>
Australia-uzyteczne linki Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Gość Forum: jak finansować polskie filmy
marecki997 napisał:

> No tak, ale pomysłodawcom ustawy chodzi o to, żeby znaleźć środki na produkcję
> takich filmów, których nikt nie chce oglądać. Przecież film
> filozoficzno-refleksyjny a'la Zanussi jest dziełem artystycznym, a na takie
> dzieło też trzeba poszukać środków. Jak za mało osób kupi bilety, to trzeba
> puszukać w kieszeni podatnika.

Niech więc Zanussi pisze eseje filozoficzne, zamiast sięgać do cudzej kieszeni.
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Arghhh baby wredne!
Dnia Thu, 05 May 2005 19:03:03 +0200, Myszka napisał(a):


Stopek napisał(a):

| Twoja ironia i sarkazm wywoluja u mnie porost wlosow lonowych za uszami i
| wysypke w kroczu.

Rozumiesz, że postanowiłeś poćwiczyć na mnie tak zwaną "ciętą ripostę"?


Na Ciebie byloby mi szkoda cietej riposty. No nie wiem, no nie potrafie
jakos nie zareagowac agresywnie na Twoje posty i koniec...


| Filozofka sie znalazla kurważ jegoż mać!!

No, nieźle Ci idzie, próbuj dalej:)


To sie wytnie:)


| A Ty co, niby
| masz taki zwiazek uslany kwiatuszkami, a Twoj mezus leci na kazde
| pierdniecie??

Tego nie powiedziałam. Mam jednak nadzieję, że nie pragnie "przyjebać mi
i więcej nie wracać", ani nie "puszcza mi zjeb" ani nie przyprawia mnie
o "kurwicę".


A skad Ty wiesz, o czym gada z kumplami na piwie??


| A wiec nie skikaj tutaj i nie popisuj sie.

"Cięta riposta" - ciąg dalszy?


Cicho...:)


| A nawet jesli to byla prowokacja, to akurat jak dla Ciebie wyjatkowo dalem
| sie sprowokowac, mam nadzieje, ze to docenisz.

To nie była prowokacja. Powiem Ci to tak, żebyś mnie dobrze zrozumiał:
po prostu pierdolisz takie głupoty i do tego w taki chamski sposób, że
nie umiem się powstrzymać od komentarza. Ale w końcu od tego jest grupa
dyskusyjna, więc mam nadzieję, że mnie zrozumiesz i wybaczysz :P


No ba. Ja tez Cie nie lubie. A myslisz, ze Ty trzaskasz eseje
filozoficzne??


| No bo przyganial kociol garnkowi, kurde blaszka...

Oprócz techniki "ciętej riposty" popracuj nad kulturą dyskusji i nie
atakuj personalnie za każdym razem, gdy brak Ci argumentów.


Nienawidze, jak ktos staje sie niejako bohaterem powiedzenia "Po kątach
srata, na kota zwalata".

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Wszystko co czlowiek pomysli da sie wyrazic kognitywnym zwerbalizowanym jezykiem slow -- ksRobak // Input by Tomek


Nie da się W ŻADNYM JĘZYKU wyrazić wszystkich subtelności: uczuć, wiary,
doznań estetycznych, intuicji, przekonań, marzeń, lęków, wizji
narkotycznych, skojarzeń, objawień, przesądów, wspomnień, wątpliwości,
przeczuć, koszmarów; ale i tak "fizycznych" rzeczy, jak kolory,
kształty, smaki, tekstury, dźwięki i zapachy;


Powiem to inaczej -- wszystko co da się powiedzieć o czymkolwiek, także
o czyichś uczuciach, wierze, doznaniach estetycznych, intuicjach,
przekonaniach, marzeniach, lękach, wizjach  narkotycznych,
skojarzeniach, objawieniach, przesądach, wspomnieniach, wątpliwościach,
przeczuciach, koszmarach; ale i także "fizycznych" rzeczach, jak
kolorach, kształtach, smakach, teksturach, dźwiękach i zapachach daje
się powiedzieć w języku którego ;ogiczna struktura odpowiada rachunkowi
predykatów.
Jeżeli czegoś nie można powiedzieć w żadnym języku, nie można powiedzieć
w ogóle. Nie mamy innego sposobu opisywania świata niż w języku.


przy tym, co jest DO POMYŚLENIA albo ODCZUCIA, to, co się nadaje do
wyrażenia w języku rachunku predykatów jest śmiesznym, nieznaczącym pyłkiem.


Treścią sensownej myśli może być tylko to co da się sensownie powiedzieć.
I proszę nie mieszaj do tego "odczuć". Jak dotąd mówiliśmy o "myślach".


Logika nie potrafi *opisać* niczego, bo nie od tego jest, żeby opisywać.


Jest właśnie od tego. Logika opisuje język.

Władysław

PS. Pozwólcie, że zacytuję w tej sprawie artykuł W.V.O. Quine'a "Sprawy
faktów" ze zbioru "Granice wiedzy i inne eseje filozoficzne":

Podstawowa struktura języka nauki została wydzielona i uschematyzowana w
znany sposób: jest to rachunek predykatów [...]

Przekład języka potocznego na język formalny nie jest zdeterminowany.
Dla niektórych zdań istnieją rozmaite akceptowalne formalizacje,
nierównoważne wzajemnie pod względem ontologii,dla pewnych innych zdań
nie ma w ogóle akceptowalnej formalizacji. Ogólnie rzecz biorąc to
translatorskie przedsięwzięcie jest istotne tylko wtedy, gdy obejmuje w
systematyczny sposób pewien ważny korpus zdań, jakąś gałąź nauki,nie zaś
oderwane, izolowane zdania. Wiele zdań, które ze względu na swą formę
gramatyczną zdaja się mówić o różnego rodzaju przedmiotach
abstrakcyjnych, po przełożeniu na język formalny pozbywa sie tych
ontologicznych zobowiązań, tłumacz bowiem dba o ontologiczną ekonomię
tam, gdzie to jest możliwe.

Władysław

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Z innej beczki
Rozpatrywanie - przepraszam za słowo - "schematów"
filozoficznych to cios w plecy matce filozofii

Założenie jakoby "szukanie" w odniesieniu o prace Mistrzów
mogło do czegoś doprowadzić może okazać się błędne(?)

wszak najgenialniejszymi filozofami są dzieci,
nieskalane myślą schematyczną
"...nie bruźcież mi, bym zdołał się wyobcować..."(nie pamiętam
kto to powiedział)
zbytnia znajomość rzeczy, sformułowań, (o boże) - reguł filozoficznych - j
est bardzo niebezpieczna, szczególnie w odniesieniu
do ambitnych...

ale do rzeczy

jak oceniacie polemikę i rozważania w oparciu; nie typowo o prace
naukowe, czy eseje filozoficzne (nie dyskryminuję Wielkich - chyba
by mi ręka uschła), a w oparciu o sztukę

1.Na przykład Franz Kafka
Beletrystyka, klasyka gatunku
(zaznaczam, że nie jestem ani znawcą literatury Kafki,
ani jego tym bardziej, jednak znam podstawowe dzieła)
filozofia oparta na doskonałej znajomości psychologii
gdyby przedstawił nam się jako myśliciel, pewnie nie miałby
nic odkrywczego do zaproponowania
jednak jako pisarz daje pewien (duży) impuls
Poprzez możliwości swobodnej interpretacji, na pewno
mniej groźny niż np. esej filozoficzny

2.Czytając "Mistrza i Małgorzatę" - rodzą się w człowieku
takie odczucia...
(nawiasem mówiąc doskonały teatr TVP z Holoubkiem, Kowalskim
i Dymną - nie pamiętam tytułu, ale w oparciu o w/w)

Przykłady można mnożyć, właściwie bez końca (muzyka, malarstwo,
etc.)
Powtarzam: uważam, że swoboda interpretacyjna u odbiorcy
jest doskonałym motywem w rozważaniach filozoficznych

Pozdrawiam--
Za wszystko co złe
odpowiedzialna jest moralność
-----------------------------------------------
Mariuszek; a@box43.gnet.pl

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Książki filozoficzne
W wielkim skrócie to ludzie którzy piszą o filozofi i logice w inny sposób niż
się wykłada studentom na I roku.

Wszystko zaczęło się od prac niejakiego Gottloba Frege (1848-1925) i jego
rozważań nad nową logiką. Najbardziej znany jego tekst to "Ideografia logiczna,
sformalizowany język czystego myślenia wzorowany na arytmetyce". Inni
podchwycili jego myśli, między innemi także Wittgenstein. Wyszły jego "Pisma
semantyczne", ale dawno bo w '77. Nie wiem czy były wznowienia.

Innym ważnym źródłem natchnienia byli pragmatycy, jak Peirce, James i ich idee
odnośnie myślowych eksperymentów i prawdy. Więc wszystko w jakiś sposób krąży
dookoła lingwistyki i filozofii języka.

Quine - Harvard, bardzo elegamcki i oryginalny styl. Wtszły jego "Z punktu
widzenia logiki", "Różności", "Granice wiedzy i inne eseje filozoficzne", "Na
tropach prawdy", "Filozofia logiki"

Austine (1911-60) - Oxford, genialne podejście do języka, specjalista od mowy
potocznej, krytyk logiki formalnej, wymyślił teorię aktów mowy. Wyszło
jego "Mówienie i poznawanie. Rozprawy i wykłady filozoficzne"

Strawson - "Analiza i metafizyka", "Indywidua".

Grice - Oxford, Harward, Berkeley (zaliczył wszystkie 3 jako wykładowca)
specjalista od logiki i konwersacji. Nie wiem czy był tłumaczony na polski,
wyszły jego "Studies in the way of words", "The conception of value", "Replay
to Richards".

Tytuły które podałam nie są kompletną twórczością tych filozofów, tylko to co w
tej chwili przychodzi mi na myśli. Ale w google pewnie znajdziesz informacje o
nich bez problemów. O Austinie jest chyba nawet strona po polsku, kiedyś ją
przypadkiem widziałam, ale nie pamiętam adresu. Była też świetna strona
Towarzystwa Wittgensteina, niestety któregoś dnia zniknęła.
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Po co czytać dzisiaj powieści?
wessed, co jest? miales napisac, co to za eseje filozoficzne były:))) Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Klaskanie Fryty
Oj tak pewnie masz rację, może nie tomik, ja bardziej stawiam na eseje
filozoficzne, jak to jest się gwiazda świecącą i wyleciało sie ze szklanej kuli
albo jakoś tak. I wcale się nie śmieję...oczywiście;) Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Z Lesznem dostaniemy baty - felieton Jacka Uglika
Z Lesznem dostaniemy baty - felieton Jacka Uglika
Śmieszne to wszystko. Teraz z kolei trzeba poczekać aż trener Janas
zacznie pisać w GW eseje filozoficzne. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Gość Forum: jak finansować polskie filmy
> Niech więc Zanussi pisze eseje filozoficzne, zamiast sięgać do cudzej
kieszeni.

Słuchaj w przeliczeniu na 1 użytkownika kablówki wychodzi ok. 1 zł miesięcznie.
To chyba nie jest tak dużo, jeżeli w efekcie mamy mieć więcej dobrego kina.
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Diagnostyka ostrego bolu w klatce piersiowej

> Ty chyba niechcacy zaczerpnales w pluca jakichs prochow. Piszze na temat.
> Diagnostyka bolow glowy to jedna z podstawowych rzeczy, powinienes to miec w
> jednym palcu. Sformulowanie 'badasz pacjenta' nie oznacza 'badasz pacjenta
> neurologicznie'. Naucz ty sie czytac ze zrozumieniem. To dwa zupelnie rozne
> pojecia. Ponadto jesli nie masz specjalizacji z neurologii to nie masz prawa w
> pelni polegac na swoim badaniu neurologicznym.

No dobrze-a cos konkretnego mi tutaj powiesz?Czy tylko masz zamiar wypisywac
eseje filozoficzne w stylu powyzszego...?



> zakrzepicy takiej jest kilka rodzajow i niekoniecznie dotyczy ona zatok zylnych
> )
> daje objawy niecharakterystyczne i trudne neurologicznie do roznicowania. Moze
> objawiac sie rowniez wylacznie bolem glowy. Jest to jedna z trudniejszych
> jednostek chorobowych dla neurologa ze wzgledu na czesto niespecyficzne objawy.

Dobra,sam chcesz:
"kilka rodzajow zakrzepicy"?A to dobre:)
Zakrzepica tetnic mozgowych predzej da udar z objawami ubytkowymi.Izolowane bole
glowy moga wystapic-choc sa rownie prawdopodobne,co snieg w lipcu na hawajach.
Zakrzepica zatok zylnych/o ktorej to pisales!!/-o triadzie hakima to sie
slyszalo,czy nie?Dla neurologa problemem bedza objawy w nia wchodzace,bez
jednoznacznego ogniska w mozgu,oraz-BEZ obrzeku tarczy nerwu wzrokowego,mimo
nadcisnienia wewnatrzczaszkowego/obrzek tarczy pojawia sie,ale pozno/.Bol
glowy?Splatany,robiacy pod siebie pacjent raczej Ci nie poda tego jako glownego
objawu...



> > Zmiany w ekg w OSTREJ zatorowosci sa ZAWSZE.Moze ich nie byc przy
> > "podciekajacej",jak trwa dlugo,np.przy zapaleniu miesnia,etc.
> I jak tamponada
> > jest tak cholernie prosta do zdiagnozowania,to ja Ci szczerze gratuluje.
>
> Za pomoca usg jest banalnie prosta.

No,tos pier...nal.Dla patomorfologa diagnoza tez jest banalnie
prosta.Hm,poczekaj-ale zaraz,usg klatki piersiowej,czy echo przezprzelykowe
zdaje sie nie sa standardowymi badaniami na izbie przyjec...?W dodatku-co
ciekawe,ani jednego,ani drugiego na owej izbie przyjec zwykle nie ma-poza
naprawde duzymi szpitalami...?

> > Zgodnie z definicjami w innym watku-jestes ignorant,czasem cham-ale nic p
> oza ty
> > m...
>
> Wyluzuj. Idz do kina, na piwo albo spraw sobie jakas inna przyjemnosc. Nie ma
> sensu sie tak pluc.

Jestem wyluzowany.A Ty nadal jestes ignorant,czasem cham-ale nic poza tym. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Wszystko co czlowiek pomysli da sie wyrazic kognitywnym zwerbalizowanym jezykiem slow -- ksRobak // Input by Tomek


Wladyslaw Los wrote:
| Nie da się W ŻADNYM JĘZYKU wyrazić wszystkich subtelności: uczuć, wiary,
| doznań estetycznych, intuicji, przekonań, marzeń, lęków, wizji
| narkotycznych, skojarzeń, objawień, przesądów, wspomnień, wątpliwości,
| przeczuć, koszmarów; ale i tak "fizycznych" rzeczy, jak kolory,
| kształty, smaki, tekstury, dźwięki i zapachy;

Powiem to inaczej -- wszystko co da się powiedzieć o czymkolwiek, także
o czyichś uczuciach, wierze, doznaniach estetycznych, intuicjach,
przekonaniach, marzeniach, lękach, wizjach  narkotycznych,
skojarzeniach, objawieniach, przesądach, wspomnieniach, wątpliwościach,
przeczuciach, koszmarach; ale i także "fizycznych" rzeczach, jak
kolorach, kształtach, smakach, teksturach, dźwiękach i zapachach daje
się powiedzieć w języku którego ;ogiczna struktura odpowiada rachunkowi
predykatów.
Jeżeli czegoś nie można powiedzieć w żadnym języku, nie można powiedzieć
w ogóle. Nie mamy innego sposobu opisywania świata niż w języku.

| przy tym, co jest DO POMYŚLENIA albo ODCZUCIA, to, co się nadaje do
| wyrażenia w języku rachunku predykatów jest śmiesznym, nieznaczącym pyłkiem.

Treścią sensownej myśli może być tylko to co da się sensownie powiedzieć.
I proszę nie mieszaj do tego "odczuć". Jak dotąd mówiliśmy o "myślach".

| Logika nie potrafi *opisać* niczego, bo nie od tego jest, żeby opisywać.


: Jest właśnie od tego. Logika opisuje język.

Wszystko co napisałeś zgadza się co do joty poza tym jednym małym
szczegółem.

LOGIKA TO *JEST* JĘZYK. Język rachunku predykatów.


Władysław

PS. Pozwólcie, że zacytuję w tej sprawie artykuł W.V.O. Quine'a "Sprawy
faktów" ze zbioru "Granice wiedzy i inne eseje filozoficzne":

Podstawowa struktura języka nauki została wydzielona i uschematyzowana w
znany sposób: jest to rachunek predykatów [...]

Przekład języka potocznego na język formalny nie jest zdeterminowany.
Dla niektórych zdań istnieją rozmaite akceptowalne formalizacje,
nierównoważne wzajemnie pod względem ontologii,dla pewnych innych zdań
nie ma w ogóle akceptowalnej formalizacji. Ogólnie rzecz biorąc to
translatorskie przedsięwzięcie jest istotne tylko wtedy, gdy obejmuje w
systematyczny sposób pewien ważny korpus zdań, jakąś gałąź nauki,nie zaś
oderwane, izolowane zdania. Wiele zdań, które ze względu na swą formę
gramatyczną zdaja się mówić o różnego rodzaju przedmiotach
abstrakcyjnych, po przełożeniu na język formalny pozbywa sie tych
ontologicznych zobowiązań, tłumacz bowiem dba o ontologiczną ekonomię
tam, gdzie to jest możliwe.


Zgadza się. To są nowoczesne XXI-wieczne poglądy.

Powinieneś przeczytać:

Matematyka i źródła myśli postmodernistycznej
http://www.amazon.com/Mathematics-Roots-Postmodern-Thought-Vladimir/d...

Gdzie wszystko jest fajnie zebrane do kupy i omówione.

Władysław


Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: tylko idioci krytykują Władce Pierścieni
Gość portalu: Tom napisał(a):

1. "Hobbit" był dużo bardziej udaną bajką od "W. P." - ale tylko bajką,

>>> Ech. Rozumiem, że dyskutowanie na różnego typu forum polega na prezentowaniu
własnych poglądów, ale dobrzejest kiedy wie się o czym się mówi/pisze/dyskutuje
(niepotrzebne skreślić). Hobbit i owszem bajką jest, zwłaszcza, że Tolkien
napisał tę ksiązkę dla swoich dzieci, kiedy te miały 4 i 6 lat.
Władca Pierścieni bajką nie jest lecz mitopeją i dobrze jest wiedzieć jaka jest
różnica pomiędzy jednym a drugim zanim zacznie się coś pisać.

2. Cykl "W. P." był pisany przez wiele lat i to widać, autor gubi się w
wątkach, tworzy jakiś zawiłe sagi (zanudzające), jakieś sztuczne ideologie
"niby dobro" , "niby zło", jak zło - to musi mieć ostre zęby i pazury, jak
dobro to - delikatność, jasne kolory.

>>> I znowu nieznajomość rzeczy. 'Jakieś zawiłe sagi', 'sztuczne ideologie' etc.
Stek ogólników, zero konkretów. Dobrze wcześniej dowiedzieć się z czego pisarz
korzystał i na czym się opierał (a było tego strasznie dużo, mitologia germańska,
celtycka, nordycka, opery Wagnera, twórczość Goethego, eseje filozoficzne Kanta i
tak dalej...) zanim zacznie się pisać dyrdymały. W Śródziemiu nie ma wyrazistych
postaci dobrych i złych, charakterów biało-czarnych. Zło może być mroczne i
okropne, ale i przebiegłe i wysublimowane, może mieć też wątpliwości, wahać się
(vide Gollum alias Smeagol choćby), dobro nie zawsze jest wspaniałe i
krystaliczne, też ulega pokusom etc. (vide Boromir ale nawet i Frodo, który na
końcu przecież ulega wpływowi Tolkiena)

Powieść jest przydługa i nudna; nawalanki typu "Doom" zajmują 70% treści,
jakieś błądzenie po wymyślonej geografii, akcja się nie klei,
najprawdopodobniej pisząc późniejsze rozdziały autor wracał do poprzednich i
robił korekty.

>>> Nawalanki typu Doom? No tak...bez komentarza byłoby lepiej pozostawić tę
bzdurę. Zwłaszcza, że przez pierwsze kilkaset stron nie ma ani
jednej "nawalanki". A jeżeli piękne, monumentalne bitwy, opisane świetnym,
dramatycznym językiem, takie jak Helmowym Jarze czy na Polach Pellenoru
to "nawalanki" to ja przepraszam...
Wymyślona geografia. Ech. Słów mi brak. No zazwyczaj fantastyka ma to do siebie,
że opiera się na wymyślonych i nierealnych rzeczach. A błądził po nich chyba
tylko piszący poprzedni tekst, bo nie do końca wiedział co czyta...
A Tolkien robił korekty na bierząco w każdym rozdziale i nie wracał do
poprzednich jeżeli chodzi o Władcę, bo owa książka, zanim ukazała się w postaci
powieści, była drukowana odcinkami w jednym z angielkich czasopism.
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Diagnostyka ostrego bolu w klatce piersiowej
practicant napisał:

>
> > Ty chyba niechcacy zaczerpnales w pluca jakichs prochow. Piszze na temat.
> > Diagnostyka bolow glowy to jedna z podstawowych rzeczy, powinienes to mie
> c w
> > jednym palcu. Sformulowanie 'badasz pacjenta' nie oznacza 'badasz pacjent
> a
> > neurologicznie'. Naucz ty sie czytac ze zrozumieniem. To dwa zupelnie roz
> ne
> > pojecia. Ponadto jesli nie masz specjalizacji z neurologii to nie masz pr
> awa w
> > pelni polegac na swoim badaniu neurologicznym.
>
> No dobrze-a cos konkretnego mi tutaj powiesz?Czy tylko masz zamiar wypisywac
> eseje filozoficzne w stylu powyzszego...?

A co chcesz wiedziec konkretnie?

> > zakrzepicy takiej jest kilka rodzajow i niekoniecznie dotyczy ona zatok z
> ylnych
> > )
> > daje objawy niecharakterystyczne i trudne neurologicznie do roznicowania.
> Moze
> > objawiac sie rowniez wylacznie bolem glowy. Jest to jedna z trudniejszych
> > jednostek chorobowych dla neurologa ze wzgledu na czesto niespecyficzne o
> bjawy.
>
> Dobra,sam chcesz:
> "kilka rodzajow zakrzepicy"?A to dobre:)
> Zakrzepica tetnic mozgowych predzej da udar z objawami ubytkowymi.Izolowane bol
> e
> glowy moga wystapic-choc sa rownie prawdopodobne,co snieg w lipcu na hawajach.

Pisalem wylacznie o zakrzepicy zylnej.

> Zakrzepica zatok zylnych/o ktorej to pisales!!/-o triadzie hakima to sie
> slyszalo,czy nie?Dla neurologa problemem bedza objawy w nia wchodzace,bez
> jednoznacznego ogniska w mozgu,oraz-BEZ obrzeku tarczy nerwu wzrokowego,mimo
> nadcisnienia wewnatrzczaszkowego/obrzek tarczy pojawia sie,ale pozno/.Bol
> glowy?Splatany,robiacy pod siebie pacjent raczej Ci nie poda tego jako glownego
> objawu...

Przeciez pacjenci czasem chodza pare tygodni z powolnie rozwijajaca sie
zakrzepica zylna. Czasem owszem postepuje ona bardzo szybko, nawet w ciagu kilku
godzin da objawy splatania. Bol glowy moze byc JEDYNYM wczesnym objawem.
Splatany i robiacy pod siebie pacjent to przy zakrzepicy bardzo rozleglej kiedy
doszlo juz do zawalow zylnych i rosnacego cisnienia wewnatrzczaszkowego! Wtedy
moze byc za pozno! Zakrzepice trzeba zdiagnozowac i leczyc kiedy ona sie zaczyna
a nie kiedy pacjent jest splatany i robiacy pod siebie!

> > > Zmiany w ekg w OSTREJ zatorowosci sa ZAWSZE.Moze ich nie byc przy
> > > "podciekajacej",jak trwa dlugo,np.przy zapaleniu miesnia,etc.
> > I jak tamponada
> > > jest tak cholernie prosta do zdiagnozowania,to ja Ci szczerze gratu
> luje.
> >
> > Za pomoca usg jest banalnie prosta.
>
> No,tos pier...nal.Dla patomorfologa diagnoza tez jest banalnie
> prosta.Hm,poczekaj-ale zaraz,usg klatki piersiowej,czy echo przezprzelykowe
> zdaje sie nie sa standardowymi badaniami na izbie przyjec...?W dodatku-co
> ciekawe,ani jednego,ani drugiego na owej izbie przyjec zwykle nie ma-poza
> naprawde duzymi szpitalami...?

Nie musi byc na izbie przyjec usg, wystarczy jak pacjent bedzie na to badanie od
razu skierowany.

> > > Zgodnie z definicjami w innym watku-jestes ignorant,czasem cham-ale
> nic p
> > oza ty
> > > m...
> >
> > Wyluzuj. Idz do kina, na piwo albo spraw sobie jakas inna przyjemnosc. Ni
> e ma
> > sensu sie tak pluc.
>
> Jestem wyluzowany.

Jakos tego zupelnie nie widac :)

> A Ty nadal jestes ignorant,czasem cham-ale nic poza tym.

Musisz sie jeszcze duzo nauczyc... Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Wszystko co czlowiek pomysli da sie wyrazic kognitywnym zwerbalizowanym jezykiem slow -- ksRobak // Input by Tomek
"Tomek" <tomek-wilmow@wp.pl


"Wladyslaw Los" <wla@onet.pl
| "Lamesz" <lam@onet.eu
| | Nie da się W ŻADNYM JĘZYKU wyrazić wszystkich subtelności: uczuć,
| wiary, doznań estetycznych, intuicji, przekonań, marzeń, lęków, wizji
| narkotycznych, skojarzeń, objawień, przesądów, wspomnień, wątpliwości,
| przeczuć, koszmarów; ale i tak "fizycznych" rzeczy, jak kolory,
| kształty, smaki, tekstury, dźwięki i zapachy;
| Powiem to inaczej -- wszystko co da się powiedzieć o czymkolwiek, także
| o czyichś uczuciach, wierze, doznaniach estetycznych, intuicjach,
| przekonaniach, marzeniach, lękach, wizjach  narkotycznych,
| skojarzeniach, objawieniach, przesądach, wspomnieniach, wątpliwościach,
| przeczuciach, koszmarach; ale i także "fizycznych" rzeczach, jak
| kolorach, kształtach, smakach, teksturach, dźwiękach i zapachach daje
| się powiedzieć w języku którego ;ogiczna struktura odpowiada rachunkowi
| predykatów.
| Jeżeli czegoś nie można powiedzieć w żadnym języku, nie można
| powiedzieć w ogóle. Nie mamy innego sposobu opisywania świata
| niż w języku.


A JA powiem jeszcze inaczej:
wszystkie subtelności: uczuć, wiary, doznań estetycznych, intuicji, przekonań,
marzeń, lęków, wizji narkotycznych, skojarzeń, objawień, przesądów,
wspomnień, wątpliwości, przeczuć, koszmarów; ale i tak "fizycznych" rzeczy,
jak kolory, kształty, smaki, tekstury, dźwięki i zapachy
to
JĘZYK jakim przemawia do 'nas' (sic!) ŚWIAT
bowiem
nie było by żadnych subtelności: uczuć, wiary, doznań estetycznych, intuicji,
przekonań, marzeń, lęków, wizji narkotycznych, skojarzeń, objawień,
przesądów, wspomnień, wątpliwości, przeczuć, koszmarów; ale i tak
"fizycznych" rzeczy, jak kolory, kształty, smaki, tekstury, dźwięki i zapachy
gdyby
człowiek nie potrafił ich rozpoznać i ODCZYTAĆ (w sobie).

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Jeśli czegoś nie można powiedzieć w żadnym języku to znaczy, że
tego nie ma i nie istnieje.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Człowiek czyta nie tylko swoje zewnętrze zmysłami ale także swoje
wewnętrze umysłem. Te doznania to także myśli - choć niezwerbalizowane.


| przy tym, co jest DO POMYŚLENIA albo ODCZUCIA, to, co się nadaje do
| wyrażenia w języku rachunku predykatów jest śmiesznym, nieznaczącym
| pyłkiem.
| Treścią sensownej myśli może być tylko to co da się sensownie
| powiedzieć.
| I proszę nie mieszaj do tego "odczuć". Jak dotąd mówiliśmy o "myślach".
| Logika nie potrafi *opisać* niczego, bo nie od tego jest, żeby opisywać.
| Pozdrawiam,
| Lamesz
| Jest właśnie od tego. Logika opisuje język.

| Władysław
Wszystko co napisałeś zgadza się co do joty poza tym jednym małym
szczegółem.

LOGIKA TO *JEST* JĘZYK. Język rachunku predykatów.
| PS. Pozwólcie, że zacytuję w tej sprawie artykuł W.V.O. Quine'a "Sprawy
| faktów" ze zbioru "Granice wiedzy i inne eseje filozoficzne":

| Podstawowa struktura języka nauki została wydzielona i uschematyzowana
| w znany sposób: jest to rachunek predykatów [...]

| Przekład języka potocznego na język formalny nie jest zdeterminowany.
| Dla niektórych zdań istnieją rozmaite akceptowalne formalizacje,
| nierównoważne wzajemnie pod względem ontologii,dla pewnych innych
| zdań nie ma w ogóle akceptowalnej formalizacji. Ogólnie rzecz biorąc to
| translatorskie przedsięwzięcie jest istotne tylko wtedy, gdy obejmuje w
| systematyczny sposób pewien ważny korpus zdań, jakąś gałąź nauki,nie
| zaś oderwane, izolowane zdania. Wiele zdań, które ze względu na swą
| formę gramatyczną zdaja się mówić o różnego rodzaju przedmiotach
| abstrakcyjnych, po przełożeniu na język formalny pozbywa sie tych
| ontologicznych zobowiązań, tłumacz bowiem dba o ontologiczną ekonomię
| tam, gdzie to jest możliwe.
| Władysław
Zgadza się. To są nowoczesne XXI-wieczne poglądy.

Powinieneś przeczytać:

Matematyka i źródła myśli postmodernistycznej
http://www.amazon.com/Mathematics-Roots-Postmodern-Thought-Vladimir/d...

Gdzie wszystko jest fajnie zebrane do kupy i omówione.


A wiesz Pan Drogi Tomku, że są DWIE logiki: logika hardweru i logika
softweru (to spolszczone nazwy).
Antylogika jest także logiką (!) i należy do kategorii logik nielogicznych
proszę zauważyć:
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
ALGEBRA - logika mowy
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Dam Panu dwa przykłady do przemyślenia:
1. Czy procesor który nie jest podłączony do napięcia nie jest logiczny?
2. Czy nazwa ciepło na język jakim przemawia ciepła woda nie jest
tłumaczeniem języka świata na kognitywny, zwerbalizowany język myśli?
...
Ten przykład 2. wymaga doprecyzowania:
ciepła woda którą człowiek dotyka mówi: "jestem ciepła woda"
człowiek czuje ciepło i czuje mokrość więc mówi: ta woda jest ciepła.
Skąd to wie?
Bo zrozumiał język jakim woda przemawia do jego świadomości. :-)
~°<~
Edward Robak*
Uwaga: kopia na free-pl-prawdy

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Jesteście totalni szmaciarze!
Biedny Owsik się zirytował, bo Łukasz Warzecha napisał o nim:

Wiele już razy pisałem (m.in. tutaj), dlaczego nie podoba mi się przedsięwzięcie Jerzego Owsiaka. Część z tych powodów oględnie przedstawił dzisiaj na swoim blogu Krzysiek Leski. Ja tak oględny nie jestem i sądzę, że należy przypominać, jakiej manipulacji dokonał w ciągu wielu już lat funkcjonowania WOŚP Owsiak oraz środowisko, które najbardziej go wspiera.

W przypadku Owsiaka mamy do czynienia z często stosowaną metodą tworzenia iluzji pozapolityczności osoby i przedsięwzięcia, które pozapolityczne wcale nie są. Owsiak nie jest osobą „pozaideologiczną”, stojącą w jakiś sposób poza sporem politycznym. Przeciwnie – jest osobą o bardzo wyrazistych poglądach, które uzewnętrzniają się od czasu do czasu w postaci zapowiedzi „dawania z baśki” tym, którzy ośmielają się badać życiorys Wałęsy, w wypowiedziach na temat Radia Maryja albo w usuwaniu sprzed wejścia na Przystanek Woodstock (podkreślam: z terenu publicznego) wystawy antyaborcyjnej. Jednak dla środowiska, mówiąc ogólnie, „Gazety Wyborczej” jest Owsiak authority of last resort – kimś, po kogo się sięga w nadzwyczajnych sytuacjach. Owsiak jest niezwykle wygodny, ponieważ jego charytatywna działalność pozwala tworzyć wrażenie, iż jest osobą niezaangażowaną politycznie, a więc to, co mówi, mówi niejako z pozycji „pozapolitycznych”. (O stosowaniu tej metody w pierwszym dziesięcioleciu III RP bardzo ciekawie pisał Zdzisław Krasnodębski w esejuFilozofia III RP, czyli od »antypolityki« do »postpolityczności«” w zbiorze „Rzeczpospolita 1989-2009”, wydanym przez krakowski Ośrodek Myśli Politycznej.) Słuchacze odbierają poglądy Owsiaka nie jako poglądy uczestnika politycznej wojny, ale kogoś spoza nielubianego środowiska polityków, a tym samym nadają im większą wagę. Na tym polega wielkie oszustwo Owsiaka, którego on sam, jak sądzę w pełni świadomie, nie chce wyjaśnić, np. poprzez oficjalne poparcie konkretnej partii politycznej. Wziąwszy to pod uwagę, absolutnie zasadne było umieszczenie w noworocznej szopce przez Marcina Wolskiego m.in. Owsiaka właśnie w loży celebrytów, przyklaskujących oczywiście opcji jedynie słusznej.

WOŚP jest instrumentem utwierdzania tej iluzji. Przy czym trzeba zauważyć, że nastąpiła tu całkowita personalizacja idei: WOŚP to Owsiak, Owsiak to WOŚP. Są i inne organizacje, które posługują się popularnym wizerunkiem swoich twórców (Fundacja Anny Dymnej czy Akogo Ewy Błaszczyk), ale żadna z nich nie jest tak medialnie rozdmuchana, tak kontrowersyjna i żadna nie zmieniła się w sprawnie działający koncern. Tym samym każdy wyskok Owsiaka i każde jego kontrowersyjne stwierdzenie natychmiast może być zbite kontrargumentem: ale on tyle robi dla dzieci.

Czy na pewno? Owsiak zrobił przez te wszystkie lata z WOŚP istny cyrk, którego koszty stają się absurdalne. Godziny telewizyjnych transmisji, przeloty samolotami (tym razem w eskorcie F-16), tysiące ludzi do obsługi koncertów, którzy przecież nie pracują darmo, sprzęt itd. Jaki jest sens ciągnąć imprezę, gdzie co roku trzeba wymyślać nowe fajerwerki, coraz absurdalniejsze i coraz kosztowniejsze, byle zachęcić ludzi do jednorazowego zrywu? Porównanie kosztów i zysków to zwykłe wyliczenie efektywności. Nikt tego dotąd nie zrobił, a w takim wyliczeniu wspominany przez Leskiego Caritas wypadłby pewnie o kilkaset procent lepiej niż WOŚP.
Dlaczego nikt tego nie zrobił? O tym też już swego czasu pisałem: w sprawie WOŚP działa moralny szantaż. Kto krytykuje Owsiakową imprezę, ten widocznie musi nienawidzić małych dzieci, którym Owsiak pomaga. Ten argument jest oczywiście absurdalny, oparty na naciąganym sylogizmie i założeniu, że cel uświęca środki, a przy okazji dowodzący niezdrowego utożsamienia idei z osobą.
W licytacjach WOŚP biorą udział wszystkie liczące się firmy, wydając w ten sposób pieniądze swoich klientów bez pytania ich o pozwolenie, ewentualnie pieniądze państwowe. Nie ma wysokiego urzędnika, który mógłby się wyłamać z obowiązkowego entuzjazmu – w tym cyrku biorą udział i prezydent, i premier. Szantaż moralny odnosi skutek. Kto w entuzjazmie nie bierze udziału, zostaje napiętnowany.

Po raz kolejny warto postawić pytania, które już zadawałem: z jakich to powodów akurat jedna charytatywna impreza, firmowana przez osobę mocno kontrowersyjną, cieszy się bezprecedensowym wsparciem mediów, publicznych i prywatnych? Dlaczego akurat w tym przypadku istnieje niepisany obowiązek entuzjazmowania się i wspierania tej imprezy? Dlaczego F-16, które, jak rozumiem, i tak muszą latać, latają akurat, eskortując Owsiaka, a nie Annę Dymną albo wolontariuszy Caritasu, którzy co roku przed świętami po cichu sprzedają swoje świece?

Medialny i organizacyjny cyrk, jaki towarzyszy WOŚP, dawno już przekroczył granice absurdu i przyzwoitości. Owczy pęd wyłącza myślenie większości ludzi, którzy „dają na Owsiaka”, bo „przecież wszyscy dają”. Wraz z każdą edycją WOŚP uzupełniany jest wizerunkowy kapitał człowieka, który pod pozorami ograniczenia wyłącznie do pracy charytatywnej, przemyca bardzo wyraziste poglądy społeczne i polityczne. Ja tego kapitału podwyższał mu nie będę.

- - -

No, nie da się ukryć, że facet ma rację.

gente Ruthenus natione Polonus Lynx Rufus Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: WOŚP
Na stronie WSOP poza kilkunastooma autami i jakimis bezcennymi
aparatami ( bo bez- ceny) nic nie ma. Spieracie się o clou, a je juz
ktoś opisał, polecam , czasen głupi "Fakt" zaanalizuje, a co, GW ma
monopol??? . Co do Dymnej i Błaszczyk, chylę czoła.
tekstu na temat OSZUSTWA Owsiaka.

NA CZYM POLEGA OSZUSTWO OWSIAKA

(...) sądzę, że należy przypominać, jakiej manipulacji dokonał w
ciągu wielu już lat funkcjonowania WOŚP Owsiak oraz środowisko,
które najbardziej go wspiera.

W przypadku Owsiaka mamy do czynienia z często stosowaną metodą
tworzenia iluzji pozapolityczności osoby i przedsięwzięcia, które
pozapolityczne wcale nie są. Owsiak nie jest osobą
`pozaideologiczną', stojącą w jakiś sposób poza sporem politycznym.
Przeciwnie - jest osobą o bardzo wyrazistych poglądach, które
uzewnętrzniają się od czasu do czasu w postaci zapowiedzi `dawania z
baśki' tym, którzy ośmielają się badać życiorys Wałęsy, w
wypowiedziach na temat Radia Maryja albo w usuwaniu sprzed wejścia
na Przystanek Woodstock (podkreślam: z terenu publicznego) wystawy
antyaborcyjnej. Jednak dla środowiska, mówiąc ogólnie, `Gazety
Wyborczej' jest Owsiak authority of last resort - kimś, po kogo się
sięga w nadzwyczajnych sytuacjach. Owsiak jest niezwykle wygodny,
ponieważ jego charytatywna działalność pozwala tworzyć wrażenie, iż
jest osobą niezaangażowaną politycznie, a więc to, co mówi, mówi
niejako z pozycji `pozapolitycznych'. (O stosowaniu tej metody w
pierwszym dziesięcioleciu III RP bardzo ciekawie pisał Zdzisław
Krasnodębski w eseju `Filozofia III RP, czyli od antypolityki do
postpolityczności ' w zbiorze `Rzeczpospolita 1989-2009', wydanym
przez krakowski Ośrodek Myśli Politycznej.) Słuchacze odbierają
poglądy Owsiaka nie jako poglądy uczestnika politycznej wojny, ale
kogoś spoza nielubianego środowiska polityków, a tym samym nadają im
większą wagę. Na tym polega wielkie oszustwo Owsiaka, którego on
sam, jak sądzę w pełni świadomie, nie chce wyjaśnić, np. poprzez
oficjalne poparcie konkretnej partii politycznej. Wziąwszy to pod
uwagę, absolutnie zasadne było umieszczenie w noworocznej szopce
przez Marcina Wolskiego m.in. Owsiaka właśnie w loży celebrytów,
przyklaskujących oczywiście opcji jedynie słusznej.

WOŚP jest instrumentem utwierdzania tej iluzji. Przy czym trzeba
zauważyć, że nastąpiła tu całkowita personalizacja idei: WOŚP to
Owsiak, Owsiak to WOŚP. Są i inne organizacje, które posługują się
popularnym wizerunkiem swoich twórców (Fundacja Anny Dymnej czy
Akogo Ewy Błaszczyk), ale żadna z nich nie jest tak medialnie
rozdmuchana, tak kontrowersyjna i żadna nie zmieniła się w sprawnie
działający koncern. Tym samym każdy wyskok Owsiaka i każde jego
kontrowersyjne stwierdzenie natychmiast może być zbite
kontrargumentem: ale on tyle robi dla dzieci.

Czy na pewno? Owsiak zrobił przez te wszystkie lata z WOŚP istny
cyrk, którego koszty stają się absurdalne. Godziny telewizyjnych
transmisji, przeloty samolotami (tym razem w eskorcie F-16), tysiące
ludzi do obsługi koncertów, którzy przecież nie pracują darmo,
sprzęt itd. Jaki jest sens ciągnąć imprezę, gdzie co roku trzeba
wymyślać nowe fajerwerki, coraz absurdalniejsze i coraz
kosztowniejsze, byle zachęcić ludzi do jednorazowego zrywu?
Porównanie kosztów i zysków to zwykłe wyliczenie efektywności. Nikt
tego dotąd nie zrobił, a w takim wyliczeniu wspominany przez
Leskiego Caritas wypadłby pewnie o kilkaset procent lepiej niż WOŚP.

Dlaczego nikt tego nie zrobił? O tym też już swego czasu pisałem: w
sprawie WOŚP działa moralny szantaż. Kto krytykuje Owsiakową
imprezę, ten widocznie musi nienawidzić małych dzieci, którym Owsiak
pomaga. Ten argument jest oczywiście absurdalny, oparty na
naciąganym sylogizmie i założeniu, że cel uświęca środki, a przy
okazji dowodzący niezdrowego utożsamienia idei z osobą.
W licytacjach WOŚP biorą udział wszystkie liczące się firmy, wydając
w ten sposób pieniądze swoich klientów bez pytania ich o pozwolenie,
ewentualnie pieniądze państwowe. Nie ma wysokiego urzędnika, który
mógłby się wyłamać z obowiązkowego entuzjazmu - w tym cyrku biorą
udział i prezydent, i premier. Szantaż moralny odnosi skutek. Kto w
entuzjazmie nie bierze udziału, zostaje napiętnowany.

Po raz kolejny warto postawić pytania, które już zadawałem: z jakich
to powodów akurat jedna charytatywna impreza, firmowana przez osobę
mocno kontrowersyjną, cieszy się bezprecedensowym wsparciem mediów,
publicznych i prywatnych? Dlaczego akurat w tym przypadku istnieje
niepisany obowiązek entuzjazmowania się i wspierania tej imprezy?
Dlaczego F-16, które, jak rozumiem, i tak muszą latać, latają
akurat, eskortując Owsiaka, a nie Annę Dymną albo wolontariuszy
Caritasu, którzy co roku przed świętami po cichu sprzedają swoje
świece?

Medialny i organizacyjny cyrk, jaki towarzyszy WOŚP, dawno już
przekroczył granice absurdu i przyzwoitości. Owczy pęd wyłącza
myślenie większości ludzi, którzy `dają na Owsiaka', bo `przecież
wszyscy dają'. Wraz z każdą edycją WOŚP uzupełniany jest wizerunkowy
kapitał człowieka, który pod pozorami ograniczenia wyłącznie do
pracy charytatywnej, przemyca bardzo wyraziste poglądy społeczne i
polityczne. Ja tego kapitału podwyższał mu nie będę.

autor: Łukasz Warzecha (komentator "Faktu") Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: kto zapłacił za Owsiaka?
Dla Eli i innych potrafiacych czytac ze zrozumieniem polecam ten tekst;


NA CZYM POLEGA OSZUSTWO OWSIAKA

(...) sądzę, że należy przypominać, jakiej manipulacji dokonał w
ciągu wielu już lat funkcjonowania WOŚP Owsiak oraz środowisko,
które najbardziej go wspiera.

W przypadku Owsiaka mamy do czynienia z często stosowaną metodą
tworzenia iluzji pozapolityczności osoby i przedsięwzięcia, które
pozapolityczne wcale nie są. Owsiak nie jest osobą
`pozaideologiczną', stojącą w jakiś sposób poza sporem politycznym.
Przeciwnie - jest osobą o bardzo wyrazistych poglądach, które
uzewnętrzniają się od czasu do czasu w postaci zapowiedzi `dawania z
baśki' tym, którzy ośmielają się badać życiorys Wałęsy, w
wypowiedziach na temat Radia Maryja albo w usuwaniu sprzed wejścia
na Przystanek Woodstock (podkreślam: z terenu publicznego) wystawy
antyaborcyjnej. Jednak dla środowiska, mówiąc ogólnie, `Gazety
Wyborczej' jest Owsiak authority of last resort - kimś, po kogo się
sięga w nadzwyczajnych sytuacjach. Owsiak jest niezwykle wygodny,
ponieważ jego charytatywna działalność pozwala tworzyć wrażenie, iż
jest osobą niezaangażowaną politycznie, a więc to, co mówi, mówi
niejako z pozycji `pozapolitycznych'. (O stosowaniu tej metody w
pierwszym dziesięcioleciu III RP bardzo ciekawie pisał Zdzisław
Krasnodębski w eseju `Filozofia III RP, czyli od antypolityki do
postpolityczności ' w zbiorze `Rzeczpospolita 1989-2009', wydanym
przez krakowski Ośrodek Myśli Politycznej.) Słuchacze odbierają
poglądy Owsiaka nie jako poglądy uczestnika politycznej wojny, ale
kogoś spoza nielubianego środowiska polityków, a tym samym nadają im
większą wagę. Na tym polega wielkie oszustwo Owsiaka, którego on
sam, jak sądzę w pełni świadomie, nie chce wyjaśnić, np. poprzez
oficjalne poparcie konkretnej partii politycznej. Wziąwszy to pod
uwagę, absolutnie zasadne było umieszczenie w noworocznej szopce
przez Marcina Wolskiego m.in. Owsiaka właśnie w loży celebrytów,
przyklaskujących oczywiście opcji jedynie słusznej.

WOŚP jest instrumentem utwierdzania tej iluzji. Przy czym trzeba
zauważyć, że nastąpiła tu całkowita personalizacja idei: WOŚP to
Owsiak, Owsiak to WOŚP. Są i inne organizacje, które posługują się
popularnym wizerunkiem swoich twórców (Fundacja Anny Dymnej czy
Akogo Ewy Błaszczyk), ale żadna z nich nie jest tak medialnie
rozdmuchana, tak kontrowersyjna i żadna nie zmieniła się w sprawnie
działający koncern. Tym samym każdy wyskok Owsiaka i każde jego
kontrowersyjne stwierdzenie natychmiast może być zbite
kontrargumentem: ale on tyle robi dla dzieci.

Czy na pewno? Owsiak zrobił przez te wszystkie lata z WOŚP istny
cyrk, którego koszty stają się absurdalne. Godziny telewizyjnych
transmisji, przeloty samolotami (tym razem w eskorcie F-16), tysiące
ludzi do obsługi koncertów, którzy przecież nie pracują darmo,
sprzęt itd. Jaki jest sens ciągnąć imprezę, gdzie co roku trzeba
wymyślać nowe fajerwerki, coraz absurdalniejsze i coraz
kosztowniejsze, byle zachęcić ludzi do jednorazowego zrywu?
Porównanie kosztów i zysków to zwykłe wyliczenie efektywności. Nikt
tego dotąd nie zrobił, a w takim wyliczeniu wspominany przez
Leskiego Caritas wypadłby pewnie o kilkaset procent lepiej niż WOŚP.

Dlaczego nikt tego nie zrobił? O tym też już swego czasu pisałem: w
sprawie WOŚP działa moralny szantaż. Kto krytykuje Owsiakową
imprezę, ten widocznie musi nienawidzić małych dzieci, którym Owsiak
pomaga. Ten argument jest oczywiście absurdalny, oparty na
naciąganym sylogizmie i założeniu, że cel uświęca środki, a przy
okazji dowodzący niezdrowego utożsamienia idei z osobą.
W licytacjach WOŚP biorą udział wszystkie liczące się firmy, wydając
w ten sposób pieniądze swoich klientów bez pytania ich o pozwolenie,
ewentualnie pieniądze państwowe. Nie ma wysokiego urzędnika, który
mógłby się wyłamać z obowiązkowego entuzjazmu - w tym cyrku biorą
udział i prezydent, i premier. Szantaż moralny odnosi skutek. Kto w
entuzjazmie nie bierze udziału, zostaje napiętnowany.

Po raz kolejny warto postawić pytania, które już zadawałem: z jakich
to powodów akurat jedna charytatywna impreza, firmowana przez osobę
mocno kontrowersyjną, cieszy się bezprecedensowym wsparciem mediów,
publicznych i prywatnych? Dlaczego akurat w tym przypadku istnieje
niepisany obowiązek entuzjazmowania się i wspierania tej imprezy?
Dlaczego F-16, które, jak rozumiem, i tak muszą latać, latają
akurat, eskortując Owsiaka, a nie Annę Dymną albo wolontariuszy
Caritasu, którzy co roku przed świętami po cichu sprzedają swoje
świece?

Medialny i organizacyjny cyrk, jaki towarzyszy WOŚP, dawno już
przekroczył granice absurdu i przyzwoitości. Owczy pęd wyłącza
myślenie większości ludzi, którzy `dają na Owsiaka', bo `przecież
wszyscy dają'. Wraz z każdą edycją WOŚP uzupełniany jest wizerunkowy
kapitał człowieka, który pod pozorami ograniczenia wyłącznie do
pracy charytatywnej, przemyca bardzo wyraziste poglądy społeczne i
polityczne. Ja tego kapitału podwyższał mu nie będę.

autor: Łukasz Warzecha (komentator "Faktu")
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Bielsk znowu bez WOŚP-u
Zamiast "oszolomow" od Ojca Rydzyka proponuje inne "oszczeerstwa" nietykalnego guru.

NA CZYM POLEGA OSZUSTWO OWSIAKA

(...) sądzę, że należy przypominać, jakiej manipulacji dokonał w
ciągu wielu już lat funkcjonowania WOŚP Owsiak oraz środowisko,
które najbardziej go wspiera.

W przypadku Owsiaka mamy do czynienia z często stosowaną metodą
tworzenia iluzji pozapolityczności osoby i przedsięwzięcia, które
pozapolityczne wcale nie są. Owsiak nie jest osobą
`pozaideologiczną', stojącą w jakiś sposób poza sporem politycznym.
Przeciwnie - jest osobą o bardzo wyrazistych poglądach, które
uzewnętrzniają się od czasu do czasu w postaci zapowiedzi `dawania z
baśki' tym, którzy ośmielają się badać życiorys Wałęsy, w
wypowiedziach na temat Radia Maryja albo w usuwaniu sprzed wejścia
na Przystanek Woodstock (podkreślam: z terenu publicznego) wystawy
antyaborcyjnej. Jednak dla środowiska, mówiąc ogólnie, `Gazety
Wyborczej' jest Owsiak authority of last resort - kimś, po kogo się
sięga w nadzwyczajnych sytuacjach. Owsiak jest niezwykle wygodny,
ponieważ jego charytatywna działalność pozwala tworzyć wrażenie, iż
jest osobą niezaangażowaną politycznie, a więc to, co mówi, mówi
niejako z pozycji `pozapolitycznych'. (O stosowaniu tej metody w
pierwszym dziesięcioleciu III RP bardzo ciekawie pisał Zdzisław
Krasnodębski w eseju `Filozofia III RP, czyli od antypolityki do
postpolityczności ' w zbiorze `Rzeczpospolita 1989-2009', wydanym
przez krakowski Ośrodek Myśli Politycznej.) Słuchacze odbierają
poglądy Owsiaka nie jako poglądy uczestnika politycznej wojny, ale
kogoś spoza nielubianego środowiska polityków, a tym samym nadają im
większą wagę. Na tym polega wielkie oszustwo Owsiaka, którego on
sam, jak sądzę w pełni świadomie, nie chce wyjaśnić, np. poprzez
oficjalne poparcie konkretnej partii politycznej. Wziąwszy to pod
uwagę, absolutnie zasadne było umieszczenie w noworocznej szopce
przez Marcina Wolskiego m.in. Owsiaka właśnie w loży celebrytów,
przyklaskujących oczywiście opcji jedynie słusznej.

WOŚP jest instrumentem utwierdzania tej iluzji. Przy czym trzeba
zauważyć, że nastąpiła tu całkowita personalizacja idei: WOŚP to
Owsiak, Owsiak to WOŚP. Są i inne organizacje, które posługują się
popularnym wizerunkiem swoich twórców (Fundacja Anny Dymnej czy
Akogo Ewy Błaszczyk), ale żadna z nich nie jest tak medialnie
rozdmuchana, tak kontrowersyjna i żadna nie zmieniła się w sprawnie
działający koncern. Tym samym każdy wyskok Owsiaka i każde jego
kontrowersyjne stwierdzenie natychmiast może być zbite
kontrargumentem: ale on tyle robi dla dzieci.

Czy na pewno? Owsiak zrobił przez te wszystkie lata z WOŚP istny
cyrk, którego koszty stają się absurdalne. Godziny telewizyjnych
transmisji, przeloty samolotami (tym razem w eskorcie F-16), tysiące
ludzi do obsługi koncertów, którzy przecież nie pracują darmo,
sprzęt itd. Jaki jest sens ciągnąć imprezę, gdzie co roku trzeba
wymyślać nowe fajerwerki, coraz absurdalniejsze i coraz
kosztowniejsze, byle zachęcić ludzi do jednorazowego zrywu?
Porównanie kosztów i zysków to zwykłe wyliczenie efektywności. Nikt
tego dotąd nie zrobił, a w takim wyliczeniu wspominany przez
Leskiego Caritas wypadłby pewnie o kilkaset procent lepiej niż WOŚP.

Dlaczego nikt tego nie zrobił? O tym też już swego czasu pisałem: w
sprawie WOŚP działa moralny szantaż. Kto krytykuje Owsiakową
imprezę, ten widocznie musi nienawidzić małych dzieci, którym Owsiak
pomaga. Ten argument jest oczywiście absurdalny, oparty na
naciąganym sylogizmie i założeniu, że cel uświęca środki, a przy
okazji dowodzący niezdrowego utożsamienia idei z osobą.
W licytacjach WOŚP biorą udział wszystkie liczące się firmy, wydając
w ten sposób pieniądze swoich klientów bez pytania ich o pozwolenie,
ewentualnie pieniądze państwowe. Nie ma wysokiego urzędnika, który
mógłby się wyłamać z obowiązkowego entuzjazmu - w tym cyrku biorą
udział i prezydent, i premier. Szantaż moralny odnosi skutek. Kto w
entuzjazmie nie bierze udziału, zostaje napiętnowany.

Po raz kolejny warto postawić pytania, które już zadawałem: z jakich
to powodów akurat jedna charytatywna impreza, firmowana przez osobę
mocno kontrowersyjną, cieszy się bezprecedensowym wsparciem mediów,
publicznych i prywatnych? Dlaczego akurat w tym przypadku istnieje
niepisany obowiązek entuzjazmowania się i wspierania tej imprezy?
Dlaczego F-16, które, jak rozumiem, i tak muszą latać, latają
akurat, eskortując Owsiaka, a nie Annę Dymną albo wolontariuszy
Caritasu, którzy co roku przed świętami po cichu sprzedają swoje
świece?

Medialny i organizacyjny cyrk, jaki towarzyszy WOŚP, dawno już
przekroczył granice absurdu i przyzwoitości. Owczy pęd wyłącza
myślenie większości ludzi, którzy `dają na Owsiaka', bo `przecież
wszyscy dają'. Wraz z każdą edycją WOŚP uzupełniany jest wizerunkowy
kapitał człowieka, który pod pozorami ograniczenia wyłącznie do
pracy charytatywnej, przemyca bardzo wyraziste poglądy społeczne i
polityczne. Ja tego kapitału podwyższał mu nie będę.

autor: Łukasz Warzecha (komentator "Faktu")
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku

 

Powered by WordPress dla [tu i tam]. Design by Free WordPress Themes.