filozofowie bardzo znani

Widzisz posty znalezione dla hasła: filozofowie bardzo znani





Temat: --------------------AQUANET-----------------------
.............................................
Znani filozofowie
starożytnej Grecji: Tales z Miletu, Heraklit, Pitagoras, Demokryt, Anaksagoras,
Anaksymenes, Empedokles, Parmenides, Zenon z Elei, Sokrates, Platon,
Arystoteles, Epikur, Plotyn
chrześcijańscy filozofowie późnej starożytności: święty Augustyn, Pseudodionizy
Aeropagita, Filon z Aleksandrii
średniowieczni: Abelard, Tomasz z Akwinu, William Ockham, Boecjusz z Dacji,
Awerroes (Ibn Ruszd), Piotr Abelard, Anzelm
renesansowi: Mikołaj Kopernik, Giordano Bruno, Galileo Galilei (Galileusz),
Leonardo da Vinci
siedemnastowieczni: Baruch Spinoza, Rene Descartes (Kartezjusz), John Locke,
Isaac Newton, Francis Bacon, Thomas Hobbes, Blaise Pascal
osiemnastowieczni: David Hume, George Berkeley, Francois-Marie Arouet
(Voltaire, Wolter), Gottfried Wilhelm Leibniz, Immanuel Kant, Jean Jacques
Rousseau, Adam Smith, Johann Gottlieb Fichte
dziewiętnastowieczni: Georg Wilhelm Friedrich Hegel, Karol Marks, Fryderyk
Nietzsche, Auguste Comte, Soren Kierkegaard, Friedrich Wilhelm Joseph
Schelling, Arthur Schopenhauer, John Stuart Mill, Herbert Spencer
dwudziestowieczni: Brentano, Martin Heidegger, Jean-Paul Sartre, Karl Popper,
Imre Lakatos, Edmund Husserl, Karl Jaspers
współcześni filozofowie analityczni: George Edward Moore, Willard Van Orman
Quine, Bertrand Russell, Ludwig Wittgenstein, Alfred Ayer, Rudolf Carnap.

Filozofowie polscy
główni przedstawiciele filozoficznej szkoły lwowsko-warszawskiej: Kazimierz
Twardowski, Jan Łukasiewicz, Kazimierz Ajdukiewicz, Tadeusz Kotarbiński,
Tadeusz Czeżowski, Alfred Tarski, Władysław Tatarkiewicz, Stanisław Leśniewski
główni przedstawiciele polskiego mesjanizmu: August Cieszkowski, Józef
Gołuchowski, Bronisław Ferdynand Trentowski, Wincenty Lutosławski, Tadeusz
Hoene-Wroński, Józef Kremer
inni: Roman Ingarden, Henryk Elzenberg, Florian Znaniecki, Stanisław Ignacy
Witkiewicz.
Zobacz też: podstawowe zagadnienia z zakresu filozofii, zestawienie
alfabetyczne znanych polskich


pl.wikipedia.org/wiki/Filozofia_pokoju Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Dlaczego rasizm jest zly?
Wbrew temu co Ci sie wydaje miedzy dzuma a cholera sa istotne roznice. No ale
podejrzewam, ze wedlug Ciebie Erazm z Roterdamu i sedes z bakelitu to byli znani
filozofowie, wiec i Twoje twierdzenie na temat braku roznic miedzy powyzszymi
chorobami mnie nie dziwi. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Czy człowiek jest od kury mądrzejszy ?
kura filozofem jest, i basta!
pastwa napisał:

> Się tak zastanawiam. Kura, jak by nie było w tym co czyni może być jako i
> człowiek mądra lub głupia. Chcąc jednakże porównać jakoś te dwie istoty,
> wychodzi mi na to, ze kury (generalnie) mniej głupich rzeczy poczyniły
> względem człowieka i swego gatunku, niż człowiek własnie w tymze zakresie.
> Wychodzi mi, ze jeśli juz nawet nie jest ta kura ( lub kogut) mądrzejsza od
> człowieka, to z cała pewnością nie jest tez głupsza. Pytam więc, jak to jest
> do cholery, z tą kura i człowiekiem ???

skupię się na kurze i postrzeganiu jej;

an average kurrraaaa jest filozofem /ale femina tylko, bo mężczyznie to tylo
jedno po glowie chodzi. Kogut jest takim chłopem, takim strażakiem i Lepperem w
jednym - tak postrzegam koguta - jest on bliski czlowiekowi/
Co innego kurrrraaaaaa...
Kurrrrraaaaa, drodzy Panstwo, to urodzony filozof:
czasem traci te wlasnosc, gadając z innymi kurraaaami, ale to po to by jej mózg
odpoczął od myśli natrętnych.
Kurrrraaaaa tak sobie kroczy, tak sobie grzebie i duma nad życiem...
czy ktos kiedys widzial co kura pazurem naskrobała?
najgorsze jest to, ze one to robią na piachu, to skrobanie, więc wszystkie
mądrości idą się bujać /mówiąc kolokwialnie/ i tylko i wyłącznie dlatego nie ma
wsrod znanych filozofów kur.
zresztą kura nie szuka poklasku...

mam myśl, taką na lato: niechże każdy podczas urlopu pójdzie poczytać kurę.
a na jesieni, niechże Forumowicz taki, naskrobie - nie na piachu i nie jak kura
pazurem - ale jak internauta prawdziwy - niech naskrobie co kura wymyśliła tak
sobie chadzając, tak grzebiąc nóżką, pogdakując z cicha i wdzięcznie główkę
przechylając...

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Dowcipy o Komandosie57
jak się nazywa znany filozof kanadyjski?
Komf**kjusz.

;) Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Sens istnienia każdego człowieka.
Spytałem Lilu czy znalazłaś sens swojego istnienia, gdyż dla mnie jest to
wartość subiektywna, pomimo tego, że religie starają się ubierać ją w szatki
obiektywizmu.

Wielcy i znani filozofowie (Platon, Arystoteles, Tomasz z Akwinu, Kant) także
usiłowali nadać znamiona obiektywizmu "sensowi naszego istnienia". Zgadnij tylko
dlaczego ich słynne systemy filozoficzne rozleciały się jak domki z kart(?)
Otóż, oni wszyscy nie zdawali sobie sprawy z istnienia podstawowego
ontologicznego błędu, tkwiącego u podstaw ich filozofii: z tego, że jednak nie
wszystkich da się dostrugać na użytek harmonijnego społeczeństwa; że to właśnie
ci indywidualistyczni oporni uparcie uniemożliwiają zrealizowanie raju na ziemi.
Nie konformistyczna jednostka sama dla siebie, i na własny uzytek, wymyślaŁa
sens życia, odrzucając uczynnie podsuwaną jej gotowiznę.

Przyznam, że nie jestem pewien czy także filozofia aktualnie zajmuje się
poszukiwaniem Prawdy czy Sensu Życia. Te obracające się wokół religii - pewnie
tak. Sens istnienia to obecnie jednak religia - ta dobra jest w ubieraniu w
powiewne szatki królów, którzy i tak pozostają nadzy, albo wręcz... nie ma ich.
Niemniej na własny użytek możesz zawsze uszczknąć nieco tego co dla jednostek i
społeczeństw wymyśliły religie. Nigdzie nie jest napisane, że masz życ na chwałę
bożą i dla bożej oraz ludzkiej miłości - możesz np. pozostawić sobie samą ludzką
miłość. Moim zdaniem, życie dla miłości, to piękny sens życia.
Kiedyś Nat King Kole śpiewał "the greatest thing you ever learn / is just to
love / and be loved - in return." Co Ty na to Lilu?

Sensów życia jest cała masa do wyrwania z religijnych układanek, bo po cóż silić
się na wymyślanie prochu skoro wszystko zostało już wymyślone. Każdy może tam
znaleźć coś w sam raz dla siebie - w całości lub części. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: zna ktos kobiete programistke?
Nie ma też kobiety wśród znanych
filozofów, ale czy to świadczy o inteligencji, to nie jest
powiedziane. Równie dobrze może świadczyć o tej całej maskulinizacji
kultury i społecznej dyskryminacji przed emancypacją. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Jaki jest sens istnienia...? :((
"Co nas nie zabije to nas wzmocni" jak to powiedział znany filozof.
Przeżywamy różne ciężkie chwile po to by się rozwijać, by móc docenić te piękne
momenty które czasami się zdarzają w życiu i dla których warto żyć. Pozdrawiam Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: patologiczna zazdrosc

"Zazdrość szkodzi jednak samemu zawistnemu i przyprawia go o męki."


Cytuję tutaj znanego filozofa Leszka Kołakowskiego. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: offtopic: czym jest sztuka?

Użytkownik Tomik <tom@box43.gnet.plw wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:8ivqhd$js@aquarius.webcorp.com.pl...


| Nam tutaj pozostaw tworzenie a nie rozmawianie o tworzeniu.
:)

| gdzie ludzie potrafia latami
| pisac o rzeczach ktorych nie ma i pisac o tym ksiazki.
wielu wspolczesnych fizykow zajmuje sie rzeczami ktorych istnienia nie
jestesmy pewni... filozofia, nauka, sztuka lacza sie i przeplataja, nie
moga
istniej oderwane od siebie...taka informatyka na ten przyklad istniala
jako
nauka przed wytworzeniem elektronicznego komputera (maszyna Turninga) wiec
gosciu pisal o czyms czego nie ma,a uznaje sie go za jednego z
najwiekszych
informatykow...


Maszyna Turinga jeszcze dlugo nie bedzie miala szansy realnego istnienia a
co do ew. argumentow za ta teoria
proponuje wziac z polki chociazby ksiazke pt. Bomba Megabitowa pana S. Lema,
ktory ostatnio sie
zrobil niezla zgrzeda, ale co do maszyny Turinga to sie zgadzam.

Zwlaszcza jesli by sie zastanowic (o czym mowisz) nad tym co Lem napisal to
mozna przyjac
iz nawet udany test maszyny Turinga wcale nie musi nic oznaczac. W zwiazku z
tym
wcale a wcale Turinga nie uznaje za jednego z najwiekszych informatykow.
Filozofia informatyki opanowana przez bledne pchanie ku coraz wiekszej
pojemnosci a nie zmyslnosci
pchanej przez bledy Microsoftu mozna w skrocie opisac za pomoca dowcipu o
fizyku, matematyku
i informatyku, ktorzy jada samochodem. Samochod sie psuje, fizyk i
informatyk glowia sie nad wzorami
i teoriami a informatyk proponuje jeszcze raz wyjsc i wejsc.


,zastanawianie sie nad swiatem nie jest wcale przejawem tracenia czasu..


Zastanawialo sie wielu przed nami, wielu sposrod nas i wielu jeszcze po nas
dojdzie do tak kontrowersyjnych
wnioskow, ze w gruncie rzeczy nikt nie bedzie w stanie przepchnac swojej
definicji
prawdy o swiecie. A prawda? Prawda jest tylko jedna, lecz wlasnie
filozofowie nazywaja ja roznie. (nie pamietam kto to powiedzial,
notabene tez znany filozof).


| Licza sie czyny a nie slowa, w zwiazku z tym caly ten watek
| uwazam za bezsensowne trwonienie czasu.
no coz, mam nadzieje ze nie uwazasz za "trwonicieli czasu" myslicieli,
filozofow itd... bo imho zanim sie cos zacznie robic nieraz warto
pomyslec...


Nie wszystkich, choc niektorych teorie sa tak nieprawdopodobnie bezsensowne,
ze
nie potrzeba wielkiej glowy aby dojsc do wniosku iz niektorym z tych
filozofow naprawde
niezle sie nudzilo, albo potrzebowali niezlej pomocy specjalisty, ktorego w
tamtych czasach
znalesc nie mogli, bo psychologia to nauka dosyc mloda i dopiero od niedawna
wyparla inne
metody leczenia chorych takie jak stosy i inne takie.


imho refleksja nad tym co stalo sie dla nas rutyna odswieza sposob
patrzenie
na swiat...


Refleksje nad tym co sie juz stalo pozostawilbym historykom i wszystkim tym,
ktorzy
maja problemy z niepopelnianiem bardzo drazliwych bledow z przeszlosci. Ale
ze
czlowiek to wyjatkowo uparty osiol, najlepiej uczy sie na wlasnych bledach,
stad
wlasnie jedynie historycy zamyslaja sie nad przeszloscia w sposob jaki sobie
wyobrazasz.

Jesli juz mam nad czyms myslec, bardziej sklonny jestem ku przyszlosci,
wszelkiego rodzaju
futurologia, to dopiero fascynacja. Nie mam zamiaru przejmowac sie pojeciem
sztuki
zamyslajac sie nad tym jak ja widzi ktos teraz czy kiedys tam, nikt na
scenie nie jest zafascynowany
barokiem i nie robi scenek 3d do dema w klimatach barokowego kosciola z
modelami aniolkow z puszystymi
pupkami.

Moim zdaniem dominuje techno-cyber-future-industrialism czy jak to inaczej i
mniej po lamersku nazwac.
Takiej sztuki to ty pewnie nie zrozumiesz, ale sam pewnie wiesz, ze sztuki
sie nie powinno opisywac,
powinno sie ja tworzyc i czuc. Reszta, czyli tacy jak ty pytajacy sie o to
to zwykli profani i pseudo artysci :P

 zdrowka i sorki za Wasz "strwoniony" czas :)
tia.

Wiecej go dla Ciebie trwonic nie bede, chyba ze sie upije i puszcze na
monitor fractala 3d, wygladajacego
jak tlusty paw walczacy z gravitacja, to dopiero sztuka... ach ten XXI wiek,
juz nie moge sie doczekac :)

HollowOne/Evolve

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Historia podlug Kasjopean
On Tue, 23 May 2006 20:34:50 +0200, "Stanislaw Sidor"


<sts_nos@uranos.eu.orgwrote:
Newsuser "Arkadiusz Jadczyk" <arkiREMOVET@ANDTHIScassiopaea.orgwrote
...

| Badania w
| Nowosybirsku sugeruja ze informacja moze rozchodzic sie "z predkoscia
| nieskonczona".

Jakie to badania?


Grupa Lavrentev, Eganova, patrz np.

"Oscillator variations in time and spatial displacement"

http://www.copernicus.org/EGS/egsga/nice98/se52.htm


| Sa to jednak zjawiska ulotne. Wytlumaczenie przez
| "przypadek" jest niperawdopodobne, ale powtorzenie doswiadczen
| czasem prowadzi do wynikow przeciwnych lub do zadnych. Potrzebna jest
| nowa metodologia, nowa filozofia, potrzebne sa zarowno entuzjazm jak i
| sceptycyzm.

| Wedlug mnie jest to ogromna roznica, ale tez zamieszana jest w to
| *wiara*.


Nie zgadzam sie. "Wiare" powinno sie miec w samego siebie, w nasze
niepoznane do konca mozliwosci. Inna "wiara" jest zwykle przeszkoda
i zaciemnia obraz.


| Jesli idzie o mnie to stoje na podobnym stanowisku jak William Clifford:

| http://en.wikipedia.org/wiki/William_Clifford
[...]
| Matematycy, fizycy, biolodzy - kazdy z nich ma inne podejscie, inne
| metody inspiracji. Nie staraj sie im dyktowac co "powinni" a co nie.

A czy dyktuje?
Moge jedynie wartosciowac ich prace i podlug swojego rozumu oceniac ja.


Ale przeciez nie tylko wartosciujesz ich prace. Wartosciujesz rowniez
ich wybory tego nad czym i dlaczego pracuja. A to jest nieco inna
sprawa.


| Patrz na wyniki ich badan a zostaw im wolna reke w tym skad czerpia
| natchnienie i entuzjazm do jednych problemow i niechec dla innych.

Jesli ktos czerpie z czegos inspiracje, nic mi do tego, ale jesli ten ktos
upublicznia swe inspiracje, wowczas nie widze niczego zlego, aby sie do tego
odniesc i rzecz przedyskutowac nawet.


Czy wolalbys by ludzie ukrywali ich motywacje? Niby dlaczego mieliby to
robic? Jesli czasem tak robia, to dlatego ze obawiaja sie bycia
osmieszanymi. Ale czy mamy sie bac tego, ze ktos sie z nas bedzie
nasmiewal? Tak robia ludzie bojazliwi, ludzie ktorzy chca kontynuowac
swoje kariery i "optymizowac" swoje zycie, gdzie jednym z elementow
optymizacji jest "unikanie trudnosci" w stosunkach z otoczeniem.
Dla wielu jest to "rozsadny wybor". Dla innych "prawda", tak jak oni ja
rozumieja, jest wazniejsza od wygody. Moze to i dobrze ze nie jestesmy
wszyscy tacy sami?


| Latwo zas policzyc noblistow, ktorzy nabijaja licznik USA.

| Poniewaz USA za zielone pieniadze potrafil kupowac wybitnych uczonych z
| innych krajow.

Nie bedzie USA, bedzie inny kraj ... nic nadzwyczajnego.


Byc moze. A byc moze nie. Jesli jest gdzies zrodlo smrodu w moim domu
rozprzestrzenia sie na wszystkie pokoje. Wyeliminuje zrodlo smrodu, i
smrod zniknie. Za jakis czas moze pojawic sie na nowo. Ale jesli mam
doswiadczenie i rozwinalesm metodyke, moge nastepnym razem szybciej ten
smrod zlokalizaowac a takze wprowadzic zabezpieczenia.


| Wolalbym inna definicje prawdy - bezwzgledna, niezmiennicza :) a nie
| zalezana od przyjetych aksjomatow.

| Z szukaniem prawdy jest troche tak jak z szukaniem celu:

| "Znalezc cel, oto jet moj cel!"

To prowadzi do destruktywnej anarchizacji nauki :) ale nie zamyka drogi
rozwoju.


Filozofowie nauki nie sa zgodni co do tego co dla nauki jest dobre a co
nie. Znany filozof amerykanski Paul Feierabend napisal "Against method".
Rozdzial drugi
zaczyna sie od: "Na przyklad, mozemy uzywac hipotez ktore sa w
sprzecznosci z ugruntowanymi teoriami i ustanowionymi wynikami
doswiadczalnymi. Mozemy dokonywac postepu w nauce postepujac
przeciw-indukcyjnie."

Oczywiscie Ty mozesz miec inny poglad. Dobrze jest jednak wiedziec ze
sa naukowcy ktorzy studiowali przedmiot gleboko, sa ekspertami,  i
ktorzy maja inne podejscie.

Pozdr.

ark

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Historia podlug Kasjopean
On Wed, 24 May 2006 20:17:36 +0200, "Stanislaw Sidor"


<sts_nos@uranos.eu.orgwrote:
| Jakie to badania?

| Grupa Lavrentev, Eganova, patrz np.

| "Oscillator variations in time and spatial displacement"

| http://www.copernicus.org/EGS/egsga/nice98/se52.htm

A w skrocie?
Czy w innych osrodkach powtorzono te eksperymenty?


W innych osrodkach przeprowadzano "podobne" eksperymenty.
Przy okazji, z Eganowa mialem dosc obszerna korespondencje.
Dostalem od niej publikacje Instytutu Matematyki RAN, a takze jej
ksiazke "Natura czasoprzestrzeni". Po zapoznaniu sie z posiadanym przeze
mnie materialem sadze ze zjawiska sa rzeczywiste. Natomiast ich
wytlumaczenie teoretyczne jest naciagane. Kiedy zaczalem ich
wytlumaczenia troche krytykowac, wtedy Eganowa sie na mnie
pogniewala, napisala, ze nie bedzie ze mna wiecej korespondowac, bo
jestem konserwatywny i "sie czepiam". No coz, nie mam do niej o to
pretensji, bo przeciez moze miec bardze zle doswiadczenia. Nawet wiem,
ze mieli, bo sa atakowani w Rosji jako "pseudonaukowcy". Ataki te znam,
z atakujacymi tez obficie korespondowalem, i wiem ze sa niesluszne.
Takie juz jest zycie!


| | Wedlug mnie jest to ogromna roznica, ale tez zamieszana jest w to
| *wiara*.

| Nie zgadzam sie. "Wiare" powinno sie miec w samego siebie, w nasze
| niepoznane do konca mozliwosci. Inna "wiara" jest zwykle przeszkoda
| i zaciemnia obraz.

To czesto rodzi patologie - bylo wiele sekt, w ktorych ludzie tak wierzyli w
swoje odczucia i doswiadczenia, ze prowadzilo to do masowych samobojstw
"uwalniajacych" z ciala fizycznego.


Zgoda. Znow wyrazilem sie skrotowo, i nie tak mnie zrozumiales jak to
zmaierzalem.
Ci ludzie nie mieli na celu tworzenia czegos nowego, dla innych ludzi,
ci ludzie mysleli o SOBIE, o swoim wlasnym "zbawieniu". Ja mialem na
mysli to, ze kiedy dazymy do poznania obiektywnej prawdy, do
pozszerzenia ludzkiej wiedzy, kiedy czujemy na sobie odpowiedzialnosc za
caly rodzaj ludzki, nawet za caly Wszechswiat, kiedy chcemy cos osiagnac
PRACA, wtedy wiara w nasze mozliwosci, optymizm, moga pomoc. Moga dodac
nam sil i nas umotywowac, wyzwolic w nas stany i chemikalia,
(acetylocholine np.) ktore pozwola nam pracowac na "piatym biegu", miast
przesypiac zycie.


| Jesli ktos czerpie z czegos inspiracje, nic mi do tego, ale jesli ten ktos
| upublicznia swe inspiracje, wowczas nie widze niczego zlego, aby sie do
| tego odniesc i rzecz przedyskutowac nawet.

| Czy wolalbys by ludzie ukrywali ich motywacje? Niby dlaczego mieliby to
| robic? Jesli czasem tak robia, to dlatego ze obawiaja sie bycia
| osmieszanymi.

Wole, gdy ludzie dziela sie z innymi materialem badawczym i inspiracjami.


Ja tez tak wole.


| Filozofowie nauki nie sa zgodni co do tego co dla nauki jest dobre a co
| nie. Znany filozof amerykanski Paul Feierabend napisal "Against method".
| Rozdzial drugi
| zaczyna sie od: "Na przyklad, mozemy uzywac hipotez ktore sa w
| sprzecznosci z ugruntowanymi teoriami i ustanowionymi wynikami
| doswiadczalnymi. Mozemy dokonywac postepu w nauce postepujac
| przeciw-indukcyjnie."

| Oczywiscie Ty mozesz miec inny poglad. Dobrze jest jednak wiedziec ze
| sa naukowcy ktorzy studiowali przedmiot gleboko, sa ekspertami,  i
| ktorzy maja inne podejscie.

Ekspertami lepiej aby nie byli ... bycie ekspertem filtruje doplyw
maloprawdopodobnej informacji :)


Czesto, niestety prawdziwe. Ale ja, uzywajac slowo "ekspert", mialem na
mysli pozytywny aspekt "bycia ekspertem, ze nie byl on ignorantem, ze
mial wiedze, ze znal argumenty za i przeciw.

Pozdr.

ark

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Przyszłość filozofii leży w destrukcji.


?ledz ć historię my?li filozoficznej odnoszę nieodparte wrażenie, że
obserwuję dzieje stopniowej destrukcji obrazu rzeczywisto?ci tworzonego
przez człowieka, przeplatane próbami zast pienia starych konstrukcji
nowymi,
bez większego jednak powodzenia.


To zdanie swiadczy o twoim pesymizmie, ktory ma zrodlo gdzies w twoim
systemie wartosci. Ja odnosze zupelnie odwrotne wrazenie! Obserwuje dzieje
postepu i rozwoju swiadomosci ludzkiej oraz coraz ciekawsze koncepcje
rzeczywistosci, zmieniajace sie i dostosowane do danej epoki.


Filozofia próbowała i czasem jeszcze
próbuje dać ludziom odpowiedzi na pytania ostateczne: naturę wszech?wiata,
istnienie boga itd.


Wydaje mi sie, ze istnieje kres tych pytan.


Gdy prze?ledzimy jednak rozmaite szkoły filozoficzne,
zrodzi się pytanie: dlaczego tak wiele odpowiedzi na te same zagadnienia i
czy podważanie starych modeli rzeczywisto?ci dla wprowadzenia nowych,
własnych, nie przyczynia się jedynie do postępuj cej erozji poczucia
możno?ci ogarnięcia i opanowania chaosu ?wiata.


Swiat wcale nie jest chotyczny. Jego obraz jest w duzej mierze zalezny od
naszego systemu wartosci, ktory zostal nam czesciowo zaszczepiony w chwili
urodzin przez genetyke, pozniej wychowanie, a w koncu wlasne ksztaltowanie.


I tu pojawia się problem: prawdopodobnie nie ma teorii
wymy?lonej przez człowieka, której drugi nie byłby w stanie podważyć.


To jest oczywiste.


Różne
argumenty mog  wchodzić w grę, niemniej efektem będzie obalenie jakiej?
teorii ludzkiego umysłu. W ferworze różnych sporów powstawało, owszem,
wiele
teorii i teoryjek, ale także coraz wyra?niejszym stawał się fakt, że pewne
jest to, iż nic nie jest pewne.


Powyzsze stwierdzenie swiadczy dobitnie, ze jestes ciagle na etapie
UNIFIKACYJNYM, to znaczy ciagle jeszcze wierzysz w istnienie ogolnych,
standardowych praw, dla wszystkich identycznych. A kiedy napotykasz na
roznice stanowisk - wprawia cie to w frustracje. Najlepiej jest zrezygnowac
z wszelkich prob UNIFIKACJI i pogodzic sie z mysla, ze kazdy z nas "nosi
swoj wlasny swiat" jak slimak swoj wlasny domek.


Nie do?ć, że
możliwa stawała się iluzoryczno?ć całego otaczaj cego ?wiata (solipsyzm),


Kto wierzy w iluzorycznosc swiata, podwaza egzystencje swojego swiata a
zatem i w sens wlasnego isntnienia. To chyba niebezpieczne.


I nie s dzę, by filozofia
zakończyła swoje "krwawe" żniwo. Kulminacj  tego procesu będzie chwila,
gdy
jaki? znany filozof będzie chciał spłodzić now  ksi żkę, ale nie zrobi
tego,
gdyż uzna, że nie ma sensu bawić się w językowe i pojęciowe konwencje oraz
tworzyć cokolwiek, gdy nie jest się pewnym, czy odbiorcy w ogóle istniej ,
czy istnieje autor planowanego dzieła i co to tak naprawdę znaczy istnieć.
mw


No no....toz to skrajny egzystencjalizm pesymistyczny. Moim zdaniem nalezy
budowac wlasny sytem wartosci (czyli zarazem swoj wlasny swiat) i nie
przejmowac sie zanadto teoriami UNIFIKACYJNYMI. Trzeba po prostu twardo
obstawac przy swoim. Wolna gra sil "rynkowych" obowiazuje rowniez na Rynku
Teorii Filozoficznych. Obserwuje ja na grupach dyskusyjnych.

Rinaldo

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Przyszłość filozofii leży w destrukcji.

Ronaldo napisał:


| ?ledząć historię my?li filozoficznej odnoszę nieodparte wrażenie, że
| obserwuję dzieje stopniowej destrukcji obrazu rzeczywisto?ci tworzonego
| przez człowieka, przeplatane próbami zastąpienia starych konstrukcji
nowymi,
| bez większego jednak powodzenia.

To zdanie swiadczy o twoim pesymizmie, ktory ma zrodlo gdzies w twoim
systemie wartosci. Ja odnosze zupelnie odwrotne wrazenie! Obserwuje dzieje
postepu i rozwoju swiadomosci ludzkiej oraz coraz ciekawsze koncepcje
rzeczywistosci, zmieniajace sie i dostosowane do danej epoki.


Zatem odnosimy zupełnie różne wrażenia - nic nowego.


Swiat wcale nie jest chotyczny. Jego obraz jest w duzej mierze zalezny od
naszego systemu wartosci, ktory zostal nam czesciowo zaszczepiony w chwili
urodzin przez genetyke, pozniej wychowanie, a w koncu wlasne


ksztaltowanie.

Potwierdzasz tym samym rolę podmiotu w ukształtowaniu i porządkowaniu
chaotycznego świata.


| I tu pojawia się problem: prawdopodobnie nie ma teorii
| wymy?lonej przez człowieka, której drugi nie byłby w stanie podważyć.

To jest oczywiste.


Dla Ciebie tak, dla wielu - nie.


| Różne
| argumenty mogą wchodzić w grę, niemniej efektem będzie obalenie jakiej?
| teorii ludzkiego umysłu. W ferworze różnych sporów powstawało, owszem,
wiele
| teorii i teoryjek, ale także coraz wyra?niejszym stawał się fakt, że
pewne
| jest to, iż nic nie jest pewne.

Powyzsze stwierdzenie swiadczy dobitnie, ze jestes ciagle na etapie
UNIFIKACYJNYM, to znaczy ciagle jeszcze wierzysz w istnienie ogolnych,
standardowych praw, dla wszystkich identycznych. A kiedy napotykasz na
roznice stanowisk - wprawia cie to w frustracje. Najlepiej jest
zrezygnowac
z wszelkich prob UNIFIKACJI i pogodzic sie z mysla, ze kazdy z nas "nosi
swoj wlasny swiat" jak slimak swoj wlasny domek.


To ostatnie stwierdzenie jest znakomite. Dowodzi bowiem zarówno chaosu
świata, w którym każdy podmiot jest tego świata stworzycielem, po drugie
odmawia sensu wszelkim dyskusjom filozoficznym, które nie dają odpowiedzi na
to, czym świat faktycznie jest, tylko stanowią rynek wymiany gotowych
schematów postrzegania świata.


| Nie do?ć, że
| możliwa stawała się iluzoryczno?ć całego otaczającego ?wiata
(solipsyzm),

Kto wierzy w iluzorycznosc swiata, podwaza egzystencje swojego swiata a
zatem i w sens wlasnego isntnienia. To chyba niebezpieczne.


W jakim sensie niebezpieczne? Że po stwierdzeniu bezsensu własnego istnienia
można popełnić samobójstwo? I cóż niebezpiecznego widzisz w śmierci? Jest
równie groźna jak sen bez snów.


| I nie sądzę, by filozofia
| zakończyła swoje "krwawe" żniwo. Kulminacją tego procesu będzie chwila,
gdy
| jaki? znany filozof będzie chciał spłodzić nową książkę, ale nie zrobi
tego,
| gdyż uzna, że nie ma sensu bawić się w językowe i pojęciowe konwencje
oraz
| tworzyć cokolwiek, gdy nie jest się pewnym, czy odbiorcy w ogóle
istnieją,
| czy istnieje autor planowanego dzieła i co to tak naprawdę znaczy
istnieć.
| mw

No no....toz to skrajny egzystencjalizm pesymistyczny. Moim zdaniem nalezy
budowac wlasny sytem wartosci (czyli zarazem swoj wlasny swiat) i nie
przejmowac sie zanadto teoriami UNIFIKACYJNYMI. Trzeba po prostu twardo
obstawac przy swoim. Wolna gra sil "rynkowych" obowiazuje rowniez na Rynku
Teorii Filozoficznych. Obserwuje ja na grupach dyskusyjnych.


Teoria unifikacyjna jest wobec tego taka: każdy ma własną prawdę. Sens
dyskutowania tym samym znika.

Pozdrawiam,
mw

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: do brata ... z Gormenghast
"... z Gormenghast" <all.pr@pan.not.plnapisał


/.../
| dzisiaj szukam ratunku - no, może zbyt wiele.
| Szukam czegoś więcej niż drażnienie Phenix'ów.
| Szukam recepty.
| Na co brat?
| Ty mi powiesz....

| Wczoraj zdaje się wiedziałem, nawet jeszcze dzisiaj rano
| bym Ci opowiedział całkiem zgrabną historyjkę i poświecił
| latarką po oczach, Twoich, moich, w ciemność przed
| nami i jeszcze coś śmiesznego wybełkotał na koniec,
| ale właśnie straciłem grunt pod nogami, ateista
| dał mi kosza.

Skromnyś zanadto. Świecisz aż oczy bolą.


I co z tego niby świecenia wynika ?
Zaświecą sie jakieś gały w latarki strudze,
czasem ktoś warknie, szczeknie, bywa wywołam
nawet oburzę, choć najczęściej olewają mnie moczem.
Żeby chociaż mieć ten cel, o którym mówisz, tobym
może to pociągnął jeszcze, ale tak dla samej pychy
i lubości wymądrzania sie na forum nie dam rady.


/.../
| Ty mnie tylko sprawdzasz brat...

| Nie, to nie to, chciałem po prostu wiedzieć, czy czasem
| któryś z moich tropów nie wzruszył Cie do łez albo
| choć ociupinkę nie zaciekawił, ale zdaje się...
| mi nie ufasz, czemu się wcale nie dziwię,
| sam dla siebie jestem niebezpieczny...,
| a może byłem, mam nadzieję.

Tylko jeden tu człek bywały, nie ma mojego zaufania, i zapewniam,
nie jesteś nim Ty brat. Wszystkie Twoje szlaczki wzbudzają mnie
i wzruszają. Szczere są i tyle. A że przy okazji zmuszają Phenixy
do rozgorączkowania... taka być może rola całkiem dobra dla
rycerza prawdy. Oby tylko nie skutkowały zaciskiem, zacietrzewieniem,
zbrojnym najazdem, paleniem w imię krzyża obrony...
Z drugiej strony, trzeba rozumieć przeciwnika, także fanatyka.


Zgoda, ale co do zaufania, to nikomu już nie ufam,
chyba to jest najtrudniejszy moment w życiu, dalej
pewnie będzie z górki...


| Zgoda, tak już lepiej niż z nudów, wygłupiłem
| się z tym słowem, zupełnie tu nie pasuje, choć może
| właśnie to mnie zabolało, że ja to robię z nudów...,
| skoro nie znam celu...
Dziś znany filozof podrzucił mi (mimochodem ;)), swą księgę celów...
Powiem Ci szczerze, ze mnie i nęci i nie nęci zarazem. Nie nęci, bo
nie narzekam na brak celu. Nęci, bo szanuję i cenię sobie gościa....
Może go sprawdzisz?

                                           ^¤^
*** O umiejętności życia; Tadeusz Gadacz; Nasza cena: 22,50 zł. ***
Życie można przeżyć na różne sposoby - radośnie, nie przejmując się
niczym,
smakując każdą mijającą chwilę lub też rozważnie, jakby każdy dzień miał
być
ostatnim dniem naszego życia. Chcemy być szczęśliwi, ale czy potrafimy
znaleźć szczęście w tym, co nas otacza, w naszej codzienności, pośród
trudnych wyborów, jakich zmuszeni jesteśmy dokonywać? /.../
U progu XXI wieku Tadeusz Gadacz - filozof, śladem dawnych nauczycieli
mądrości, uczy siebie i nas, trudnej sztuki życia.
- http://www.kkkk.pl/
                                           ^¤^


Dzięki, chętnie zobaczę, co nasz brat ma do powiedzenia.


| Tak, to warto by rozstrzygnąć na początku drogi,
| żeby potem nie próbować się obrażać, kiedy
| djabli pomieszają szyki i nam wrzucą
| kość niezgody do pokoju.

:)).... No to zostawmy
sprawy swojemu biegowi.
Ufam bratu i skruchę okazuję na myśl o stłuczeniach, zbiciach
i innych takowych szwankach domniemanych.
Kiedyś poleje się miód na takie rany
setkami
:).


Może tak, a może nie, coraz mniej mnie wzrusza
czy tam kiedyś coś się będzie lało czy nie lało.


All


wiara-rozum

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Tak dziwnie się składa, że człowiek jest jedynym stworzeniem, które nie zgadza się być, tym czym jest
On 14 Cze, 14:11, "jurek" <jbroniszew@op.plwrote:


| Każdy jest sobą. To tautologia.

| Władysław

| Napisałeś: "większość znanych mi ludzi..." a nie wszyscy znani mi ludzie.
| Dopuszczasz w ten sposób fakt,że istnieje jednak jakaś mniejszość,która
nie
| jest sobą.

| 1) Małgosia coś takiego zdaje się sugerować, o ile ją rozumiem. Penie ma
| jakieś podstawy, by tak twierdzić. Więc być może są jacyś ludzie, którzy
| nie są sobą i być może nawet znam takich, tylko nic o tym nie wiem.

| 2) "Każdy jest sobą", to właściwa odpowiedź na pytanie "kto jest sobą a
| kto nie". I jest to tautologia, a raczej tautologiczna formuła zdaniowa.
| x=x. Każde podstawienie daje tautologię. 5=5. Jan Kowalski jest Janem
| Kowalskim. Natomiast stwierdzenie   "Jan Kowalski jest sobą"  tautologią
| nie jest. W sensie dosłownym wydaje się być bezsensowne. To jest tak
| jakbyśmy wzięli równanie "5=x" i uważali, że mówi ono, że 5 jest równe
| jakiemuś tajemniczemu iksowi, i zastanawiali się czym też jest ten x,
| któremu pięć jest równe. I pytali się czy może być pięć nie równe iksowi
| tak jak może być jakiś Jan Kowalski, który nie jest sobą - Janem
| Kowalskim.

| Władysław

W Twoim rozumieniu : "każdy jest sobą czyli każdy posiada zespół ściśle
określonych cech,które go odróżniają od innych" -to masz rację.Niemożna nie
być sobą.
(choć pkt 1 sugeruje,że dopuszczasz jeszcze jakieś inne rozumienie tego
pojęcia)

Natomiast w moim rozumieniu:
"być sobą to postępować zawsze zgodnie ze swoimi zasadami i przekonaniami "
już taką tautologią nie jest.

Sądzę,że Małgosia tak to rozumiała.

Pozwolę się nie zgodzić ze stwierdzeniem,że "bycie sobą " jest nic nie
znaczącym zwrotem. Jest on stosowany często i  nie tylko w zakresie etyki i
moralności ,ale również przez znanych filozofów.
Tu pozwolę sobie zacytować:

"Być sobą znaczy zatem nie móc zrzucić z siebie odpowiedzialności.Ów nadmiar
bycia,to przesadzanie,które zwie się samym sobą,ten wykwit ipseitas w bycie-
dopełnia się jako narodziny odpowiedzialności.[...]
Moja jedyność polega na tym,że nikt nie może odpowiadać na moim miejscu"

E.Levinas "En decouvrant l'existence avec Husserl Heidegger"

jurek

--
Wysłano z serwisu OnetNiusy:http://niusy.onet.pl- Ukryj cytowany tekst -

- Pokaż cytowany tekst -


Jerzy, masz rację- sumienie jest najlepszym wyznacznikiem zarówno
moralności jak i etyki.
Z własnym sumieniem nie sposób wygrać. To jest właśnie ,,być sobą" .

Pozdrawiam
Małgosia

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Tak dziwnie się składa, że człowiek jest jedynym stworzeniem, które nie zgadza się być, tym czym jest


In article <0cf2.000000b4.46713@newsgate.onet.pl,
 "jurek" <jbroniszew@op.plwrote:

| W Twoim rozumieniu : "każdy jest sobą czyli każdy posiada zespół ściśle
| określonych cech,które go odróżniają od innych"

Nie, nic takiego przecież nie stwierdziłem.


Ale do tego się sprowadza to co piszesz.


| -to masz rację.Niemożna nie
| być sobą.
| (choć pkt 1 sugeruje,że dopuszczasz jeszcze jakieś inne rozumienie tego
| pojęcia)

| Natomiast w moim rozumieniu:
| "być sobą to postępować zawsze zgodnie ze swoimi zasadami i przekonaniami "

To dziwne "rozumienie".


Dziwne,bo nie mieści się  w Twoich schematach logicznych?

Więc ktoś kto stale łamie swoje zasady i


przekonania nie jest sobą?


Ktoś kto stale łamie swoje zasady jest na najlepszej drodze do wykolejenia
życiowego.

 Jest kimś innym? A jak ktoś złamie swe zasady


lub przekonani raz w życiu, to juź nie jest sobą? Prawdo?ówny z
przekonania Jan Kowalski kłamiąc staje się Zbigniewem Nowakiem?


Bo Zbigniew Nowak stale kłamie i tego już nic nie zmieni.

Czy mając wyrzuty sumienia,że postąpiłeś nie tak jak chciałeś,musiałeś się
automatycznie utożsamiać z kimś innym, zkimś ,kto w/g Ciebie,stale tak czyni?
Toż to grozi jakąś chorobą.

Zastanawia mnie ,czy rzeczywiście tak myślisz,czy tylko prowadzisz logiczną
grę słów.
Czy może być człowiek ,który STALE kłamie,STALE źle czyni,który STALE mówi
prawdę....
Czy aż tak schematycznie ujmujesz człowieka?


| już taką tautologią nie jest.

| Sądzę,że Małgosia tak to rozumiała.

| Pozwolę się nie zgodzić ze stwierdzeniem,że "bycie sobą " jest nic nie
| znaczącym zwrotem. Jest on stosowany często i  nie tylko w zakresie etyki
i
| moralności ,ale również przez znanych filozofów.
| Tu pozwolę sobie zacytować:

| "Być sobą znaczy zatem nie móc zrzucić z siebie odpowiedzialności.Ów
nadmiar
| bycia,to przesadzanie,które zwie się samym sobą,ten wykwit ipseitas w
bycie-
| dopełnia się jako narodziny odpowiedzialności.[...]
| Moja jedyność polega na tym,że nikt nie może odpowiadać na moim miejscu"

| E.Levinas "En decouvrant l'existence avec Husserl Heidegger"

Husserl ET Heidegger


Przeoczyłem et,ale to "i" samo tam się narzucało.


No coż, Levinas... Mistrz szalbierczego bełkotu komentuje Heideggera -
arcymistrza. Nadmiar bycia...  


Niemniej prezentuje on jakieś spojrzenie na człowieka w jego relacji z innymi.

A skoro wspomniałeś Heideggera to przy okazji zapytam:
czy  jego bycie-ku-śmierci to też,Twoim zdaniem,tautologia ?


Władysław


jurek

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: czlowiek, a zwierze
"patix":


"Fizyk":

| Tak się mu tylko wydaje. I łudzi się że ma wolną wolę. A tymczasem
| jest
| niewolnikiem genów, hormonów i całej reszty biochemicznej maszynerii.
| I
| nawet poglądy jak te powyżej są przez nią wymuszone.

| to znaczy piszesz o swoich poglądach ? :))

| Niekoniecznie. Jest to skrajny pogląd ale wydaje mi się zgodny z naszą

tzn. inni są zdeterminowanie - ale Ty jesteś wyjątkiem ? :))


Nie. Nie ma wyjątków.


założeń nie da się obalić - można jednynie wykazać ich sprzeczność


Założenia teorii obala się doświadczalnie.


chcę powiedzieć ,że jak samochód staje pod światłami to nie wynika
to z równań ruchu


Wynika to z równań ruchu + warunki początkowe.


- czyli to światła/kierowca/ są przyczną zatrzymania
a nie mechanika.Mechanika jest tylko środkiem realizacji celu.


No ale kierowca i światła też jest derministyczną maszyną. Jakiekolwiek
przyczyny są poza nimi. I tak dalej aż do początku świata.


Oczywiście samochód porusza się zgodnie z tymi równaniami - tylko
, że te równania się modyfikują pod wpływem okoliczności zewnętrzynych.


Nic się nie modifikują. Ani o jotę!


No juz bardziej prymitywnych przykładów nie wymyślę :))


No właśnie - tak podejrzewałem - nic tu nie wymyślisz :-)


| Czyli cała ta biochemiczna maszyneria działa zgodnie
| z prawami biochemii - ale to nie biochemia określa
| cele działania - choć określa granice w jakich
| te działania/cele mogą się realizować.

| A z tym już nie. Celowość działań jest tylko skrótem myślowym (typu
| "złośliwość przedmiotów martwych"). Biochemia może być całkowicie
| deterministyczna a mimo to zgodna ze złudzeniem wolnej woli. Zgodna, bo w
| praktyce nie jesteśmy w stanie poznać tego determinizmu, choć w zasadzie
| wszechobecność przeznaczenia zniewala każdego z nas.

czujesz się zniewolony ???


Nie. Ale może to być beztroska ignorancja. Za komuny niedostrzeganie braku
wolności było powszechne.


Musisz zrozumiec ,że detrminizm nie kłóci się z wolną wolą.


Też tak myślę, ale nie tak jak to sobie wyobrażasz. Kwestia jest bardziej
subtelna niż to przedstawiasz poniżej.


Wprost przeciwnie jest konieczny - bo bez determinizmu
wola nie miała by się jak realizować. Wola korzysta z determinizmu
jako narzędzia-środka.


Czyli niby są dziury w tym deterministycznym świecie? A w tych dziurach
siedzimy my, z naszą wolną wolą?


Jest tak bo nie wszystko jest zdetrminowane
i miejsca na wolną wolę jest poddostatkiem - tylko trzeba
to sobie uświadomić.


Problem w tym, że pomimo usilnych poszukiwań takich dziur w determiniźmie
nie znaleziono. Co rusz jakiś znany filozof proponuje gdzie takiej dziury
szukać, nauka posuwa się naprzód, i okazuje się że dziury nie ma. I tak to
już ciągnie się od 200 lat. Demon Laplace'a ma się dalej dobrze.


Ostatecznie -w akcie rozpaczy- poczytać
matematyczna teorię chaosu.


Płonna nadzieja. Przerobiłem to już dawno.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Absolutnie do wszystkich myślących


On 5 Lis, 12:13, "jurek" <jbroniszew@op.plwrote:
| Czlowiek zapytał:

| ....JESTEM CZŁOWIEKIEM
| i.... pytam co w tym  źyciu jest ważne?
| Wot wopros...

|    "Co się naprawdę w życiu liczy?
|    Suma klęsk naszych czy zdobyczy?
|    Korna uległość wobec klęski,
|    czy upór w dociekaniu przyczyn?"

|    No właśnie,co?

| No właśnie...
| jurek

Najlepiej oceniać cokolwiek z perspektywy czasu.
W tym wypadku im człowiek myślący dłużej żyje tym bliżej jest obiektywnej
oceny,wcześniej jawi się zbyt wiele niewiadomych.
Obiektywna ocena może pojawić się po śmierci ,ale tylko jeżeli po będziemy
wstanie oceniać cokolwiek i posiadać świadomość.

Jeżeli ktokolwiek z grupy wypowie się konkretnie to będzie to subiektywna
ocena .

Moje zdanie subiektywne:
W życiu liczy się wszystko co odbiło na nas piętno(tego nie zapominamy),
bo
życie to pasmo wzlotów i upadków.
Wzloty dają chwile radości
                  -emocje
Upadki są niekończącą się szkołą życia,gdzie wiele razy dostajemy
pałę-emocje

Ogólnie można uogólnić że w życiu liczą się emocje.
Bez emocji życie nie miałoby sensu.


Ogólnie można powiedzieć,że dla każdego co innego.
Pytanie:co się w życiu liczy? jest bowiem pytaniem o wybór wartości
życiowych.
Każdy normalny człowiek zadaje je na pewnym etapie życia i póżniej je
próbuje realizować.
Dla jednego to może być miłość Boga i pójdzie do klasztoru,inny będzie
chciał robić karierę naukową,, jeszcze inny uzna,że najważniejsze w życiu to
jest być dobrym i czynić dobro a młoda dziewczyna uzna,że najważniejsza w
życiu jest miłość.
I każdy z nich ,jeśli będzie autentyczny w swoich wartościach,będzie miał
rację.

Trzeba jednak zauważyć,że te wartości mogą się zmieniać w trakcie naszego
życia i często się zmieniają.To co kiedyś było dla nas ważne i istotne,może
po kilkunastu latach nie mieć żadnego znaczenia.

Sądzę,że autorowi pytania chodziło jednak o to,czy istnieje jakaś ważna
,wspólna dla wszystkich ludzi wartość ,którą powinno się realizować,jeśli
chce się w pełni przeżyć życie?

Czy bycie dobrym taką cechę spełnia?
 Na to trzeba byłoby najpierw odpowiedzieć na pytanie :czym jest dobro?
Jest to jednak bardzo szerokie pojęcie,nie zawsze jednoznaczne.Już
Arystoteles stwierdził,że niemożliwa jest nauka o dobru,ze względu na
wieloznaczność tego pojęcia.

U znanych filozofów też różnie to wygląda np. dla Hegla dwa przeżycia są
istotne dla człowieka:

-trwoga przed śmiercią,która czyni z człowieka niewolnika;wolnym jest zatem
tylko ten,kto pokona trwogę przed śmiercią,
- pragnienie uznania ze strony innego człowieka.

U egzystencjalistów sens i cel życia,ze względu na nieuchronność
śmierci,wygląda jeszcze bardziej ponuro.

Wydaje się ,że i u filozofów nei ma jakiejś takiej wpólnej wartości;tym
samym więc wracamy do punktu wyjścia.


| --
| Wysłano z serwisu OnetNiusy:http://niusy.onet.pl


jurek

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Absolutnie do wszystkich myślących


| | | On 5 Lis, 12:13, "jurek" <jbroniszew@op.plwrote:
| Czlowiek zapytał:

| ....JESTEM CZŁOWIEKIEM
| i.... pytam co w tym  źyciu jest ważne?
| Wot wopros...

|    "Co się naprawdę w życiu liczy?
|    Suma klęsk naszych czy zdobyczy?
|    Korna uległość wobec klęski,
|    czy upór w dociekaniu przyczyn?"

|    No właśnie,co?

| No właśnie...
| jurek

| Najlepiej oceniać cokolwiek z perspektywy czasu.
| W tym wypadku im człowiek myślący dłużej żyje tym bliżej jest obiektywnej
| oceny,wcześniej jawi się zbyt wiele niewiadomych.
| Obiektywna ocena może pojawić się po śmierci ,ale tylko jeżeli po
| będziemy
| wstanie oceniać cokolwiek i posiadać świadomość.

| Jeżeli ktokolwiek z grupy wypowie się konkretnie to będzie to subiektywna
| ocena .

| Moje zdanie subiektywne:
| W życiu liczy się wszystko co odbiło na nas piętno(tego nie zapominamy),
bo
| życie to pasmo wzlotów i upadków.
| Wzloty dają chwile radości
|                   -emocje
| Upadki są niekończącą się szkołą życia,gdzie wiele razy dostajemy
| pałę-emocje

| Ogólnie można uogólnić że w życiu liczą się emocje.
| Bez emocji życie nie miałoby sensu.

Ogólnie można powiedzieć,że dla każdego co innego.
Pytanie:co się w życiu liczy? jest bowiem pytaniem o wybór wartości
życiowych.
Każdy normalny człowiek zadaje je na pewnym etapie życia i póżniej je
próbuje realizować.
Dla jednego to może być miłość Boga i pójdzie do klasztoru,inny będzie
chciał robić karierę naukową,, jeszcze inny uzna,że najważniejsze w życiu
to
jest być dobrym i czynić dobro a młoda dziewczyna uzna,że najważniejsza w
życiu jest miłość.
I każdy z nich ,jeśli będzie autentyczny w swoich wartościach,będzie miał
rację.

Trzeba jednak zauważyć,że te wartości mogą się zmieniać w trakcie naszego
życia i często się zmieniają.To co kiedyś było dla nas ważne i
istotne,może
po kilkunastu latach nie mieć żadnego znaczenia.

Sądzę,że autorowi pytania chodziło jednak o to,czy istnieje jakaś ważna
,wspólna dla wszystkich ludzi wartość ,którą powinno się realizować,jeśli
chce się w pełni przeżyć życie?

Czy bycie dobrym taką cechę spełnia?
Na to trzeba byłoby najpierw odpowiedzieć na pytanie :czym jest dobro?
Jest to jednak bardzo szerokie pojęcie,nie zawsze jednoznaczne.Już
Arystoteles stwierdził,że niemożliwa jest nauka o dobru,ze względu na
wieloznaczność tego pojęcia.

U znanych filozofów też różnie to wygląda np. dla Hegla dwa przeżycia są
istotne dla człowieka:

-trwoga przed śmiercią,która czyni z człowieka niewolnika;wolnym jest
zatem
tylko ten,kto pokona trwogę przed śmiercią,
- pragnienie uznania ze strony innego człowieka.

U egzystencjalistów sens i cel życia,ze względu na nieuchronność
śmierci,wygląda jeszcze bardziej ponuro.

Wydaje się ,że i u filozofów nei ma jakiejś takiej wpólnej wartości;tym
samym więc wracamy do punktu wyjścia.


Przesadziłem z tym ogólnie można uogólnić ;)

Osoba o nicku "czlowek" pytał się co w tym życiu jest ważne dla człowieka.

...ha teraz przyłapałem się że nie chodziło o najważniejsze a o ważne czyli
dla mnie coś co oceniając ma wartość ,a dla mnie wartość 0.

Pytanie ogólnie jest zwodnicze.
Nie stwierdził że jest filozofem ,księdzem,żołnierzem,mordercą,...itd,
dlatego odebrałem to na zasadzie ogólnej,czyli co dla każdego z nas ludzi
 mających różne zainteresowania,przekonania,moralność,
jest częścią wspólną.

Na pewno nie dobro lub zło ,bo są ludzie których wyznacznikiem jest tylko
dobro,
są tacy dla których wyznacznikiem jest tylko zło.
Oczywiście są też tacy dla których wyznacznikiem jest własna moralność,
która za młodu nie ukierunkowana może czerpać z każdej strony na własne
potrzeby.

Dlatego określanie ważności ogólnoludzkiej poprzez skale dobro<--x---zło
nie wystarcza.

Trzeba znaleźć to co u wszystkich ludzi występuje ,a potem wyizolować z tego
to co ma  wartość(subiektywną-zależną od oceniającego)0.
Można grupować w sposób:
instynkty
emocje
...
albo całkowicie inaczej

Na końcu inną sprawą jest ocena ich wartości.

| --
| Wysłano z serwisu OnetNiusy:http://niusy.onet.pl

jurek


Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku




Strona 4 z 4 • Znaleziono 239 postów • 1, 2, 3, 4  

Powered by WordPress dla [tu i tam]. Design by Free WordPress Themes.