Filozofia Tischner

Widzisz posty znalezione dla hasła: Filozofia Tischner





Temat: ks. Józef Tischner - Filozofia dramatu [PL] [.tiff]


FILOZOFIA DRAMATU
Tischner Józef ks.
wyd. Znak
ISBN: 83-240-0694-X
Stron: 256

Filozofia dramatu to jedno z najważniejszych dzieł ks. Józefa Tischnera, a zarazem jedna z najwybitniejszych polskich książek filozoficznych w ogóle. Autor zbudował oryginalną antropologię filozoficzną, która próbuje znaleźć odpowiedzi na pytania podstawowe: Kim jest Drugi, którego spotykam? Skąd zło? Czym są piękno, prawda, dobro? Ks. Tischner w mistrzowski sposób połączył fenomenologię w duchu Husserla z myślą dialogiczną Levinasa i filozofią dziejów inspirowaną przez Hegla i Heideggera. Lektura tej książki to pasjonująca przygoda, która przywraca wiarę w filozofię jako umiłowanie mądrości.

http://hotfile.com/dl/3635671/834faa3/Tischner.zip.html
lub

KUNIEC
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: #warto posłuchać


Warto posłuchać - kilka fajowych tekstów góralskich!
stronka...
http://www.znak.com.pl/tischner/tis_mp3.html


Muszę przyznać szczerze, że ta filozofia Tischnera po góralsku to
niebardzo mi się podoba. Za bardzo trywialna i rubaszna, jak na takie
wzniosłe sprawy.

Pozdrawiam

    Hub Ert

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Religia a nauka.
Witam.
Przygotowuje sie do napisania eseju na powyzszy temat. Niestety nie moge
nigdzie  niczego znalezc - szczegolnie ze biblioteka na politechnice jest
szczegolnie ugobo w pisma filozoficzne.
Zatem szukam czegokolwiek co podpadaloby pod ten temat. Szczególnie
przydalyby mi sie poglada filozofow wspolczesnych dotyczace tego tematu [ks.
Tischner - filozofia współczesna]. Wiem, ze cos jest w "Nauka a Świat
Nowożytny" Whitehead'a. Czy sa te pozycje dostępne on-line? Moze jakieś
konspekty? Artykuły? Cokolwiek.....

A co wy sądzicie o zgodzie/wojnie religii z nauką? Czy teraz nie jest tak,
że nauka coraz bardziej oddala się od religii, że próboje się zbuntować,
pokazać że jest coraz silniejsza?

Będę wdzięczny za każdą pomoc.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Religia a nauka.


Zatem szukam czegokolwiek co podpadaloby pod ten temat. Szczególnie
przydalyby mi sie poglada filozofow wspolczesnych dotyczace tego tematu
[ks.
Tischner - filozofia współczesna]. Wiem, ze cos jest w "Nauka a Świat
Nowożytny" Whitehead'a. Czy sa te pozycje dostępne on-line? Moze jakieś
konspekty? Artykuły? Cokolwiek.....


Witam.

Odnosnie stosunku nauka-religia polecam niewielka rozmiarowo broszurke,
bardzo szeroko rozpowszechniana w PRLu (powinna byc w kazdej wiekszej
bibliotece) zawierajaca 3 teksty - Kotarbinski (wielki filozof), Infeld
(wielki fizyk) i Russell [filozof ;)].
Tytul broszurki "Religia i ja" pochodzi od tytulu tekstu Infelda. Jesli
chodzi o stosunek nauka-religia polecam przede wszystkim wlasnie ten tekst.
Rownie warty przejzenia jest Russell - obala wszelkie dotychczasowe
"naukowe" dowody na istnienie boga.

Pozdrowienia,
Piotr

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Po co Rydzyk przewierca Ziemię?
replique napisał:

> A może! Tylko, czy ojryc jest od tego, żeby się energią odnawialną
> zajmować?

a czemu niby nie? Poza argumentem wybiórczym: bo to Rydzyk jest.

> Nie sądzisz, że zajmując się energią odnawialną, zaniedpuje mocno
> swoje powołanie???

nie rozumiem, absolutnie nie zaniedbuje. Popatrz na jego działalność
duszpasterską. _POZA_ nią zajmuje się _TEŻ_ m.in. geotermią.
Podobnie jak śp. Tischner filozofią, jeszcze zyjący Heller
kosmologią, a mnóstwo innych księży czymś tam jeszcze. Jest to dobre
i należy rzecz podtrzymywać (vide przypowieść o talentach, bodajże w
ostatnią niedziele głoszoną)

> A może dobrze by było, żeby zdjął sukienkę i zajął się biznesemj,
> jak każdy inny biznesman - płacił podatki, VATy, składki... żeby
> inwestował, zatrudniał...????

płaci, zatrudnia (sam przecież świdra do reki nie bierze i nie
wierci). CHłopie, w czym masz właściwie kłopot?

> Póki co, to rzeczywiście ... do diabła chce się dowiercić i u
> diabłą pomocy szukać... bo przegiął już zbyt mocno!!

tylko w pojęciu wybiórczym. Bo skoro Rydzyka nie lubimy, to
cokolwiek by zrobił to będzie be. Nawet jakby ślubu udzielił parze
rowerowych części to też będzie podejrzane i tępione. Bo Rydzyk.

Pozdrawiam

Losiu Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Kobiety. Kościół. Papież
Kościół odpowiada za złe nauczanie!!
I mowię to z pełną odpowiedzialnością za swoje słowa. Poziom nauczania
katechetycznego w szkołach jest skandalicznie niski, ma się nijak do poziomu
wiedzy dzieciaków o świecie. Wybacz, ale w sytuacji, kiedy dzieci mają dostęp
do telewizji i internetu, gdzie dowiadują się o prawybuchu, po czym katecheta
opowiada im o raju i zrywaniu jabłka z drzewa dobrego i złego, słuchają tego
jak marnej bajeczki, a częściej w ogóle nie słuchają. Katecheci nie mają
żadnego przygotowania pedagogicznego, jeżeli to nie są księżą, których
zdecydowanie w nauczaniu preferuję, bo jako mężczyźni jeszcze mają szansę dobyć
u dzieci autorytet, to są to siostry zakonne - albo zahukane albo wredne, lub
świeckie sfrustrowane stare panny, które nigdy nie przeżyły orgazmu. Religia
serwowana przez tego typu osoby to zwyczajny knot, przez większość dzieciarni
odrzucany z miejsca. Natomiast ci, którzy mimo wzystko będą czegoś w tym się
doszukiwać, bo jest im to duchowo potrzebne, doszukają się
fundamentalistycznych bredni i mają szansę później wstąpić do Młodzieży
Wszechpolskiej.
Dla mnie, ateistki/!/ mistrzem duchowym jest Tischner, chodziłam na jego
wykłady, bo religię traktuję w kategoriach filozofii. Tischner właśnie mówił,
że modlitwa indywidualna na łonie natury, na przykład w górach, znaczy o wiele
więcej niż stanie w zatłoczonym kościele, a jeden głupi ksiądz może zepsuć
pracę tysiąca mądrych. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: gowno na grunwaldzie- maly protescik
A ja chetnie przyjde, tylko prosze zeby na transparencie slowo "zadamy" bylo
napisane poprawnie, tzn. przez z z kropka a nie rz.
Natomiast mysle, ze powinien sie Pan przygotowac na ogolna niechec i
niezrozumienie. Juz jakos tak to dziwnie jest, ze ludzi owszem interesuje to co
sie bedzie dzialo, ale wcale nie interesuje ich po co ani w jaki sposob.
Wystarczaja wiekszosci ogolniki, ze bedzie centrum handlowe (czy biblioteka :))
i czesc, reszta nie ma znaczenia. Mysle, ze moze na gruncie filozofii Tischnera
dalo by sie to wytlumaczyc... Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: ...Bacowanie Józka Tischnera..
J. Tischner - " Filozofia dramatu"
Jak można pojąć dobro? Można je pojąć jedynie, wnikając w głąb rozlicznych
wątków dramatycznych, jakie zawiązują się między ludźmi.
[...] Spotykając drugiego ( innego ), spotykamy go w horyzoncie, który w ogóle
umożliwia spotkanie i zarazem jest jego dziełem. Spotkany inny i ja wraz z nim
znajdujemy się w przestrzeni, w której coś jest lepsze, a coś gorsze, dobre
lub złe. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Religia a nauka.


Witam.
Przygotowuje sie do napisania eseju na powyzszy temat. Niestety nie moge
nigdzie  niczego znalezc - szczegolnie ze biblioteka na politechnice jest
szczegolnie ugobo w pisma filozoficzne.
Zatem szukam czegokolwiek co podpadaloby pod ten temat. Szczególnie
przydalyby mi sie poglada filozofow wspolczesnych dotyczace tego tematu
[ks.
Tischner - filozofia współczesna]. Wiem, ze cos jest w "Nauka a Świat
Nowożytny" Whitehead'a. Czy sa te pozycje dostępne on-line? Moze jakieś
konspekty? Artykuły? Cokolwiek.....


ta tematyka jest rozwalkowana w literaturze dosyc starannie; jednak trudno
mi podac teksty dotyczace scisle tego porownania. naogol pojawia sie ono,
niejako ubocznie, w opracowaniach dotyczacych filozofii nauki i metodologii.
ponadto, z pewnoscia jest wiele pozycji z okolic socjologii, czy filozofii
kultury, gdzie pojawia sie takie zestawienie.

jedyny konkretny tekst jaki teraz przychodzi mi do glowy to:
A. N. Whitehead: Religia a nauka; w: Martin Gardner: Wielkie eseje w nauce;
wyd. Proszynski i s-ka, Warszawa 1998.

trzeba jednak zauwazyc, ze opinie tam przedstawione naleza do mocno
kontrowersyjnych i w zadnym razie nie powinne byc przyjmowane bezkrytycznie.

mozna ewentulanie rzucic okiem na:
B. Chwedenczuk: Przekonania religijne; wyd. Aletheia, Warszawa 2000.

tekst jest dosc techniczny, ale sumienny. zawiera spojny, krytyczny obraz
religii i religijnosci - dobra kontra na whiteheada.

porownanie n i r mozesz przeprowadzic np. poprzez dyskusje:
- metod poznawczych n i r (np.: czy religia jest zrodlem wiedzy?),
- statusu ontycznego przedmiotow n i r (np.: w jaki sposob roznia sie na
poziomie ontologii przedmioty z dyskursu naukowego i religijnego?)
- funkcji spolecznej n i r.


A co wy sądzicie o zgodzie/wojnie religii z nauką? Czy teraz nie jest tak,
że nauka coraz bardziej oddala się od religii, że próboje się zbuntować,
pokazać że jest coraz silniejsza?


nauka oddalala sie, buntowala i pokazywala w XVIII / XIX w.
obecnie ten proces jest w zasadzie zakonczony i wiekszosc opinii
niestandardowych [co nie oznacza, ze nieczestych] to raczej tezy o
mozliwosci jakiejs unifikacji jednego i drugiego [tu wlasnie kwalifikuje sie
esej whiteheada].

osobiscie odnosze sie do takich pomyslow z rezerwa nalezna wszelkich
podejzanym pogladom a la new age.

pozdrawiam
gimma

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Religia a nauka.

JaC <tur@wp.pl
w


Witam.
Przygotowuje sie do napisania eseju na powyzszy temat. Niestety nie moge
nigdzie  niczego znalezc - szczegolnie ze biblioteka na politechnice jest
szczegolnie ugobo w pisma filozoficzne.
Zatem szukam czegokolwiek co podpadaloby pod ten temat. Szczególnie
przydalyby mi sie poglada filozofow wspolczesnych dotyczace tego tematu [ks.
Tischner - filozofia współczesna]. Wiem, ze cos jest w "Nauka a Świat
Nowożytny" Whitehead'a. Czy sa te pozycje dostępne on-line? Moze jakieś
konspekty? Artykuły? Cokolwiek.....

A co wy sądzicie o zgodzie/wojnie religii z nauką? Czy teraz nie jest tak,
że nauka coraz bardziej oddala się od religii, że próboje się zbuntować,
pokazać że jest coraz silniejsza?

Będę wdzięczny za każdą pomoc.


Szukaj np. K. Szymborski "Sojusz ducha z materią",
Gazeta Wyborcza nr 208, wydanie waw z dnia 1998/09/05-1998/09/06,
dział ARKA NOEGO, str. 26

Ten sam autor: "Prawdy wymyślone i prawdy objawione"
http://www.wiedzaizycie.pl/99122900.htm (teraz nie spraw-
dzałem tego adresu, nie wiem, czy jest aktualny.)

Także J. Polkinghorne "Rozum i rzeczywistość, związki pomiędzy
nauką a teologią", wyd. Znak 1995, org. 1991, ale prawdopodob-
nie rzecz będzie o wiele za trudna... (skoro jest kompletnie
niezgryźliwa dla 'pozytywistów'...)


pzdr.
jacek


P.S. To nie jest oczywiście rozwiązanie 'problemu', a wy-
łącznie rodzaj 'wejścia' do opisu zagadnienia/pytania,
które jest po prostu... najważniejsze. Konflikt pomiędzy
"czarnym" a "czerwonym" (w 'naszej nomenklaturze') to ty-
powa 'wojna', w której obydwie strony mają UZASADNIONE ra-
cje i jednocześnie obydwie (w równym stopniu) się mylą...
Modelem/analogią może być tu (nie bez podstaw!) obrazek
z psychologii postaci: http://polbox.com/j/jeter/baba.gif
Jeśli oznaczyć obydwie figury przez S i M, to wszystkie
możliwości tzn. tylko S, tylko M, S i M, ani S ani M itd.
są (każda na swój sposób) w pewnym sensie 'poprawne' i
jednocześnie 'błędne'. Wyjaśnienie tego zjawiska psychicz-
nego stoi na drodze do rozwiązania zagadki świadomości
(p. J. Horgan "Koniec nauki", 'wywiad' z Crickiem)

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Nigdy nie byłam pod butem
Nigdy nie byłam pod butem
Kościół jest wobec współczesności jak Achilles goniący żółwia:)

Nauczanie Kościoła pozostaje w odniesieniu do współczesnego sobie poziomu
wolności w kulturze - jak Achilles goniący żółwia w znanym paradoksie Zenona -
zawsze w pół drogi.

(Podobnie jest - i to nie jest przypadkowa zbieżność - ze stosunkiem Kościoła
do rozwoju filozofii. Tischner był niebezpiecznym nowatorem, bo przyswoił
sobie myśl filozoficzną z początku XX wieku:) Dalszego rozwoju filozofii nikt
już po stronie kościelnej nawet nie śledzi, łacznie z kreowanym na "papieża-
intelektualistę" Benedyktem XVI)

Kościół każe się doceniać za "otwartość", gdy łaskawie przyswaja sobie
standarty swobód powszechnie przyjęte przez otaczające społeczeństwo mniej
więcej 100 lat wcześniej.

Nie ma w tym nic dziwnego: Religia żyje Zakazem.

Nieustanne Odkręcanie i Przykręcanie Śruby to sposób funkcjonowania Wielkiego
Autorytetu - to niekończące się oscylowanie pomiędzy "Kosciół nie jest
przecież taki zły" a "nie myślcie, że Kościół wam kiedykolwiek pozwoli".

Niektóre badania psychologiczne pokazują jakoby, że masochizm i związana z
nim potrzeba otrzymywania zakazów są w psychice człowieka głęboko
zakorzenione.

Z tego też powodu warunkiem trwałości religii miałby być jej rygorystyczny
charakter, zaś liberalizacja nauczania miałaby nieuchronnie prowadzić do
wystygnięcia wiary.

Osobiście uważam, że badania te pokazują najwyżej jakiś patologiczny rys
społeczeństw, które produkują osobowość naznaczoną potrzebą zależności i
podporządkowania.

Istnienie potrzeby władzy religijnej (a idąc głębiej: kultu Metafizycznego
Władcy) jest wyrazem rozpowszechnionego na skalę społeczną masochistycznego
infantylizmu. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Kto prowadzi w największych miastach
No to pojeździj trochę po wioskach w okolicy Limanowej lub Nowego Sącza i
przepytaj ludzi z filozofii Tischnera lub nauk społecznych JPII. Albo prościej -
zapytaj, kogo by wybrali: Rydzyka czy Dziwisza. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Kobiety. Kościół. Papież
Droga Wero,

Dzisiaj chyba wstałaś lewą nogą, bo prawie zawsze piszesz bardzo mądre lub ciekawe rzeczy, a dzisiaj lepiej nie mówić.

> Poziom nauczania katechetycznego w szkołach jest skandalicznie niski,
>ma się nijak do poziomu wiedzy dzieciaków o świecie.
Przecież katecheza uczy o religii, teologii. Jaki związek ma z tym poziom wiedzy o świecie?


>Wybacz, ale w sytuacji, kiedy dzieci mają dostęp
> do telewizji i internetu, gdzie dowiadują się o prawybuchu, po czym katecheta
> opowiada im o raju i zrywaniu jabłka z drzewa dobrego i złego, słuchają tego
> jak marnej bajeczki, a częściej w ogóle nie słuchają.
Przecież religia naucza o teologii. Wielkim wybuchem zajmuje się fizyka, rozwojem organizmów biologia, a związkami chemia.
Jednym z głównych zagadnień w teologii jest powstanie człowieka - czyli nauka o jabłku. Podstawowym założeniem chrześcijaństwa i wielu innych religii jest to, że wierzący mogą pójść do raju - jak więc można nie mówić o tym raju na lekjach religii...???

>to są to siostry zakonne - albo zahukane albo wredne,
Nie wiedziałem, że jak się zostaje siostrą zakonną, to automatycznie staje się zahukaną albo wredną... :-)

> świeckie sfrustrowane stare panny, które nigdy nie przeżyły orgazmu.
Czy przeżycie orgazmu jest kluczem do dobrego nauczania?

>Religia serwowana przez tego typu osoby to zwyczajny knot,
>przez większość dzieciarni odrzucany z miejsca.
No to kto ma nauczać tej religii, skoro nawet księża nie mogą? Teologowie, biskupi? Przecież chyba osoby duchowne z racji wykonywanego zawodu/posługi mają największe pojęcie o teologii, nie? A niby księży-katechetów preferujesz...


> Natomiast ci, którzy mimo wzystko będą czegoś w tym się
> doszukiwać, bo jest im to duchowo potrzebne, doszukają się
> fundamentalistycznych bredni
Wielu ludzi z mojej (byłej) klasy poszukiwało wiedzy o katolicyźmie.
> i mają szansę później wstąpić do Młodzieży Wszechpolskiej.
Nikt z mojej (byłej) klasy nie wstąpił w szeregi MW, więc Twoja teoria jest bez sensu.

Poza tym nie wiem dlaczego traktujesz nauczanie religii jako: "fundamentalistyczne brednie" lub "religijny knot"?
Pytam się - kto ma więc tej religii nauczać? Tischnera nie sklonujemy przecież.


> Dla mnie, ateistki/!/ mistrzem duchowym jest Tischner, chodziłam na jego
> wykłady, bo religię traktuję w kategoriach filozofii. Tischner właśnie mówił,
> że modlitwa indywidualna na łonie natury, na przykład w górach, znaczy o wiele
> więcej niż stanie w zatłoczonym kościele,
Nie śmiem polemizować z Tischnerem, bom za głupi. Sądzę jednak, że go opacznie zrozumiałaś. Bóg faktycznie jest wszędzie i wszędzie można się do niego modlić ale OBOWIĄZKIEM KATOLIKA jest m.in. spożywanie Eucharystii i uczestnictwo we mszach świętych. Tak więc katolik, a o nich przecież mówił Tischner nie może zrezygnować z uczestnictwa we mszach świętych, które odbywają się w kościołach.

Poza tym pisanie w jednym zdaniu, że jest się ateistką, a w następnym o tym gdzie należy się modlić jest dla mnie strasznie zabawne.

>a jeden głupi ksiądz może zepsuć pracę tysiąca mądrych.
To prawda. Dotyczy się to zresztą każdej innej profesji...

Pozdrawiam Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: ...Bacowanie Józka Tischnera..
Ks.Jozef Tischner "Filozofia po goralsku"

O tym, jako
Władek Trebunia - Tutka
nas podhalański Platon,
opowiadoł o władzy piniądza

Beło po połedniu. Juhasi podojyli, owce polygały w cieniu, bo sie zrobiyło
ciepło. Ludzie to samo. Władek Trebunia - Tutka, co go pote Grecy Platonem
przezwali, zaśpiewoł: ?Coz mi po piniązkach na tym Bozym świecie, kie mie ze
smyntorza syćka odejdziecie". I zaraz zrobiło sie koło Władka tak jakosi
mądrze. I wtedy mu Krzyś Ambroż z Łopusznej tak pedzioł:
- A co powiycie na to, kie piniądz rządzi?
Wtedy dał sie słyseć taki głos: - Downiej ludzie mieli honor. Honor, to było
honor. Honorowo jest - dobrze drugiemu zrobić. Honorowo jest - na słabsego sie
nie rucać. Honorowo jest - danego słowa dotrzymać. I honorowo jest rządzić tak,
co by kozdymu dawać po sprawiedliwości. Honor nikomu nie ublizy. Od nikogo nie
ukradnie. Honor nikogo nie okłamie. Honor kostuje piniądze, ale jak kto mo
honor, to piniądz dlo nie go to je nic!
Przydarzyło się roz Kazkowi Kułachowymu z Rogoźnika, ze go na weselu w Dębnie
dobiyli. A biyło sześciu na roz. Kazek na ziemi lezoł, a óni go sajtami tłukli.
I byliby go zatłukli, kieby nie to, ze biyli sytka na roz i sajty sie jedna od
drugiej odbijały, tak ze ino ponieftoro do Kazkowego ciała dolatowała. Kazek
sie długo lizoł. Ale kie sie wylizoł, wzión sie do wypłaty. Porachowoł se
dokładnie, kielo razy oberwoł, podzielył przez sześć i sprawiedliwie wypłacoł.
Wypadło cheba po pięć na jednego. Kazek chodziył za kozdym, wypatrzowoł samego,
pytoł sie ?poznajes mnie?" i pote juz ręki nie załowoł. Pięć blizn kozdymu na
plecach cy ka popadło wyrzeźbiył. Kie przysło do ostatniego, to po tyj wypłacie
ledwo zywego przu stole postawił i pół litra s?nim wypiył. Ta więcej sóm piył,
bo tamtyn ledwo zipioł. Kazek swój honor mioł.
Ludzie pokiwali głowami nad honorem. Kozdy cuł, ze honor trza mieć.
Po kwili Władek prawiył dalej: - Ale pote się cosi popśnieło. I hań, ka downo
był honor, pojawiył sie piniądz. Ludzióm sie ubzdurało, ze jak jedyn z drugim
piniądz bee mioł, to bedzie mioł i honor. I zacyni jedni przed drugimi za
piniądzym gónić. I chwolić sie, jacy to óni sóm bogoce. I baby zacyny po sobie
wiysać złoto, a na głowie robiyły se kręte włosy. Bo to więcyj kostuje. A
chłopy zacyni w ceperskim odziyniu chodzić i juz-eś nie uwidzioł bukowych
portek. I chałupy się tyz pozmiyniały. Juz nie były z drzewa jako downiej, ale
jakiesi takie jakby piecary jakie abo jaskinie. Bogodali: ?Stać nos".
I stało sie ze zaś kogosi pobiyli na weselu we Waksmundzie. To wiecie, co ón se
kozoł? Kozoł se wypłacić za kozdóm rane po talarze. Tak to wej honor piniądz
zamiynił. No i co sie nie robi - wypłacili. Zrobili składke i wypłacili! Kie
Władek Trebunia-Tutka, nas podhalański Platon, to usłysoł, to pedzioł: ?Takiemu
to ani na pogrzyb nie worce iść".
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku

 

Powered by WordPress dla [tu i tam]. Design by Free WordPress Themes.