filozofia teksty

Widzisz posty znalezione dla hasła: filozofia teksty





Temat: Historai filozofii Nowożytnej
"Tomek" <tomekwilmow@yahoo.com


On 11 Lut, 10:37, "Robakks" <Roba@gazeta.plwrote:
| http://filozofiauw.wikidot.com/forum/t-3333#post-105313
| opcje
| rozwiń Re:
| Historai filozofii Nowożytnej przez Robakks 11 Feb 2008, 10:00 +0100

| Tak jak każda zagadka, tak i ta dotycząca dziwności okresu o nazwie
| "filozofia Nowożytna" związanego z niezrozumiem, zarozumialstwem
| i sentymentalizmem uprawiających filozofię akademików - ma swoje
| rozwiązanie, a więc istnieje odpowiedź: "dlaczego".
| Przy założeniu (!), że każda odpowiedź jest "dobra" w ramach przyjętego
| systemu aksjomatycznego, którego prawdziwości się nie uzasadnia
| - najlepszą odpowiedzią jest "bo tak". :)
| komentarz:
| Chodzi o to, by tak powiedzieć, żeby nic nie powiedzieć, bowiem obowiązuje
| w postmoderniźmie canon: "wiem, że nic nie wiem". :-)
| Prymat formy nad treścią - sacrum nad profanum.
| Edward Robak* z Nowej Huty

| opcje
| zwiń Re: Historai filozofii Nowożytnej przez Robakks, 11 Feb 2008, 10:00
| +0100 /forum/t-3333/historai-filozofii-nowozytnej#post-

| ~°<~
| "Prawda nie kłamie"
Dlaczego wygłasza Pan epistoły na temat filozofii nowożytnej nie
zapoznając się wcześniej z jej wynikami?

Czy naprawdę tak trudno uwierzyć w to, że młody polski matematyk,
Michał Welt z Łodzi Fabrycznej, zrewolucjonizował światową naukę i że
mało kto jest w stanie zrozumieć jego wyniki?

Wybitni polscy matematycy (Tarski, Leśniewski - kolumnada wejściowa
Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego) przeczuwali istnienie liczby
M]w, ale nie pisali o tym, bo na to było za wcześnie.

Obecnie cały intelektualny świat uważa M]w za szczytowe osiągnięcie
myśli ludzkiej, a Pan odmawia zainteresowania się tym wynikiem.

Przecież to oczywiste, że M]w jest rewolucją na miarę trzeciego
tysiąclecia (tak jak Re1 jest matematyką na miarę trzeciego
tysiąclecia, ale przed naszą erą).

Pozdrawiam,
Tomek

;-)


"Portal Studentów IF UW", Teksty Filozoficzne
http://filozofiauw.wikidot.com/teksty-zrodlowe
Ajdukiewicz K., Armstrong D. M., Arystoteles, Św. Augustyn, Augustynek,
Marek Aureliusz, Bachelard P, Barthes R., Benjamin Walter, Berkeley George,
Bigaj T.,Bocheński J.M., Brzozowski Stanisław, (Bacon Francis), Carnap Rudolf,
Deleuze Gilles, Derrida J., Diogenes Laertios, Epiktet, Epikur, Feyerabend Paul,
Foucault M., Fromm Erich, Hartman Jan, Hegel Georg Wilhelm,
Heidegger Martin, Heisenberg W. C, Hempoliński Michał, Hołówka Teresa,
Horkheimer Max, Hume David, Husserl Edmund, (Hobbes Thomas),
Gadamer H., Gettier E. L., Ingarden Roman, Jaspers Karl,
Kant Immanuel, Kartezjusz, Kołakowski Leszek, Kotarbiński T.
Leibniz G. W., Locke John, (Austin John Langshaw), Łukasiewicz J.,
Machiavelli Nicolo, Marks Karol, Nietzsche Friedrich,
Ochocki Aleksander, (Van Orman), Platon, (Plato), Przełęcki Marian,
Pseudo-Platon, Russel Bernard, (Robak Edward), Quine Willard,
Reich Wilhelm, de Sade D.A.F., Scheler Max, Schiller Fryderyk,
Schopenhauer Artur, Searle J.R., Sekstus Empiryk, (Szestow Lew),
Tatarkiewicz Władysław, (Tarski Alfred), Teofrast, św. Tomasz z Akwinu,
Wittgenstein Ludwig.

Tarski Alfred
http://www.ditext.com/tarski/tarski.html
"the specific topics which have been discussed in this paper"

PS. Wie Pan jakie logo ma Robakks wypuszczający się w "szeroki świat"?
       ,-----------------
       | 1/Re1=+0  |
       |      Tak        |
       |     he,he      |
       '-----------------`
Ładne, co nie? ;D
Edward Robak* z Nowej Huty
~°<~
"Prawda nie kłamie"

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: AAAAbsolutna prawdziwosc (zdan); wzglednie dlugie ;-)


Czasem jednak przeciwnicy "prawd absolutnych" nie ograniczaja sie do
twierdzen negatywnych, ale wskazuja przyklady "prawd" rzekomo wzglednych.
Przykladem takiej prawdy mialoby byc zdanie "slonce swieci". Okazuje sie
jednak, ze takie "prawdy" sa RZEKOMO wzgledne, jesli tylko dookresli sie
te
zdania. (zainteresowanych szczegolami dookreslania odsylam np. do
przepieknego teksciku Kazimierza Twardowskiego, ojca szkoly
lwowsko-warszawskiej "O tzw. prawdach wzglednych").


No wlasnie. A ja wlasnie dzis rozmawialem na necie ze swoim kolega z
Australii (Sydney) i ten stwiedzil, ze "Slonce swieci!" - ale ja bylem
przeciwnego zdania - bo u mnie padal deszcz!
Teksty filozoficzne, do ktorych nas odsylasz pisane byly w czasach, gdy
ludzie byli raczej blisko siebie, kiedy wypowiadali "do siebie" jakies
zdania. Ta "bliskosc" dyskutantow sprawiala, ze filozofia ich dopasowana
byla do owczesnych warunkow i mozna bylo za klasyczna definicje prawdy
przyjac taka, kiedy o zdaniu, ze "deszcz pada" orzekamy ze jest prawdziwe,
kiedy on wlasnie pada.
Ale co zrobic, kiedy dyskutanci mowia do siebie, ale sa w zupelnie innym
miejscu? Kazdy z nich bedzie glosil swoja prawde, czesto przeciwna do zdania
romowcy - i kazdy bedzie mial racje.
Mysle, ze najwyzszy czas zrewidowac wszystkie klasyczne definicje i dzis w
dobie internetu sprobowac je przedefiniowac na nowo. To, ze wykladowcy
teorii prawdy na uczelniach nie nadazaja w rozwoju za ogolnym postepem - w
niczym ich nie usprawiedliwia. Dlatego dzis odwolywanie sie do autoretetow
minionych epok jest juz niewskazane.


Jesli wiec dookreslimy zdania typu "slonce swieci" poprzez podanie miejsca
i
czasu, w ktorym zostaly wypowiedziane, to szybko sie okaze, ze mowienie,
ze
to "prawdy wzgledne" to jakies bajanie okrutne. Przeciez nikt o zdrowych
zmyslach nie wypowie zdania "slonce swieci" mowiac ogolnie. Zawsze
przeciez
zdania takie wypowiada sie majac na mysli okreslone miejsce i okreslony
czas
(nb. zwykle patrzac w niebo lub spogladajac gdzies hen...).  W przeciwnym
wypadku albo przypisze sie bowiem zdaniu takiemu falsyzwosc, albo
bezsensownosc; w zadnym wypadku "wzgledna prawdziwosc".


Jak juz mowilem, dawniej dyskutanci romawiajac byli blisko siebie. teraz sa
daleko od siebie. Zatem bardzo czesto bywa tak, ze wypowiadane przez nas
zdania sa skrajnie przeciwne, a mimo to prawdziwe.


Wiec prosze was, przeciwnicy "prawd absolutnych" powiedzice wyraznie o co
Wam chodzi.


O nic. Zrobic ferment.

Rinaldo

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Reklama wyrobów tytoniowych i alkoholowych- uregulowania prawne a rzeczywistość

Użytkownik Dziubdzius <kulow@usa.netw wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:8ev36p$ef@nnrp1.deja.com...
:
: A dla mnie nie. Polska ustawe antytyyoniowa przygotowywal nie kto inny
: jak Philip Morris w 1993 roku.

Moze i tak , jednak nie dysponuje w tej kwestii zadnymi (wiarygodnymi)
inforamacjami , wiec sie nie bede wypowiadal.

:Wiekszosc jest niemiecka. Marzenie Hitlera realizuej profesor Bucek.

Kolejny boukun ? :-/

: Zatrzymaj sie tutaj. Gdzie jest tekst jednolity?

To pytanie chyba nie powinno byc skierowane do mnie , prawda ?
Ale odpowiem .Tekst jednolity znajduje sie:
- u mnie na dysku twardym
- pod adresem internetowym :
   http://www.angelfire.com/nj/papierosy/ustawa.html :))).
-w kazdym dobrym serwisie prawniczym w Internecie ..itd.
Jak ktos chce to znajdzie bez problemu , jezeli nie , to niech napisze
a podesle mu.

: Czytelem te ustawe
: (zmiane z 1999) i jest ona napisana jezykiem "zmienia sie punkt 3 w
: czesci tej, a zastepuje wyrazem tym w punkcie 5, przy czym..."

A czegoz to Pan sie spodziewa ,po ustawie nowelizujacej jakas inna
ustawe ?.A jakim innym jezykiem ma byc napisany akt prawny , jak
nie jezykiem prawnym ? Informatycznym , medycznym , slangiem ?

: Zworcilem buzkorzadowi uwage na potrzebe opublikowania tekstu
: jednolitego, na co mnie wysmiano.

Sam bym to zrobil .Tekst jednolity publikuje sie wtedy gdy dana ustawa zostala
znowelizowana wielokrotnie , stracila przejrzystosc itd.Tu tak nie jest !!
Od chwilu opublikowania (30 .I. 1996 w Dz.U.96.10.55) zostala
znowelizowana TRZY razy (Dz.U.97.121.770 ,Dz.U.97.88.554 iDz.U.99.96.1107).
Naprawde stala sie az tak nieprzejrzysta ? Poza tym cala ustawa liczy
tylko 17 artylulow z czego szesc to przepisy karne i koncowe :)).
Wiec niech Pan nie przesadza z ta ,,koniecznoscia opracowania
tekstu jednolitego".  Gdyby tych artykulow bylo okolo tysiaca to moglbym
zrozumiec. A tak....

:Z tego co wiem, to do tej pory moja wersja jest jedyna dostepna (jednolita):
: http://www.angelfire.com/nj/papierosy/ustawa.htm

Szczerze w to watpie , ale nie mam ochoty wdawac sie w kolejna niepotrzebna
dyskusje.

:
: Wracajmy do watlu...

OK.

: obiektow sportowo-rekreacyjnych oraz w innych miejscach publicznych,
:
: W/w artylul obowiazuje obecnie.
:
: Jak rowniez specjalna akcyza na program zwalczania. Kiedy poprosile,
: tow. Balcerowicza o rozliczenia,

< CIACH rozwazania filozoficzno - polityczne , gdyz to NTG!! .

: 3)na plakatach, w tym plakatach wielkoformatowych.
:
: W/w artylul bedzie obowiazywal od 3.12.2000 r.
:
:
: A dlaczego nie od zaraz?

Poniewaz tak jest napisane w ustawie (okres przejsciowy pewnie) :-P.
Podejrzewam jednak , ze chodzi Panu o cos innego, tzn dlaczego tak
uchwalono . Z tym pytaniem to radzilbym sie jednak zwrocic do Sejmu ,
a nie do mnie.

:I ile Philip Morris wydal na to?

A skad to ja niby mam wiedziec ? Niech Pan ich o to zapyta :-/.

: :
: OK, a co z funduszem Zurich Solidarni?
: Albo Piekny Maniu chroni dzieci, albo robi potajemne interesy z British
: American Tobacco.

Znowu jakies teksty filozoficzne-polityczo-moralne ?.

: :zaś piwo reklamowane reklamowane jest pod mianem bezalkoholowego,
:
: Relkamowane jest piwo BEZALKOHOLOWE. A to wolno ,gdyz zakaz
: dotyczy reklamy napojow alkoholowych ;)).
:

: gdybys rzucil taki argument przed lawa w USA jako adwokat Heineken, to
: dowaliliby Ci dodatkowy wyrok (cywlny).

ROTFL ! We are in Poland ! Don't forget it!

:To mozesz mowic z mrognieciem  oka profesorowi Buckowi, a nie mnie.

Szczerze mowiac to ,, mam w nosie " i prof. Bucka i Pana. A mrugac
to sobie bede wtedy kiedy mam na to ochote ! A jezeli nie potrafi
Pan , prawidlowo odczytac moich intencji to przykro mi bardzo , ale
ja nic na to nie poradze :-/.

Teraz wyjasnienia.
Ja nie mam nic przeciwko Panu ,ani panskiej dzialalnosci .Prywatnie
tez nie pale i dym papierosowy bardzo mi przeszkadza , jednak panskie
wypowiedzi nacechowane sa pewnym fanatyzmem A to juz mi sie nie
podoba , gdyz tacy ludzie sa zazwyczj zaslepieni przez swoja ( w tym
wypadku sluszna) idee i nie reaguja nawet na rozsadne glosy z  zewnetrz.
Przykladem tego sa chociazby Pana ataki na mnie , za to ze mowiac o firmach
tytoniowych nie zmieszalem ich ,,z blotem" , nie spluwalem na ziemie
po kazdej napisanej literze . A to juz jest fanatyzm. Nastepnym razem
dziesiec razy sie zastanowie zanim odwaze sie komus odpowiedziec ,
ewentualnie bede to robil ,, na priva " :((.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Proszę o pomoc!! Ważne na koło z anglika.
Proszę o pomoc!! Ważne na koło z anglika.
Jestem studentem filozofii i mam lektorat z angielskiego, niestety do
angielskiego nasz wykladowca ma również bardzo filozoficznej podejście i daje
nam do przetłumaczenia teksty filozoficzne na kolokwia. prosze o pomoc w
przetłumaczeniu niektórych fragmentów. Proszę o pomoc chociaż w części.
Oto zdania:

Thus whereas the Tractatus language is placed in a static, formal
relationship with the world, in the later work Wittgenstein emphasizes its
use in the contexts of everyday social activities of ordering, advisig,
requesting, measuring, counting, exercising concern for each other, and so
on.

Another distinction is that between the actual practices and opinions in a
socjety and those that ought to obtain.

The usual reason offered in support of the representationalist view is the
belief that in perception it is impossible, sometimes in practice and perhaps
even in principle, to distinguish between the appearances which we are
presented with by actual chairs and trees and the appearances which we are
presented with illusions, hallucinations, reflected images, etc.

Are aesthetic judgements capable of improvment and training, and thence of
some kind of obiectivity?

His solution lies in consciouness of the harmony of understanding and
imagination, and, since this harmony can be felt by any rational being,
judgments of taste can be demanded of others.

In his general philosophical approach Russel was not only a realist, but
also, prehaps in continued oppositon to the monolithic nature of absolute
idealizm, a pluarist and foundationalist, intent upon bringing the resources
of modern logic to a basic empiricism.

In the first work Popper attacks this belief, which he associates with the
illiberal totalitarianism that he finds in Plato, Hegel, and Marx, although
it is unclear that his readings of these thinkers do justice to the stringent
ethical conditions they place upon the rational political systems that they
explore.

The approach was extremely popular amongst working scientists, who recognized
the value in puts upon imaginative theorizing and patient refutation, and who
responded gladly to the liberating thought that it was not a sin but mark of
virtue to put forward a theory that is subsequently refuted.

However, many thinkers accept in essence his solution to the problem of
demarcating proper science from its imitators, namely that the former results
in genuinely falsifiable theories whereas the latter do not.

Since atomic propositions must therefore be logically independent of one
another the nature of the atoms from which they are constructed remains
elusive. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Opozycja Słońca do Księżyca i Jowisza
1. Ciekawy układ – taki wiatrak, który zostaje napędzany poprzez tranzyty. Może lepiej byłoby go nazwać huśtawką, albo szpagatem. W zrozumieniu opozycji między Światłami może pomóc świadomość tego, że są szkoły joginiczne, które w trakcie nowiu i pełni nie zalecają ćwiczeń. Ponoć chodzi o to, że wytwarza się wtedy olbrzymie napięcie 'energetyczne', które nie sprzyja w uprawianiu ćwiczeń jogi. Tak więc można z tego wywnioskować, że urodzony podczas pełni nosi w sobie jakieś napięcie, które wynika z chęci pogodzenia dwóch przeciwstawnych tendencji.

2. Księżyc to mama, Słońce to tata – nie zawsze to działa tak, jakbyśmy się tego spodziewali, ale pytanie o to, co wyniosło się z domu i jakie były relacje między rodzicami, przy takiej konfiguracji wydaje się być dość istotne.

3. Chcąc uprościć symbolikę możemy powiedzieć, że Księżyc to pierwsza połowa życia, Słońce to połowa druga. To wędrowanie od Księżyca do Słońca dobrze widać w horoskopie Michaela Jacksona. U niego odbywała się wędrówka od Ryb do Panny. Piękne, wrażliwe, utalentowane muzycznie dziecko, które, gdy dorosło, stało się nudziarzem przesadnie dbającym o swoje zdrowie.

4. O ile dobrze pamiętam, to Carter pisał, że Jowisz w połączeniu ze Światłami sprawia, że właściciel takiego horoskopu biedy w życiu nie zazna. Owszem, mogą się pojawić u takiej osoby problemy finansowe, ale zaraz potem ona obuduje się mądrymi filozoficznymi książkami, które sprawią, że nie będzie czuła biedy.

5. Gdy kiedyś Jowisz robił mi napięciowy aspekt do Księżyca również odebrałem to jako klęskę urodzaju.

6. Księżyc w koniunkcji z Jowiszem to mentalność filozofa.

7. Kiedyś robiłem parę horoskopów polkom mieszkającym za granicą, które miały koniunkcję Księżyca z Jowiszem.

8. Pracując z takim układem zadaj sobie pytanie, jakie to przeciwności nie do połączenia starasz się swym życiem połączyć. Miałem kiedyś wykłady z epistemologii z takim wykładowcą, który miał opozycję między Światłami na osi Panna-Ryby. Z jednej strony był doskonałym logikiem, który nauczył mnie czytać teksty filozoficzne – z drugiej strony dowiedziałem się, że pisze wiersze religijne i interesuje się filozofią religii. Popatrz więc jak to działa poprzez znaki, ale też poprzez domy. W Twoim przypadku należało by zapytać, jak to, co Twoje, z tym, co cudze chcesz połączyć.

9. Nie odbieram tego jako złej konfiguracji. Owszem, wiele zależy od tego jak znosisz nagłe zmiany, ale układ ten sugeruje, że lubisz się nakręcać.

10. Chciałem dobrnąć do X, by było bardziej religijnie, ale niestety nie wiem, co w tym punkcje mógłbym napisać.

Powodzenia!
Tomasz

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Islam-religia, system spoleczny i cywilizacja.
Islam-religia, system spoleczny i cywilizacja.
Zasada islamu jest slowo boze przekazane czlowiekowi przez Mahometa.
Slowo islam oznacza poddanie sie prawu bozemu tak, jak jest ono
podane w Koranie.Islam oparty jest na scislym monoteizmie, a jezyk
liturgiczny to arabski Koranu.

Teologia islamu jest niezmiernie prosta, polega na pieciu zasadach
(Piec Kolumn Madrosci Islamu):

1. Nie ma Boga ponad Boga, a Mahomet jest jego prorokiem.
2. Piec codziennych modlitw, o swicie, w ciagu dnia, w poludnie,
srodkowym popoludniem i w ciagu nocy. Modlitwy polegaja na
padnieciu na twarz. Najlepiej, jezeli te modlitwy sa wspolnie tak,
jak co tydzien w bozy dzien, w piatek, w meczetach.
3. Post w Ramadan, dziewiatym miesiacu kalendarza muzulmanskiego.
Muzulmanie przestrzegaja go od switu do zmierzchu. Obowiazuje on
kazdego muzulmanina od dojrzalosci plciowej. Post polega na
wstrzymaniu sie od jedzenia, picia, stosunkow seksualnych i tytoniu.
4. Dawaniu stosownej jalmuzny na biednych i na sieroty. 5. Jednej w
ciagu zycia pielgrzymce do Mekki przez tych, ktorzy maja na to
srodki.

Islam ma jasne, nieskomplikowane praktyki religijne i calkowity
egalitaryzm spoleczny,nie ma kasty kaplanskiej, wszyscy muzulmanie
sa sobie rowni i maja religijny obowiazek wzajemnej pomocy.

Historia islamu ma dluga liste filozofow ktorych mysl oscylowala
wokol Koranu. Historia islamu szczyci sie swoimi intelektualistami o
swiatowym znaczeniu. Islam zakazuje w sztuce przedstawiac zwierzeta,
w architekturze i zdobnictwie ma rowniez swiatowe osiagniecia.

Islam to jeszcze jeden argument, ze religia dla czlowieka to glownie
pretekst do wojen o dominacje. Najwazniejszy podzial sekciarski
pojawil sie w islamie juz 50 lat po smierci Mahometa, i polega na
sporze, komu przysluguje po nim nastepstwo. Religie maja tendencje
dzielic sie na odlamy i sekty, a te kostniec w swoich teologicznych
izolacjach. Nie inaczej jest z islamem.

Po smierci Mahometa (ok.570 - 632) islam rozprzestrzenial sie, mowia
ze dzieki swojej prostocie teologicznej i egalitaryzmowi
spolecznemu. Rozprzestrzenial sie poczatkowo dzieki armiom Arabow,
potem wzmocnionych armiami podbitych narodow. Do 14 wieku armie
islamu podbily Egipt, narody Polnocnej i Zachodniej Afryki,
Hiszpanii, Turkestanu, i podeszly do polnocnej Indii. W 14, 15 i 16
wiekach islam opanowal Indonezje i Afryke.

Filozofia islamu rozpoczela sie od arabskich tlumaczen tekstow
filozofow greckich, co prowadzilo do synkretyzmu filozoficznego,
laczenia roznych elementow w jedna calosc. Wiekszosc wczesnych prac
filozoficznych w islamie bylo po arabsku, czesc po persku. W okresie
formowania sie, muzulmanska filozofia zdominowana byla przez
tolerancyjna szkole w Bagdadzie.
(C.d.)
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Dlaczego istnieje cienka granica między...
A daj spokój :)

To Twój umysł się buntuje bo masz filtry, które skutecznie Cie odrywają od
prawdziwych znaczeń :) Uwierz mi bo kiedyś podobnie myślałem jak Ty w tym
zakresie i nie jest mi takie myślenie obce - czytaj: niezrozumiałe.

Masz takich przyjaciół i oczekiwania jakie Ci zaprogramowano.
Coś o programowaniu poczytaj tu:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=468&w=17317073&v=2&s=0 bo ten wątek
programowania jest szeroko omawiany.

Widzisz różnica jest taka, ze ja nie żyjęmarzeniami. Ja żyję rzeczywistością
która wokół mnie ujawnia się jako doskonałość mojej przyjaźni z Bogiem (przede
wszystkim).
To Ty nazywasz to marzeniami, bo... dla Ciebie to utopia. I choćbym Cie tu
przekonywał i cytował setki fragmentów ciekawych ludzi to i tak Twoje filtry
skutecznie to odrzucą. Aby to zaakceptować potrzeba czasu i cierpliwości.
Mi nie zależy abyś myślała inaczej. Mi zależy abym ja myślał i wiedział "jak
jest" bo odpowiadam tylko za siebie :)

Zawsze mówimy "o myślach innych ludzi że są ich marzeniami, skoro nie
dostrzegamy ich realności i prawdziwości znaczenia" (E.Hemigway)

Mylisz dwa pojęcia i dopóki nie zaczniesz je odróżniać dopóty każdy (nie tylko
Ty tak myślisz) będzie przyciągał takie a nie inne znajomości i "przyjaźnie"

Mylisz pojęcie przyjaźni z "kolegowaniem się dla określonego interesu" - czyli z
układem: Ty mi coś i Ja Tobie i masz ewidentnie widoczne "owoce" takich
superprzysłów jakie na temat przyjaźni funkcjonują w życiu codziennym.

Pewno wynika to też z tego że nie rozumiesz a dokładniej mówiąc "wiesz to, ale
Twoja podświadomość świetnie to filtruje" tw. obiegu energii we wszchświecie.
Tzw. energii mentalnej.
Wówczas zrozumiałabyś, że dając coś komuś (np. przyjacielowi) niczego od niego
nie oczekujesz bo... to przychodzi od innej strony w innej postaci.
Dając komuś coś, dajesz to wszechświatowi, którego "przedstawicielem" cząstką
jest właśnie ta istota... Ale skoro o tym chyba nie wiesz to polecam wątek wyżej
wymieniony. Tam to dość dokładnie wyjaśnialiśmy.

Piszesz:
" "Wymieniać się" można bardzo wartościowymi rzeczami "
Zwał jak zwał :)) Nie ukryjesz Twojej definicji słowa przyjaźń i nie ma się co
wykręcać :))

Ach polecam jeszcze jedno jest taka świetna książka:
D.Walsha "Przyjaźn z Bogiem"
polecam też teksty filozoficzne A.deSaint Exupery

(ps. Ewa czytałaś Przyjaźń?)
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Krystian Lupa
Krystian Lupa
Polski artysta, Ślązak Krystian Lupa

Duchowe przygody Zaratustry

W niedzielę odbędzie się w Atenach premiera nowego spektaklu Krystiana
Lupy "Zaratustra", inspirowanego "To rzekł Zaratustra" Fryderyka Nietzschego
(w nowym przekładzie Sławy Lisieckiej i Zdzisława Jaskuły z 1999 r.).


Lupa pokaże swój spektakl na scenie Odeonu Herodesa Atticusa. Artyści
Narodowego Starego Teatru wyjeżdżają do Grecji na zaproszenie Hellenic
Festival - Athens Festival, przygotowanego z okazji igrzysk olimpijskich
Ateny 2004.

- Wbrew pozorom "Zaratustra" jest tekstem bardzo teatralnym - opowiada
reżyser. - Wyobraźnia Nietzschego jest swoistym teatrem, a przestrzeń
duchowych przygód jego bohatera, Zaratustry, staje się teatrem wręcz
antycznym. Mogę się przyznać, że ten tekst chodził za mną od dawna, ale nie
miałem odwagi go realizować. Wszyscy naokoło przekonywali mnie, jak bardzo
nieteatralne są teksty filozoficzne. Odważyłem się sięgnąć po "Zaratustrę",
dopiero siedząc kilka miesięcy temu, w samolocie do Aten.

Motywem przewodnim spektaklu ma być zdanie Fryderyka Nietzschego - człowiek
jest czymś, co trzeba przezwyciężyć. Zgodnie z intencją reżysera
przedstawienie ma opowiadać o zmaganiu wyższych idei z inercją ludzkiego
ciała, z oporem bezwładu egzystencji. Będzie to dramat o błądzeniu, o
dojrzewaniu myśli w człowieku i dojrzewaniu człowieka do myśli.

W postacie Zaratustry, odpowiadające trzem przypowieściom zawartym w
spektaklu, wcieliło się trzech aktorów, urzeczywistniających kolejne
doświadczenia stworzonej przez Lupę postaci.

Podczas prób aktorzy przez wiele tygodni studiowali życiorys filozofa. Lupa
sięgnął także po inspirowany biografią Nietzschego dramat niemieckiego autora
Einara Schleefa zatytułowany "Nietzsche. Trylogia".

Z tytułową postacią filozoficznego "To rzekł Zaratustra" zderzone zostaną
teksty pisarzy, wprowadzających do swojej twórczości wątki nietzscheańskie:
Musila, Rilkego i Dostojewskiego. Spektakl uzupełnią nieprzetworzone
literacko, jak mówi reżyser - "rytuały mieszkańców cywilizacji śmietnika".

- Nietzsche pojawia się w moich spektaklach od wielu lat - mówi Lupa. -
"Człowiek bez właściwości" Musila jest przecież opętany Nietzschem, także
Klarysa, bohaterka "Wymazywania". Niemiecki filozof brzmi bardzo mocno w
tekstach Bernharda.

Osobliwa i wieloznaczna jest także równoległość myśli Nietzschego i
Dostojewskiego, którym przecież się zajmowałem. Mam poczucie, że to bliskie
spotkanie musiało w końcu nastąpić.

Artyści Starego Teatru wystąpią w Atenach dwukrotnie. Na scenie zobaczymy
m.in. Piotra Skibę, Iwonę Bielską, Małgorzatę Hajewską-Krzysztofik,
Krzysztofa Globisza, Andrzeja Hudziaka. Lupa jest tradycyjnie reżyserem i
scenografem przedstawienia, muzykę skomponował Paweł Szymański, kostiumy
zaprojektował Piotr Skiba. Polska premiera spektaklu planowana jest na jesień.

Justyna Nowicka
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Meski Wiek Sredni - kiedy sie zaczyna?
atomski,
ok, klarujac jednak moje stanowisko:
swiadomosc istnienia rzeczy absolutnych, ponadczasowych JOnka mnie osobiscie
odpowiadaja. Krok, ktory wykona, mam nadzieje,
pozwoli mu PRZY TYM (nie zamiast tego) zaczac zyc juz teraz, w czym zblizy sie
postawa zyciowa hmmm,,, swiadectwem zycia, (dla Ciebie- paradoskalnie)
do postawy Lisiczki!! A wiec postawy Milosci, ktora przy okazji zjechales.
Ja sadze, ze wlasnie tego mu brakuje.
To bedzie owocem kroku, nie krokiem samym. Jesli dobrze zrozumialem JOnka,
mysle, mam nadzieje, ze i on zrozumial mnie wlasciwie.
Tyle w temacie.

PS
Ponizsze, atom, dedykowane Tobie. Oszczedzilbym tych dygresji tutaj, gdybym
znalazl gdzies twoj mail. Szukalem, nie znalazlem.

Mam propozycje. Moze to cos pomoze w dyskusji.
Przestanmy wycinac fragmenty czyichs wypowiedzi, zdaje sie ze umyka sens
...i intencje piszacego- prosze Cie wiec na wstepie, jesli masz zamiar w
jakikolwiek sposob odnosic sie do moich postow, nie rob tego wiecej, przeczytaj
raz, dwa razy uwaznie calosc i zabierz sie do odpowiedzi. Syntetycznie.
Na torunskiej filozofii jest swietny przedmiot- Analiza tekstow filozoficznych-
tam ten styl bedzie odpowiedni. Nie wiem czy sie sprawdza zawsze w dyskusji.
Moze gdybys go tutaj non stop nie stosowal, zauwazylbys, ze moj pierwszy post
po pierwsze: mogl byc szczery, po drugie: z niego mozesz wyczytac jakie jest
moje, SZCZERE zdanie na omawiane tematy, po trzecie: moze zauwazylbys ze w
zwiazku z powyzszym post nie byl atakiem "jednej strony na druga strone", jak
lubisz to odczytywac, a sugestia, pomyslem jak mozna posunac sie dalej,
po czwarte w koncu: skierowany byl glownie do JOnka, nie do Ciebie.

Gdybys zdal sobie sprawe chocby z ostatniego, wiedzialbys tez, ze pytania
(na ktore Ty nie odpowiedziales, jak sugerujesz, nawet posrednio) sa dobrane
tak, by odnosic sie do tego, co wlasnie JOnek napisal. jak sam moze wpadniesz-
pytanie: "Dziś piwko ,jutro piwko .Co za tydzień ?" skierowane do JOnka, byloby
glupim pytaniem. ok? Wiec pospieszyles sie troszku z ta seria zwrotna.

W tym sensie raczej przykre jest to, ze nie mylilem sie, spodziewajac sie
twojej interwencji,,, i w takim tonie. Reakcji na post moj, a wczesniej innych
ludzi, kierowanych glownie do JOnka, ktory dzieli sie naprawde osobistymi
przemysleniami.
Twoje posty raczej traca dumnym mentorstwem niz otwartoscia, szczeroscia.
Wiec nie dziw sie niemrawej reakcji na Twoje wezwania do niej.
Polecam analize transakcyjna E.Berne'a a w niej gre "dziecko-rodzic".
Przykladow stosowania tego stylu przez Ciebie,nie bede przytaczal.
Jestes ciekaw- podaj mail, przesle.

Przy okazji tez- mowa byla o dramatycznej nadinterpretacji postu, nie o
dramatycznych pytaniach. Wklejasz linijke, masz ja przed oczami, a nie widzisz.

pzdr Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Jak można tracić takich ludzi?
Jak można tracić takich ludzi?
Milion złotych z Unii
Jarek Spychała, który już w Toruniu uczył studentów i dzieci filozofii za
pomocą klocków LEGO, doczekał się prawdziwej nagrody za swoją cierpliwość -
władze Warszawy sfinansują jego projekt.
Jarek może już realizować swoje i dzieci marzenie
Kilka miesięcy temu Jarek Spychała udał się do stolicy w nadziei, że znajdzie
tam pasjonatów równych sobie, którzy dostrzegą w jego pomyśle szansę na
lepszą edukację dzieci i młodzieży. Wcześniej próbował, jednak bezskutecznie,
przekonać do swego pomysłu władze toruńskiej uczelni. Zebrał pół tony LEGO,
organizował warsztaty dla najmłodszych, a studentów zachęcał do analiz
filozoficznych za pomocą klocków. Dopiero w Warszawie jego działania
przyniosły żniwo.
- Mój Projekt Edukacji Filozoficznej LEGO-LOGOS, zakładał
przeprowadzenie badań naukowych nad możliwością nauczania filozofii poprzez
zabawę klockami LEGO - tłumaczy Jarek. - Aby takie badania miały wartość
naukową musi wziąć w nich udział grupa psychologów, statystyków, nauczycieli
i przede wszystkim minimum tysiąc dzieci i młodzieży, gdyż jest to tzw. grupa
istotna statystycznie. I jeszcze setki kilogramów klocków LEGO. Tym samym
projekt był skazany od samego początku, jeśli nie na niepowodzenie, to z
pewnością na duże trudności. Na nieszczęście w międzyczasie złamałem
kręgosłup i przeszedłem ciężką operację - myślałem, że to już koniec.
To dopiero początek!
Urząd Miasta Stołecznego Warszawy, po przeprowadzeniu zimą tego roku
pierwszych zajęć w warszawskich szkołach, postanowił objąć opieką projekt
LEGO-LOGOS. Tym jednak razem rzeczywistość przerosła Jarka najśmielsze
marzenia. Projekt zyskał charakter międzynarodowy. Weźmie w nim udział cała
społeczność szkolna Warszawy oraz młodzież z Unii Europejskiej. Polska i
międzynarodowa inauguracja prac nad projektem odbędzie się podczas V
Międzynarodowego Salonu Edukacyjnego PERSPEKTYWY 2006, 2-4 marca w Warszawie.
Najbardziej pomysłem Jarka zachwycił się Marcin Śliwa, naczelnik
wydziału współpracy europejskiej Urzędu Miasta Warszawy. - Ten pomysł mnie
urzekł, bo jest niebanalny. Wreszcie coś odmiennego od skostniałego programu
polskich szkół - mówił Gazecie Stołecznej kilka dni temu. - Fascynują mnie
ludzie, którzy wiedzą, o co im chodzi. Trzeba im pomagać. A od tego są
specjalne programy i fundusze. Jeśli Europa chce pozostać konkurencyjna wobec
Azji, musi wykorzystać potencjał intelektualny. Nie stawiać na wkuwanie, ale
na kreatywność.
Biuro i ćwierć miliona
Na lekcjach filozofii Jarek wysypuje przed uczniami stos klocków lego.
Każdy staje przed biurkiem ze swoją porcją klocków i słucha tekstów
filozoficznych: o jaskini Platona, o Heraklesie na rozstaju dróg, o wyścigu
Achillesa z żółwiem. A później go buduje. I zaczyna się prawdziwa dyskusja o
tekstach filozoficznych. Aby zebrać pół tony klocków, Jarek wyprzedawał
najcenniejsze książki ze swojej biblioteki.
Ratusz warszawski sfinansuje projekt "Lego-Logos" z funduszu "Młodzież"
Unii Europejskiej. Mają się też odbyć międzynarodowe warsztaty, na które
zaproszeni zostaną uczniowie z całej Europy. Jarosław Spychała dostanie
biuro, ludzi do pomocy i ćwierć miliona złotych, głównie na badania, w jakim
stopniu jego metoda wpływa na umiejętność czytania i rozumienia tekstów.
Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że unijnych pieniędzy na realizację pomysłu
Jarka może być nawet więcej - do miliona złotych.

WSTYD, że traci sie tak genialnych ludzi!Cóż przerosło to intelektualne
możliwości władz UMK!
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Zmarł Leszek Kołakowski, wspaniały Człowiek
polski_francuz napisał:

...

> W kazdym razie kariery uniwersyteckiej na Zachodzie nie zrobil.
>
> PF


Mylisz się. To jeden z najwiekszych współczesnych filozofów.
To smutne że tak mało znany Polakom.

Nagrody i wyróżnienia
Jurzykowski Prize (1969)
Friedenpreis des Deutschen Buchhandels (1977)
Prix Européen d’Essai (1981)
Praemium Erasmianum (1983)
MacArthur Fellowship(1983)
Jefferson Award (1986)
nagroda Polskiego Pen Club-u (1988)
Ernst Bloch Preis (1991)
Nagroda Polskiego PEN Clubu im. Jana Parandowskiego (1991)
Prix Tocqueville (1993)
Premio Nonino (1997)
Order Orła Białego (1997)
Nagroda biblioteki Kongresu Stanów Zjednoczonych im. Johna Klugego
(2003; 1 milion dolarów; nagroda, która ma ambicję stać się nagrodą
Nobla nauk humanistycznych; Kołakowski był pierwszym laureatem tej
nagrody)
Medal świętego Jerzego (2006)
Nagroda Jerozolimska (2007)
liczne doktoraty honoris causa (m.in. Uniwersytet Szczeciński,
Uniwersytet Gdański, Uniwersytet Łódzki, Uniwersytet Wrocławski)

Publikacje
Szkice o filozofii katolickiej, Państwowe Wydawnictwo Naukowe,
Warszawa, 1955.
Wykłady o filozofii średniowiecznej, Państwowe Wydawnictwo Naukowe,
Warszawa, 1956.
Światopogląd i życie codzienne, Państwowy Instytut Wydawniczy,
Warszawa, 1957.
Pochwała niekonsekwencji. Pisma rozproszone z lat 1955-1968, red.
Zbigniew Mentzel, Puls, Londyn 1989, wyd. II Londyn, 2002.
Jednostka i nieskończoność. Wolność i antynomie wolności w filozofii
Spinozy, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, 1958.
Wybrane teksty z historii filozofii. Filozofia XVII wieku. Francja,
Holandia, Niemcy, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, 1959,
(antologia tekstów filozoficznych).
Notatki o współczesnej kontrreformacji, Książka i Wiedza, Warszawa,
1962.
13 bajek z Królestwa Lailonii, Czytelnik, Warszawa, 1963.
Klucz niebieski albo opowieści budujące z historii świętej zebrane,
Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa, 1964.
Rozmowy z diabłem, Państwowy Instytut Wydawniczy, Warszawa, 1965.
Świadomość religijna i więź kościelna. Studia nad chrześcijaństwem
bezwyznaniowym siedemnastego wieku, Państwowe Wydawnictwo Naukowe,
Warszawa, 1965.
Wybrane teksty z historii filozofii. Filozofia egzystencjalna,
Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, 1965, (antologia tekstów
filozoficznych; z Krzysztofem Pomianem).
Filozofia pozytywistyczna (od Hume’a do Koła Wiedeńskiego),
Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, 1966.
Kultura i fetysze, Państwowe Wydawnictwo Naukowe, Warszawa, 1967.
Obecność mitu, Instytut Literacki, Paryż, 1972.
Husserl i poszukiwanie pewności, tłum. P. Marciszuk, Aletheia,
Warszawa, 1990.
Główne nurty marksizmu. Powstanie - rozwój - rozkład, Instytut
Literacki, Paryż, 1976-78.
Czy diabeł może być zbawiony i 27 innych kazań, Aneks, Londyn, 1982.
Moje słuszne poglądy na wszystko, Znak, Kraków, 2000.
Religion. If there is no God..., New York: Oxford University Press,
1982.
= Jeśli Boga nie ma... O Bogu, Diable, Grzechu i innych
zmartwieniach tak zwanej filozofii religii, tłum. Tadeusz Baszniak,
Maciej Panufnik, Aneks, Londyn, 1987.
Metaphysical Horror, Oxford: Basil Blackwell, 1988.
= Horror metaphysicus, tłum. Maciej Panufnik, Res Publica, Warszawa,
1990.
Bóg nam nic nie jest dłużny. Krótka uwaga o religii Pascala i o
duchu jansenizmu, tłum. I. Kania, Kraków, 1994.
Spis treści
W czym pobłądził św. Augustyn? (fragment książki)
Bergson, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa, 1997.
Mini wykłady o maxi sprawach, Znak, Kraków, 2003, (trzy serie w
jednym tomie).
"O władzy"
"O podróżach"
128 bardzo ładnych wierszy stworzonych przez 68 poetek i poetów
polskich, Znak, Kraków, 2003, (wybór dokonany przez Leszka
Kołakowskiego).
Spis treści
"Wyjaśnienie i usprawiedliwienie"
O co nas pytają wielcy filozofowie. Seria I, Znak, Kraków, 2004.
"Nic nowego nie mówimy" - rozmowa Jarosława Makowskiego
Wśród znajomych. O różnych ludziach mądrych, zacnych, interesujących
i o tym, jak czasy swoje urabiali, Znak, Kraków, 2004 .ISBN 83-240-
0500-5

pl.wikipedia.org/wiki/Leszek_Ko%C5%82akowski#.C5.9Amier.C4.87 Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Korwin-Mikke to DEBIL!
Dziękuję za rzetelną polemikę
Gość portalu: luka napisał(a):

>
> Czy ... szefom partii politycznych nie wolno pisać felietonów?
> Zjadliwych filipik? Jątrzących tekstów? Filozoficznych rozpraw popartych
> stosownym wykształceniem?

Wolno, ale powinni robić to staranniej, aby wyrwana z kontekstu myśl nie
zaprzeczała poglądom autora.

> Jak Kalinowski czy inny Lepper opowiada androny, to
> wszystko jest w porządku, jak JKM powie parę słów prawdy, to od razu nagonka

Nie o to mam do Korwina żal, że mówi prawdę, ale o to, że on ją mówi NIE WPROST.
O to mam do niego żal, że można z jego wypowiedzi wyjąć zdanie z kontekstu i
zarzucić mu, że pisze nieprawdę. A jego maniera jest taka, że zarzut taki jest
często nie do odparcia.

> Jest tu okryta insynuacja, że zdowy psychicznie JKM jest równie porąbany jak
> wariat Niecki.
>

Nie chciałem tego insynuować. Używam słowa "idiota" w znaczeniu potocznym. W moim
odczuciu nie sugeruje ono choroby psychicznej. Pamiętam z podstawówki, a nawet z
liceum, jak dziewczyny mówiły: "ale ty to jesteś idiota!", albo "ale z niego
idiota". Jeżeli zakochany chłopak podrywał dziewczynę, plując jej z rurki w twarz
kulką z plasteliny, to zasługiwał na miano idioty. W tym znaczeniu określam
Korwina mianem idioty politycznego.

>
> Czyli innymi słowy: polityk powienien kłamać, ponieważ tego oczekuje
> społeczeństwo.

Tu nastąpiło wyraźne nieporozumienie pomiędzy nami. Krytykowałem Korwina za to,
że nie mówi prawdy wprost. Twierdzę właśnie, że polityk powinien mówić jasną i
prostą prawdę, zamiast posługiwać się stale manierą felietonisty.

> Takie to moralne mamy czasy: cnotą jest mówienie nieprawdy...
>

Też nad tym ubolewam. Tu się zupełnie zgadzamy, Korwin zawsze mówi szczerze,
otwarcie i uczciwie, to co myśli. Szkoda tylko, że tak łatwo można jego "kota
odwrócić ogonem".


>
> Dlatego właśnie należy mówić rzeczy wyraziste!
>

Dokładnie! I trzeba mówić jasno!

>
> Korwin jest idiotą, ponieważ czytelnik nie jest w stanie zrozumieć kontekstu je
> go wypowiedzi? Doku, co to jest, pochwała głupoty?
>

To nie jest pochwała głupoty, a tylko postulat, aby politycy szanowali swoich
wyborców, nawet tych głupich. Dlatego polityk, a nie idiota polityczny, tak
formułuje swoją prawdę, aby była ona zrozumiała nawet dla tych głupszych swoich
zwolenników.

> > Korwin zwykle ma rację, ale nawet wtedy jawi się jako idiota.
>
> Idiota, który zwykle ma rację. To może jednak nie jest idiotą?

Oczywiście, że nie jest idiotą. On jest tylko "idiotą politycznym". Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Filozofia analityczna i pozytywizm logiczny
Tomek napisał(a):


Kochane dzięcię Lamesz napisał:

| Wysyłasz na grupę link do jakiegoś króciuchnego wprowadzenia
| w pozytywizm na poziomie pierwszego akapitu z wikipedii

Oj, oj... bo się obrażę, Lamesz.

http://www.youtube.com/watch?v=HjBOuycK7uI
http://www.youtube.com/watch?v=r1eWz1md14Y&NR=1

To są mocne rzeczy. Mam mocniejsze, ale chciałbym, żebyś najpierw
skończył studia, potem już możesz latać po uniwerku z kałachem i
głosić prawdę. ;-)


Wciąż podtrzymuję, co powiedziałem. Wysłuchałem z uwagą całego drugiego
nagrania, które podałeś (A.J. Ayer; Language, Truth and Logic). Autor
streszcza w nim przekonanie Ayera, że zdania metafizyczne są bezsenowne
- nie mają statusu "propozycji", ponieważ nie istnieje możliwa metoda
ich weryfikacji; jako przykład podany jest spór między monizmem i
pluralizmem. I kropka. Nie mówię, że to błahe albo że filozoficznie
nieistotne, ale zastanawiające jest dla mnie Twoje przypuszczenie, że to
może być dla kogokolwiek tutaj czymś trudnym albo szokującym. I wcale
nie pochlebiam tu sobie albo innym - bo wciąż pamiętam, że złamałem się
na niektórych tekstach Carnapa i że są fragmenty Traktatu, które nie
całkiem trybię - ale... cóż... powyższe to po prostu nie są obiektywnie
"mocne rzeczy".


| "automaty komórkowe"

A czy to ja jestem temu winien, że automaty komórkowe i rachunek
predykatów są jak "żona" i "połowica"?


A tak się przypieprzam.:) Swoją drogą nie odpowiedziałeś na moje
poprzednie mędzenie na automaty komórkowe (to, że są tylko narzędziem
matematycznym nie oferującym żadnej samoistnej wizji świata albo
wartości filozoficznej, co tak bardzo chcą widzieć ich proponenci) -
możesz mi polecić coś do przeczytania, co mnie przekona? Rzeczywiście
książka Wolframa? A może jakieś papiery nowsze już "na konkretny temat"?
Serio pytam.


| A ja cały czas czekam na te galony filozoficznej treści

No to czytaj Hofstadtera (galony galonów):

http://en.wikipedia.org/wiki/G%C3%B6del,_Escher,_Bach


Chciałem nawet kupić Tacie na Gwiazdkę i mu potem ukraść, ale nie było w
żadnej księgarni. A ile się naliterowałem Goedla! Połowa księgarniowych
systemów komputerowych na nim wysiada:)


I Wolframa (galony galonów galonów):

http://www.wolframscience.com/

| które powinny wylewać się z Twej analitycznie
| ukształtowanej maszynki do
| rozwiązywania problemów... i co?

I nic. Bo nie odrabiasz zadań domowych.


Nie no, zachowajmy spokój, powyższe to nie jest zadanie domowe.
Tzn. to zadanie domowe już odrabiałem.


| linki do Youtube'a?

To są mocne materiały, Lamesz. Dlatego je wysłałem. Zrozumiesz je za
parę lat. Na razie wgraj do ipoda i oglądaj na wykładach z "Ontologii"
i "Filozofii przyrody". :-)


"Zrozumiem je za parę lat"? Nie rób scen:)
Jeżeli cytowany przeze mnie wyżej wykład to dla Ciebie mocny materiał,
to coś tu jest głęboko nie w porządku.


| niech cię diabli przysmażają

Nie tacy oni straszni jaki ich malują. O wiele gorszesą kiepskie
książki, które wprowadzają młodych ludzi w błąd i każą im się
intelektualnie zgubić na resztę życia.


Myślę, że "Filozofia i wszechświat" Hellera jest akurat na topie
współcześnie pisanych polskich tekstów filozoficznych. Co ciekawe,
równocześnie z tym zbiorkiem kupiłem "Zarys ontologii przyrody"
Tempczyka i czytając go odniosłem niemiłe wrażenie, jakby Heller obrobił
ten sam materiał w trzech wstępnych esejach. Nie jestem jakimś
Hellerowym buldogiem, ale bez sensu jest zaprzeczać temu, że facet ma
mnóstwo do powiedzenia. I równie bez sensu jest porównywać go z Tarskim.
To trochę jak debata o wyższości Świąt Bożego Narodzenia.


| argumentacja na poziomie "Jak wpływać na ludzi.
| Teoria i praktyka" Cialdiniego. Ts ts ts.

Lamesz, to są mocne materiały. Bardzo bardzo skondensowane.


Nie przeczę, że skondensowane i fajnie wyłożone, ale jednak elementarne.
Jako człowiek uważający się za tak sobie/średnio zorientowanego w
filozofii analitycznej (formalnie w programie studiów to jest jeszcze
przede mną) nie dowiedziałem się z obu, które wysłuchałem, niczego
nowego. I zaklinam się na wszystkie świętości, że nie mówię tego dla
szpanu albo z jakąś dziką dumą (może nie trafiłem na te naprawdę mocne -
zapodaj linka, może na nich wysiądę?) - ale ten tekst o Ayerze
("Language, Truth and Logic") był po prostu elementarny.


Tarski to najpotężniejszy umysł od czasów Arystotelesa, ks. prof.
Heller to przy nim ministrant. Nie zaprzeczysz.


Nie zaprzeczę, ale i nie potwierdzę. Zajmują się innymi sprawami. Tarski
pewnie zapisze się na trwałe w historii filozofii, a co z Hellerem -
tego jeszcze nie wiadomo. Nie lubię robić rankingów.


Historia filozofii to historia głupoty.  -- A. Tarski

Historia filozofii przyrody być to mondrość.   -- M. Heller

(możesz słuchać co mówią ministranci, ale mnie interesuje co mówi
Papież)


Albo bez sensu mącisz wodę, albo nie wiesz, o czym mówisz.


Współczesna

FILOZOFIA PRZYRODY oraz

ONTOLOGIA to

CZYSTA MATEMATYKA (inaczej: filozofia analityczna)

Amen.

| Przecież ty nawet w to nie wierzysz, bluźnierco. :)

No jasne, wierzę za to w kiepską skrobaninę taniuchnych
marketingowców.

Amen.


Tomek, rozumiem entuzjazm, ale nie ma sensu konstruować sobie za jego
pośrednictwem czarno-białej wizji świata. To nie sprzyja filozofii,
tylko doktrynerstwu. Nie ma sensu być wyznawcą Tarskiego, nawet jeśli
facet miał "po prostu rację".

Pozdrawiam,
Lamesz

PS. Masz "Epistemologię" Woleńskiego? 75% jest o Tarskim i tym, co
zapoczątkował.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: O czytaniu książek.

Użytkownik MWilon <mwi@skrzynka.plw wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:9d5ame$s9@news.tpi.pl...


W kilku postach pisałem, że część dyskutantów za mało czyta, w innym, z
ironią, że miarą wielkości filozofa jest między innymi liczba
przeczytanych
książek. Wbrew pozorom, to nie jest sprzeczność.

Jeśli chce się dyskutować o filozofii, trzeba dysponować pewnym zasobem
przeczytanych dzieł filozoficznych i opracowań. Ale jestem zdecydowanie
przeciwny postawie, gdzie w czasie rozmów cytuje się bezustannie
przeczytane dzieła lub, co gorsza, odsyła się do nich. Lektura książek
filozoficznych nie służy bowiem, moim zdaniem, do tego, by stworzyć sobie
bazę do cytowania i odsyłania. Jest to cecha umysłów stosunkowo
prymitywnych, które chcą się wykazać, ile to książek przeczytały, które
mają w miarę rozległą wiedzę, ale nie potrafią jej uporządkować,
usystematyzować.


A w sytuacji gdy opis zajalby zbyt duzo czasu (robienie go) i miejsca,
zdecydowanie wygodniej jest odsywac do jakiejs ksiazki. Takze wtedy gdy
jakis element nie jest dla nas do konca zrozumialy. W ksiazeczce jest dowod.
Ja tez lubie korzystac (co prawda jestem nowy i nie pouzywalem sobie za
bardzo ale...) z literatury nie filozoficznej, gdzie bardzo czesto pojawiaja
sie jakies stwierdzenia, sytuacje czy cos w tym stylu, pasujace mi do
omawianego elementu (problemu). A ksiazki maja czesto pewna zalete ze w
obrazowy i barwny sposob przedstawiaja pewne zeczy. To fajne. I chyba nie
jest to cecha prymitywnego umyslu. Jestem dopiero na pierwszym roku. Co
prawda filozofia zajmowalem sie juz od dawna lecz dopiero teraz w
usystematyzowany sposob i nie potrafie jeszcze zupelnie swobodnie i z
pewnoscia poruszac sie po niektorych tematach. Czy owinienem zrezygnowac z
takich dyskusji do czasu gdy lepiej opanuje wiedze filozoficzna?

Niestety lub na szczęście, zdolność do uprawiania


filozofii nie jest wprost zależna od liczby przeczytanych książek. Cóż z
tego, że ktoś odeśle mnie do jakiegoś filozoficznego autorytetu, dowodząc,
że nie mam racji w danej kwestii. Jeśli będę miał ochotę, znajdę drugi
autorytet, o przeciwstawnych poglądach. Taka licytacja lekturami to wyraz
jakiegoś kompleksu i niedowartościowania. Bo czemu ma służyć podpieranie
się autorytetami?


Racja. Autorytet autorytetem, ale kazdy z nas myslec chyba potrafi a
geniusze nie bywali nieomylni.


Uważam, że w miarę zaawansowany miłośnik filozofii ma na tyle przyswojony
kanon lektur, że wnioski płynące z czytania są wtopione w jego
światopogląd, są połączone w jedno, nie stanowią zaś eklektycznego zlepku
urywków książek. Czerpiąc z przeczytanych książek, tworzy on własne
stanowisko, które może zawierać elementy rozmaitych systemów
filozoficznych, ale nie jest z nimi tożsame.


Zauwazylem ze stanowisko "milosnika filozofi" czesto jest stanowiskiem osoby
opracowujacej tekst  - uklon do wszechobecnego Witwickiego. Nie twierdze
jednak ze opracowan nie nalezy czytac. Czytajcie bo teksty filozoficzne sa
cholernie trudne i nie ma sensu tracic czasu na wieloletnie proby
interpretacji, skoro ktos juz to zrobil przed nami. Trzeba miec tylko wlasne
zdanie. Choc jego brak w niektorych tematach nie jest zly. Czasem nie warto
juz nic wiecej mowic.


Oczywiście inaczej należy traktować przytaczanie fragmentów tekstów
filozoficznych jako tematu do dyskusji - to, moim zdaniem, ma sens,
stanowi
często dobry punkt wyjścia.

Z problemem wykorzystywania przeczytanych książek w dyskusjach wiąże się
jeszcze jeden - czy lepiej w miarę dobrze znać większość filozoficznych
stanowisk, badać je równolegle, czy też skupić się na pewnym, określonym
nurcie i drążyć ten kierunek. Osobiście uważam drugie rozwiązanie za
lepsze, a to dlatego, że wymusza ono na filozofującej osobie wybranie
określonego kierunku, przybranie pewnej postawy, samookreślenie i
wyrobienie sobie własnego zdania.


Ja mysle ze trzeba wiedziec troche ze wszystkiego, i owszem zajac sie jednym
lub kilkoma pokrewnymi tematami doglebnie.


Tymczasem u osób, które nie mają jakiegoś szczególnego kierunku
filozoficznych zainteresowań, można wyczuć pewne "ślizganie się" po
omawianych kwestiach, doraźność postaw. Znają one jako tako opinie różnych
filozofów w danych kwestiach, ale brak im własnego zdania.

Ale z tym także ostrożnie - bezkrytyczne zapatrzenie w jedną filozoficzną
szkołe może rodzić zwykły dogmatyzm, zawężać światopogląd. Trudno wskazać
tu granice, reguły; i bardzo dobrze, bo to czyni filozofię ciekawszą.


i ze wszelkich tragipowag."


P.S. Może ktoś mi zarzuci, że za często cytuję Nietzschego. Ale nie czynię
z tych cytatów poważnych argumentów, tylko ilustrację, ubarwiającą
wypowiedź. Lubię jego styl :-)


A pisal pieknie:)

Ja cholera duzo pisze stwierdzajac pewne fakty jak by byly jedyna prawda.
Oswiadczam ze tak nie mysle. Moze sie okazac ze za tydzien bede myslal
inaczej. Jest strasznie wiele zeczy, ktore poznajemy i ktore pokazuja swiat
w zupelnie inny sposob niz dotychczas bylo nam dane poztrzegac.

Pozdrawiam
Michał

"Ignis aurum probat, miseria fortes viros"

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Łosiu wróć!
"Przewodas" <bazyliszktlWYTNI@buziaczek.pl


Ja trochę obok tematu.

Jakoś tak na początku roku Los zamieścił tu wypowiedź czym jest filozofia
i do czego służy.
Wciąż o tym myślę, tak piękne to było w swej tępocie - pełna harmonia
lapidarności i umysłowej cianoty. Chciałbym to sobie przepisać, oprawić i
powiesić na ścianie jako "Manifest filozoficznego bęcwalizmu" (do straszenia
gości), ale nijak nie mogę zmacać tego przeglądarką.

Moglibyście podrzucić linka lub cały cytat?
Pozdrawiam
Przewodas


Pan Łoś popełnił w tym roku na "pl.sci.filozofia" kilka bardzo dobrych (sic!)
tekstów filozoficznych, więc nie wiem czy cytując poniższe wstrzelę się
w pańskie zapotrzebowianie... jeśli nie to proszę powtórzyć swoją prośbę. :)

Temat: Pszemol - bezdomny niewolnik
Data: 6 marca 2007 16:07
Autor: "Wladyslaw Los" <wla@onet.pl
MSGID:

cytat (pełny):
In article <escugg$dt@opal.futuro.pl,
 "Cypkor Neliusz P." <cyp@o2.plwrote:


Spolecznosc tej grupy stanowia Panowie i niewolnicy.
Panowie znani sa z tego ze maja swoje domy i pałace - tutaj maja swoje
wątki.
Tak jak założyciele dynastii panujacych zakladaja swoje rody - tak tutaj na
grupie Panowie zakladaja liczne wątki aby pospolstwo i niewolnicy mogli do
nich wejsc i pomieszkac sobie "na zapiecku" albo gdzies w szopce lub
komorce.
Niewolnik nigdy nie zaklada wlasnego wątku gdyz obawia sie wystawiac siebie
na krytyke spolecznosci grupy, jest tchorzem, jak kazdy niewolnik.
I nie jest wazne czy PAN gada glupoty czy mowi madre rzeczy.
Wazne, ze sie nie boi mowic i buduje swoje pałace wątków, jest bowiem
bogaty, jest prawdziwym Panem.
Czasem do domu Pana wchodzi drugi Pan i wtedy dopiero jest uczta.

Kto jest Panem na naszej grupie?


-- Gdy ja używam jakiegoś słowa -- powiedział Humpty Dumpty z przekąsem
-- oznacza ono dokładnie to, co mu każę oznaczać... ni mniej ni więcej.
-- Pozostaje pytanie -- powiedziała Alicja -- czy potrafisz nadawać
słowom tak wiele rozmaitych znaczeń?
-- Pozostaje pytanie -- powiedział Humpty Dumpty -- kto ma być panem...
to wszystko.

Lewis Carrol, O tym co Alicja odkryła po drugiej stronie lustra

PSF to filozoficzna grupa dyskusyjna. A podstawowa metoda filozofii --
od filozofów jońskich do dziś -- polega na dyskusji.  Tylko w trakcie
dyskusji rodzi się analiza, pozwalająca odsłonić w języku, którym mówimy
o świecie,  pojęcia wspólne wszystkim ludziom i uwolnić (tak właśnie --
UWOLNIĆ) ludzi od prywatnej, fragmentarycznej wizji tego świata.

Zawsze istnieli wśród filozofów tacy, którzy bali się dyskusji. Jak
Humpty Dumpty nadawali słowom własne znaczenia, czasem wiele znaczeń.
Budowali z tych słów pałace -- labirynty, w których myśl błądziła w
koło, oderwana od świata poza pałacem i bez konfrontacji z inną myślą.
To filozofowie monologu, prawd ogłaszanych ex cathedra, niczym
objawienie. Dyskusja z nimi niemożliwa, można tylko podjąć ich monolog i
powtarzać ich słowa w coraz to nowych wieloznacznych kombinacjach.
Ten kto próbuje w tych monologach znaleźć sens, zanalizować pojęcia,
staje się od razu wrogiem. Odnalezienie bowiem sensu naraża tych
proroków, na to, że ich myśl zostanie poddana krytyce, podważona, a
każde podważenie tej złudnej struktury grozi jej rozpadem. Dlatego
przeciw każdej, najmniejszej próbie analitycznej krytyki wytaczane są od
razu największe działa eurystyczne, z argumentacją ad personam na czele
i ad baculam w zanadrzu.
Tacy filozofowie monologu pojawiali się i pojawiali w dziejach myśli
zawsze. Byli wśród nich mistrzowie myśli mętnej, jak Hegel i zwykli,
choć wpływowi szalbierze, jak Heidegger. Ale oprócz nich były i są
tłumy, pośrednich, pomniejszych i wreszcie całkiem miałkich, rozdętych
pychą niedouków, jak Ty, jak AW, Sky, Przewodas itp. itd. To co mają do
powiedzenia jest nie tylko mętne, jest płytkie, banalne, pozbawione
wszelkiej oryginalności i już prze wiekami dawno przetrawione przez
pokolenia filozofów. Po prostu szkoda czasu i wysiłku na dyskusję z tym.
Takim filozofom monologu przeciwstawiają się filozofowie diologu, którzy
zamiast budować pałace na piasku, badają fundamenty ludzkiej wiedzy, a
gdy wpadną na coś ciekawego, pokazują to zaraz innym i pytają się, co o
tym inni myślą. Własne przemyślenia starają się przedstawiać w formie
najprostszej i najjaśniejszej, aby jak najłatwiejsze do wykrycia stały
się ewentualne błędy. Ich myśl hartuje się i wyostrza w ogniu krytyki.
Nigdy nie wybudują pałacu, ale też nie grozi im by ten pałac spadł im na
głowę.


Jest tez na grupie pewna ilosc bezdomnych i niewolnikow, ktorzy nie
posiadaja swoich domow, nie potrafia zalozyc sobie wlasnego watku a wchodza
"pomieszkac" do cuszych watkow. Do takich nalezy wlasnie PSZEMOL i jeszce
kilku innych.


Jak napisałem psf to grupa dyskusyjna. Kto zamieszcza tu swoje poglądy
musi się liczyć z tym -- więcej, powinien liczyć NA TO, że kto inny
dołączy do rozpoczętego wątku i będzie te poglądy analizował i poddawał
krytyce. Że dzięki tej analizie i krytyce, inicjator wątku będzie mógł
swe poglądy zmodyfikować i poprawić, a nawet z nich zrezygnować. Bo
niepodważalne jest tylko religijne objawienie. Powinieneś więc dziękować
Pszemolowi, że raczy zainteresować się twoimi elukubracjami. I to
Pszemol a nie ty, jest wolny, bo ty jesteś niewolnikiem własnej
błądzącej myśli, niczym Minotaur w labiryncie, a on stara przeciągnąć w
tym labiryncie nitkę prowadzącą do wyjścia na świat.

Humpty Dumpty na murze siadł
Humpty Dumpty na ziemię spadł
Kawalerzystów królewski stu
Ne mogło Humptego pozlepiać znów.

Nursery Rhymes

Władysław

++++++++++++++++++
/cytat. :-)

Pozdrawiam Pana z podziwem, bo choć słowa pana Władysława dość
jednoznacznie klasyfikują Pana Drogi Przewodasie na jednej półce
z kolektywnym soliptakiem AW (to ujma na honorze) - to przecież
nie zraziłeś się Pan tą krytyką żądając powtórzenia tego
"bardzo dobrego tekstu filozoficznego". :-)
Edward Robak*
Uwaga: kopia na free-pl-prawdy
~°<~
Może już pora spojrzeć PRAWDZIE prosto w jej wybałuszone oczy?

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Co po wejściu do strefy Schengen?
białoruski uniwersytet we Wilnie
Od kilku lat działa w Wilnie Białoruski humanistyczny uniwersytet europejski.
Wygnany przez klikę szalonego łuki - radzi sobie dobrze.
Wsród 1000 białoruskich studentów - jest tam dwoje potomków galicyjskich Rusinów
z Białorusi - spokrewnionych ze mną pięknych Białorusinek :)

A o tym trochę tu

wiadomosci.ngo.pl/wiadomosci/188235.html
Komisja Europejska wspiera Uniwersytet Białoruski na uchodźstwie
Komisja Europejska wesprze finansowo Uniwersytet Białoruski na uchodźstwie kwotą
2,2 miliona euro.
autor(ka): opr. red. ngo.pl
2006-04-10, 14.38

24 marca 2006 Nordycka Rada Ministrów, partner Unii Europejskiej w niniejszym
projekcie, podpisała porozumienie z białoruskim uniwersytetem na uchodźstwie -
Europejskim Uniwersytetem Humanistycznym. Uniwersytet ten, od momentu zamknięcia
przez władze białoruskie w 2004 roku, działa w Wilnie.

Komisja Europejska jest największym darczyńcą, wnoszącym wkład w wys. 2,2
miliona euro. Porozumienie opiewa na ogólną sumę 2,78 miliona euro. Poza
Nordycką Radą Ministrów, swój wkład do projektu wnoszą Finlandia i Szwecja na
podstawie umów dwustronnych.

i tu

Zgryzoty dysydenta
Olivier Truc, Le Monde, 2006-03-30
Anatolij Michajłow nie wierzy w pomarańczową rewolucję w swoim kraju.

- - -

Białoruski intelektualista Anatolij Michajłow wypełnia na emigracji w Wilnie
ważną misję – kształci młodych ludzi, którzy być może w przyszłości doprowadzą
do zmian w jego ojczyźnie. A jednak profesor jest smutny. Bo w Mińsku zostawił
książki, a wraz z nimi – swe serce.

Anatolij Michajłow do dziś pamięta niekończące się tygodnie, które przesiedział
jako student z lat 60. w moskiewskiej bibliotece. Całe dnie spędzał na ręcznym
przepisywaniu tekstów filozofów niemieckich i innych, nawet w językach, których
wtedy jeszcze nie rozumiał. Z biegiem lat zaczął kupować książki, w epoce
sowieckiego reżimu często wydawane nielegalnie, kompletując własny księgozbiór.
Ta domowa biblioteczka szybko stała się pasją życia tego zapamiętałego badacza
filozofii egzystencjalnej.

Dziś jednak profesor Michajłow cierpi. Jego ukochane książki znajdują się bowiem
w stolicy Białorusi, w Mińsku, a on sam w stolicy litewskiej, w Wilnie. Przebywa
tu na wygnaniu, a wraz z nim Europejski Uniwersytet Humanistyczny (EHU), który
założył. Uczelnia została zamknięta w 2004 roku przez białoruskiego prezydenta
Aleksandra Łukaszenkę. Jesienią ubiegłego roku otworzyła na nowo podwoje, ale
tym razem w Wilnie. „Nie podoba mi się ta sytuacja, źle się czuję w nowej roli –
skarży się profesor Michajłow w swoim gabinecie rektora EHU. – Pokutuję za
popełniony błąd. Nie powinienem był w ogóle tworzyć uniwersytetu”.

Te słowa mogą dziwić w ustach kogoś, kto stał się białoruskim dysydentem numer
jeden, symbolem niezgody wobec reżimu Łukaszenki – człowieka nazwanego przez
zachodnie media „ostatnim dyktatorem Europy”, który 19 marca po raz trzeci
został wybranym szefem państwa. Ale profesor cierpi głównie z powodu
rozdzielenia ze swoimi książkami. Nie widział ich od kwietnia 2004 roku.
Wyjechał wtedy z Mińska do Stanów Zjednoczonych na spotkanie z głównymi
sponsorami jego uczelni. „Poradzono mi, żebym lepiej nie wracał” – tłumaczy dziś
swoją decyzję.

Początkowo silnie wspierany przez Francję Europejski Uniwersytet Humanistyczny
był pierwszą tego typu uczelnią na Białorusi. W początkowej fazie funkcjonował w
miarę normalnie. Aż do momentu, gdy – jak uważa Michajłow – podczas wyborów
prezydenckich w 2001 roku Łukaszenko uświadomił sobie, jak bardzo słabe są jego
notowania wśród studentów.

Od tamtej pory białoruski prezydent osobiście mianuje rektorów uniwersytetów
publicznych. Po bezskutecznym domaganiu się dymisji szefa EHU w styczniu 2004
roku białoruskie władze pod byle pretekstem przeznaczyły lokal zajmowany przez
uczelnię na inne cele. Latem następnego roku Michajłow stracił licencję na
prowadzenie szkoły. To był koniec. Około tysiąca studentów znalazło się na
ulicy. Dwustu opuściło kraj. W zeszłym roku EHU otworzył swoją nową siedzibę w
Wilnie. Na jesieni wznowiono zajęcia z udziałem 170 studentów, około 100
uczestników studiów doktoranckich oraz 600 studiujących przez internet.

Jest wśród nich 22-letnia Olga, kiedyś studentka lingwistyki. Opuściła Mińsk, by
zająć się filozofią w EHU. Jak pozostali uczniowie, nie płaci za naukę –
pieniądze na ten cel ofiarują sponsorzy. Olga korzysta z nich, chociaż wie, że
„tym ludziom bardziej niż o nasze wykształcenie chodzi o działanie na szkodę
Łukaszenki”. 15 lutego 2006 roku EHU stał się oficjalnie uniwersytetem
litewskim. Jak większość studentów na uchodźstwie Olga mieszka na peryferiach
Wilna. Wykłady, na które uczęszcza, odbywają się w pomieszczeniach uniwersytetu
Mykolasa Romerisa, prawie 10 kilometrów od centrum miasta. Raz w miesiącu
przyjeżdża do Mińska, odległego od jej obecnego domu o cztery godziny jazdy
pociągiem. „Boję się, że teraz, po wyborach, sytuacja w mojej ojczyźnie stanie
się jeszcze bardziej napięta i nie będziemy już mogli odwiedzać Białorusi” – mówi.

19-letnia Waleria, która przyjechała do Wilna na jesieni, jest przekonana, że
rząd po prostu boi się studentów. „Kocham mój kraj, ale mi się on nie podoba” –
mówi. „EHU to jedyny opozycyjny uniwersytet – tłumaczy 24-letni Andriej. –
Wiedza, jaką tu otrzymujemy, jest nieocenzurowana. Dyskutujemy o wszystkim, nie
tak jak na Białorusi, gdzie jest wiele tematów tabu. Dwóch moich przyjaciół
zostało wyrzuconych z uczelni z powodów politycznych”.

Profesor Michajłow wciąż chciałby „stworzyć intelektualną masę krytyczną, która
przygotuje grunt do przemiany białoruskiego społeczeństwa”. Ale jak na razie nie
wierzy w pomarańczową rewolucję w swoim kraju. „Imperium Łukaszenki jest zbyt
silne” – mówi z żalem.
www.wolnabialorus.pl/archiwum.php?nr=878 Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Swiadectwo g r g h o sobie samym
Andrzeju... Przeglądarka forum, opcja: zaawansowane, autor , i jakiś strzępek tekstu. Klik lub enter. Powodzenia.

Możesz poszperać w kontekście, ale wtedy także w innych podwątkach o wcześniejszej, zbliżonej dacie publikacji. Jeśli Ci się nie będzie chciało, to narażasz się na niepełną wiedzę i zafałszowana ocenę.

Ale jak już o Salu mówimy, to rozwinę temat, choć już mnie on nuży. Ale też widzę, że jest zapotrzebowanie społeczne )), więc czemu miałbym nie zdobyć się na mały wysiłek?

Odrobina wykładni dla tych, którzy wciąż nie znają znaczenia niektórych słów języka polskiego:

> "Pieprzysz jak potłuczony"

Co oznacza pieprzyć jak potłuczony? Mówić głupstwa, nieprawdę, ignorować argumenty, które wielokrotnie były wcześniej wypowiadane, zarzucać niesłusznie fałsz rozmówcy. O, tak mogłem powiedzieć. I wcześniej o tym nie raz wspominałem. Nie poskutkowało. Tak zwane zero reakcji. A więc uznałem, że trzeba to powiedzieć bardziej dosadnie. Znam ostrzejsze słowa, ale użyłem tych łagodniejszych.

Pieprz - przyprawa z krainy, w której on właśnie rośnie i dokąd wysyła się tych, których nie chcemy widzieć.

Potłuczenie - powód do mojego współczucia dla Sala. Żaden nie potłuczony człowiek aż tak długo nie opiera się sile solidnych argumentów. Człowiek potłuczony walczy z bólem i argumentów nie ma szans ujrzeć.

Nie widzę szans, by tę wypowiedź można było kwalifikować jako nafaszerowaną epitetami.

> "Jesteś typowym przedstwicielem religianta.

To jest absolutna prawda. Sal taki właśnie jest.

Religiant - nawet nie wiem, czy jest to w jakimś słowniku, a jeśli nie, to jest to słówko utworzone według reguł językowych takich jak macant z powiedzonka "Towar macany należy do macanta". Nie ma nawet cienia znaczenia pejoratywnego. Wiąże się z religią, a religia według Sala jest cacy.

> Arogancki, przemądrzały"

To można udowodnić na podstawie fragmentów wypowiedzi Sala. Sal mnie obrażał w tym miejscu, w którym u niego zlokalizowane jest obrażalstwo religijne. U mnie też jest tam obrażalstwo, cóż, taka mam wadę, a właściwie taką wadę mamy obaj. W sumie oba te słowa są cechami charakteru, a nie epitetami, a więc znów nie widzę powodu do krytyki mojego stylu wypowiedzi.

> "Ty chyba naprawdę masz w głowie groch z kapustą. "

Nie wszystkich biedaków stać na kapustę, a co dopiero na jej bardzo pożywną kompozycję z grochem. A co dopiero mieć to wszystko w ustach? (dla niedoinformowanych: usta są częścią głowy). Ani groch, ani kapusta nie są epitetami lecz roślinami od wieków przez nas spożywanymi.

Pisząc "chyba" użyłem trybu przypuszczającego ponieważ nie widziałem wtedy Sala i nie mogłem być pewien, że się posila. Ale przecież mógł, prawda? A jak prawda, to prawda.

> "ty, prymitywny odtwórca tekstów filozofów,
> > teologów i innych bredzących o religii."

O religii mam bardzo złe mniemanie i dowodzę jej niskiej wartości, a nawet szkodliwości tutaj, na forum od dawna. Nie ja jeden, więc może nawet mam rację. Czy można w ten sposób myśleć o religii? A jeśli można myśleć, to czy wolno to wypowiadać, czy nie. A więc - dla mnie - filozofowie, teolodzy i ich apologeci po prostu mówią brednie, czyli bredzą. Czy to jest epitet? Nie. To moja opinia o tej dziwnej idei. Taką mam i już.

Ludzie są artystami w świecie odtwarzania dzieł i kiczu, ale nie wszyscy. Niektórym to nie wychodzi. Z bólem muszę stwierdzić, że dotyczy to także Sala. Czy można go nazwać artystą? Nie. On jest na drugim biegunie tej umiejętności i stąd się wziął przymiotnik "prymitywny". Uznałem wtedy i nadal uznaję, że jest on prawdą, a przecież prawdy nie wolno zatajać. Toteż nie tylko tak pomyślałem, ale i wypowiedziałem swoją myśl. Rodzi się pytanie, czy człowiek prymitywny powinien się obrażać, jeśli się mu to powie? Jeśli jest nadwrażliwy, to musi. Sal musiał, zapewne...

> "a ty, obibok i cwaniak, zza granicy"

Sal mieszka za granicą. My tu harujemy jak mrówki, opieramy się zalewającej nas religii w najgorszym wydaniu i panoszącemu się na spółkę z nią kaczyzmowi, patrzymy jak ojczyznę szlag trafia przez to, a taki Sal, z daleka, wygłasza nam kazania, że powinniśmy obchodzić święta jakoś tam, a jakoś nie powinniśmy i właściwie w tym całym wątku nie robi niczego poza strofowaniem nas. Wszystko mu przeszkadza. Czy to dziwne, że w kierunku takiego fałszywego mentora wysuwam zarzuty, że zamiast nam zza granicy pomóc (jakąś paczkę przysłać), to naigrywa się z naszej sytuacji jeno? Nie jest to najprawdziwsza cecha cwaniactwa? On się tam pewnie spotyka ze swoim kolegą w meczecie, do kościołów różnych wyznań chodzi (chyba coś takiego wspominał), pogaduchy sobie urządza, a my tu ateizmu bronimy w dzień i w nocy. I na pewno nie jesteśmy obibokami, bo do meczetów nie chodzimy (ja nigdy tam nie byłem).

> "nie będzie mnie bezkarnie oczerniać byle niedouk."

Tego że mnie oczerniał, dowiodłem w tamtym wątku, a że ma braki w wiedzy, to też można bez większego wysiłku udowodnić. Tym oczernianiem i ingerencją w moje życie prywatne tak mnie wkurzył, że mu nie chciałem tego darmo odpuścić. I stąd powyższe zdanie.

))

A teraz odpowiedź, Andrzeju, taka jaką chciałeś, krótka: NIE. Jesteś usatysfakcjonowany? Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Ktos daje na kosciol? Jego pieniadze, niech daje!!
Ktos daje na kosciol? Jego pieniadze, niech daje!!
Chce ktos dawac na budowe nowego kosciola? Niech daje, jego pieniadze, jego
wola...

Z zalem jednak mysle, ze ja wychowana w katolickiej rodzinie, w duchu
tolerancji i poszanowania kazdego czlowieka, w szacunku dla jego przekonan i
w trosce o zrozumienie jego motywow dzialania dzisiaj mowie Kosciolowi jako
instytucji: NIE!!!

Mam za soba niemaly bagaz doswiadczen z 'urzednikami' kosciola. Chocby
wszystkie pogrzeby rodzinne, chocby wszystkie msze sw. w intencji zmarlych
zamawiane, o slubach juz nie wspomne, podobnie jak i o chrzcinach...

Nie bede tez mowic o polityce uprawianej w kosciele, bo do niego juz nie
chodze. I o radiu 'Maryja', bo go nie slucham (poza jednym, jedynym razem
ktorejs Wigilii, gdy piekac strucle makowe tuz w pierwszych minutach po
polnocy pomyslalam sobie: Wigilia sie zaczyna, moze warto posluchac radia M.
Wlaczylam radio 'Maryja' i uslyszalam intencje rozanca sw. odmawianego przez
sluchaczy: niechby tego Kwasniewskiego szlag trafil!!! - taki byl sens
intencji zaproponowanej przez sluchacza, a ksiadz prowadzacy slowem nie
zaprotestowal, ze to nie po chrzescijansku, nie po bozemu, ze tak sie nie
godzi...)...

Powiem Wam o swoich doswiadczeniach zwiazanych z klerem...

Doswiadczenie 1. z lat bardzo mlodzienczych:

Moi Dziadkowie obchodzili 50. lecie malzenstwa. Zyczyli sobie odnowienia
slubow w kosciele. Uroczystego, z nalezna oprawa, w gronie rodziny... W
Lublinie nie bylo wtedy takiej tradycji, ani swieckiej, ani koscielnej... I
co sie stalo? Owszem, sowicie oplacona uroczystosc odbyla sie, ale ukradkiem,
w bocznej kaplicy, bo proboszcz byl poklocony z pralatem Majewskim, ktory te
uroczystosc celebrowal, jako przyjaciel rodziny... Dopiero 10 lat pozniej
Bernardyni, u ktorych Dziadkowie slubowali nadali uroczystosci charakter
niepowtarzalny, podnoszac przy okazji jako wartosc sama w sobie zycie w
zgodzie z przykazaniami boskimi...

Doswiadczenie 2. powtarzane co roku:

Koleda... Wpada ksiadz po koledzie, odklepie modlitwe, zlapie koperte
po 'usilnych' prosbach (zawsze udaja, ze nie wiedza, ze to dla nich) i juz go
nie ma. Raz jeden tylko proboszcz Jozef na moje: prosze ksiedza, ofiara dla
ksiedza... obruszyl sie falszywie: nie dla mnie, dla kosciola!!! I schowal
koperte do kieszeni, nie odnotowujac faktu w kartotece parafian... Wiec dla
ksiedza czy dla kosciola? Ile z tego dostal Jego Eminencja Jozef?...

Doswiadczenie 3. z tych powtarzalnych, wyjatkowe w swej wymowie:

Koleda, po koledzie przychodzi ksiadz, ktory w dziecinstwie mnie uczyl
religii... Przepraszam, ze ofiara bardzo skromna, ale mam w domu chorobe i
wlasnie pieniadze zostawilam w szpitalu. A na to ksiadz: A ma pani chociaz na
chleb dla siebie? Nie trzeba wobec tego dawac ofiary... I skrzetnie odnotowal
w kartotece... A wychodzac powiedzial: Codziennie rano odprawiam msze, bede
sie przez miesiac modlil za pani chora...

Doswiadczenie 4. oslupiajace:

Po smierci samotnej kuzynki likwidowalam jej mieszkanie... Zostala olbrzymia
biblioteka ksiazek religijnych, bo kuzynka bedac osoba wierzaca byla takze
osoba, ktora studiowala teksty filozoficzne, teologiczne i religijne.
Wybralam to, co bylo mnie potrzebne, reszte oddalam proboszczowi Jozefowi...
Wytaszczyl dwa olbrzymie wory, uginajac sie pod ich ciezarem i stekajac z
wysilku... Nawet nie uslyszalam 'Bog zaplac' nie mowiac o: to odprawie za nia
msze sw.

Doswiadczenie 5. zdumiewajace:

Umarla moja Mam... W innym miescie, w obcym kosciele, nie znajac miejscowych
obyczajow zalatwialam z proboszczem tamtejszym msze i pogrzeb. Nie wiedzialam
ile ludzie daja na tzw. ofiare, dalam tyle, ile oczekiwali ksieza w
Lublinie... uslyszalam: to za duzo prosze pani! Poprosilam tylko: Tyle
przeznaczylam na ofiare, tyle daje... Prosze tylko, niech bedzie to taki
pogrzeb jaki w mojej rodzinie mieli wszyscy... W dniu pogrzebu deszcz lal jak
z cebra, w mojej torbie plywaly (jak sie potem okazalo) dokumenty... Ksiadz
odszedl od grobu po polozeniu ostatniego kwiatka...

Doswiadczenie 6. wywolujace zgorszenie:

O 23,00 zorientowalam sie, ze cos jest z moja chora nie tak, ze zle to
wyglada... Zadzwonilam do proboszcza Jozefa: Prosze o ostatni sakrament dla
chorej! I uslyszalam pytanie: O tej porze???!!! Zapytalam: a ksiedza zdaniem
jaka pora jest wlasciwa na umieranie??? Przyszedl, mial ze soba tylko sw.
oleje, ode mnie oczekiwal, ze dam mu wacik, by mogl dokonac ostatniego
namaszczenia... Nie mialam, spiorunowal mnie wzrokiem i bardzo niezadowolony
przyjal platek kosmetyczny, bo tez byl z bawelny... Wychodzac, na klatce
zaczal sutanne i komze podwijac pod jesionke... Patrzylam zdumiona co
wyczynia, a on widzac moje spojrzenie wyjasnil: Co ludzie sobie pomysla, ze
ja o tej porze stad wychodze!!! Faktycznie, mial sie czego obawiac, bo w
bloku nieopodal mial przyjaciolke, u ktorej bywal regularnie, podobno nie
tylko dla pokera...

Pisze te slowa i zastanawiam sie... Wszyscy jestesmy ludzmi i nic co ludzkie
nie jest nam obce... Ale jak ma dla mnie stanowic autorytet biskup, ktorego
dzisiaj rano (rano... byloz to wino mszalne?) policja zatrzymala jadacego po
wodce i rozbijajacego dwa samochody... Jak mam isc do spowiedzi do ksiedza,
ktory zgodzil sie na ugode w sadzie w sprawie karnej za nielegalne
sprowadzanie samochodow? Jak mam sluchac slowa Bozego gloszonego przez
kleche nawiedzajacego swoja konkubine? Jak mam uwierzyc w powolanie
kaplanskie klechy, ktory nieslubne dzieci umiescil w kurialnym domu dziecka w
Naleczowie? W co i jak bardzo mam wierzyc??? Dlaczego mowimy, ze TV daje zly
przyklad, a nie widzimy, ze ksieza ktorzy powinni nauczac milosci blizniego,
wiary, milosci do Boga swoim postepowaniem zaprzeczaja na kazdym kroku
gloszonym przez siebie i falszywie brzmiacym w ich ustach wartosciom...
Dlaczego, dlaczego, dlaczego...???

Chce ktos dawac na budowe jeszcze jednego nowego kosciola? Niech daje, jego
pieniadze, jego wola... Ale na Boga!!! Zacznijcie ludzie wymagac od kleru,
zeby slowo Boze gloszone przez kler bylo potwierdzane przez ich
postepowanie... By byli wzorem dla parafian i by stanowili w tych ciezkich
czasach ich ucieczke i obrone...

Amen!!! Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku




Strona 3 z 3 • Znaleziono 149 postów • 1, 2, 3  

Powered by WordPress dla [tu i tam]. Design by Free WordPress Themes.