filozofia teksty

Widzisz posty znalezione dla hasła: filozofia teksty





Temat: Tozsamosc osoby
Medytacja u starozytnych Grekow
[Z jbe.gold.ac.uk/2/dreyfus.html#Note3 ]

Although there is no denying that meditation is a religious activity, it is
found also in secular traditions. For instance, forms of meditation were widely
practiced among the Greeks, in particular during the Hellenistic period. In a
book that has not received the attention it deserves, the French classicist
Pierre Hadot has written brilliantly on how Stoic, Skeptic and Epicurean
philosophical texts were in fact manuals for contemplation.[3]

[3] P. Hadot, Exercises Spirituels et Philosophie Antique (Paris: Etudes
Augustiniennes, 1987).

Chociaz medytacja zaliczana jest do aktywnosci religijnych, odnalezc ja mozna
rowniez w tradycjach swieckich. Na przyklad medytacje szeroko praktykowano u
Grekow, w okresie hellenistycznym. W swej ksiazce Pierre Hadot pisze o tym, ze
teksty filozoficzne Stoikow, Sceptykow i Epikurejczykow byly w podrecznikami do
kontemplacji.


Kresle sie z powazaniem

J. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: czytacie Jana Pawła II?
JP II to filozof i teolog. Porusza sprawy trudne, wymagające przygotowania.
Pisze językiem mądrym, pełnym wiedzy tajemnej. Dlatego też JP II należy kochać
i mu wierzyć, że chce dla nas dobrze. Natomiast interpretację pozostawić
uczonym w pismie. Nasze pokolenie nie potrafi przeczytać gazety ze
zrozumieniem, a co dopiero teksty filozoficzne.
Też się przymierzam do czytania "pamięć i tożsamość", ale nie jestem pewna, czy
jestem gotowa do zrozumienia. Teksty filozoficzne dla mnie zawsze stanowiły
barierę. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: czytacie Jana Pawła II?
> Nasze pokolenie nie potrafi przeczytać gazety ze
> zrozumieniem, a co dopiero teksty filozoficzne.

o wypraszam ja to sobie
jak to ja nic nie?

dlatego sięgnęłam - wydaje mi się, że rozumiem coś więcej, chociaż trochę
a poza tym to co mam czytać, aby zgłębić wiarę? i podumać?

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Wyjaśnienie drugie
Przykład kultury Zbyszka-grgkh

> grgkh napisał:
>
> "Pieprzysz jak potłuczony"
>
> "Jesteś typowym przedstwicielem religianta. Arogancki, przemądrzały"
>
> "Ty chyba naprawdę masz w głowie groch z kapustą. "
>
> "ty, prymitywny odtwórca tekstów filozofów,
> > teologów i innych bredzących o religii."
>
> "a ty, obibok i cwaniak, zza granicy"
>
> "nie będzie mnie bezkarnie oczerniać byle niedouk."
> forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=53760665&a=53888099



Wytniesz to oczywiście bo prawda cię boli.Chcesz więcej przykładów?
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Jak obchodzą święta Bożego Narodzenia ateiści?
Sam wydales o sobie swiadectwo ... nienawisci
grgkh napisał:

"Pieprzysz jak potłuczony"

"Jesteś typowym przedstwicielem religianta. Arogancki, przemądrzały"

"Ty chyba naprawdę masz w głowie groch z kapustą. "

"ty, prymitywny odtwórca tekstów filozofów,
> teologów i innych bredzących o religii."

"a ty, obibok i cwaniak, zza granicy"

"nie będzie mnie bezkarnie oczerniać byle niedouk."


Wspolczuje ci. Jestes chory ... z nienawisci

PS. Czy ja cie kiedykolwiek wyzwalem? Jesli tak, to przytocz moje slowa Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Swiadectwo g r g h o sobie samym
Swiadectwo g r g h o sobie samym
grgkh napisał:

"Pieprzysz jak potłuczony"

"Jesteś typowym przedstwicielem religianta. Arogancki, przemądrzały"

"Ty chyba naprawdę masz w głowie groch z kapustą. "

"ty, prymitywny odtwórca tekstów filozofów,
> teologów i innych bredzących o religii."

"a ty, obibok i cwaniak, zza granicy"

"nie będzie mnie bezkarnie oczerniać byle niedouk."
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=21155&w=53760665&a=53888099


Wspolczuje ci. Jestes chory ... z nienawisci
salmanassar
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Swiadectwo g r g h o sobie samym
"grgkh napisał:

"Pieprzysz jak potłuczony"

"Jesteś typowym przedstwicielem religianta. Arogancki, przemądrzały"

"Ty chyba naprawdę masz w głowie groch z kapustą. "

"ty, prymitywny odtwórca tekstów filozofów,
> teologów i innych bredzących o religii."

"a ty, obibok i cwaniak, zza granicy"

"nie będzie mnie bezkarnie oczerniać byle niedouk."

Nie wchodziłem w problem, ja się nie mieszam do spraw innych, ale że coś
takiego przytoczono tu i są rózne zdania, problem zrobił się "większy", mam
pytanie do Ciebie Zbyszku, bo nie wierzę abyś Ty mógł się zniżyć do takich
wypowiedzi, jakoś nie mogę w to uwierzyć. Czy możesz to potwierdzić lub
zaprzeczyć? Tak lub nie, nic więcej.
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Dlaczego ludzie wierzą w życie po życiu?
A w kwestii formalnej po przestudiowaniu wielu tekstów filozoficznych,
psychologicznych, spirytystycznych itp, mam swoją własną teorię łączącą
logiczne podstawy z duchowymi pragnieniami. Uważam, że jest życie po śmierci.
Umysł człowieka jako niematerialny ma swój dom w fizycznym ciele. Odpowiednio
dobrze poznając człowieka (nieraz po całym życiu wspólnym się kogoś nie zna)
można dać dom jego umysłowi w swoim ciele (mózgu). Oczywiście jakieś części.
Można symulować w ograniczonym stopniu w swoim umyśle tok myślenia znanej na
wskroś osoby. Oczywiście tylko i wyłącznie w podświadomości, świadomość zawsze
należy tylko do nas. Dostęp do podświadomości jest np we śnie. I w ptosty i
logiczny sposób tłumaczy się rozmowy w snach... To rozmawia świadomość z
podświadomością. Nasz umysł z poznaną częścią umysłu zmarłej kochanej osoby. My
z nimi. I nie ma w tym obłudy, na prawdę poznajemy ich zdanie na niektóre
tematy, uzyskujemy od nich odpowiedzi, które naprawdę byśmy uzyskali. To jest
to co pozostaje po miłości. Oni w nas. To jest moja teoria na którą nie
znalazłem jeszcze podstaw teoretycznych. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Etyka. Czy ktoś miał taki przedmiot?
Chodziłam na etykę w liceum i wspominam ją bardzo miło. Prowadziła ją pani z
biblioteki i na kazdej lekcji przerabialiśmy teksty filozoficzne (dzięki temu na
studiach już miałam łatwiej :) ) i różne zagadnienia społeczne. Chodziło nas
tylko kilka osób z klasy, więc dyskusje (bo zawsze zajęcia miały charakter
dyskusji) były naprawdę dużo wnoszące do naszego życia - każdy miał szansę się
wypowiedzieć i skonfrontować swoje poglądy z innymi osobami. Dzięki temu często
nasza grupa brylowała na różnych imprezach - nawet Pismo Święte znaliśmy lepiej,
niż grupa "religijna".
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: SATANIZM
ach dziekuje, ale mnie oswieciles :))))
widac ewidentnie, ze wylonila sie trzecia grupa pod szyldem "satanizm" -
pseudoprawdziwi satanisci, ktorzy maja jeszcze mleko pod nosem, a jedyne co
potrafia to kopiowac teksty filozoficzne z www.satan.pl (to ja tez potrafie :D)

tak wiec slonko przestan buntowac sie mamusi i wracaj do nauki, bo matura przed
Toba a Pan Jezus juz sie zbliza :P


buziaczki :* Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Niby ok... ale jestem wykończony
nie można porównywać szkoły rodzenia z czymś, co dla matki twojego dziecka było
tragiczne, krwotok

mylisz sens w ogóle partnerstwa
jeśli jesteś z matką swojego dziecka, tym bardziej, ze jest malutkie dziecko,
jak można wyjeżdżać
rozumiem - obowiązek
ale u ciebie ...

piszesz teksty filozoficzne
ale nic w praktyce nie przyjąłeś

jeśli jest się mężem, partnerem, ojcem - jest ZAWSZE, WSZĘDZIE


Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Wiara w sensowność wiary
Wiara w sensowność wiary #1
Autor tekstu: Michał Przech

Wstęp

Ludzie od niepamiętnych czasów czcili boskie istoty, przypisując im
ponadnaturalne siły i niezwykłe cechy. Przez całe tysiąclecia trwania
różnych wielkich religii (z których cześć należy już tylko do historii)
ludzie wierzący pokładali nadzieję, zaufanie i swój los w 'ręce' tych
istot innego, doskonalszego świata. Co prawda, dopiero od niedawna (w
skali ludzkiej historii) znamy dokładniejsze dane na temat odsetka ludzi
wierzących (dzięki socjologii i wolności słowa, chociaż i dziś jeszcze
są problemy z ustaleniem kto w co wierzy), jednak wydaje się, że nie
było takiego okresu, w którym zdecydowana większość nie podzielałaby
takiej wiary, w tej czy innej postaci. Jedni tłumaczą to zjawisko
wrodzoną skłonnością do religijności, inni działalnością owych boskich
istot, jeszcze inni ludzką słabością czy też niewiedzą a nawet
infantylnością.

Rzecz jednak wydaje się być bardziej skomplikowana. Na gruncie psychiki
konkretnego człowieka, każdego niemal dnia rozgrywa się 'mała wojna'
wiary z rozumem o to, kto ma rację (co wnikliwsi pytają, czy zawsze coś
(ktoś) może mieć tu rację). Jak różni bywają ludzie, tak i różne są ich
wiary oraz skłonności do niej. Jedni nie wyobrażają sobie bez niej
świata, inni widzą w niej jego ważny element, są tacy, którym jest
obojętna. Są wreszcie tacy, dla których jest ona elementem szkodliwym
lub przynajmniej utrudniającym rozwój umysłowy.

Nie będzie to jednak tekst o wierzących, lecz o tym, czego chcielibyśmy,
aby ta wiara dotyczyła i czym była. Postaram się przeanalizować w co
ludzie myślą, że wierzą, a w co rzeczywiście wierzą. Oddzielę to, w co
wierzą, od tego w co myślą, że wierzą. Spróbuję wreszcie pokazać, że
większość ludzi nie tylko nie rozumie w co wierzy, ale wręcz nie
rozumie, w co chciałoby wierzyć i dlaczego. Nie ukrywam, że tekst ten
powstał na bazie przemyśleń (w wolnych chwilach między programowaniem)
po lekturze tekstów prof. Bohdana Chwedeńczuka. Wypada mi także
zaznaczyć, że nie będę wyjaśniał wszystkich użytych terminów, gdyż
wymagałoby to zbyt wiele tekstu (zainteresowani mogą się skonsultować z
najbliższym słownikiem). Zakładam, że Czytelnik zapoznał się z lekturą
większości tekstów filozoficznych na naszej witrynie. Dodam także, że
miejscami będę ironiczny - śmiertelna powaga i zasadniczość potrafią
dobić najwytrwalszego mola.. internetowego? Tyle tytułem wstępu.
[...]

reszta pod adresem:

http://www.racjonalista.pl/kk.php/s,2449

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: W sieci powiązań


Tomasz Dymek wrote:
WOMózg nie jest z gumy. Jeśli zapamiętasz wszystkie foo shmoo i apt gept,
WOpotem nie jesteś w stanie zrozumieć najprostszego tekstu
WOfilozoficznego.

Eee tam. Przeciętny zjadacz kartofli używa skutecznie kilku procent
możliwości swojego mózgu.


To jest taka typowa bazarowa neurofizjologia. Zajechałeś teraz 'memem' z
ilustrowanych pisemek.


chodzi o teksty filozoficzne, to są też inne możliwości niż wyczerpanie
pojemności mózgu. Prędzej zadziałają indywidualne predyspozycje i
talenty do określonych rodzajów aktywności. Porównaj poziom wypowiedzi
większości sportowców i kondycję większości intelektualistów.


Bardzo możliwe. Tak czy siak, te dwie możliwości zastanawiająco rzadko
idą w parze: albo ktoś jest dobry w foo shmoo, albo sprawnie posługuje
się językiem. Neal Stephenson pozostaje ciągle jedynym wyjątkiem znanego
pisarza używającego Linuksa, podczas gdy właśnie makówki w środowisku
pisarzy są silnie nadreprezentowane (takoż wśród filozofów i takich tam).


WOZresztą to widać choćby po ubóstwie leksykalnym i składniowym
WOlinuksiarskich wypowiedzi, wielu ma zasób słownictwa na poziomie osoby z
WOwykształceniem średnim (to say the least).

Zasób słownictwa jest także zależny od środowiska. A zresztą jeśli
chodzi o wpływ wykształcenia, to nie powiesz chyba, że wydział chemii,
niezależnie czy na uniwerku czy na politechnice, daje lepsze
wykształcenie ogólne/językowe niż studia na kierunkach
humanistycznych?


Nie, oczywiście że nie. Właśnie na przykładzie wielu swoich kolegów
obserwowałem to zabawne zjawisko - osoba bardzo zdolna w swojej wąskiej
działce jest zdumiewająco bezradna w stosunkowo prostych zadaniach typu
napisanie wstępu do własnej pracy magisterskiej, właśnie ze względu na
to ubóstwo. Potrafią coś sformułować językiem potocznym (no tego no,
chciałem zbadać stężenie moczu w kałużach), ale jednocześnie czują, że
ten język do pracy magisterskiej się nie nadaje i nie potrafią sobie
poradzić z odnalezieniem właściwego stylu. Stąd zresztą znane w
Internecie dowcipy typu 'język notatek policyjnych', gdzie problem jest
ten sam - osoba uboga leksykalnie usiłuje coś napisać językiem odmiennym
od potocznego. Bez wytykania palcami, na pcoa to też częste.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: eng-pl Komputer klimatyczny - instrukcja techniczna
wewiczek schrieb:


Dzięki za pomoc i chęci.
| Manual I/O-allocation {allocation}
| przypisanie. Nie masz słownika?
A czy ja mówiłam, że nic z tego nie rozumiem? Od razu napisałam, że po prostu
chcę się upewnić...

| Resztę może ktoś dorobi, ja idę spać.
| Mam nadzieję, że nie jesteś zawodową tłumaczką, bo coponiektóre rzeczy
| są dość jasno opisane.
Rozumiem, że byłeś zmęczony... ale przy okazji trochę złośliwy. Tak na
marginesie - jak człowiek ma się czegoś uczyć, jeśli nie będzie próbował? Ty
nigdy nie stawiałeś pierwszych kroków w tym zawodzie? Od razu wszystko
wiedziałeś??? Nikt nie jest alfą i omegą... nawet jeśli siedzi w tym od lat!
Pozdrawiam :)


no nie jest. Ale pytanie o rzeczy, które są w słownikach. No nie wiem.
Może na przyszłość napiszesz twoje przypuszczenie w tym przypadku?
A co do meritum, to twój tekst wygląda na kalkę z niemieckiego no i, jak
pisałem, raczej dotyczy czegoś więcej, a nie tylko komputera
klimatycznego. Load cell to ogniwo obciążnikowe, a l.c. amplifier
wzmacniacz do takowych. Nie wyobrażam sobie klimatyzacji z wagą ;-)

A obrazić cię nie chciałem, tylko napisałem, że mam nadzieję, że nie
jesteś (jeszcze) zawodową tłumaczką, która podjęła się tłumaczenia
tekstów, na których się nie zna, bo byłoby to nieprofesjonalne. Ja nie
tłumaczę tekstów filozoficznych, bo na tym się kompletnie nie znam,
medycznych, bo choć się trochę znam, to uważam, że za mało i
prawniczych, bo tych nie rozumiem w dowolnym języku ;-)
Jeszcze pytałem, czy nie masz możliwości dostania tego tekstu w
oryginale (prawdopodobnie niemieckim), byłoby (mi) łatwiej ;-)

Waldek

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Prosze o pomoc
Gdzie w Internecie znalezc
teksty filozoficzne

potrzebuje na zaliczenie
1. tekst antyczny
2. do 1831 roku
3. po 1831 roku

co wybrac by bylo jak najlatwiej strescic te teksty
porsze o pomoc
x@garbomania.com.pl

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Literatura

Zbigniew Zagórski <longm@polbox.comwrote in article
<38CD9BEC.C31CC@polbox.com...


Witam

Przrazaja mnie czasami Wasze wypowiedzi. Czemu? Poniewaz, jesli ktos
mysli logicznie, a nie jest filozofem - czyli nie ma wiedzy
filozoficznej i nie posluguje sie naukowym jzeykiem - zazwyczaj jego
zdanie kwitowane jest przez "naukowcow" zdaniem oczywiste, nieodkrywcze
czy rozumowanie na chlopski rozum. Nie cytuje doslownie, ale takie jest
czesto znaczenie.


Moj poprzedni post nie doszedl na grupe wiec pisze jeszcze raz
1) Nieprawda!!!! Nic nie jest kwitowane, jezeli ma rece i nogi. Jezeli jest
to natomiast bezsensowny belkot
to chyba na takowe kwitowanie zasluguje. czasami tez ktos probuje wywazyc
dawno juz otwarte drzwi


Kieruje wiec pytanie do wszystkich specjalistow - jaka literatura nadaje
sie dla 19-latka do nauki o filozofii. Zaznaczam, ze nie przygotowuje
sie do zadnej olimplady, ani do studiow. Tak z czystej zadzy wiedzy.
Czy lepeij zabrac sie za teksty samych filozofow, czy za interpretacje i
dopiero pozniej siegac do zrodel.
W skrocie chodzi mi o "literature o filozofia dla jeszcze nie filozofa"
;).


Polecam : Bertrand Russell "Problemy filozofii" - najlepszy wstep do
filozofii dla wszystkich!!!!!
Sugeruje Ci raczej zaczac od czegos lekkiego i niekoniecznie stricte
filozoficznego - jezeli trafisz na Ingardena, Kanta lub na Krapca
moze to byc Twoja ostatnia lektora filozoficzna. Jako swietny zbior tekstow
filozoficznych, i zrodlo wiedzy o tym co obecnie dzieje sie w filozofii
polecam serie FRAGMETY FILOZOFII ANALITYCZNEJ. Ukazaly sie w tej seri:
"Filozofia jezyka", "Filozofia umyslu", "Filozofia percepcji", "Filozofia
moralnosci", "Filozofia logiki". Rzecz b.dobra bo sa to teksty najlepszych
specjalistow w swoich dziedzinach. Jezeli chodzi o matematyka polecam
"Swiat Matematyki" (P.J.Davis, R.Hersh)
Napisz dokladniej co Cie interesuje byc moze bede mogl Ci cos jeszcze
podsunac

Pozdrawiam

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Najważniejsze Pytania

Szanowni Ludzie!

Czy ktoś z Was wierzy w ogóle, że można odpowiedzieć na tak zwane
Najważniejsze Pytania Ludzkości? To znaczy, odpowiedzieć oczywiście
można - mam jednak na myśli odpowiedzi rzeczywiste.

Otóż się składa, że ja, czyli Filip Maciuś (schizofrenik i elf)
odpowiedziałem na te pytania, i to na sposób, który jest całkiem
odkrywczy, być może ostateczny (więc może właśnie na to ludzkość
czekała przez tysiące lat). Teraz chodzi mi o to, by ludzie się
dowiedzieli. Od mniej więcej tygodnia zacząłem swą filozofię
propagować. Robię różne rzeczy pod tym względem - m. in.
przesyłam wiadomość na tę grupę.

Jednak zanim podam adres mojej strony z filozofią, bądź załączę
przykładowy rozdział (nawiasem mówiąc, nie wiem, czy powyższe jest na
grupie dozwolone) chciałbym się czegoś dowiedzieć: czy kogoś w
ogóle to by interesowało? Czy ktoś wierzy w możliwość Odpowiedzi?
(kiedyś to w końcu musiało wyjść, nieprawdaż?)

Zwracam uwagę (nie żeby się chwalić, lecz może to będzie miało
dla Was jakieś znaczenie), że nie jestem takim całkiem niedzielnym
filozofem. Wprawdzie samouk i amator, wszelako jeden z moich tekstów
filozoficznych został przyjęty do publikacji przez pewien
anglojęzyczny żurnal filozofii. Gdy rzuciłem okiem na spis innych
autorów, to aż mną, prostaczkiem, wstrząsnęło - jeden w drugiego to
Profesor Filozofii na jakimś Uniwersytecie! Zostałem przyjęty w takie
towarzystwo! (Mam tu na myśli, że można brać mnie poważnie.)

Z góry dziękuję za jakiś odzew
Aazrane (Filip Maciuś)

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Najważniejsze Pytania

Aazrane napisał(a) w wiadomości: ...


Szanowni Ludzie!

Czy ktoś z Was wierzy w ogóle, że można odpowiedzieć na tak zwane
Najważniejsze Pytania Ludzkości? To znaczy, odpowiedzieć oczywiście
można - mam jednak na myśli odpowiedzi rzeczywiste.

Otóż się składa, że ja, czyli Filip Maciuś (schizofrenik i elf)
odpowiedziałem na te pytania, i to na sposób, który jest całkiem
odkrywczy, być może ostateczny (więc może właśnie na to ludzkość
czekała przez tysiące lat). Teraz chodzi mi o to, by ludzie się
dowiedzieli. Od mniej więcej tygodnia zacząłem swą filozofię
propagować. Robię różne rzeczy pod tym względem - m. in.
przesyłam wiadomość na tę grupę.

Jednak zanim podam adres mojej strony z filozofią, bądź załączę
przykładowy rozdział (nawiasem mówiąc, nie wiem, czy powyższe jest na
grupie dozwolone) chciałbym się czegoś dowiedzieć: czy kogoś w
ogóle to by interesowało? Czy ktoś wierzy w możliwość Odpowiedzi?
(kiedyś to w końcu musiało wyjść, nieprawdaż?)

Zwracam uwagę (nie żeby się chwalić, lecz może to będzie miało
dla Was jakieś znaczenie), że nie jestem takim całkiem niedzielnym
filozofem. Wprawdzie samouk i amator, wszelako jeden z moich tekstów
filozoficznych został przyjęty do publikacji przez pewien
anglojęzyczny żurnal filozofii. Gdy rzuciłem okiem na spis innych
autorów, to aż mną, prostaczkiem, wstrząsnęło - jeden w drugiego to
Profesor Filozofii na jakimś Uniwersytecie! Zostałem przyjęty w takie
towarzystwo! (Mam tu na myśli, że można brać mnie poważnie.)

Z góry dziękuję za jakiś odzew
Aazrane (Filip Maciuś)


odpowiedz Carlosa
czy to pytani brzmi : jak powstal wszechswiat i jaka jest nasza rola w nim?

dla mnie to chyba najwazniejsze, co Ty na to?
 napisz o tych Swoich przemysleniach, na pewno wzbudza duza klotnie na slowa
Carlos

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Najważniejsze Pytania

Odpowiedzi dla Grzegorza Leśniaka:


| Czy ktoś z Was wierzy w ogóle, że można odpowiedzieć
| na tak zwane Najważniejsze Pytania Ludzkości?

| To znaczy, odpowiedzieć oczywiście
| można - mam jednak na myśli odpowiedzi rzeczywiste.

Jakie to są odpowiedzi rzeczywiste? Kto ustala kryteria
rzeczywistości?


Np. na pytanie "czy jest Bóg" można udzielić odpowiedzi w rodzaju po
prostu "Nie ma", ale co to za odpowiedź? Gdy mówiłem o rzeczywistych
odpowiedziach, nie miałem na myśli "rzeczywistości", a tylko
"rzeczywiście". Czyli odpowiedź zawierającą argumenty, które naprawdę
potrafiłyby przekonać czytelników.


glesn@free.net.pl - wal z tym bezpośrednio do mnie!
Chętnie zapoznam się z odpowiedziami ostatecznymi.
Otwartość na nowe pomysły i idee to jest to.


Szanowny Człowieku!
Być może odnotuje Cię historia!
Jeśli okaże się, że moje odpowiedzi są tymi, na które ludzkość
czekała - jesteś pierwszym, który w ogóle uwierzył w samą możliwość,
że udzieliłem ich. A co, nie może się okazać, kurna?


| Zwracam uwagę (nie żeby się chwalić, lecz może to
| będzie miało dla Was jakieś znaczenie), że nie jestem
| takim całkiem niedzielnym filozofem. Wprawdzie
| samouk i amator, wszelako jeden z moich tekstów
| filozoficznych został przyjęty do publikacji przez pewien
| anglojęzyczny żurnal filozofii. Gdy rzuciłem okiem na
| spis innych autorów, to aż mną, prostaczkiem,
| wstrząsnęło - jeden w drugiego to Profesor Filozofii na
| jakimś Uniwersytecie! Zostałem przyjęty w takie
| towarzystwo! (Mam tu na myśli, że można brać mnie
| poważnie.)
Szczerze powiedziawszy jestem jak święty Tomasz, który zobaczywszy


Jezusa zmartwychwstałego i tak nie uwierzył jak nie dotknął jego
ran. Więc ta końcówka jest bez


większego znaczenia. Ja też mógłbym coś takiego napisać!


Tak, przyznaję ci rację. Niepotrzebnie wyrwałem się z tym. Wprawdzie
może dowodem byłoby, że z kłamstwa tutaj nie miałbym żadnej
przyjemności, ale może nie byłoby? Jak kto czuje... Wpierw zamierzałem
podać adres redaktora naczelnego tego Filozoficznego Żurnala, żeby
"niewierni Tomasze" mogli sprawdzić, ale wykombinowałem, że ona nie
byłaby zadowolona, gdyby musiała odpowiadać na takie E-maile. Jak
przyjdzie termin wydania, to podrzucę URL, jakby jeszcze kogoś
obchodziło.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Najważniejsze Pytania

Aazrane <aazr@poczta.onet.plwrote in message



Szanowni Ludzie!

Czy ktoś z Was wierzy w ogóle, że można odpowiedzieć na tak zwane
Najważniejsze Pytania Ludzkości? To znaczy, odpowiedzieć oczywiście
można - mam jednak na myśli odpowiedzi rzeczywiste.


[...]


Zwracam uwagę (nie żeby się chwalić, lecz może to będzie miało
dla Was jakieś znaczenie), że nie jestem takim całkiem niedzielnym
filozofem. Wprawdzie samouk i amator, wszelako jeden z moich tekstów
filozoficznych został przyjęty do publikacji przez pewien
anglojęzyczny żurnal filozofii. Gdy rzuciłem okiem na spis innych
autorów, to aż mną, prostaczkiem, wstrząsnęło - jeden w drugiego to
Profesor Filozofii na jakimś Uniwersytecie! Zostałem przyjęty w takie
towarzystwo! (Mam tu na myśli, że można brać mnie poważnie.)
Z góry dziękuję za jakiś odzew
Aazrane (Filip Maciuś)


----
Oj, bedzie troche ironicznie.

"Ci, ktorzy wiedza. nie mowia.
Ci, ktorzy mowia, nie wiedza."
Anthony de Mello, 'Przebudzenie'

Czlowieku, gdyby kazdy mysliciel ktoremu 'udalo sie odpowiedziec
na Najwazniejsze Pytania Ludzkosci' przyjechal do Olsztyna i rzucil
na ziemie po jednym kamyku, mialbym zajeb... gorke do zjezdzania
zima na nartach ;)

W tej chwili Najwazniejszym Pytaniem Ludzkosci jest dla
mnie:
[werble]
kurcze napilbym sie a nie chce mi sie isc do sklepu
KURTYNA

Znasz rozwiazanie tego problemu? Priorytety! Potrzeby chwili!
Cos mi sie zdaje ze przezywasz chwilowo maly 'power trip'.
Po prostu duma Ci uderzyla do glowy.

P.S. Mozesz mnie uznac za jakiegos prostaczka, ale
tak na 'zdrowy chlopski rozum'- co pomyslalbys jakby
ktos przyszedl do Ciebie i powiedzial ze poznal tajemnice
Wszechswiata?
P.P.S. Zreszta nie przejmuj sie. Jezusa tez wszyscy
uwazali na poczatku za wariata :))

==============
Bartosz Kaminski
ren@kki.net.pl

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Najważniejsze Pytania
Witam prześlij mi coś konkretniejszego.
Pozdrawiam Urier

Aazrane napisał(a) w wiadomości: ...

Szanowni Ludzie!

Czy ktoś z Was wierzy w ogóle, że można odpowiedzieć na tak zwane
Najważniejsze Pytania Ludzkości? To znaczy, odpowiedzieć oczywiście
można - mam jednak na myśli odpowiedzi rzeczywiste.

Otóż się składa, że ja, czyli Filip Maciuś (schizofrenik i elf)
odpowiedziałem na te pytania, i to na sposób, który jest całkiem
odkrywczy, być może ostateczny (więc może właśnie na to ludzkość
czekała przez tysiące lat). Teraz chodzi mi o to, by ludzie się
dowiedzieli. Od mniej więcej tygodnia zacząłem swą filozofię
propagować. Robię różne rzeczy pod tym względem - m. in.
przesyłam wiadomość na tę grupę.

Jednak zanim podam adres mojej strony z filozofią, bądź załączę
przykładowy rozdział (nawiasem mówiąc, nie wiem, czy powyższe jest na
grupie dozwolone) chciałbym się czegoś dowiedzieć: czy kogoś w
ogóle to by interesowało? Czy ktoś wierzy w możliwość Odpowiedzi?
(kiedyś to w końcu musiało wyjść, nieprawdaż?)

Zwracam uwagę (nie żeby się chwalić, lecz może to będzie miało
dla Was jakieś znaczenie), że nie jestem takim całkiem niedzielnym
filozofem. Wprawdzie samouk i amator, wszelako jeden z moich tekstów
filozoficznych został przyjęty do publikacji przez pewien
anglojęzyczny żurnal filozofii. Gdy rzuciłem okiem na spis innych
autorów, to aż mną, prostaczkiem, wstrząsnęło - jeden w drugiego to
Profesor Filozofii na jakimś Uniwersytecie! Zostałem przyjęty w takie
towarzystwo! (Mam tu na myśli, że można brać mnie poważnie.)

Z góry dziękuję za jakiś odzew
Aazrane (Filip Maciuś)


Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: ZMierzch filozofii?
Pilas !

Użytkownik "Marcin Kożuch"


Filozofowie nie zrozumieli jeszcze, iż to jest dla nich być albo nie być,

owa szlachetna gałąź wiedzy, która powstała dzięki presokratykom,


A co to takiego ?


może
niechybnie znaleźć się w Luwrze, jeśli nie wynajdą oni praktycznego
zastosowania dla filozofii w nauce, przemyśle oraz technologii.


- he, he ! A to fzole... No po prostu nic, tylko się posikać ze śmiechu.


Jak? Oto jest
pytanie.
Filozofowie musieliby wpierw zejść na ziemię i zacząć mówić jej językiem.


Filozofowie od dawien dawna są na Ziemi, w trzech wymiarach,
a "naukowcy" mnożą światy, szkoda tylko, że płaskie - he, he.
Zaprawdę powiadam Ci, nauka robi ze siebie blondynkę.
Owszem, technika się rozwija, ale to jest mechaniczne...,
nie ma z czego sie cieszyć.


Czy
o trudnych rzeczach nie można dyskutować &#8222;normalnie&#8221;, bez


chińszczyzny?

Można, można, ale technicy nie potrafią inaczej, tak się dowartościowują
chłopy - he, he - przypominając sobie wzory.


Czy
teksty filozoficzne muszą być zaszyfrowane?


Jeśli teksty "folozoficzne" są zaszyfrowane, to to są teksty
techniczne, anie filozoficzne, bo Filozofia jest prosta i zdrowa
jak wiejska dziewczyna - ha, ha !
To miastowe są skomplikowane do szczętu - he, he.


Może filozofowie mogliby zatem
pracować w branży komputerowej przy zabezpieczaniu i szyfrowaniu programów
i
systemów? Haker musiałby być obeznany z ich językiem, zanim doszedłby do
wprawy, pół życia by mu przeminęło, a wraz z nim i ochota czynienia rzeczy
nielegalnych.


Słuszna uwaga, hakerstwo by się zapłakało na śmierć, gdyby się
co "folozofowie" z PAN-u wzięli za szyfrowanie programów - ha, ha.

Zdrówko
aLef

Ps. Dzięki, dawno sie tak nie uśmiałem.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: ZMierzch filozofii?
aLef-, <j@wersz-ewa.plnapisał(a):


Pilas !

Użytkownik "Marcin Kożuch"

| Filozofowie nie zrozumieli jeszcze, iż to jest dla nich być albo nie być,

| owa szlachetna gałąź wiedzy, która powstała dzięki presokratykom,

A co to takiego ?

| może
| niechybnie znaleźć się w Luwrze, jeśli nie wynajdą oni praktycznego
| zastosowania dla filozofii w nauce, przemyśle oraz technologii.

- he, he ! A to fzole... No po prostu nic, tylko się posikać ze śmiechu.

| Jak? Oto jest
| pytanie.
| Filozofowie musieliby wpierw zejść na ziemię i zacząć mówić jej językiem.

Filozofowie od dawien dawna są na Ziemi, w trzech wymiarach,
a "naukowcy" mnożą światy, szkoda tylko, że płaskie - he, he.
Zaprawdę powiadam Ci, nauka robi ze siebie blondynkę.
Owszem, technika się rozwija, ale to jest mechaniczne...,
nie ma z czego sie cieszyć.

| Czy
| o trudnych rzeczach nie można dyskutować &#8222;normalnie&#8221;, bez
chińszczyzny?

Można, można, ale technicy nie potrafią inaczej, tak się dowartościowują
chłopy - he, he - przypominając sobie wzory.

| Czy
| teksty filozoficzne muszą być zaszyfrowane?

Jeśli teksty "folozoficzne" są zaszyfrowane, to to są teksty
techniczne, anie filozoficzne, bo Filozofia jest prosta i zdrowa
jak wiejska dziewczyna - ha, ha !
To miastowe są skomplikowane do szczętu - he, he.

| Może filozofowie mogliby zatem
| pracować w branży komputerowej przy zabezpieczaniu i szyfrowaniu programów
i
| systemów? Haker musiałby być obeznany z ich językiem, zanim doszedłby do
| wprawy, pół życia by mu przeminęło, a wraz z nim i ochota czynienia rzeczy
| nielegalnych.

Słuszna uwaga, hakerstwo by się zapłakało na śmierć, gdyby się
co "folozofowie" z PAN-u wzięli za szyfrowanie programów - ha, ha.

Zdrówko
aLef

Ps. Dzięki, dawno sie tak nie uśmiałem.

Z czego się śmiejesz?


M.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Warto przeczytać.
Wladyslaw Los napisał(a):


In article <em1n96$j2@news.onet.pl, Lamesz <lam@onet.euwrote:

| A Teilharda polecam z całego serca. Jeżeli cierpisz z powodu
| "niekonkretności" tekstów filozoficznych, rekomenduję też Herberta
| Spencera. Zawsze mi przy Spencerze krew żywiej krąży:)

Cóż, Spencer jest ważny dla historii filozofii i to nie tylko dla
historii pojętej akademicko, ale także dla zrozumienia skąd sie wzięły
mity rozumu, które wyznają obecne wykształciuchy. Innymi słowy -- to
m.in. on wskazał ścieżki po których błądzi współczesna myśl popularna.
Ale żeby w dzisiejszych czsach ta "katarynkowa jednostajność", "system
drewniany, jak gdyby zbity z popękanych sosnowych desek" mógł u kogoś
pobudzać krążenie krwi, tego się nie podziewałem, ;-)

Władysław


Krew żywiej krąży również dlatego, że bardzo łatwo jest wskazać
paluchem: "TU, o TU go poniosło", ale i "TU, o TU miał genialną
intuicję". Na Spencera trafiłem zresztą nie "z ramienia" filozofii a
socjologii; na egzamin z historii socjologii mieliśmy przygotować
poglądy jednego z klasyków i wybrałem Spencera. Do dzisiaj pamiętam, że
czytałem jego esej "Społeczny organizm" po prostu z otwartą paszczą.
Nigdy wcześniej i później nie widziałem tak wyczerpującego i
błyskotliwego rozwinięcia tej prastarej analogii, a po chwili namysłu
okazało się, że to, czego Spencer nie mógł wiedzieć w 1860 roku, wciąż
świetnie pasuje do stworzonego przez niego szkieletu teoretycznego.

To "tylko" natrętny ewolucjonizm, ale prawdę mówiąc ewolucjonizm
zaskakująco inteligentny.

Pozdrawiam,
Lamesz

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Filozofia dla początkującego


"Mielech" <miel@gazeta.plwrote in message <news:bmn1g6$scl$1@inews.gazeta.pl...
Witam!

    Na drugim roku ekonomii dostałem w planie przedmiot filozofia. Jestem
całkowicie zielony, a jednak intetresuje mnie ten temat. Czy ktoś mógłby mi
polecić jakieś ciekawe lektury?

Z góry dziękuję za odpowiedź i pozdrawiam!


Witam!
  Niestety, tak jak w przypadku niemal kazdej dyscypliny naukowej,im
ciekawsza lektura tym zazwyczaj trudniejsza. Ponadto wszystko zalezy
od tego, kim jestes? Co Cie najbardziej w filozofii interesowaloby? I
jakie masz na jej temat wyobrazenie?
  Nie sposob podac odpowiedniej ksiazki dla kazdego... A juz na pewno
nie polecalbym rozpoczynania swojej "przygody" z filozofia od
Russella, czy Blackburna ;-) (ale to moje osobiste zdanie i nikt nie
musi sie z nim zgadzac). Mysle, ze "najbezpieczniejszym" wyjsciem
byloby rozpoczecie od starego (ale nie zawsze dobrego) W.
Tatarkiewicza "Historia filozofii" t. I-III, albo (dla ambitniejszych)
F. Coplestona "Historia filozofii" t. 1-9. Dobrym wstepem do zmagan
moze okazac sie rowniez ksiazka pt. "Filozofia" Richarda H. Popkina i
Avruma Strolla (chociaz, jak wiekszosc tego typu publikacji ma duzo
bledow, to jednak stosunkowo dobrze oddaje charakter wiekszosci
podstawowych dyscyplin filozoficznych)"Filozofia: pytania podstawowe"
Martensa E., Schnädelbach (red.) (z podobnymi zastrzezeniami).
Jesli chodzi o zas o teksty filozoficzne, to wg mnie najbardziej godne
polecenia sa:

Dialogi Platona - wszystkie (to podstawa)

"Zywoty i poglady slynnych filozofów" Diogenesa Laertiosa - jeden z
pierwszych "podrecznikow" ;-) do historii filozofii (tylko
starozytnosc)

"Summa filozoficzna" - w innych tlumaczeniach: "Traktat o czlowieku" -
przepelniona erudycja, BARDZO CIEZKA w odbiorze praca sw. Tomasza z
Akwinu - Sredniowiecze TRUDNE!!!

"Medytacje o pierwszej filozofii" R. Descartes - nowozytnosc

M. Heiddeger "Nietzsche" t I,II - nowozytnosc - tez dosc trudne

Pozdrawiam!

Maciek

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: FILOZOFIA W SZKOŁACH - NARESZCIE!!!
A ja mialam wspaniale zajecia z filozofii w I klasie LO, nauczylismy sie tam
dyskutowac, czytac teksty filozoficzne i myslec...
Pozdrawiam!
A. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: psychologia czy resocjalizacja
Gość portalu: YYY napisał(a):

> Pytanie z cyklu głupich - Camerthon, przy założeniu że dziennie będę się
> uczyć fantastycznej książki, zdążę "przyswoić" to w stopniu umozliwiającym
> daostanie się (pomiijam tus).

To nie jest pytanie głupie. Tylko kilka uwag:
1. Nie jest ważne ile Ty godzin spedzisz nad ksiazka, tylko jak ten czas
wykorzystasz. Nie ktos ma widziec, ile to Ty sie uczysz, tylko Ty masz czuc, ze
wiesz duzo. Jeżeli mam byc szczera, to mnie do uczenia zmusil noz na gardle,
czyli tydzien przed egzaminem...Ale ciii... ;) I teraz korekta: nie mowie, ze
kazdemy tydzien wystarczy. A sa tacy, ktorzy przeczytaja ksiazke raz i opanuja
na tyle dobrze, ze sie dostana. Coz, znacie chyba swoje mozliwosci...
2. Ksiazka nie gwarantuje dostania sie tylko zwieksza szanse :)

> Potrzebuję "nadziei" (czyli małego zakłamania w tym przypadku) bo patrząc
> realnie to nie mam szans ....

Zakłamania? Hmm... No to teraz bede niemila: patrzac realnie z
nastawieniem 'nie mam szans' duzo tracisz juz na starcie. Chcesz sie tam dostac
czy nie? Jezeli nie, tylko masz za duzo czasu i zdajesz bo wypada, bo inni
zdaja, to moze wydaj te 80zl za wstepny na nowy tusz do rzęs. A jezeli CHCESZ
to zrob wszystko, zeby ten idiotyczny wstepny zdać. Ucz sie tej ksiazki, rob
testy do znudzenia z zegarkiem w reku, czytaj inne teksty o podobnej trudnosci,
zeby dosc dobrze czuc sie potem majac bardzo malo czasu na trudny tekst, do
ktorego jeszcze sa pytania. Polecam klasyczne teksty filozoficzne - ucza
myslenia, wlasnie takiego, jakie tam jest potrzebne.

I nie marudź, bo nikt za Ciebie tego egzaminu nie zda. A masz jeszcze 3
tygodnie. Trzymam kciuki :)

camerthon


Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Konwesatorium z feminizmu ogolnego:
Mam wydanie drugie, w którym Butler z godnością tłumaczy się z
zarzutów trudnego stylu.
Stojąc w empiku i pzrerzucając strony nie pzreczytasz większości
tekstów filozoficznych.
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: wierząca ateistka i wolny człowiek
Ad. 1. Rozumiem wyjaśnienie (albo tak mi sie wydaje:-)
Teksty filozoficzne zawsze budziły moją niechęć - niestety. Nie będę pewnie
dobrą partnerką do rozmów na tak ogólnym poziomie. Partnerów do takich rozmów
możesz chyba znaleźć też na forum "Kościół, religia" - tam często są prowadzone
rozmowy dotyczące rozumienia świata, religii, wiary, systemów filozoficznych
itd....

>trzeba wielkiej odwagi, by spopjzrec w twarz światu, który nie
>daje nam żadnego wyjaśnienia, zadnego pocieszenia, i pztredewszystkim, żadnej
>szansy na nieśmiertelność. Być człowiekiem przy takiej świadomości to jest
>rzeczywista odwaga. I rzeczywista wolność.

Odwaga?? Może po prostu przyjęcie "tego co jest". Niektórym potrzebna jest
wiara w kontynuację życia, niektórym nie. Czy ci, którzy nie potrzebują wiary w
nieśmiertelność, którzy odnajdują się w świecie "przypadkowego epizodu fenomenu
zycia" są odważni?

>Nie ma bogs, bóstw, nie ma pociechy.

Jakiej pociechy???

>Może to jako całoć można nazwać bogiem ( bliscy takiemu
>pojęciu są agnostycy), bo przecież tak naprawdę, to nic nam nie da czepianie
>się jakiś oderwanych od nas samych pojęć. Jeśli jest bóg to jesteśmy nim my

Może ja kompletnie inaczej rozumiem pojęcie "agnostyk", ale bliska mi jest
definicja, że agnostyk to ten, który uznaje, że człowiek ma ograniczone
możliwości poznania i pewnymi zagadnieniami się po prostu nie interesuje, bo są
poza zakresem możliwości zbadania. I w tym rozumieniu kwestia istnienia lub
nieistnienia Boga jest poza zainteresowaniami agnostyków. Ani wierzą w nicość
ani nie wierzą :-)

>wolny człowiek to ten, który nie boi się zadawać pytań. To także ten, który w
>poszukiwaniu odpowiedzi na swoje wątpliwości nie powoduje się strachem przed
>brakiem odpowiedzi bądź odpowiedziami, które nie są po jego myśli. To także
>ten, który nie szuka zakotwiczenia w systemach ułudy, który raczej woli
>raniącą
>niepewnością niż usypiającą pewność.

Ok - też chyba jasne. Tylko ciekawi mnie co to są "systemy ułudy" :-) I
dlaczego niepewność miałaby być raniąca?

:-)
M.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: ateiści i agnostycy
laminja napisała:

> Gaja, ale nie da się uciec od religii, bo jest ona bardzo mocno zakorzeniona w
> kulturze polskiej.

Ale nie musimy dokładać nowych korzeni, prawda ? Rozumiem to, co jest
uzasadnione długoletnią czy kilkuwiekową tradycją. Ale nie rozumiem odniesień do
religii które są tworzone w życiu publicznym tu i teraz.

> Pisałam Ci o placu Trzech Krzyży w Warszawie - jego nazwę te
> ż
> chyba należałoby zmienić, zaraz po usunięciu krzyży, które na nim stoją.

Czy Trzy Krzyże w Warszawie mają wymiar tylko religijny ? Bo prawdę mówiąc nie
wiem. Krzyże koło stoczni gdańskiej są symbolem strajku i ukłonem w stronę jego
ofiar.

> Literatura też wypełniona jest odniesieniami do Boga i religii, czy uważasz
> zatem, że czytanie Norwida wypaczy Twoje dziecko? A może zabronisz mu czytać
> wiersze ks. Twardowskiego czy teksty filozoficzne ks. Tischnera. Miłosz też
> musiałby wylecieć z listy. Krzyż jest symbolem. Mimo wszystko dla dużej części
> naszego społeczeństwa dość ważnym. Jest też ważnym elementem naszej kultury.
> Poziom tolerancji nie będzie maleć, bo zmienia się podejście do wiary i
> kościoła. Ludzie są znacznie bardziej racjonalni, wiara nie jest już centralnym
> elementem życia młodego człowieka. Ogromne przywiązanie do wiary obserwujemy
> jeszcze u osób starszych, ale one powoli odchodzą. Konsumpcja i hedonizm
> zepchnęły na margines wartości duchowe większości ludzi. Niestety wraz z
> macdonaldyzacją społeczeństwa utracimy wiele z naszej spuścizny kulturowej,
> która czy tego chcesz czy nie, w dużej mierze zbudowana jest w oparciu o wiarę.
>

Laminja zapewniam cię że obecnie mamy do czynienia z dużo większymi wartościami
duchowymi niż jeszcze 3-4 pokolenia wstecz. Wystarczy porozmawiać z kimś z
pokolenia dziadków/pradziadków o tym, jak wyglądała tolerancja i podstawowe
zasady etycznej w życiu społecznym w powojennej wsi.

Mogę wytłumaczyć dziecku, że Norwid był takiego a takiego wyznania i pisze do
swojego boga. I że to jej nie obliguje do przyjęcia tej samej wiary :) To że
ktoś z wielkich literatów był katolikiem, to jego prywatna sprawa.

Jak można utracić coś ze spuścizny kulturowej która już jest ?

Sorki Laminja, ale dla mnie rzucasz jakimiś oklepanymi farmazonami, które nijak
się mają do rzeczywistości.
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Jak się dostać na psychologię - wątek uniwersalny
Kilka słów o TUS-ach i innych cudach...
Nowa matura trochę namieszała...Widze, że Bliżej Niezidentyfikowany Test jest
teraz już wszędzie.

Mam dwie rady:
1. Oczywista: przerabianie do oporu starych testów. Z zegarkiem w ręku. Nie
łudźcie się, że na egzaminie będzie czas na spokojne przeczytanie, zrozumienie
i rozwiazanie. Będzie czas na a) rzucenie okiem na pytania b)przeskanowanie
wzrokiem tekstu, żeby wyłapać 'kluczowe słowa', czyli okolice tekstu, w której
może być odpowiedź c)wpisanie odpowiedzi raczej na zasadzie "tu ładnie wygląda"
niż "jestem w 100% pewny".
Troche to przypomina uczenie mimowolne choćby w przypadku sztucznych gramatyk:
zaznacza sie jakies odpowiedzi (korzystajac ze zdobytej nieswiadomie wiedzy ->
zasady gramatyczne na wedle ktorych skonstruowano prezentowany ciąg literowy)
raczej na zasadzie "a może ten podpunkt" niż "wiem na 100%", a na koniec
okazuje się, że w 70% przypadków mieliście rację ;)Ok, wpiszcie w
przeglądarke 'artificial grammar'...sorki, nie chce mi się tłumaczyć...chyba,
że ktoś sobie zazyczy osobny watek, to ja z przyjemnością :)

2. Dodatkowa: Zeby dobrze wypasc podczas ktoregos z Bliżej Niezidentyfikowanych
Testów, trzeba przede wszystkim dobrze czuc sie czytajac teksty wymagajace
myslenia. Z mnostwem logicznych pulapek, tak mieszajacych, ze autentycznie
czujesz jak myslisz...i mowie powaznie ;) Polecam kanon tekstow filozoficznych
(chyba nie musze wymieniac nazwisk...) oprocz tego teksty, które tworzyly
poczatki psychologii: Titchener, Angell, Brentano, Skinner, Tolman etc. (w
ORYGINALE -> po polsku oczywiscie :) Wy nie macie czytac opracowan, tylko
czytac teksty, zeby sie do nich przyzwyczaic :)
Zastrzezenie: jezeli komus to nie wychodzi, kazde zdanie czytane trzy razy
nadal jest niezrozumiale, to...hm...no nie macie zbyt wielu szans, nazywajac
rzecz po imieniu...


camerthon

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Powiedzcie mi czy studiowanie psychologii, to...
Powiedzcie mi czy studiowanie psychologii, to...
tylko przegryzanie się przez teksty filozoficzne pokroju tych na TUSie?Bo
jeśli tak, to nie wiem czy dam radę studiowac kierunek, o którym marzę od
kilku lat...
Pliz o szczere odpowiedzi...
Pozdrawiam! Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: dwujezycznosc a dysleksja?
Ja mam dwoje wielojezycznych i jedno ma powazna dysleksje a drugie
nie.
Corka , dyslektyczka nie dosc ze mowi po polsku lepiej od Brata to
pisze w czterech jezykach , nie mowie ze idealnie ale niezle.
Pisalam tu juz kilkakrotnie ze studiuje lingwistyke typologiczna
i ogolna oraz filozofie mimo swojej dysleksji i idzie Jej dobrze.
Nie dosc ze ma problemy z ortografia to jeszcze czyta zdecydowanie
wolniej niz ja i Junior < fakt ze my oboje czytamy z szybkoscia
swiatla ale Mloda nawet sredniej krajowej nie dogania ...> .
Mimo to rozgryza z uporem kilometrowe teksty filozoficzne ...
Obserwujac Claire od lat widze ze wielojezycznosc pomogla Jej
w walce z dysleksje.
To jest moje zdanie , laika , ale tak uwazam.
Corka caly czas cwiczyla mozg , chodzila do szkoly niemieckiej ,
norweskiej < ma norweska mature >, polskiej szkoly sobotniej , na
korepetycje z polskiego.
Ona zawzieta i ambitna jest wiec czytanie i pisanie po polsku
wywalczyla sobie z ogromnym trudem a prace maturalna z norweskiego
napisala o dramatach Ibsena bo nie idzie na latwizne
Natomiast Junior ktoremu nauka jezykow przychodzi mimochodem , czyta
bez trudu po polsku bez jednej godziny w polskiej szkole i nie ma
problemow jezykowych nie stara sie i pewnie dlatego jego polski nie
jest tak dobry jakbym sobie zyczyla choc teraz bardzo duzo nadrobil
ale ma akcent , trudno.
Mysle ze do worka pt. wielojezycznosc wrzuca sie wszystko.
Dysleksje , opoznienie mowy , problemy socjalne , szkolne.
Jak cos z dzieckiem nie jest koszer a jest wielojezyczne to
przyczyna lezy jak na dloni. Dla niedouczonych ekspertow oczywiscie
i niejednokrotnie poruszalismy ten problem na forum.

Ja mam dwojke tak roznych charakterologicznie i psychicznie jak
dzien i noc wiec nie dam sobie wcisnac zadnego kitu PPPP
Ich wielojezycznosc to fakt ale nie mozna na jej karb zlozyc
wszystkiego.
Nie wiem jakie bylyby moje dzieci gdyby nie ich wielojezycznosc ale
nie moge tego zmienic , jest juz po obiedzie wiec staram sie
bazowac na tym co mam i jak najlepiej ich wychowac.
Chyba zreszta juz moja rola powoli sie konczy bo corka dorosla a
syn niemalze )))
Kran Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Turcja w Unii
"NIE" nie rozwiąże sprawy
> Jest tylko jedno wyjscie poprostu ograniczyc naplyw narodow islamskich do
> Europy . [...] NIe ma wyjscia z tej sytuacji mozemy tylko ograniczyc
> ich naplyw do eu i na sile ich integrowac jezeli im sie to nie spodoba to
> niech wracaja tam skad przyszli [...] "

na sile, to mozna doprowadzic do otwartych konfliktow i takiego zaognienia
sytuacji, ze to co dzieje sie teraz w iraku to betka w porownaniu z tym co sie
stac moze w europie. na eskalacji konfliktu, a do tego doprowadza metody o
jakich piszesz, nie skorzysta nikt, z samymi, bialymi, katolickimi lub
agnostyckimi europejczykami, wychowanymi w kulturze lacinskiej, przy
poszanowaniu praw jednostki, rownosci plci itd. na czele [bo to chyba o nich
tak walczycie]

nawet ograniczenie przyjazdu emigrantow nie spowoduje ze problem muzulmanow w
europie zniknie. a druga rzecz to chyba zapominasz, dlaczego europa otwarta
jest na przybyszy z zewnatrz. miedzy innymi dlatego, bo ma ujemny przyrost
natualny, dlatego ze brakuje jej rak do pracy.
i ta ludnosc tak czy siak w europie bedzie [jesli abronisz jej rpzyjazdow
legalnych, to bedzie to robila nielegalnie]. wiec chyba lepiej sie z tym faktem
pogodzic i zaczac dzialac na rzecz asymilacji, a nie podrzegania do konfliktow
czy wyjezdzania z innymi chaslami, ktore dziwnie zalatuja rasizmem i
nietolerancja.

> Zreszta Koran zakazuje im zadawanie sie z niewiernymi,

bardzo chcialbym zebys mi pokazal werset mowiacy o tym. a zaraz po tym jak mi
go pokazesz, to wyjasnij prosze kontakty gospodarcze istniejace ze swiatem
islamu od sredniowiecza, nie wspominajac o wkladzie arabow w fakt przetrwania
kultury chocby starozytnej, ktorej wiele tekstow, filozoficznych chocby,
przetrwalo jedynie w tlumaczeniach wlasnie na jezyk arabski.


Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: SATANIZM
> Zgadzam się. Pomagam innym ludziom - dlatego, że sprawia mi to przyjemność i
> czyni mnie szczęśliwą.

ja tez pomaga nie tylko dla wlasnej przyjemnosci, ale dlatego ze po prostu inni
tego potrzebuja, a jesli widze, ze pomoglam, sprawia mi to
radosc -> szczescie :)



> A do tego dążę przez całe życie. Kocham tylko tych,
> któzy zasługują na miłość - i pomgam tylko tych, których kocham. I to jest
> szczęście.

dokldnie sie tutaj z Toba zgadzam :) i to byl jeden z pierwszych tekstow
(zamiscilam go na glownym poscie), ktory sprawil, ze wrocilam do tego
zagadnienia. Kiedys sluchalam o tym dosc ciekawa audycje i slowa, jakie zapadly
mi w pamieci to: "satanista nie krzywdzi i satanista wierzy w Boga, bo jak
mozna byc przeciwko czemus w co sie nie wierzy" - cos takiego zapamietalam.


> Po drugie - pomagam zwierzętom, bo to również sprawia mi radość.
> Heh... byłam już satanistką, kiedy przez krótki okres (7 miesięcy) pracowałam
> jako wolontariuszka... w schronisku dla zwierząt. Satanistka dbająca o
> bezpańskie psy i koty... ale jaja, nie?

:))) Dziewczyno, zrozum, ze ja wiem co to znaczy nalezec do grupy spolecznej, w
ktora co chwila wali sie jakimis stereotypami ;)

jestem kobieta i potrzeby mam jak kazda inna kobieta, ale dla niektorych z
wiadomych powodow kobiet nie jestem :) i pomysl jak ja sie mam czuc ..



No nic, juz Cie nie bede wiecej dreczyc :)
bardzo Ci dziekuje za ta rozmowe. Pokazaals, ze rzeczywiscie prawdziwego
sataniste trudno rozpoznac i jak dla mnie obalilas stereotypy, przynajmniej
takie zrobilas na mnie wrazenie - coz nie znam Cie osobiscie.
Co inni tu pomysla i powiedza, juz nie moja sprawa - ja mam swoje zdanie :)

A jesli moge sobie ocenic tu rozmowcow, to mam wrazenie, ze wylonila sie
trzecia grupa pod szyldem "satanizm" - pseudoprawdziwi satanisci, ktorzy maja
jeszcze mleko pod nosem (NIE TY oczywiscie, ale to mam nadzieje, ze wczesniej
sie jasno wyrazilam :))), a jedyne co potrafia to kopiowac teksty filozoficzne
z www.satan.pl (to pewnie obie tez potrafimy nie? ;) i nazywac sie Allahami czy
licho wie co :D)


takze pozdrawiam i dziekuje za rozmowe i zycze powodzenia :)
bede oczywiscie tu zagladac jakby jeszcze ktos mial tu cos do powiedzenia
ciekawego :) Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Pokolenie JPII
Na poczatku witam wszystkich, czytam grupe od dawna, ale raczej
sie nie odzywam, na ten post jednak musze odpowiedziec, bo mnie
Astron the White po prostu rozwalil :)

"Astron the White" <Ast@5d4m.no.thanx.roztocze.com.plwrote in message


Dnia 07.08.2005 ks.Piotr <kspio@wytnijto.poczta.onet.plnapisał/a:
Sam ksiądz widzi, jakie padają tu odpowiedzi. Sam
jestem ateistą, ale zawsze szanowałem Kościół Katolicki właśnie - za
MĄDROŚĆ.
Naukę o seksie, społeczną, przykazania, teksty filozoficzne
doktorów Kościoła. Podziwialiśmy ich mądrość - ja i moi znajomi, też
ateiści.


Koledzy z seminarium?


Ludzie jednak obecni na tej grupie to w większości biedni,
poszkodowani psychicznie osobnicy, niezdolni do jakiejkolwiek
refleksji, ludzie mający na celu przyłożenie drugiej stronie za wszelką
cenę.


Sam bylem katolikiem, ale z tego wyroslem, dlatego ze zaczalem myslec.
Wiekszosc katolikow nie mysli i sie nie zastanawia ani nad tym czym dla nich
jest
religia i na czym ona tak naprawde polega. Ludzie placa i dostaja gotowy
produkt o nazwie "norm moralnych" majacy z moralnoscia niewiele wspolnego.
Jest to po prostu zbior zakazow, nakazow oraz gotowe odpowiedzi na trudne
moralnie
pytania typu aborcja czy eutanazja. Nie jest latwo samemu zajac stanowisko w
tych tematach,
zwlaszcza jesli sie ma problemy z mysleniem lub wrodzone nabyte lub wyuczone
(ja katolicy) lenistwo umyslowe.
Wiekszosc katolikow wcale jednak nie potrzebuje moralnosci poniewaz po co
nad soba pracowac skoro mozna zakupic kolejny produkt "spowiedz"?
I musze Ci powiedziec, ze moje obserwacje faktycznie to potwierdzaja.
Wiekszosc chamstwa jakie sie spotyka to sa wlasnie katolicy.


Znam wielu ateistów, którzy widzą w Kościele wiele dobra, są to
zazwyczaj niekonformistyczni ludzie nauki, idący pod prąd karierowiczom
i kretynom podobnym dzieciom z tej grupy.


Ateisci i ludzie nauki?  wykladowcy w seminarium. Zgadlem?


Niech Ksiądz się nie przejmuje tymi bluzgami na Jana Pawła
Drugiego. Czy prawdziwy ateista napisze takie rzeczy jak ludzie powyżej?


Owszem napisze. Prezes Wojtyla ma naprawde wielkie zaslugi dla kosciola ale
nie dla Polski.
Co Polska zawdziecza Wojtyle?
1) Konkordat bardzo szkodliwy i kosztowny dla kraju
2) Religie w szkolach - ( etaty dla wielu oddanych dzialaczy na koszt
spoleczenstwa,  pranie mozgu
dzieciom juz od najmlodszych lat, mozliwosc dyskryminacji dzieci
niewierzacych rodzicow itd)
3) Specjalne prawo podatkowe oraz rozmaite dotacje panstwowe do wlasnego
businessu
4) Podroze do Polski na koszt podatnikow
5) Ukrywanie pedofilii
Jak o czyms zapomnialem to prosze mi przypomniec :)

Dlatego uwazam ze naleze do pokolenia prezesa Wojtyly a wlasciwie do
pokolenia oszukanego
przez niego, pokolenia, ktore bedzie musialo jeszcze dlugo placic podatki
zeby splacac jego kadencje.
Dobrze ze nastepny prezes nie jest Polakiem :)


Nie. Świadczy to o ich zranieniach, psychicznym kalectwie i Księdza
już[...]


a'Propos "ksiadz" tak jak zlodziej czy prostytutka jest nazwa zawodu i sie
pisze z malej litery.


w tym głowa, jak im pomóc. To bardzo dobrze, że Kościół ze swoją nauką
zaczyna być coraz bardziej obecny na Usenecie, czatach, etc. Bo nauka
Kościoła, tak jak filozofia Arystotelesa, Platona czy Sokratesa, dają
ludziom wyzwolenie i szczęście.


Wolnosc daje tylko samodzielne myslenie.


Szczęść Boże Księdzu!
Ateista


No tu mnie wlasnie rozwaliles. Nawet nie potrafie skomentowac :)
Chyba uzywasz jakiejs innej definicji slowa "ateista".

pozdrawiam J00mp

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Do fanatykow Linuksa
Dnia 2004-06-02 NOSPAM_janu@uni-muenster.de napisał(a):


Andrzej Rosa <bakt@yahoo.comwrote:
| Pisałem o tym ja, pisał Andrzej.  Kreacjonizm dziewiętnastowieczny poddawał
| się falsyfikacji -- i uległ (chociaż wówczas nie znano tego słowa).

| No właśnie. O to mi idzie. No to co w końcu mamy z tej
| filozofii? Że możesz kreacjonistom wytrzeć gębę Lakatosem?

Ja sobie nawet nie chcę wyobrażać jakim ktoś jest naukowcem, jeśli nie zna
zasad popperowskiego prowadzenia nauki.  Nie musi wiedzieć, kto to Popper,
ale musi rozumieć, jak planuje się eksperyment.  Czy chociażby znać zasadę
"kill your darlings".


Newton rozszczepił światło bez Poppera. IMHO do prowadzenia
skutecznej nauki wystarcza chłopski rozum i intuicja, którą
się zdobywa studiując naukę a nie filozofię.

Ja nawet rozumiem jak przyjemnie jest przeczytać, że to co
robimy ma jakieś podstawy. Problem w tym że i my i nasi
poprzednicy nie zdobyliśmy tych podstaw ucząc się filozofii
tylko studiując naukę.


| Nie zrozum mnie źle. Miło że ktoś duma nad nauką i fajnie że
| zauważają to i tamto i ja ich chętnie będę tolerował. Jak
| mi będę buty czyścić ;)).

Problem z filozofami jest moim zdaniem taki, że najczęściej są to
dyletanci, a w najlepszym wypadku byli fizycy.


W najgorszym czasami też ;).


Filozof nauki powinien od
podszewki znać filozofię *i* naukę, najlepiej różne jej dziedziny. Takich
ludzi jest bardzo mało.


A będzie mniej. Wraz z rozwojem nauki.

BTW - oglądałem kiedyś te dyrdymałki Kołakowskiego które
uskuteczniał w godzinach wysokiej oglądalności i właśnie
dokładnie takie wrażenie odniosłem. Tzn - Boszsz - ten facet
jest niesamowitym dyletantem. A to nawet nie była filozofia
nauki tylko takie sobie dumania.


  A tymczasem jest tak, że filozofią nauki nader
często zajmują się ci, którzy w obu dziedzinach są równie mierni.


Samo to nie powinno być podnoszone jako zarzut. Ja się zajmuję
chemią fizyczną, wiec znam ogrom kompleksów jakie muszę
udźwignąć gdy mi przyjdzie podyskutować z "prawdziwymi"
chemikami i fizykami ;).


 Teksty
filozoficzne o STE są często niesamowicie dyletanckie z biologicznego
punktu widzenia i bardzo łatwe do podważenia.  Główne przewiny to
sprowadzaniu STE do naiwnego darwinizmu, mieszanie mechanizmu, jakim jest
dobór naturalny, z teorią doboru naturalnego, teorii doboru naturalnego z
STE, rozumienie TDN jako "survival of the fittest".


No. I? Bo ja bym się zaraz rwał do wyciągania wniosków ...

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Apeiron serwis artystyczny
Witam
 Chciałbym poinformowac o powstaniu nowego  internetowego serwisu artystycznego
Apeiron (www.apeiron.art.pl), który powstał w celu umożliwienia publikacji i
konsolidacji twórczej myśli, a przede wszystkim promocji autorów. Serwis nie ma
charakteru komercyjnego, ja na tym nic nie zarabiam(poza, mam nadzieje, dobrymi
wrażeniami estetycznymi), a autorzy moga liczyć na promocję. Moim celem jest
stworzenie miejsca w internecie, gdzie nie będzie grafomańskich wierszy o
kolacjach przy świecach,  zachodów słońca, czy Bitwy pod Grunwaldem; miejsca
które stworzy witrualną atmosferę artystyczną. Serwis w formie jest "kostnicą
sztuki" czyli tradycyjnie pojmowanym muzeum z jego suchym klimatem i
bezpłodnoscią uczestnictwa dzieł w jego przestrzeni. W treści założeniem serwisu
jest stworzenie "lunaparku" sztuki (powiedzmy Moulin Rouge w Watykanie).
Lunaparku strachu przed obojętnoscia wobec rzeczywistosci, lunaparku jej
krytyki, lunaparku waszych mozliwości.

 Niezmiernie trudno jest mi  podzielić się entuzjazmem, to myslę jednak, iż
wkrótce udzieli się on wielu ciekawym twórcom.
Zapraszam do współpracy i promocji serwisu w środowiskach twórczych. Jestem
otwarty na wszelkie prozycje i uwagi. Nie chcę bowiem aby serwis był tylko mój,
chcę aby to miejsce żyło.
Poszukuję także  osób chętnych do współpracy:
- do newsów
- jako recenzentów tekstów(po wcześniejszym zapoznaniu się z twórczością
kandydata, aby uniknąć przypadkowych osób)
- jako autorów działów(obecnie jest jeden "ZłotyKącik"  Dominika Złotkowskiego.
Chciałbym dać ciekawym osobom możliwość prowadzenia swojego działu bez
ograniczeń, jednak w ramach działalności twórczej, a nie grafomańskiej paplaniny.)
- wszystkich innych z ciekawymi pomysłami i niemalejącym entuzjazmem

Parę słów o serwisie:
 Funkcjonowanie serwisu polega na publikowaniu  prac literackich i wizualnych
zaproponowanych przez autorów, a następnie ocenianych przez grupę recenzentów.
Teksty, które nie otrzymają akceptacji umieszczane są w koszu, dla prac
wizualnych nie przewiduje powstania kosza. Rodzaj pracy nie ma znaczenia,
pomimo, iż sa kategorie (proza, poezja, esej, obraz), to mile widziane są
recenzje, teksty filozoficzne, krytyki, fotografie, akwatinty, linoryty  itp.
każda prozycja będzie rozpatrzona, a tylko te, ktore najbardziej wyczerpują
możliwości i wrażliwość autora, będą publikowane.  Bardzo ciekawym elementem
serwisu jest "Powieść we fragmentach.", a mianowicie próba stworzenia
koherentnej treści przy współudziale uzytkowników serwisu. Ingerencja w treści w
tym dziale będzie minimalna, jednak forma otwarta(bez potrzeby rejstrowania się
itp.) wymaga pewnej "cenzury". Jezeli ta forma nie sprawdzi się, fragmenty
dopisywać będa mogli tylko użytkownicy, których prace zostały opublikowane w
serwisie.
Istnieje także mini forum dyskusyjne (TABLICA), na ktorym można rozprawiać li
tylko na tematy związane z profilem serwisu.
Dla nienasyconych swoja próznością będą "wyscigi artystyczne", pewnego rodzaju
konkursy, to jednak w przyszłości, stąd ranking autorów w serwisie.

Marzenia
 Kolejnym etapem chciałbym uczynić mozliwość nabicia kabzy autorów po przez
sprzedaż swoich prac zamieszczanych w serwisie(jakiś sklepik czy coś w tym stylu).
 Są też inne mało prawdopodobne, będę jednak sie starał je realizować.

Zapraszam
Adam Buczek
www.apeiron.art.pl

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Systemy uczące oparte na skojarzeniach


| bliskie (albo ta sama) konstrukcje.  o tym dokladnie pisal M. Minsky
| (znany publicysta, tworca zabawek cybernetycznych) w "Society of Minds",
| ksiazce reprezentujacej podejscie blizniacze podejsciu pana H i ladnie
| sie integrujacej z tegoz pomyslami.

"Society of Minds" stoi na polce razem z owym tworem Pana H. Polka
ma nalepke: "Trash".


no i swietnie, konsekwencja jest w gruncie rzeczy wazniejsza niz
prawdziwosc przekonan.
tylko skoro masz tak sprecyzowane poglady, to nie powinienes miec
problemow z ich uzasadnieniem, a na to wlasnie czekam.

np. modele, ktore proponuje Minsky, pomysly z kontstrukcjami
hierarchicznymi, odkrycie znaczenia metafory - to wszystko sa
fenomenalne pomysly, bardzo plodne.

uwazasz , ze to (i reszta krytykowanych rzeczy) to smiecie, dlatego, ze:

a)sa wtorne (zatem same pomysly nie sa smieciami)

b)sa zbyt ogolne (no ale czy mozna przejsc do szczegolow nie majac
ogolnej wizji?)

c)ida w zla strone (np. jawnosc reprezentacji u Minskiego gorzej
tlumaczy niektore zjawiska niz reprezentacje ukryte w modelach
koneksjonistycznych; albo vice versa)

d) nie zauwazyles tam _zadnych_ pomyslow / spostrzezen

no bo na razie wybrales:

e)autorzy maja zbyt znane nazwiska

f)te ksiazki nie sa wystarczajaco hermetyczne

ale ostatecznie chyba nie chcemy takich argumentow uzywac.


Dawno wyroslem z pogladu ze facet ma racje a jego slowa sa doniosle
tylko dlatego ze ma znane nazwisko.

A.L.


wyglada na to, ze dorosles do pogladu przeciwnego (nikt ze znanym
nazwiskiem nie moze miec racji), rownie nieuzasadnionego. zartuje
oczywiscie, ale zauwaz, ze nie podales zadnych negatywnych argumentow
przeciw H.


P.S. Jezeli mamy wymienaic dalej poglady, to proponuje abys przestal
machac rekami. Dlugosc eseju nie ma nic wspolnego z jego sila
przekonywania. A nawet wrecz przeciwnie. Patrz ksiazka Pana H.


mozliwe, ale mi nie chodzi o przekonywanie kogos, tylko o wymiane
pogladow wlasnie.
tym bardziej w ksiazce pana H. czego wlasciwie od niej oczekiwales? ze
do czego Cie przekona? bo o przekonaniu kogos do czegos moznaby mowic w
przypadku tekstow filozoficznych, i to takich, ktorych celem jest
pokazanie, ze jakas konkretna ontologia jest wlasciwa.
natomiast u H. mamy do czynienia z powaznym namyslem nad roznorakimi
problemami zwiazanymi z inteligencja i swiadomoscia, ktore owocuje
naprawde istotnymi spostrzezeniami.

w Godel Escher i Bach, np. wyciagnal prace rosyjskiego psychologa
Bongarda, dotad prawie nieznanego (moze sie myle, ale chyba nie) na
ktorych widac jak na dloni jak istotny jest problem kategoryzacji, i na
czym on dokladnie polega, po czym poddaje to glebokim analizom.

(to ten bonus, polecam wszystkim, ktorzy nie znaja! )

tu wstep:
http://www.cs.indiana.edu/~hfoundal/research.html

a tu mieso:
---http://www.cs.indiana.edu/~hfoundal/res/bps/bpidx.htm <-----

podaje te konkretne przyklady zebys mogl sie do tego jakos konkretnie
ustosunkowac, bo nie lubie machac rekami i staralem sie tego nie robic.

notabene te bongardy zasluguja chyba na odrebny watek.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Najważniejsze Pytania

Użytkownik Aazrane <aazr@poczta.onet.plw wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:TD5q4.14037$Q3.368@news.tpnet.pl...


Szanowni Ludzie!

Czy ktoś z Was wierzy w ogóle, że można odpowiedzieć na tak zwane
Najważniejsze Pytania Ludzkości?
| Żeby odpowiedzieć na najważniejsze pytanie ludzkości, najpierw trzeba by


znaleść to pytanie. Jestem raczej sceptykiem jeśli chodzi o istnienie
jednego najważniejszego pytania i jednej odpowiedzi. Sądze, że nawet, jeśli
postawisz właściwe pytanie to będzie więcej niż jedna odpowiedz. Punkt
widzenia, zależy od punktu siedzenia.

To znaczy, odpowiedzieć oczywiście


można - mam jednak na myśli odpowiedzi rzeczywiste.

| Jakie to są odpowiedzi rzeczywiste? Kto ustala kryteria rzeczywistości?
Otóż się składa, że ja, czyli Filip Maciuś (schizofrenik i elf)
odpowiedziałem na te pytania, i to na sposób, który jest całkiem
odkrywczy, być może ostateczny (więc może właśnie na to ludzkość
czekała przez tysiące lat).


glesn@free.net.pl - wal z tym bezpośrednio do mnie! Chętnie zapoznam się
z odpowiedziami ostatecznymi. Otwartość na nowe pomysły i ideie to jest to.

 Teraz chodzi mi o to, by ludzie się

dowiedzieli. Od mniej więcej tygodnia zacząłem swą filozofię
propagować. Robię różne rzeczy pod tym względem - m. in.
przesyłam wiadomość na tę grupę.

Jednak zanim podam adres mojej strony z filozofią, bądź załączę
przykładowy rozdział (nawiasem mówiąc, nie wiem, czy powyższe jest na
grupie dozwolone) chciałbym się czegoś dowiedzieć: czy kogoś w
ogóle to by interesowało? Czy ktoś wierzy w możliwość Odpowiedzi?
(kiedyś to w końcu musiało wyjść, nieprawdaż?)

Zwracam uwagę (nie żeby się chwalić, lecz może to będzie miało
dla Was jakieś znaczenie), że nie jestem takim całkiem niedzielnym
filozofem. Wprawdzie samouk i amator, wszelako jeden z moich tekstów
filozoficznych został przyjęty do publikacji przez pewien
anglojęzyczny żurnal filozofii. Gdy rzuciłem okiem na spis innych
autorów, to aż mną, prostaczkiem, wstrząsnęło - jeden w drugiego to
Profesor Filozofii na jakimś Uniwersytecie! Zostałem przyjęty w takie
towarzystwo! (Mam tu na myśli, że można brać mnie poważnie.)

| Szczerze powiedziawszy jestem jak święty Tomasz, który zobaczywszy Jezusa


zmartwychwstałego i tak nie uwierzył jak nie dotknął jego ran. Więc ta
końcówka jest bez większego znaczenia. Ja też mógłbym coś takiego napisać!

Z góry dziękuję za jakiś odzew
Aazrane (Filip Maciuś)

SIE! MA! Grzesiek


Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Zakazane prądy w filozofii
In article <cigpue$o3@nemesis.news.tpi.pl,
 Piotr Karwowski <piotrkarwow@NO.SPAM.spymac.comwrote:


Właśnie. Jedyne, co mnie przekonuje to podział wyznaczony
pragmatyczno-instytucjonalnie: teksty filozoficzne to te,
które są na listach lektur na wydziałach filozoficznych.


To żadne kryterium.  Przede wszystkim, ci którzy tworzą takie spisy sami
muszą mieć jakieś kryterium kwalifikacji, inne niż to, że takie dzieło
już do spisu należy. Inaczej tworzenie takich spisów byłoby tylko
powielaniem jakiegoś spisu pierwotnego, który musiałby chyba powstać w
wyniku jakiejś iluminacji. W związku z tym, po pierwsze nie wszystko co
zostało z zakresu filozofii napisane znajduje się w takich spisach.
Chyba nie chcesz wykluczyć całej reszty.  Po drugie na różnych
wydziałach filozoficznych na świecie te spisy są różne.
Ponadto na wydziałach filozoficznych wykładane są różne przedmoty i są
różne typy zajęć. Kryteria doboru lektur z tych przedmiotów i na te
zajęcia mogą być różne.  Np. lektury na zajęcia z historii filozofii
mogą zawierać po pierwsze -- działa z historii filozofii, a nie
filozofii sensu stricto, a ponadto mogą tam też być dzieła, których
wartość dziś jest wyłącznie historyczna i których, gdybyśmy o tej
wartości nie wiedzieli, żadną miarą do zakresu filozofii byśmy nie
włączyli. Nadto w skład lektur np. na seminarium z etyki mogą wchodzić
dzieła literackie, ilustrujące jakieś problemy moralne lub np. teksty
religijne; studiujący filozofię nauki mogą czytać w ramach lektury
teksty ściśle naukowe; na zajęciach z estetyki można studiować dzieła
literackie lub np. prace z historii sztuki.


| Najprościej wskazać tp przez przypadki paradygmatyczne. Metafizyka
| Arystotelesa to dzieło filozoficzne, Iliada to literatura.  Rozprawa o
| metodzie to filozofia, Gargantua i Pantagruel to literatura, Tractatus
| Logico-Philosophicus to filozofia, Lord Jim to literatura.

Zarówno Rozprawa jak i Traktat to kawał świetnej literatury
(pięknej).


Owszem, nie są pozbawione wartości literackich. Jednak nie dlatego są
zwykle czytane. Ani Rozprawy o metodzie, ani Traktatu nie nazwałbym
typowym, paradygmatycznym dziełem literackim, tak jak jest nim np.
Trylogia.


Fenomenologia ducha jest znakomitą powieścią
detektywistyczną.


Wybacz, według mnie to zła filozofia i zła literatura.   I jedynym
uzasadnieniem, tego, że Hegel znajduje się w wykazie literatury na
wydziałach filozoficznych jest jego historyczne znaczenie.


| Oczywiście są liczne przypadki nietypowe, o których można powiedzieć, że
| pod takimi  to a takim względami zaliczyć je możean do filozofii, a
| takimi to a takimi do literatury pięknej.

Pojęcia filozoficzne są "tylko" "martwymi" metaforami.


A tego, to już zupełnie nie rozumiem.

Władysław

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: O czytaniu książek.
W kilku postach pisałem, że część dyskutantów za mało czyta, w innym, z
ironią, że miarą wielkości filozofa jest między innymi liczba przeczytanych
książek. Wbrew pozorom, to nie jest sprzeczność.

Jeśli chce się dyskutować o filozofii, trzeba dysponować pewnym zasobem
przeczytanych dzieł filozoficznych i opracowań. Ale jestem zdecydowanie
przeciwny postawie, gdzie w czasie rozmów cytuje się bezustannie
przeczytane dzieła lub, co gorsza, odsyła się do nich. Lektura książek
filozoficznych nie służy bowiem, moim zdaniem, do tego, by stworzyć sobie
bazę do cytowania i odsyłania. Jest to cecha umysłów stosunkowo
prymitywnych, które chcą się wykazać, ile to książek przeczytały, które
mają w miarę rozległą wiedzę, ale nie potrafią jej uporządkować,
usystematyzować. Niestety lub na szczęście, zdolność do uprawiania
filozofii nie jest wprost zależna od liczby przeczytanych książek. Cóż z
tego, że ktoś odeśle mnie do jakiegoś filozoficznego autorytetu, dowodząc,
że nie mam racji w danej kwestii. Jeśli będę miał ochotę, znajdę drugi
autorytet, o przeciwstawnych poglądach. Taka licytacja lekturami to wyraz
jakiegoś kompleksu i niedowartościowania. Bo czemu ma służyć podpieranie
się autorytetami?

Uważam, że w miarę zaawansowany miłośnik filozofii ma na tyle przyswojony
kanon lektur, że wnioski płynące z czytania są wtopione w jego
światopogląd, są połączone w jedno, nie stanowią zaś eklektycznego zlepku
urywków książek. Czerpiąc z przeczytanych książek, tworzy on własne
stanowisko, które może zawierać elementy rozmaitych systemów
filozoficznych, ale nie jest z nimi tożsame.

Oczywiście inaczej należy traktować przytaczanie fragmentów tekstów
filozoficznych jako tematu do dyskusji - to, moim zdaniem, ma sens, stanowi
często dobry punkt wyjścia.

Z problemem wykorzystywania przeczytanych książek w dyskusjach wiąże się
jeszcze jeden - czy lepiej w miarę dobrze znać większość filozoficznych
stanowisk, badać je równolegle, czy też skupić się na pewnym, określonym
nurcie i drążyć ten kierunek. Osobiście uważam drugie rozwiązanie za
lepsze, a to dlatego, że wymusza ono na filozofującej osobie wybranie
określonego kierunku, przybranie pewnej postawy, samookreślenie i
wyrobienie sobie własnego zdania.

Tymczasem u osób, które nie mają jakiegoś szczególnego kierunku
filozoficznych zainteresowań, można wyczuć pewne "ślizganie się" po
omawianych kwestiach, doraźność postaw. Znają one jako tako opinie różnych
filozofów w danych kwestiach, ale brak im własnego zdania.

Ale z tym także ostrożnie - bezkrytyczne zapatrzenie w jedną filozoficzną
szkołe może rodzić zwykły dogmatyzm, zawężać światopogląd. Trudno wskazać
tu granice, reguły; i bardzo dobrze, bo to czyni filozofię ciekawszą.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku




Strona 2 z 3 • Znaleziono 149 postów • 1, 2, 3  

Powered by WordPress dla [tu i tam]. Design by Free WordPress Themes.