Filozofia sztuki

Widzisz posty znalezione dla hasła: Filozofia sztuki





Temat: Talent, genialnosc,...

Użytkownik lukasz baran <a@kki.net.plw wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:eQmb4.6716$N3.147@news.tpnet.pl...

Witam wszystkich i juz w pierwszym zdaniu uprzedzam, iz ponizszy post nic
nie wyjasnia, jest tylko postawionym pytaniem. Mam nadzieje, ze to, o czym
jest ten post, ociera sie choc troche o filozofie, chociazby o filozofie
sztuki....

"Czyz geniusz prawdziwy nie zaczyna sie jednak, prawie zawsze od
nasladowania genialnosci?"
Witold Gombrowicz "Dziennik"

Chcialbym poddac pod dyskusje kwestie istnienia czegos, co potocznie
okreslamy pojeciem: 'talent'.
Otoz, na drodze przemyslen doszedlem do wniosku, iz taka rzecz, jak
talent,
nie istnieje.
Potoczne doswiadczenie: Gdy wyobrazamy sobie takiego np. Sienkiewicza przy
pracy, tworzacego wielkie dziela polskiej literatury (to, czy utwory
Sienkiewicza byly wielkie, nie jest przedmiotem dyskusji; jesli Twoim
zdaniem nie byly, to wstaw tutaj sobie  nazwisko tworcy, ktorego dziela
uwazasz za wielkie), przychodzi nam na mysl, ze ow Sienkiewicz pisze
uzywajac "czegos-takiego", co nazywa sie talent... wlasciwie to nie
Sienkiewicz pisze, tylko talent Sienkiewicza. Sienkiewicz jest tylko
mechanizmem zapisujacym, to co talent Sienkiewicza wymysla......
A mnie sie wydaje, ze wspomniany pisarz (i _wszyscy inni_) pisze,
uzywajac,
tylko i wylacznie, wlasnej inteligencji, lepszej znajomosci technik
pisarskich, wkladajac to maksymalnie duzo pracy i serca.
A moze to nie tak? Moze jednak taki Sienkiewicz posiadal cos pozwalalo mu
wybierac lepsze rozwiazania
w tworzonych utworach, konstruowac lepsze pointy, etc. ????
Czy ludzie, okreslani mianem wybitnych tworcow, urodzili sie utalentowani?
A
moze na poczatku byli zwyklymi ludzmi, ktorzy jednak wiedzieli jak sie
zmieniac by zostac kims lepszym, kims bardziej "wybitnym".
Co wy sadzicie? Czy ci wszyscy pisarze, chociazby Dante, Shakespeare,
Joyce,
Proust, , ktorzy stworzyli przelomowe dziela posiadali wrodzony talent,
czy
tez doszli do niego wskutek nieustannego samodoskonalenia, usuwania ze
swoich okreslonych niepozadanych cech, az wreszcie stali sie prawdziwymi
artystami.

Przepraszam, ze odwoluje sie do literatury, majac na mysli sztuke w ogole,
ale tylko na gruncie literatury czuje sie w miare pewnie :)

--

   lukasz baran
  a@kki.net.pl


Sam praca, wysilek wkladany na drodze ku doskonaleniu dziela, czy wogole
stworzenia dziela nie wystarczy. Jak sadze podobny mechanizm mozna
zaobserwowac na gruncie filozofi. Jest wielu ludzi z ambicjami
filozoficznymi, bardzo pracowitych (sam znam kilku) którzy pomimo duzego
nakladu pracy nic ciekawgo nie sa w stanie stworzyc (patrz wiekszosc
pracownikow katedr i instytutow filozofii).
Bez talentu, nie mozna prowadzic zadnej tworczej dzialalnosci. Oczywiście
bez pracy i szlifowania talentu sie nie obedzie. No dobra koncze bo zaczynam
pisac truizmy..

Kratylos

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Talent, genialnosc,...


Witam wszystkich i juz w pierwszym zdaniu uprzedzam, iz ponizszy post nic
nie wyjasnia, jest tylko postawionym pytaniem. Mam nadzieje, ze to, o czym
jest ten post, ociera sie choc troche o filozofie, chociazby o filozofie
sztuki....

"Czyz geniusz prawdziwy nie zaczyna sie jednak, prawie zawsze od
nasladowania genialnosci?"
Witold Gombrowicz "Dziennik"

Chcialbym poddac pod dyskusje kwestie istnienia czegos, co potocznie
okreslamy pojeciem: 'talent'.
Otoz, na drodze przemyslen doszedlem do wniosku, iz taka rzecz, jak
talent,
nie istnieje.
Potoczne doswiadczenie: Gdy wyobrazamy sobie takiego np. Sienkiewicza przy
pracy, tworzacego wielkie dziela polskiej literatury (to, czy utwory
Sienkiewicza byly wielkie, nie jest przedmiotem dyskusji; jesli Twoim
zdaniem nie byly, to wstaw tutaj sobie  nazwisko tworcy, ktorego dziela
uwazasz za wielkie), przychodzi nam na mysl, ze ow Sienkiewicz pisze
uzywajac "czegos-takiego", co nazywa sie talent... wlasciwie to nie
Sienkiewicz pisze, tylko talent Sienkiewicza. Sienkiewicz jest tylko
mechanizmem zapisujacym, to co talent Sienkiewicza wymysla......
A mnie sie wydaje, ze wspomniany pisarz (i _wszyscy inni_) pisze,
uzywajac,
tylko i wylacznie, wlasnej inteligencji, lepszej znajomosci technik
pisarskich, wkladajac to maksymalnie duzo pracy i serca.


Tak wlasciwie to, wedlug mnie, to swoiste otwarcie pisarza czyni utwor
wartosciowym, to specyficzne uzewnetrznienie tego co drzemie w kazdej
jednostce, uzewnetrznienie Wiary...wszystko co wartosciowe drzemie w Nas,
problemem jest tylko do tego dotrzec...problemem jest nauczyc sie
wykorzystywac chwile wznioslosci, chwile gdy tak bardzo czujesz Swoje
Ja...gdy czujesz Samotnosc, Samotnosc bedaca wynikiem wyzwolenia sie od
wszelkich umow spolecznych, od dogmatow, od kompromisu ze Swiatem sztucznych
przedmiotow...gdy Czlowiek ma na tyle sil by sie temu przeciwstawic, by
Siebie przeciwstawic uogolnieniu swojego Ja...to to jest genialnosc, to to
jest unaocznianie talentu...


A moze to nie tak? Moze jednak taki Sienkiewicz posiadal cos pozwalalo mu
wybierac lepsze rozwiazania
w tworzonych utworach, konstruowac lepsze pointy, etc. ????
Czy ludzie, okreslani mianem wybitnych tworcow, urodzili sie utalentowani?
A
moze na poczatku byli zwyklymi ludzmi, ktorzy jednak wiedzieli jak sie
zmieniac by zostac kims lepszym, kims bardziej "wybitnym".
Co wy sadzicie? Czy ci wszyscy pisarze, chociazby Dante, Shakespeare,
Joyce,
Proust, , ktorzy stworzyli przelomowe dziela posiadali wrodzony talent,
czy
tez doszli do niego wskutek nieustannego samodoskonalenia, usuwania ze
swoich okreslonych niepozadanych cech, az wreszcie stali sie prawdziwymi
artystami.


Wiesz co mi się wydaje, że oni poprostu w zdarzenia ktore opisywali wplatali
Swiadoma Osobe, wplatali Siebie...


Przepraszam, ze odwoluje sie do literatury, majac na mysli sztuke w ogole,
ale tylko na gruncie literatury czuje sie w miare pewnie :)

--

   lukasz baran
  a@kki.net.pl


"o tym na czym naprawdę mi zależy nie powstanie żadna z moich ksiąg"
PLATO

Z poważaniem Sebol
plato@poczta.onet.pl
http://free.polbox.pl/k/klopos

Nieoficjalna gazeta filozoficzna
http://www.tpdada.art.pl/theta/ifis/

---------------- [POLBOX - REKLAMA] ------------------
 10 000 zl INWESTUJESZ WIRTUALNIE WYGRYWASZ REALNIE
w internetowej symulacji inwestowania www.pieniadz.pl
------------------------------------------------------

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Talent, genialnosc,...

Użytkownik optymistka <a_gade@pro.onet.plw wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:855ksq$si@sunsite.icm.edu.pl...


Użytkownik lukasz baran <a@kki.net.plw wiadomości do grup
dyskusyjnych
napisał:eQmb4.6716$N3.147@news.tpnet.pl...

| Witam wszystkich i juz w pierwszym zdaniu uprzedzam, iz ponizszy post
nic
| nie wyjasnia, jest tylko postawionym pytaniem. Mam nadzieje, ze to, o
czym
| jest ten post, ociera sie choc troche o filozofie, chociazby o filozofie
| sztuki....

| "Czyz geniusz prawdziwy nie zaczyna sie jednak, prawie zawsze od
| nasladowania genialnosci?"
| Witold Gombrowicz "Dziennik"

| Chcialbym poddac pod dyskusje kwestie istnienia czegos, co potocznie
| okreslamy pojeciem: 'talent'.
| Otoz, na drodze przemyslen doszedlem do wniosku, iz taka rzecz, jak
talent,
| nie istnieje.
| Potoczne doswiadczenie: Gdy wyobrazamy sobie takiego np. Sienkiewicza
przy
| pracy, tworzacego wielkie dziela polskiej literatury (to, czy utwory
| Sienkiewicza byly wielkie, nie jest przedmiotem dyskusji; jesli Twoim
| zdaniem nie byly, to wstaw tutaj sobie  nazwisko tworcy, ktorego dziela
| uwazasz za wielkie), przychodzi nam na mysl, ze ow Sienkiewicz pisze
| uzywajac "czegos-takiego", co nazywa sie talent... wlasciwie to nie
| Sienkiewicz pisze, tylko talent Sienkiewicza. Sienkiewicz jest tylko
| mechanizmem zapisujacym, to co talent Sienkiewicza wymysla......
| A mnie sie wydaje, ze wspomniany pisarz (i _wszyscy inni_) pisze,
uzywajac,
| tylko i wylacznie, wlasnej inteligencji, lepszej znajomosci technik
| pisarskich, wkladajac to maksymalnie duzo pracy i serca.
| A moze to nie tak? Moze jednak taki Sienkiewicz posiadal cos pozwalalo
mu
| wybierac lepsze rozwiazania
| w tworzonych utworach, konstruowac lepsze pointy, etc. ????
| Czy ludzie, okreslani mianem wybitnych tworcow, urodzili sie
utalentowani?
A
| moze na poczatku byli zwyklymi ludzmi, ktorzy jednak wiedzieli jak sie
| zmieniac by zostac kims lepszym, kims bardziej "wybitnym".
| Co wy sadzicie? Czy ci wszyscy pisarze, chociazby Dante, Shakespeare,
Joyce,
| Proust, , ktorzy stworzyli przelomowe dziela posiadali wrodzony talent,
czy
| tez doszli do niego wskutek nieustannego samodoskonalenia, usuwania ze
| swoich okreslonych niepozadanych cech, az wreszcie stali sie prawdziwymi
| artystami.

| Przepraszam, ze odwoluje sie do literatury, majac na mysli sztuke w
ogole,
| ale tylko na gruncie literatury czuje sie w miare pewnie :)

| --

|    lukasz baran
|   a@kki.net.pl

| a czy taki Mozart ktory w wieku kilku lat juz tworzyl wlasne dziela mogl
miec swiadomosc , ze musi pewne rzeczy pozmieniac(udoskonalic) zeby zostal
nazwany geniuszem.Jezeli uznamy , ze nie ma czegos takiego jak talent to
kazdy czlowiek inteligentny powinien byc geniuszem.Wystarczy wyeliminowac
kilka cech negatywnych , kilka udoskonalic i geniusz gotowy.Moim zdanie
zeby
byc geniuszem potrzebny jest talent ogolnie.Jednak kazde wielkie dzielo
bylo
tworzone pod natchnieniem.Natchnienia chyba nie da sie wypracowac.Z innego
punktu widzenia czlowiek , ktory kompletnie nie potrafi malowac na pewno
nie
bedzie w stanie stworzyc genialnego obrazu ,musi to byc czlowiek obdarzony
talentem.
| Pozdrawiam A.


owszem zgadzam sie, ale czy nie jest tak, ze wielu ludzi pisarzy zaczynalo
od zera, tzn ich debiutanckie, pierwsze utwory nie wskazywaly, ze pewnego
dnia popelnia wielkie dzielo?
mi bardziej chodzilo o kwestie czy przecietnie inteligentna, ale
zdeterminowana jednostka moze stworzyc cos genialnego bedaca efektem jej
pracy?

co wobec tego jest natchnienie???

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Czy warto dziś studiować fizykę????


| Wśród humanistów mamy np:
| 1) filologów, czyli tych, którzy badali i starali się przekazać
| współczesnym myśl humanistyczną zawartą tak w dorobku filozoficznym,
| jak i literackim starożytności. Zajmowali się więc wytworami
| człowieka, jego literaturą, filozofią, sztuką, umiejętnościami
| praktycznymi.                                  ^^^^^^^^^^^^^^^
  ^^^^^^^^^^^^


to akurat był wybrany cytat z : http://wiem.onet.pl/wiem/002d84.html
jak tak Cię to razi, napisz do ludzi odpowiedzialnych za tę stronę.


Bzdura.
Umiejetnosci praktyczne to rzemioslo i inzynieria, nie filologia.


Za umiejętność praktyczną uważam np. napisanie dobrego tekstu, taką
umiejętność
ceni się np. w dziennikarstwie i jest to umiejętność stricte praktyczna, a
nie teoretyczna!


| 2)psychologów
| 3)teologów
A teologowie przypadkiem nie zaliczaja sie do wymienionej wczesniej
kategorii "tych, ktorzy (...) zajmowali sie (...) filozofia"?!


Właśnie tutaj dowiodłeś, że nie masz bladego pojęcia o czym mówisz.
Chyba już w czasie szkoły średniej przestałeś uważać na lekcjach
historii, czy języka polskiego.
Gdybyś chociaż raz w życiu dobrze posłuchał wykładu z filozofii, lub gdyby
chociaż trochę Cię to interesowało, wiedziałbyś,
że "rasowa" filozofia nie ma nic wspólnego z teologią, a wręcz często
dowodzi,
że nie można wnioskować na podstawie prawd objawionych.
Prościej można ująć to w ten sposób, że pierwsi (antyczni) filozofowie nie
przyjmowali aksjomatów "na wiarę".
Nie leży to w mojej gestii, aby Ci to _tutaj_ na siłę udowadniać, jak chcesz
to zajrzyj czasem do
biblioteki, na _odpowiednią_ półkę.

Jeśli już jesteśmy przy dawaniu dobrych rad, to moja rada:
Zanim zabierzesz głos zapoznaj się choćby z podstawami tematu
na jaki zabierasz głos.


| 4)ludzi zasłużonych nauce


Tak, ludzi zasłużonych nauce.
np: Leonardo da Vinci, Kopernik, Galileusz...


Buhahahahahah!!!! O malo nie oplulem monitora.
Dobrze ze juz mi sie herbata skonczyla.


Daruj sobie szczegóły...


Ludzi zasluzonych nauce. Co za glupota!
Czyli biochemik, zasluzony wynajdywaniu bojowych srodkow
trujacych - automatycznie jest humanista???


To już Ty powiedziałeś...


Znaczy - filolog nie zaznajomiony z podstawami wyzszej matematyki


?????jakiej wyższej matematyki?????
Pisanie poprawnie, to chyba nie jest jakaś kosmicznie trudna umiejętnośc
dana tylko geniuszom.
To umijejętność, której uczą w _szkole_podstawowej_ i którą nabywa sie
poprzez czytanie
książek.

Człowieku, czytaj uważnie teksty.
Widać, masz spore problemy ze zrozumieniem czytanego tekstu i
wyciągasz na jego podstawie "naciągane"(bzdurne) wnioski
Nazywa się to dzisiaj wtórnym analfabetyzmem, nie martw sie nie jesteś
sam...
jest was coraz więcej.

Monika.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: * _ Pacyfizm czy tez moze...Anty-amerykanizm _ *
Gość portalu: Zuni napisał(a):

> W moim wypadku i pacyfizm i antyamerykanizm , do ktorego bezwstydnie i od
razu
> sie przyznaje ma zrodlo w wyznawanym przeze mnie swiatopogladzie.Jestem
> agnostykiem i zawsze sklanialem sie ku autentycznej lewicy z jej pogladem na
> swiat ,wizja niezaleznej i wladnej mowic w swoim imieniu osoby ludzkiej,
> zespolem wartosci , swietna literatura spoleczna , filozofia ,sztuka , ktorej
> najlepsze dziela w ostatnich 200 latach zostaly napisane , skomponowane ,
> namalowane , wyrzezbione ale i sfilmowane przede wzsystkim przez osoby
zwiazane z tym pradem umyslowym.
> Ameryka ze swoja brutalna , plytka , retoryka niepelnosprawnego spolecznie
> psychopaty ,takaz "kultura", ze swoja polityka przemocy ekonomicznej ,
> politycznej i militarnej jest antyteza Europy z jej sklonnoscia do
> analizy ,daznoscia do dialogu a za nim do kompromisu ,ktory wreszcie moze
> skutkowac konsensusem.
..
::::::
Zuni,
zdaje sobie sprawe z tego, ze najwieksza kultura to Krakow ale nie przesadzajmy
z ta amerykanska urawnilawka. Tu masz zarowno kulture masowa, i tej widzisz
najwiecej, oraz kulture elitarna - tej nie widzisz.
..
Ponadto mnie nie chodzilo o ten rodzaj "anty-amerykanizmu" do ktorego Ty sie
przyznajesz, i ktorym sie szczycisz. Mnie idzie o anty-amerykanizm oparty na
przeslankach natury politycznej.
Podsumowujac, Twoj pacyfizm wydaje sie byc jak najbardziej chrzescijanska
postawa i nie jest to jakis zakamuflowany anty-amerykanizm (wg. mojej
definicji:)
Dzieki za interesujacy przekaz,
Z Powazaniem
K.P.
..
..
..
> Podoba mi sie syta i laicka Europa , nie zas chamska ,
> chlopska ,zindoktrynowana religijnie(by nie powiedziec do cna zidiociala na
> skutek tzw.czwartej fali ruchow reformacyjnych w amerykanskim protestantyzmie)
> Ameryka.
> Oto przed niedawnym czasem przygotowujacy jakas wizyte na wysokim szczeblu
> oficjele amerykanscy , spostrzeglwszy , ze w jednym z budynkow ,w jakim mialy
> sie toczyc rozmowy jest duzo kotow , indagowali gospodarzy , czy posrod tej
> zgrai fellicidae nie ma kota rasy kaliko , bowiem gdyby taki sie posrod
stadka
> znalazl nalezaloby odprawic egzorcyzmy ...powod??Kaliko jest znakiem
obecnosci
> szatana!!!AUTENTYCZNE!!!JESLI KTO Z WAS WATPI POSZUKAM NAMIAROW NA OPISUJACY
TE
>
> KURIOZALNE WYPADKI ARTYKUL!
> Jestem przeciw wojnie traktowanej jako w pelni uprawnione i uzasadnione
> narzedzie sluzace ksztaltowaniu polityki miedzypanstwowej , ekonomicznej ,
> finansowej , czy miedzykulturowej.
> Jestem jej przeciwny tak jak przeciwny jestem karze smierci czyli zabojstwu
> sankcjonowanemu "prawem",czy rasizmowi jako uzurpacji nie majacej nic
wspolnego
>
> z rzeczywistoscia spoleczna , psychologiczna , kulturowa etc.
> Jestem przeciwny ekspresywnemu artykulowaniu "poczucia misji dziejowej" czego
> nagminnie dopuszcza sie Ameryka ,tak
> zreszta jak i kazdej nadwartosciowej idei.
> Pewien poeta napisal byl kiedys(cytuje z pamieci wiec moge tekst
> nieco"nadwyrezyc") :
>
> ..ze niewidzialnego jest wiecej
> wiec czy wieksze jest niewidzialne?
>
> dla tej watpliwosci
> dzis w polu
> mlodzi mezczyzni dojzewali szybko
> kazdy z mieczem
> w czyims brzuchu ..."
>
> Zuni.
>
>
>
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Bogu nie robi się zdjęć
Krótko...
... postaram się odpisać, gdyż jako człowiek chronicznie zmęczony nie chciałbym
urażać rozwlekłym bełkotem rozmówcy, któremu należy się przecież szacunek
przytomnej wypowiedzi.

Pozwolisz zatem, że swoim zwyczajem opatrzę komentarzem co ciekawsze fragmenty
Twojego wywodu, za ewidentny czego przejaw niezaangażowania (kurczę, brakuje mi
słów) przepraszam.

> Hipoteza której nie daje się obalić mimo takich testów (a więc
> wykazuje zgodność założeń z obserwowanymi wynikami), staje się "obowiązującą"
> teorią.

No od hipotezy do "teorii" to zdaje mi się dużo wyboistsza jest droga.

Poza tym piszesz wcześniej o snuciu hipotez z przesłanek i nad przesłankami
chciałbym się chwilę zatrzymać.

Czym jest przesłanka? Dla roztrząsającego dane zagadnienie naukowca to po
prostu rzecz oczywista, coś tak naturalnego, że nie ma się nad czym
zastanawiać. To "jest tak, że...". Przesłanka oczywiście może stanowić wynik
jakiegoś wcześniejszego naukowego ustalenia, i tym samym spełniać naukowe
rygory poprawności. Ale koniec końców (i to o wiele szybciej, niż można by
sobie tego życzyć) dociekając źródeł przesłanek wyjdzie się poza domenę nauki i
stanie się w dzikim polu, gdzie wzorcowy naukowiec bezradnie rozłoży ręce, albo
zacznie wypowiadać się nieco mniej profesjonalnie.

I to nie wiem, czy nie najpoważniejsza słabość nauki jako sposobu oglądu
rzeczywistości (a więc jej poznania). Sama w sobie jest bowiem wycinkowym jej
studiowaniem, w ideale swym rzetelnym, skrupulatnym oraz bezstronnym, ale
jednak wycinkowym. Pokusić się można nawet o stwierdzenie, że w gruncie rzeczy
nauka to zbiór metod, technik i dobrych praktyk podchodzenia do pewnych
zagadnień. Wszystko to, co próbuje objąć świat nieco szerzej niż poszczególna
naukowa teoria, szybko wykracza poza samej nauki ramy, a wkracza w dziedzinę
filozofii, sztuki, no i nie wiem, może ...religii...?

Cóż bowiem doniosłego o tym, jak jest powie nam nieskończenie mnogi zbiór
ustaleń na temat kaczek bliźniaczych i tym podobnych problematów, jeśli nie
zepnie się ich jakokąkolwiek postacią metarefleksji, myśli już zgoła
pozanaukowej? Cóż najwybitniejszy zoolog uczyni postawiony w obliczu śmierci
swojej żony, zamóżpójścia córki, narodzin wnuka i własnej postępującej
starości? Takie jest życie. I najskupulatniejsza nawet analiza mechanizmów
zapłodnienia bielinka kapustnika sama w sobie nie objawi nikomu istoty narodzin.

Jak więc taka nauka ma dostarczyć niezainteresowanemu zupełnie skądinąd
pasjonującymi kwestiami fizyki kwantowej człowiekowi prawdy na temat siebie i
swojego miejsca w całym tym otaczającym zgiełku? Owszem, rozważny bibliotekarz
skierować może go do działu innych nauk, lecz czy nie odnosicie wrażenia, że im
dalej od spraw tyczących się przyrody nieożywionej, tym dalej od żelaznych
zasad nauki? Astofizyk pewnie zakrzyknąłby przerażony "Co to jest?!?!" gdyby
zapoznał się z podręcznikiem metodologii nauk społecznych.

> tylko myslenie naukowe daje obiektywne, uzgadnialne
> wyniki.

I owszem. Na mocy samej nauki definicji. Tylko co dalej z tymi wynikami? Jaką
prawdę (że posłużę się Twoim terminem) nagie fakty nam odkrywają?

> Eksperyment czy obserwacje mozna powtórzyć.

Przy nie tak znowu oczywistym założeniu, że odtworzyć można maksymalnie podobne
eksperymentu warunki. A przecież nic dwa razy się nie zdarza. Prawda?

> tymczasem nie da sie zaproponowac podobnego testu np. czy prawdziwą wiarą
> jest islam czy chrześcijaństwo. Przy założeniu że księgi objawione są
prawdziwe,
> proponuje sie podobne testy w obrebie jednej religii - np. spór miedzy
arianami
> a trynitarzami probowano rozstrzygnąć opierając się o zapisy w Biblii.

Nie wiem czemu testowanie prawdziwości wszystkiego miałoby być jakimkolwiek
rozstrzygnięciem.

Podchodzenie do problematyki wiary za pomocą testu prawdy jednego tekstu
religijnego wobec drugiego jest niecawo naiwne. No chyba religia nie zasadza
się na teologicznych sporach? Świadczyć by to mogło o tym, że jej istota polega
na istnieniu kilku, konforntacyjnie wobec siebie nastawionych wyznań. Tymczasem
istnieją przejawy życia duchowego u ludów izolowanych od grup innej konfesji.
No więc?

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Efekt cieplarniany
Absolwent Bednarskiej
Cóż, artykuł rocznicowy, czyli odrobinę przesłodzony. Zwłaszcza, jeśli spojrzeć na realia panujące obecnie w szkołach społecznych. Niesłuszne jest też wrzucanie wszystkich tych szkół do jednego worka, bo wśród nich istnieje wiele takich, które korzystając z dobrej marki kilku wybitnych liceów (takich jak Bednarska), sprowadzają się do zasady "płacę i wymagam". W takich szkołach bogaci tatusiowie kupują sobie za duże pieniądze święty spokój od sprawiającego problemy dziecka.
Te pierwsze szkoły społeczne odpowiadają jednak opisowi zawartemu w artykule. Pamiętam dokładnie swoje zdziwienie, gdy na pierwszym roku studiów (elitarny wydział uczelni artystycznej) odkryłem, że ludzie wokół mnie nie są w stanie podjąć dyskusji z wykładowcą, nawet wtedy, gdy ten wciska im ewidentne bzdury. Pamiętam przerażenie na twarzach moich wykładowców, którzy nagle musieli udowodnić, że potrafią dyskutować i bronić swoich racji (ich też nikt tego nie uczył), a nie tylko zasłaniać się autorytetem katedry.
Bednarska dała mi przygotowanie z przedmiotów humanistycznych na poziomie tak wysokim, że później kursy uniwersyteckie tych przedmiotów zaliczałem eksternistycznie bez konieczności zaglądania do podręczników. Historia sztuki, filozofia, literatura... największy ćwok z mojej klasy ma na te tematy wiedzę większą niż niejeden student tych fakultetów. Moich kolegów, którzy poszli na prawo, SGH i inne "karierotwórcze" wydziały, spotykam regularnie w teatrze, w operze, na pokazach festiwali ambitnego kina, i wiem, że mają oni w sobie taką humanitarną wrażliwość, która nie pozwoli im stać się bezwzględnymi szefami, cynicznymi politykami czy skorumpowanymi sędziami. Mogę ufać w ich elementarną przyzwoitość i ciekawość świata, w ich szerokie horyzonty intelektualne i elitaryzm definiowany nie według statusu materialnego, ale według siły intelektu.
Wiele się niestety zmieniło. Bednarska powoli się komercjalizuje. Coraz więcej w niej uczniów i rodziców, których do tej szkoły przyciągnął jej "brand", a nie głoszone przez nią wartości. Negatywny wpływ na szkoły społeczne musiała także mieć nowa matura, która wymaga o wiele dalej posuniętej uniformizacji, opanowywania "zamkniętego" zasobu wiedzy, w przeciwieństwie do podejścia otwartego, holistycznego, którego propagatorem był choćby wymieniony w artykule Cezary Geroń.
No ale z drugiej strony pamiętam, jak pierwsze, pionierskie pokolenie absolwentów Bednarskiej kręciło nosem na nas, pokolenie drugie, mówiąc że "za ich czasów to dopiero było..."
To prawda, że mamy problemy adaptacyjne. To prawda, że cierpimy na wzmożony Weltschmerz. To prawda, że wychowano nas na kosmopolitów. Ale jest nas coraz więcej, jesteśmy aktywni i dzięki nam i nam podobnym Polska może powoli zmieniać się w miejsce przyjazne. Gdybyśmy to my mogli wyznaczać standardy społecznego współżycia, problem "wrednych szefów" sam by się rozwiązał. Może to utopia, ale wierzę, że Polska powoli zmierza właśnie w tym kierunku. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Książki dla półgłówków?
cd.
Zresztą brak jasnych kryteriów, procedur weryfikacyjnych w "naukach" humanistycznych pozwala na funkcjonowanie w niej masy intelektualnych hochsztaplerów, których ciężko zdemaskować bo mętne wywody okraszone specjalistycznym żargonem wystarczają jako pozór uczoności.
Więc cwaniaczek który para się takim pseudointelektualnym procederem może z powodzeniem liczyć na amatorów swej twórczości. Bredzić równie bezkarnie nie sposób na gruncie nauk ścisłych. Nie znaczy to, że ludzie nauki nie są obarczeni skazą w myśleniu kiedy wykraczając w swej refleksji poza specjalistyczny zakres dziedziny którą się zajmują, próbując opisać rzeczywistość człowieka. Jednak uproszczenia jakim hołdują, irracjonalne uprzedzenia jakie miewają, wynikają raczej z prób "adaptacji" wyników nauki (nauki w sensie nauk ścisłych a więc weryfikowalnych) do obrazu świata, który wykracza poza jej teren i z tej racji przynależy do spekulacji filozoficznej.
Pomijając to co powyżej, czyli ucieczkę pod skrzyda "nieoznaczoności" humanizmu, łatwiej myślę zrozumieć skąd atencja dla literatury jeśli zrozumie się czym ona jest w odróżnieniu od nauki.
W tym celu konieczna wydaje mi się uwaga, że przeciwstawianie filozofii ("tu literatura tam matematyka i filozofia", tak w któryms poście agni_me to przedstawiła), jest nietrafione. Twórca kultury zakłada jakiś sposób rozumienia świata, ten sposób jest jego filozofią i w tej przestrzeni poznawczej umieszcza dzieło. Nie ma powodów żeby domenę filozofii sztucznie ograniczać umieszczając ją w sztywne ramy czegoś co zwie się filozofią akademicką, Być może bardziej filozoficzna w treści, wiarygodniejsza i pełniejsza jest filozofia uprawiana przez literatów niż przez zawodowców, Twórca systemu filozoficznego ma ambicję, żeby opisać świat w koherentnej formie. Literat nie czując takiej presji i zobowiązania, nie wygładza na siłę kantów, nie pomija i nie maskuje sprzeczności z którymi nie udało mu się uporać (no chyba, że jest to Waldemar Łysiak). Nie w zwartości dokryny leży jego siła.
Fakt, że historia filozofii to historia doktryn filozoficznych, niemniej ogromny wkład w "filozofowanie" wnieśli twórcy których refleksja wykracza poza obszar czysto "akademickiego" filozofowani. Dostojewski, Mann, Miłosz, Gonmbrowicz - to pełną gębą filozofy.
Nauka (tak w skrócie); daje konkretne praktyczne odpowiedzi na pytania jak człowiek ma coś zrobić ale nie na pytania dlaczego ma to robić. Nauka jest przede wszystkim narzędziem tworzenia technologi.
Filozofia/literatura/sztuka dla której pożywką może być również opis naukowy odsyła do tego co jest rzeczywistością człowieka w każdym wymiarze jego egzystencji. Nauka zajmuje się wycinkiem świata w którym człowiek żyje, literatura/filozofia/sztuka - całym kosmosem w w centrum tego zainteresowania umieszczając człowieka. Nauka oczywiście ma wpływ na to jakie miejsce człowiek w tym świecie sobie wyznacza, jak zmienia się paradygmat kultury w wyniku np odkrycia, że ziemia kreci się wokół słońca ale to nie ona odpowieda na pytanie po co człowiekowi to i tamto i kim jest podmiot pytający.
I stąd się chyba to bierze wszystko ale mogę się mylić. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Parę pytań do MISHOwców
Parę pytań do MISHOwców
Ja też mam kilka pytań, bo na stronach niestety wszystkigo nie znalazłam

1) Po pierwsze - jestem zdecydowana aby studiowac na MISH, ale nie mogę się
zdecydować gdzie - w moim rodzinnym Gdańsku nie ma MISH. Nie wiem gdzie
miałabym najwieksze szanse przy rekrutacji - bo już z góry zakładam że matura
z języków pójdzie mi słabiutko, to mój słaby punkt, ustną zdaję z
angielskiego tylko na podstawowym, na rozszerzonym z francuskiego jako
przedmiot dodatkowy, ale nie mam pojęcia czy nawet ją zdam. Moje mocne punkty
to historia sztuki, filozofia, religioznastwo oraz mitologia, historia
starożytna i średniowieczna. Z literatury też trochę wiem.
Maturę zdaję (wsyztsko na rozszerzonym) z polskiego, historii sztuki,
historii, matematyki oraz dwóch jezyków. Widziałam że do Wrocławia punktowana
jest matura z WOSU - może jeszcze ją zmienić zamiast matematyki?
Jak myślicie na którą uczelnię mam największe szanse by się dostać?

Najchetniej studiowałabym historie sztuki albo kulturoznastwo ( słyszałam że
warto we Wrocławiu) i filozofię. Może religioznastwo, psychologię,
socjologię, etnologię...Zależy mi na teologii, ale czy jest ona jeszcze gdzieś
oprócz KULU? Czy np. MISHowcy z UJ mogą mieć zajęcia na Papieskeij Akademii
Teologicznej. Wiem że w Warszawie można mieć zajęcia na Akademii Teatralnej,
orientujecie się czy w innych miastach też jest taka możliwość? Jest gdzieś
może afrykanistyka?
Jakie miasto mi polecicie? Dodam że nie patrzę zupełnie pod kątem późniejszego
zatrudnienia.

2)Ile miejsc zgarniają olimpijczycy? Czy zostaje ich trochę dla reszty?

3)Czy już znane są terminy rekrutacji? Nigdzie ich nie moge znaleźć...

4)Jak wygląda u was życie studenckie? Czy jest na to czas? Czy jest do
pogodzenia jednoczesne studiowanie i dorabianie sobie na utrzymanie, ale i
również czas na inne rzeczy? Czy mam sobie odpuścić studiowanie na MISHu w
obcym mieście?

5)Jakie są szanse na stypendium? Czy trudniej jest je zdobyc niż na zwykłych
kierunkach? Na jakie kwoty można liczyć? Na jakich zasadach przyznawane są
stypendia socjalne?

6)Czy jest możliwość wycofania się z MISH po roku i kontynuowania nauki tylko
na jednym kierunku? Nie wiem czy wyrobię z tym wszystkim, jeśli będę dodatkowo
pracować. Po za tym nie chcę też żeby cały okres studiów przeleciał mi tylko i
wyłącznie nad książkami. Dzisiaj mam zbyt wiele pomysłów co chcę studiować,
nie mogę się zdecydować na jeden kierunek. Może po roku studiowania na MISHu
odkryję co mnie tak najbardziej fascynuje...Chociaż oczywiście najchętniej
zostałabym na nim do końca, ale nie wiem czy to nie będzie ponad moje siły... Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Rady do spraw kultury ma już rok
Straszne to co napisales "ok..." i wulgarne zarazem. Nie wiem o co ci chodzilo
i pewnie pisales to dla siebie bo ja nic z tego nie rozumiem.
....nie chodzi o to by cie zniechecac do pisania. jak juz cos piszesz to pisz
tak by bylo to czytelne dla innych, a wtedy szybciej sie zrozumiemy.
"By jezyk mogl wyrazic to co pomysli glowa"
Wdzieczny jestem panu Pawlowi S. ze strzelil tematem w dziesiatke.
Takich artykulow nam wlasnie potrzeba jak swierzego powietrza.
Napisalem kiedys cos takiego;

"Wszystko czemu podporzadkowujemy cale nasze zycie i do czego w trakcie jego
trwania dazymy w ostatecznym rozrachunku tym naszym glownym celem zawsze byla
KULTURA"....niewierzycie ?...a no to przeanalizujmy sobie krok po kroku
wszystkie nasze zyciowe potrzeby i spelnienia.

1.... Kultura zywienia..sprobujcie zmienic swa kuchnie na okres powiedzmy pol
roku,
a zobaczycie do jakich pragnien moze urosnaco w brak bigosu, zur, nalesniki,
placki kartoflane, polane smietanka i posypane cukrem, mniam , mniam, wykwintne
i pracochlonne pierogi, mielony itd.
2....Kultura wychowania - obyczajowosc...sprobujcie wybyc ze swojego srodowiska
na jakis czas a zobaczycie jak bedziecie za nim beczec po nocach.

3.....Naulka i wiedza . I choc ta nauka wydala by najwspanialszego matematyka
ktory nawet w pamieci obliczal by najbardziej krzywe z krzywych jesli nie
posiada uzupelnien kulturowych odbierany moze byc tylko jako prymitywny
dziwolag i nie moze byc tu mowy o jakichs ocenach subiektywnych poniewaz w
wymiarze spolecznym obowiazuje nas obiektywizm. ( to bardzo wazny element
zaczerpniety z mojego prywatnego kulturoznawstwa "kieleckiej prowincji"...no
tak, zgadza sie brak uniwersytetu, brak tygla w ktorym by sie ta mysl
przetapiala, a ludzi po WSI jeszcze na 5 lat wyslal bym uzupelniac brakujaca
wiedze z zakresu logiki, filozofii, sztuki.)
4..Zyciowa daznosc do posiadania....ale czego ?.....Mercedes'a, Rowsllsroys'a,
willi na ustroniu, najdrozszych obrazow wielkich mistrzow wakacje w Akapulko to
tez daznosc, czy pogon za spelnianiem sie KULTUROWYCH MITOW.

Wszystkie inne rzeczy nabywanymi przez nas w tej upartej drodze do kultury - to
tylko dobor narzedzi ktorymi bedziemy sie do tej kultury dokopywac jak do
pokladow gleboko w ziemi ukrytego skarbu.

"Wiec dlaczego.... juz dzis nie dbac, nie chuchac na ta nasza kulture.
Modrze kierowany rozwoj kultura wspomaga wszystko.
Gdyby Polska byla krajem produkujacym i utrzymujacym sie z eksportu przedmiotow
o najwyzszej swiatowej jakosci .. jak Szwajcarja zegarki..Japonia samochody i
elektronike, Wlochy marmury, Niemcy narzedzia, Amerykanie samoloty, WB wyroby
wlokiennicze itd. to powiedzielibysmy ze owa doskonalosc jakiej nosnikiem stal
sie ow przedmiot jest produktem okreslonej wysrobowanej do granic mozliwosci -
KULTURY
Godna pozalowania staje sie ta kultura w oczach innych ktora za symbol obrala
sobie "butelke czystej " i gdyby ow plyn zawarty w niej posiadal nawet
relikwie "Chopina" to i tak wiadomo ze jest to srodek prowadzacy do kalectwa, a
nie zycia, konkurencji, dobrobytu i kultury na wysokim poziomie. ...a zyc
musimy, bo jest to nas obowiazek, ale jak zyc ?...oto jest pytanie !
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Maja trzy 6-tki na czole pod grzywka 666!!
phh.....oto co mają do powiedzenia "mądre" kobiety
o satanizmie, bajki, baśnie, legendy, biblie, kościoły który gdzie w jakich
podaniach był po kim a czy tak go przedstawiano czy wiedźma to a dziecko tamto
:). idź Cara na literaturoznawstwo i pisz bajki, a nie robisz zamieszanie na
forach z jakąś tam Hypatią69, która nawet nie wie co to jest dusza której nie ma :)

obudzonej

ciekawe czy o mnie też będą legendy?

nie wiem czy wy zdajecie sobie sprawę, ale cała wasza "wiedza" jest książkowa,
wy nie macie najmniejszych doświadczeń. osoba która nie ma w sobie żadnego
tchnienia boskiego :), czy diabelskiego, wypowiada się teoretycznie o temacie o
którym nie ma pojęcia. jedna napisała że satanizm to niezależność poglądów,
druga że anarchiści to bunt przeciwko wszystkiemu bo tak zna anarchistów
oczywiście z wikipedii a satanista to przygłup który karmi mewy szkłem :).
jesteście tylko uśpionymi, zwierzątkami którym "komputerek w głowie" płata
figle, i dla którego szukacie intelektualnej pożywki żeby zabić swoją dziecinną
i niedojrzałą pustkę.

666 się nie rozumie, 666 się czuje.

Cara robi jak dzieciak lat 15 zamieszanie na forach nudząc się wyraźnie,
Hypatia69 musi wszystko zaraz sprowadzić do społeczeństwa, polityki i innego
gówna, bo świata wewnętrznego nie czuje i nie widzi, i w życiu już go zapewne
nie doświadczy. nie możecie sobie znaleźć jakiegoś innego tematu tylko tak
profanować satanizm? powiedzcie mi, jedną rzecz. czemu w takich tematach jak :

PRZEMOC
SATANIZM
SADYZM
MASOCHIZM
ANARCHIZM
WOLNOŚĆ
FILOZOFIA
SZTUKA

ITP

pojawiają się zwykli ludzie, żyjący "normalnym życiem" nie mając o nich
zielonego pojęcia, i ze swojej perspektywy zza szybki, mają na ten temat
najwięcej do powiedzenia, i wygłaszają swoje "mądrości"?

Hypatia69, Ty sobie rozmawiaj o Palikocie, PO, Kaczyńskich to jest Twoje życie,
Twój świat i Twój poziom. patrz tym swoim stereotypem i śmiej się tam gdzie coś
może "rozumiesz".

Cara, zamiast pie...ć farmazony po prostu przesuń się w stronę sekt,
okultyzmu, i satanizmu, poznaj trochę ludzi, poznaj jakiegoś Upadłego Anioła,
spraktykuj coś na sobie, otwórz się na głębsze doświadczenie, spróbuj coś
stworzyć, daj coś z sobą zrobić innym, naucz się jakiejkolwiek kreacji,
zarządzania energią, spróbuj zbliżyć się do jakiegokolwiek zjawiska, poznaj na
czym ono polega zamiast pie...ć jakieś teorie. zobacz co się dzieje z ludźmi
którzy poddają się pewnym praktykom, żyj jakimś ciekawszym życiem osobistym i
duchowym, zobacz do czego zdolni są zwykli sataniści bo na Upadłego Anioła tam i
tak nie trafisz zapewne, a potem mów jak i co i czemu Ci się tam podoba. naucz
się woli, przemieniania woli w czyny :), materializacji. spróbuj komuś opanować
umysł, spróbuj komuś zmienić tożsamość, spróbuj pokierować czyimiś choćby
instynktami albo uczuciami, jeśli już nie wszelkimi myślami i działaniami. to
wtedy porozmawiamy.

"satanizm" to nie podania i legendy, panowie mrocznej strony opanowują ten świat
a panie też :), to wszystko co "opisuje" wasze bajki jest zwykłą fikcją, czasami
to mam ochotę takim dzieciątkom zwierzątkom coś udowodnić :), tylko potem
dostają odjazdów jak misjonarz zniknie :). trzymajcie się lepiej z daleka, i
zbyt pochopnych sądów proszę nie wyrażać, bo niejedna już źle na swoim
"przekonaniu" skończyła :).

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Gosia, read this (na mongolow i elity)
      In article <907358824.14630.3.nnrp-02.9e98b@news.demon.co.uk,
              Gosia Wnukowski <Go@wnuko.demon.co.ukwrote:


Czy to jakas rewolucja, czy sie cos zmienilo? Czy moze mamy teraz dwa
rodzaje poezji: dla "mongolow" i dla "elit"?


Ska/d Ci sie/ wziel/o, Gosiu, iz/ "mongol/ow" be/dziemy miec/ za
szara/ mase/, w odro/z/nieniu od "elit"?  W koncu mongolska kultura
dal/a nam sie bardzo we znaki (prosze sprawdzic lata 1226-1228), to
prawda, ale chyba tym pokazal/a przede wszystkim swoja/ wyz/szos/c/
technologiczna/ i wprost popisowa/ jazde/ konna/ do ktorej/ Polacy z
jakiejkolwiek epoki po prostu nie umywaja/ sie.  Zreszta/ to samo
mozna powiedziec/ o Czarnych Stopach (Siksika, Piegan), Blackfeet,
mimo ze pierwsze konie nabyli dopiero pod koniec 18tego wieku,
znacznie po/zniej od Polakow.  Poza tym, czy nie jest brzydko
propagowac uwl/aczajace etniczne stereotypy??

Szczegolnie Ty, osoba kulturalna, sprawiedliwa, wrazliwa, szanowana, i
kosmopolitan/ska.  Chcial/bym Ci przypomniec, lub powiedziec po raz
pierwszy, jes/li bys/ nie wiedzial/a, z/e monglska kultura i sztuka
maja/ olbz/ymi oczywisty jak i subtelne wkl/ady w kulture s/wiatowa/.

Przemilczajac Ghengis Khana i innych s/wietnych i potez/nych postaci z
mongolskiej histori i ich czesto wojenne wplywy na kultury od
Chinskich poprzez Ariansko/Hinduskie, Perska, Arabskie i Europejskie,
mo/wmy o tym ichym, codziennym mongolskim kto/re zbogaca cal/y s/wiat
po przez samo siebie:

Mo/wmy na temat poezji mongolskiej, ktora jest starozytna/ i na
prawde/ piekna w tekscie i dz/wieku i filozofii sztuki jak i
uduchowienia, i mo/wmy o wielo-harmonicznym "chant" mongolskich
mnichow ktorzy w tajemniczy dla mnie sposo/b potrafia mruczec :) dwie
lub wiecej ro/z/ne (!) podstawowe dzwieki kto/re harmonizuja jako ul/amek
prosty dl/ugosci fali, a potem potrafia je zmieniac/!!!

Jesli wiec uwazasz Mongolow za szara/ mase/, po tym co napisal/em, to jednak
be/de/ musial/ zmienic/ mo/je ciepl/e mniemanie o Tobie...  I hope not!


No niech ktos mnie oswieci.


Ile razow trzeba Cie (i Twoich!) zapraszac na zachod (i herbatke)? b4
u get the hint.  Os/wiece Cie tak jantarowo -- jest tu s/licznie ta/ pora/
dnia. :)  plate glass view, etc.


PS. A to co naprawde przetrwa to nie wiersze przy ktorych klaszcza krytycy,
ale te mruczane pod nosem kiedy sie rano idzie "do roboty".


Mam takie.  Poszperaj po DejaNews pod "Marek /".  Bardzo l/atwo oddzielic/
moje wiersze od bijatyki.  Kasia Kam po prostu mo/wi z zaciekl/os/cia/
godna/ mongolskiej rzezi.  To tak tak tak naj.  najniel/agodniej, KasiuK.


PSPS. Wierz w siebie, piszesz dobrze i do tego "rowno" co dobrze wrozy na
przyszlosc twojej tworczosci.


Mnie rozsmiesza z/e Ty naiwnie do Wlodka jak do pocza/tkuja/cego.  To
tak jakby ktos/ Clint Eastwoodowi w _High Plains Drifter_ udzielal/
otuchy do celniejszego strzelania...  Rozumiem ze nie znasz Wl/odka i
ze mo/wisz szczerze.  Jednak...  To ujmuje nasz nagminny problem
na pl.hum.poezje...

Wlodka juz Graz/yna postawil/a pod filtr, dlaczego?  Moim zdaniem,
jest to bardzo, bardzo gl/ebokie nieporozumienie.  Ta sama Graz/yna co
sie zachwyca sie Olka SurrElastycznoManiakalnoNeoPunkRomantyzmem, i to
na serio.  Grazyno, przeczytaj normalnego Olka -- zostal/as/
wyszydzona ze sfornych gaci.  Nota bene, w wojewo/dztwie bydgoskim?
Prosze/ sprawdzic/ ...z/ro/dl/a. ;)

Zimnym, ha, wre/cz lodowatym faktem jest ze Olek, Wlodek i ja to trzej
skromni, bystrzy i ...raczej doswiadczeni poeci-rewolwerowcy przy
reszczie grupy tego malego miasteczka.  Czas sobie na okolo podac reke
i bawic sie.  Nie ro/bmy z tej ng Irlandii Po/lnocnej.

A jak chcecie bawic na szerszych wodach, to chodzcie na rec.arts.poems
(przez crosspost, choc/by).  Tam sie pisze po polsku i po niemiecku,
finsku, portugalsku, niderlandzku, francusku, a czasami nawet po
biegl/ym amerykanskim angielsku...

Dziewczyny...  co was gryzie?  (O chlopcow sie nie pytam, my siom gryziom
dla sportow :))

Na zakonczenie, Gosiu, sama masz "mon" w swojej e-blood, a wiec ciesz sie:


Gosia Wnukowski
mailto:Go@wnuko.demon.co.uk


                      ^^^

http://www.wnuko.demon.co.uk/Gosia/


                    ^^^

                                -- Marek
                                   ^

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Talent, genialnosc,...
"optymistka" <a_gade@pro.onet.plnapisał(a)


Użytkownik lukasz baran <a@kki.net.plw wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:MI6e4.4500$X3.58@news.tpnet.pl...

| Użytkownik optymistka <a_gade@pro.onet.plw wiadomości do grup
| dyskusyjnych napisał:855ksq$si@sunsite.icm.edu.pl...

| Użytkownik lukasz baran <a@kki.net.plw wiadomości do grup
| dyskusyjnych
| napisał:eQmb4.6716$N3.147@news.tpnet.pl...

| Witam wszystkich i juz w pierwszym zdaniu uprzedzam, iz ponizszy post
| nic
| nie wyjasnia, jest tylko postawionym pytaniem. Mam nadzieje, ze to, o
| czym
| jest ten post, ociera sie choc troche o filozofie, chociazby o
filozofie
| sztuki....

| "Czyz geniusz prawdziwy nie zaczyna sie jednak, prawie zawsze od
| nasladowania genialnosci?"
| Witold Gombrowicz "Dziennik"

| Chcialbym poddac pod dyskusje kwestie istnienia czegos, co potocznie
| okreslamy pojeciem: 'talent'.
| Otoz, na drodze przemyslen doszedlem do wniosku, iz taka rzecz, jak
| talent,
| nie istnieje.
| Potoczne doswiadczenie: Gdy wyobrazamy sobie takiego np. Sienkiewicza
| przy
| pracy, tworzacego wielkie dziela polskiej literatury (to, czy utwory
| Sienkiewicza byly wielkie, nie jest przedmiotem dyskusji; jesli Twoim
| zdaniem nie byly, to wstaw tutaj sobie  nazwisko tworcy, ktorego
dziela
| uwazasz za wielkie), przychodzi nam na mysl, ze ow Sienkiewicz pisze
| uzywajac "czegos-takiego", co nazywa sie talent... wlasciwie to nie
| Sienkiewicz pisze, tylko talent Sienkiewicza. Sienkiewicz jest tylko
| mechanizmem zapisujacym, to co talent Sienkiewicza wymysla......
| A mnie sie wydaje, ze wspomniany pisarz (i _wszyscy inni_) pisze,
| uzywajac,
| tylko i wylacznie, wlasnej inteligencji, lepszej znajomosci technik
| pisarskich, wkladajac to maksymalnie duzo pracy i serca.
| A moze to nie tak? Moze jednak taki Sienkiewicz posiadal cos pozwalalo
| mu
| wybierac lepsze rozwiazania
| w tworzonych utworach, konstruowac lepsze pointy, etc. ????
| Czy ludzie, okreslani mianem wybitnych tworcow, urodzili sie
| utalentowani?
| A
| moze na poczatku byli zwyklymi ludzmi, ktorzy jednak wiedzieli jak sie
| zmieniac by zostac kims lepszym, kims bardziej "wybitnym".
| Co wy sadzicie? Czy ci wszyscy pisarze, chociazby Dante, Shakespeare,
| Joyce,
| Proust, , ktorzy stworzyli przelomowe dziela posiadali wrodzony
talent,
| czy
| tez doszli do niego wskutek nieustannego samodoskonalenia, usuwania ze
| swoich okreslonych niepozadanych cech, az wreszcie stali sie
prawdziwymi
| artystami.

| Przepraszam, ze odwoluje sie do literatury, majac na mysli sztuke w
| ogole,
| ale tylko na gruncie literatury czuje sie w miare pewnie :)

| --

|    lukasz baran
|   a@kki.net.pl

| a czy taki Mozart ktory w wieku kilku lat juz tworzyl wlasne dziela
mogl
| miec swiadomosc , ze musi pewne rzeczy pozmieniac(udoskonalic) zeby
zostal
| nazwany geniuszem.Jezeli uznamy , ze nie ma czegos takiego jak talent to
| kazdy czlowiek inteligentny powinien byc geniuszem.Wystarczy
wyeliminowac
| kilka cech negatywnych , kilka udoskonalic i geniusz gotowy.Moim zdanie
| zeby
| byc geniuszem potrzebny jest talent ogolnie.Jednak kazde wielkie dzielo
| bylo
| tworzone pod natchnieniem.Natchnienia chyba nie da sie wypracowac.Z
innego
| punktu widzenia czlowiek , ktory kompletnie nie potrafi malowac na pewno
| nie
| bedzie w stanie stworzyc genialnego obrazu ,musi to byc czlowiek
obdarzony
| talentem.
| Pozdrawiam A.

| owszem zgadzam sie, ale czy nie jest tak, ze wielu ludzi pisarzy zaczynalo
| od zera, tzn ich debiutanckie, pierwsze utwory nie wskazywaly, ze pewnego
| dnia popelnia wielkie dzielo?
| mi bardziej chodzilo o kwestie czy przecietnie inteligentna, ale
| zdeterminowana jednostka moze stworzyc cos genialnego bedaca efektem jej
| pracy?

| co wobec tego jest natchnienie???

Niestety w dziedzinie literatury nie jestem zbyt dobra , ale jezeli chodzi o
malarstwo to raczej inteligencja nie jest tak bardzo potrzebna, raczej
talent.CZy  bylbys w stanie namalowac genialny obraz za pomoca wykorzystania
swojej inteligencji?
| Moim zdaniem  nie.
  Natchnienie , mysle , ze dzieki niemu rodzi sie genialny pomysl.Jednak
chyba nie zawsze natchnienie oznacza wspanialy obraz czy dzielo.Czy kazde
dzielo jakiegs artysty jest genialne.Raczej nie.Wydaje mi sie , ze
natchnienia nie mozna tak do konca zdefiniowac.


Bardzo wiele rzeczy jest tutaj zmieszanych. Przede wszystkim pojecia: talent,
geniusz (genialnosc) i natchnienie. Przy czym pytanie o talent ograniczyliscie
do sztuki, co nie jest do konca sluszne, gdyz pojecie te wystepuje o wiele
szerzej, ale do tego jeszcze wroce.
    W tym miejscu chialby dokonac pewnego rodzaju podsumowania. Jesli jednak
czegos w Waszej dyskusji nie zrozumialem to bardzo przepraszam.
Dla Lukasza:
                    talent - na poczatku dyskusji nie istnieje, pozniej jest to
inteligencja, bieglosc w doskonaleniu sztuki
                    geniusz - nie istnieje
                    natchnienia Lukasz nie definiuje

Dla A.
                    talent "ogolnie" - jest potrzebny zeby byc geniuszem
                    natchnienie - nie do konca dajacy sie zdefiniowac czynnik
rodzenia sie genialnego pomyslu
                    geniusz - cos bardzo pozytywnego; genialnosc - wspanialosc

Czy zgodzilibyscie sie na takie definicje:
                    talent - predyspozycje pewnego czlowieka do robienia
jakiejs rzeczy w sposob bardzo dobry
                    geniusz - wykorzystanie talentu w ponadprzecietnym stopniu
(Sienkiewicz byl genialnym autorem powiescie historycznych)
                    natchnienie (i tu licze na "baty" od Was) - uczucie, ktore
powoduje chec wykorzystania geniuszu

Pozdrawiam Franek

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Olechowski: Unia nas dzieli z PiS
cytaty z artykulu: kim jest danuska + rola pzpr
Ok, dzieki przeczytalam i np. zastanawia mnie to:
www2.gazeta.pl/obcasy/1,25368,863494.html
1 - 'Ja na dodatek jestem okropnie tłusta, bo jadłam podobno same kotlety i
kiełbachy bez chleba, doprawiając je czekoladami.'

Jabłka, cukierki, pomarańcze w Boże Narodzenie były dzielone równo

[kto tak jadl w PRL bo u mnie na pewno tak sie nie jadlo, po prostu tego nie
bylo - pomarancze jako dziecko byly 1 raz jak ktos podrzucil paczke pod drzwi a
i tak czesc oddalismy sasiadom; a oboje rodzice, po studiach, pracowali a nie
tak jak u danuski glownie ojciec]

2 - Starsza, Karolina, robi w Londynie doktorat z filozofii sztuki i za kilka
miesięcy przenosi się do Stanów Zjednoczonych. Bo Karolina wygrała konkurs na
stypendium doktoranckie uniwersytetu w Chicago. [bo tak jest maz danuski;
pytam: ile osob w PL ma takie zycie? a dlaczego? bo nie nalezeli do pzpr i nie
mogli zrobic kariery; bo bez pzpr to ani rusz - lepszej pracy, wyjazdow,
kontaktow, itp.]

3 - A na maturze, może nie powinnam tego mówić, rozwiązania z matematyki
przekazałam koleżankom w kanapkach. [ladna mi uczciwosc )-:]

4 - Kupował też "Radar", pismo młodzieżowe [czy to nie bylo wojskowe pismo
mlodziezowe?]

5 - Przez lata pełniłam funkcję kierowcy i woziłam je na jeden język, potem na
drugi, na muzykę. [ile ludzi wtedy mialo w PL samochody?]

6 - najstarsza lekarzem, mieszka we Włoszech. [danuski siostra tez we Wloszech;
i co, PL juz im nie wystarcza?]

7 - z Jolą na "Titanicu" poryczałyśmy się jak bobry.
Z jaką Jolą?
Panią prezydentową. [no, to juz wszystko wyjasnia...)-:; to ta co potwierdzala
ze golen jest mgr )-:]

8 - Organizacje młodzieżowe?
Tylko ZSP [TYLKO?!!! To bylo przedmurze pzpr; ladne mi tylko]

8 - Zrzeszenie Studentów Polskich było wtedy organizacją całkowicie
apolityczną, działałam w komisji kultury rady wydziałowej. W ciekawym
towarzystwie, z Józefem Oleksym, Dariuszem Rosattim, Leszkiem Balcerowiczem,
Niką Bochniarz, Grzegorzem Wójtowiczem. [ladna mi apolityczna, hehehe; cala
ordynacka, pzpr/sldup; a Rosati to byl szefem POP na SGPiS )-:]

9 - studenckim biurze podróży Almatur [ biuro podrozy mlodziezy socjalistycznej
= zms, szsp; popierane przez pzpr]

10- On [szef pzpr] powiedział: "Są trzy miejsca asystenckie na uczelni". I
wymienił nazwiska osób, które mogłyby je otrzymać, także moje. Jeśli zapiszę
się do partii. [...] I bardzo chciałam zostać na uczelni w konkretnej katedrze
[...]
Sekretarzowi POP odpowiedziałam: "Tak". [ tfu!!! a do innych dzwonili i grozili
smiercia i sie nie zapisali!!! ciekawe co sie stalo z tymi co byc moze byli od
niej lepsi ale NIE zapisali sie do pzpr?!!! i tojest takie katolickie podejscie
o jakim ucza w kosciele? nie wydaje mi sie...]

11 - Na handlu zagranicznym 99 proc. ludzi należało do PZPR [ale 1% nie
nalezalo!!! i mysle ze bylo to nieco wiecej niz 1% ktore nie bylo czescia tej
czerwonej zarazy; i to po 1970 = strzelanie do Polakow i 1976 = 'sciezki
zdrowia' ZOMO w Radomiu i Kielcach]

12 - Legitymacje partyjne co i rusz składaliśmy i... odbieraliśmy. Bo bez
przerwy ktoś tam przekonywał, że jeżeli nas w partii nie będzie, to zrobią z
nami coś strasznego. [no ale po 1981 r. to inni zlozyli i nie wzieli a ona
trzymala do 1987 r.!!!]

13 - więc w 1987 roku doszłam do wniosku, że dość tej fikcji, i oddałam
legitymację, dołączając przewrotne, jak mi się wtedy wydawało, uzasadnienie, że
wszystko w partii idzie w dobrym kierunku i moja skromna osoba nie jest już jej
potrzebna. [ no tak - polityka rowniez gospodarcza jaruzela, byla wspaniala )-
: a w miedzyczasie zginal tez Grzegorz Przemyk )-:]

14 - Wtedy miała Pani już doktorat, habilitację, międzynarodową pozycję.

Pani uważa, że dzięki partii?

Nie. W Pani przypadku - nie uważam. [hahaha - zo za naiwnosc! kim jest ta
dziennikarka? wstyd, Pani Toranska! a moze pani tez nalezala do pzpr? ate
pozycje, wyjazdy - to niby komu zawdziecza? czy inni tak jezdzili? to byla i
jest pajeczyna komunistow )-:]

15 - tytuł profesora otrzymałam od prezydenta Wałęsy [ tez mi znawca )-: ale
lubi takie z zacieciem katolickim, takie sobie jak Piwnik]

16 - Ale potem wybory wygrał AWS i Jerzy Buzek uznał, że reprezentuje Pani
wrogą opcję polityczną.

Tak się, niestety, stało. [a dlaczego *tak wlasnie* myslal Buzek? nie jest to
ciekawe?]

17 - Kancelaria prezydenta [oczywiscie kwacha )-:, mgr golenia co sie trzasl
nad grobami w Charkwie - ale jej to nie przeszkadza mimo tych pouczen w szkole
o Katyniu i ojcu z AK?]

18 - On w ogóle nie mógł zrozumieć, że ja dla jakiegoś tam stanowiska w Genewie
chcę zostawić prezydenta [ no, ladny mi oficer AK )-: co popiera
komunistycznego prezydenta]

19 - a wiec byl czy nie byl tym oficerem WSI - o to p. TT nie pyta ani danuska
nie mowi...






Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku




Strona 3 z 3 • Znaleziono 132 postów • 1, 2, 3  

Powered by WordPress dla [tu i tam]. Design by Free WordPress Themes.