filozofia starożytna

Widzisz posty znalezione dla hasła: filozofia starożytna





Temat: Cimoszewicz: Polska utargowała najwięcej w Bruk...
Chrześcijańskie korzenie?
< Ciemnogród i fundamentalizm to np. postawa abp Michalika i wiekszości
biskupów z Konferencji Episkopatu. Np w wydanym oświadczeniu wspomniani panowie
twierdzą m.in, że preambuła Konstytucji " fałszuje " historię Europy, poprzez
pominięcie wzmianki o chrześcijańskich korzeniach cywilizacji europejskiej. >

Nikt rozumny nie zaprzecza 2 - tysiącom lat obecności chrześcijaństwa w
Europie, niemniej mówienie o "chrześcijańskich korzeniach" Europy jest właśnie
fałszowaniem jej historii, która nie zaczęła się bynajmniej wraz z narodzinami
Jezusa z Nazaretu. W tym czasie "korzenie" Europy nie tylko wzrosy już, ale i
wydały wspaniałe owoce w postaci rozwiniętej cywilizacji, kultury, sztuki,
prawa itd.
Fundamenty kultury europejskiej nie pochodzą od chrześcijaństwa, które nie
wywodzi się wcale z Europy. Powstało ono w Azji Mniejszej i tam miało swe
społeczne oraz kulturowe źródła. Współczesne podstawy europejskiej kultury
zostały sformułowane w antycznej Grecji, setki lat przed narodzinami Jezusa.
Takie wartości kultury europejskiej jak: prawda, dobro, sprawiedliwość, piękno
nie są wartościami "odkrytymi" przez chrześcijan, bo utrwaliły je już znacznie
wcześniej starożytna filozofia, literatura, teatr, rzeźba, architektura.
Pogańscy, starożytni Grecy jako pierwsi sformułowali tez zasady demokracji
bezpośredniej i obywatelskiej odpowiedzialności.
Wymieniane w chadeckim projekcie preambuły konstytucji europejskiej wartości
nie są więc bynajmniej chrześcijańskie, a twórcy tej preambuły próbują je tylko
zawłaszczyć na rzecz chrześcijaństwa. Pozostaje ewentualnie sprawa boskiego
pochodzenia tych wartości, ale wówczas trzeba by się powoływać na bogów i
boginie greckiego Olimpu. Jeśli zatem przyjąć, że kultura Aten czasów Peryklesa
nie była dziełem ludzi, lecz miała źródło nadprzyrodzone, to nie był nim wcale
chrześcijański Bóg, ale grecki politeizm - wiara w pokrewieństwo bogów, ludzi i
zwierząt.
Większość państw Unii, nie zdominowanych mentalnie przez hipokrytyczną
katolicką większość, słusznie zatem sprzeciwiła się umieszczeniu klauzuli o
korzeniach chrześcijańskich w konstytucji, bo skutkkowałoby to właśnie
zafałszowaniem historii.
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Chór gejów !!!
Wtes2 nie podniecaj sie tak, cala starozytna filozofia byla skonstruowana przez
gejow, daj sobie na luz czleku. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: do filozofów
zajrzyj do trzeciego tomu "historii filozofii starożytnej" Giovanni Realego
pozdr;) Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Nie zdam filozofii
do ja...
studenci filozofii owszem- czytaja tatarkiewicza jako uzupelnienie do Reale( tak
u mnie jest)i to tylko na "historie filozofii starozytnej" bo na inne
"przedmioty" sa inne ksiazki:))) Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Co wiadomo na temat nierówności płci?
Gość portalu: buzz napisał(a):

> moim zdaniem, feministki zaczely od rownouprawnienia. wtedy tez nazywaly sie
> women's liberation czy jakos podobnie. doprowadzily do zrownania kobiet z
> mezczyznami w zyciu politycznym i wtedy zabraly sie za sprawy swobodnie zwiazan
> e
> z rownouprawnieniem. polecam artykul prof. legutki w zeszlosobotniej
> rzeczpospolitej.

Ryśka Legutko znam osobiscie, powiem tylko tyle, że w srodowisku akademickim ma
on przedziwna reputację.... gość jest fachowcem od filozofii starozytnej i tutaj
faktycznie jego autorytet coś znaczy, natomiast jeśli chodzi o te wypociny
społeczno - poltyczne to sa one przedmiotem kpin i żartów, oczywiście poza jego
plecami. Toleruje się to tylko dlatego, że jest dobry w czym innym i raktuje jako
swegoropdzaju ekstrawagancję, nikt nie śmieje sie Ryśkowi prost w nos, tylko
dlatego że to nie wypada. Kiedy zatem ktoś powołuje się na Ryśkowy autorytet
powinien pamiętać, że ów autoryet profesora filozofii wynika z czegoś zupełnie
innego, niż tekst gazetowy napisany własnie przez Ryśka. Gdyby Legutko próbował
zrobic karierę naukową na tych swoich pseudo refleksjach społeczno-politycznych
na pewno by się nie wybił, ponieważ są to jedynie - jeszcze raz podkreślam -
DZIWACTWA profesora filozofii, który zrobił już karierę naukową i nie wiedząc co
dalej zabrał się za populistyczną działalność publicystyczną po części dla kasy,
po części dla popularności.

> dowod mojego autorstwa na stwierdzenie, ze feministki nie walcza o
> rownouprawnienie jest nastepujacy:
> glownym problemem jest obecnie rynek pracy. kobiety zarabiaja mniej takze w
> krajach skandynawskich, w ktorych feminizm stal sie niemalze ideologia panstwow
> a.
> jesli mimo oczywistego sukcesu 'mysli' i ruchu feministycznych ten podstawowy c
> el
> nie zostal osiagniety, to znaczy, ze nie o to w nich chodzilo. co bylo do
> udowodnienia.

buzzzzz..... czy jeśli nie osiągnąłeś takiej pozycji zawodowej o jakiej wcześniej
marzyłeś to znaczy, że nie o to ci chodziło, czy że pojawiły się jakieś
przeszkody na drodze do sukcesu?

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: A kiedy Twój dom zacznie myśleć?
Moj dom napisal doktorat z filozofii starozytnej
pare lat temu. Dlatego smialo moge powiedziec, ze juz dawno zaczal
myslec. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: "Zycie bez chorób"
Makarego Sieradzkiego - wydawca "Różdzkarz" 1990
polecam tę książke - pieknie napisana i zredagowana, ogromna erudycja autora,
masa cytatów z literatur, opinii filozofów specjalistów , wielkich postaci z
historii,360 pozycji w spisie pismiennictwa ponad 300 stron
fragmnet: moja droga do wegetarianizmu

w końcu roku 1922 mając lat 23 zetknąłem się z głośnym wówczas filozofem i
działaczem społecznym Witoldem Lutosławskim. Propagował prosty, higieniczny
wegetaraiński tryb życia jako środek i warunek rozwoju duchowego. Jego wegetaria
ńska postawa pochodzi z dwóch źródeł :
1. Była owocem długoletnich studiów w zakresie starożytnej filozofii greckiej ,
szczególnie filozofii Pitagorasa i Platona, którzy praktykowali idee
wegetarianizmu.
2. roku 1893 uczestniczył w I światowym kongresie religii gdzie zetknał sie z
mistrzami indyjskimi(m.inn sławnym Wiwekanandą) ....

....wyłączyliśmy całkowicie z jadłospisu domowego wszelkie tłuszcze zwierzęce z
masłem właćznie, a tłuszczu roślinnego używamy minimalnie.

Wyzwolilismy sie dawno zprzesądu , któremu hołduje medycyna urzędowa , jakoby
mieso i tłuszcze zwierzęce były niezbędne dla zdrowia.

Zjadamy codziennie , przez cały rok po kilka jabłek oraz prawie codziennie
po 2-4 ząbki czosnku

Chroni to nass trwale przed zaburzeniami krążeniowymi ktorych w ogóle nie znamy,
Pijemy także sok z marchwi, z buraka z selera, z kapusty... obok surówek z
jarzyn i owoców jadamy sałatki surowe z ziól

Taka surowa dieta owocowo-warzywna uodparnia nas trwale na wszelkie schorzenia
i dolegliwości....




w Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Kagan, tu się zakłada wątek dla ciebie!
Gość portalu: Ktos napisał(a): i ma PAN racje Panie JA, bo kto pod kim dolki
kopie sam w nie wpada. Czas skonczyc swoj belkot i zajac sie praca ale bron
boze nie naukowa. Kaganowi zas zycze wielu sukcesow w obnazaniu nielogicznosci
wiary i religii. A sobie wiecej watkow typu seks 69. A z ciekawosci tylko
zapytam czy rowniez poplakaliscie sie ze smiechu jak ja ??????
biedronka24 napisała: Oto zyczliwosc ´antyreligiantow´ i ich konstatacja -
sluszna jesli chodzi o oblicza fortuny. Ja tylko dodam do tego - z filozofii
starozytnej jeszcze ze skoro ona kolem to poczekajmy az pan Kagan jeknie, bo
wiara i religia pewnego dnia same sie u niego upomna o swoje prawa...
K: Straszysz mnie, jak klecha, tzw. gniewem bozym? A czemu ow gniew nie dosiagl
np. niejakiego A. Hitlera, gdy mordowal on Polakow, Rosjan, Jugoslowian, Zydow
itp. w Auschwitz? Czemu Pinochet wciaz zyje? Czemu Bog pozwolil zboczonym
Amerykanom toryturowac Irakijczykow w imie demoktracji a la USA?

- Jak? Pan Ja juz to pieknie pokazal.
Jednak kazdy w ktoryms momencie musi komus zaufac lub w cos uwierzyc. Naprzyklad
lekarzowi w jego kompetencje.
K: NIE! Nie wierze lekarzowi, a sprawdzam najpierw jego kompetencje (np. pytam
sie bylych pacjentow) albo wrecz egzaminuje lekarza...

- Ale dla p. Kagana to bedzie ideologicznie wyklete przez niego ´religianctwo´
wobec tego bedzie musial za kazdym razem sprawdzac kompetencje tego lekarza a
papiery moga byc falszywe wiec proces bedzie sie przedluzal. I tak ze wszystkim
.
K: Papiery moga byc falszywe, ale wiedze latwo sprawdzic...

- Ja tez nie dziwie sie jak pan Ja ze pan Kagan w koncu sie ´zmeczyl´:).
Naprawde rozumiem problem, choc sama go nie mam- na szczescie.
K: czyzby? ;)
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Dlaczego cywilizacja rozwinęła się w EUROPIE
llukiz napisał:

> >niewiele w europie osiagnieto na przestrzeni wiekow (np w astronomii niest
> ety)
> widocznie to wtedy nie było potrzebne do rozwoju
>
> >zauwaz ze wiele dziedzin w zasadzie od starozytnosci nadal pozostaje w faz
> ie
> >raczkowania
> niby jakie?
>
>chociazby filozofia, moze to nauka humanistyczna, niektorym wydaje sie ze do
niczego nieprzydatna, prawda jest taka ze filozofia starozytna jest fundamentem
kazdej kolejnej, i wielu samych filozofow zawodowcow stwierdza ze po
sokratesie, platonie i arystotelesie bardzo niewiele juz wymyslono.(no moe
fenomenologie) juz ci podalam kolejna dziedzine,astronomie, europejska
astronomia nigdy nie byla specjalnie rozwineta, jesli porownac slowian takich a
indian, nie umywala sie. ( zinformacji ktoe posiadamy)
moze dla nas obecnie nie jest istotna astronomia, ale w przyszlosci na pewno
bedzie miala wiekze znaczenie. poza tym ja bym nie pisala w czasie przeszlym,
ze cywilizacja rozwinela sie? podejrzewam ze do pelnego rozkwitu cywilizacji
jeszcze nam (wszystkim i bialym i innym) bardzo daleko, dopiero kiedy pogodzimy
ogolne interesy z postepem bedzie lepiej, a banalne przyklady cofania sie:
dlaczego 50 lat temu rajstopy i ponczochy nie darly sie tak jak teraz? dzis raz
zalozysz i juz masz oczko.( i zaznaczam , kazde , bardzo dobrych i drogich firm
tez) albo (bdb) perfumy, ulatniaja sie po kilku godzinach, dziwne naprawde, bo
sa zapachy , takie ktore np. dodaje sie do jogortow sztucznme i utrzymuja sie
miesaicami w tym kubeleczku udajac smaczna truskawke, moja babcia mowila ze
perfumy sie utrzymywaly o wiele wiele dluzej niz dzis. odpowoedz jest prosta
ale dla konsumentow smutna: uzywa sie takich technik zeby zmusic ludzi do
zwiekszonego i czesteszgo uzywania. a to jak wiadomo prowadzi do akceleracji
zanieczyszczenia naszej planetki. smutne to ze tyle perfidii ukrytej jest... Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: dlaczego filozofia jest wspanialsza od nauki ?
"nadrzędność" to sformułowanie niezgrabne, powiedziałbym nawet pretensjonalne i
naiwne. Dwa wzglednie niezalezne systemy, czy tez sposoby myślenia : jak
filozoficzny i naukowy są od siebie najpewniej niezależne - szczególnie mylace
dla przedstawicieli tzw. przyrodoznawstwaoraz innych współczesnych
matematyzujaych nauk, ktorych zdolność przewidywania bazuje na
nie-humanistycznych interepretacjach (konieczność uzasadniona głównie
ideologiczne aby uniknąć sofizmatów nie podlegajacych weryfikacji, ale niestety
czakże takze użytecznych, ale nie w sensie naukowym hipotez i teorii) jest
głebokie zakorzenienie filozofii w tradycji etycznej. Eksponowanie "dokonań"
filozofii starozytnej i dawnej na poletku "moralizatorskim" wyjatkowo zaburza
właściwy obraz całosciowy filozofii. Nie odcinają się od swoich filozoficznych
korzeni wielcy naukowcy - przytaczając chocby rozliczne wypowiedzi einsteina
które z nauką miały wspólnego niewiele. Kiedys Alonzo Church (oczywiście nie
naukowca a wybitnego logika) powiedział coś co moze być pewna wskazówką na temat
wyniku egzaminu swojego studenta :
"Byłbym skłonny dac mu zaliczenie, gdyby on był skłonny obiecac, ze nigdy nie
napisze zadnego artykułu o filozoficznym znaczeniu Twierdzenia G¨odla" - to
chyba ten sposób rozumowania sprawia, ze dla nauki swoistm "tabu" jest obecność
filozofii na poszczególnych etapach poniewaz dązy ona (nauka) kazdorazowo do
twierdzeń nie podważalnych a przede wszystkim uniezaleznonych od wyników
rozważan, umieszczonych poza przyjetymi sposobami dowodzenia i wnioskowania
(czesto w połaczeniu okreslane mianem "metody naukowej"). Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Polscy naukowcy uciekają za granicę
Niejaki khmara ultrademagogicznie
khmara napisał:

> Niejaki dyplomata stwierdza na tym forum, że całe szkolnictwo wyższe w Polsce
> powinno zostać sprywatyzowane, ponieważ na państwowych uczelniach przewalana
> jest forsa podatników.

Haha, prywatyzacja wcale nie oznacza ze pieniadze podatnikow nie moglyby byc
uzyte na wsparcie edukacji. Sprawa polega tylko na tym jak to wsparcie
powinno byc zorganizowane by kasa nie byla przewalana.

> Na gorąco:
> 1. spadnie współczynnik scholaryzacji - obecnie studiuje 2 mln Polaków, tzn.
>co dwudziesty obywatel wliczając w to starców i niemowlęta

Demagogia, jesli wprowadzone zostana oplaty na studiach dziennych
to wspolczynnik skolaryzacji wcale nie spadnie. Po pierwsze na studiach
dziennych *przecietnie* studiuja ludzie z rodzin zamozniejszych od tych
ktorzy sa na studiach wieczorowych i zaocznych. To jest wysoce niesprawiedliwe.
Tych biedniejszych jak sie okazuje stac na na oplaty a zamozniejsi maja za
friko.

Wprowadzenie oplat uzdrowi sytuacje tak jak ekonomia rynkowa uzdrawia chora
ekonomie. Zwiekszy stopien odpowiedzialnosci studiujacych za to co robia.
Pozwoli na zroznicowanie uczelni: uczelnie renomowane beda mogly ustalic
wyzsze oplaty. Beda tez mogly ustalic oplaty w zaleznosci od osiagniec
kandydatow itd. Tak jak w USA hehe.

> 2. zostaną zlikwidowane państwowe wyższe szkoły zawodowe (może to i dobrze?)

Dlaczego dobrze? To jest odpowiednik collegu w USA. Po co ludzie maja miec
dyplomy uniwersytetow jesli mysla o praktycznym zawodzie?

> 3. likwidacji ulegną wszystkie niepotrzebne kierunki, jakieś tam filologie,
> historie itp.

Duuuza przesada. Zawsze znajda sie ludzie gotowi studiowac filozofie za wlasna
kase. Ale jednoczesnie ludzie beda mysleli powazniej bo bedzie ich to
kosztowalo. W obecnym systemie masa ludzi studiuja po to zeby se postudiowac za
darmo. Potem narzekaja ze dla nich, absolwentow filozofii starozytnej, panstwo
nie przygotowalo etatow pracownikow filozoficznych.

> Co jeszcze?

Trzeba przyjac realia takie jakie sa: edukacja w Polsce poszla na zywiol i jest
w duzej czesci prywatna. Darmowa edukacja panstwowa to demagogiczna pozostalosc
epoki socjalizmu.

Teraz mozna dyskutowac o odplatnosciach i formach wsparcia przez panstwo.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: nie mówmy Szatanowi?
To wykładowca, doktor (a może już więcej?) filozofii starożytnej i średniowiecznej.
Mądry facet.
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Studenci i ich poziom
Tocq, ale który konkretnie, hę??? i pokaż mi jakiś dowód, jak przestudiowanie
filozofii starożytnej ujawniło ci miałkość postmodernizmu, też chciałbym to
zobaczyć...!
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: nowy wątek - stara sprawa
nowy wątek - stara sprawa

To znowu ja... i moje tematy:)) Tym razem konkretnie doprecyzowane i właściwie
to prawie gotowe do przesłania do Warszawy... Poniżej zamieszczam
bibliografie. Będę wdzięczny wszelkim zainteresowanym i dysponującym chwilką
czasu o przejrzenie ich i uwagi... Poza tym mam pytanie: jeżeli korzystam
tylko z wybranych rozdziałów lub części danej książki, to jak zapisać to w
bibliografii?? Po tytule wpisać np. "rozdz. 2, 4, 5"?? Czy moze zapisać po
prostu podać strony??

1. Zagadka platońskich nauk niepisanych (agrapha dogmata).

- Platon, Państwo;
- Platon, Fajdros;
- Szlezak Thomas, O nowej interpretacji platońskich dialogów;
- Szlezak Thomas, Czytanie Platona;
- Reale Giovanni, Historia filozofii starożytnej, tom 2;

Myślałem o tym, aby temat ten sformułować: "<<Drugie żeglowanie>>. Zagadka
platońskich nauk niepisanych (agrapha dogmata).", ale nie jestem pewien czy
metafora <<drugiego żeglowania>> nie jest zbyt wąska. Ktoś pomoże???

2. Strażnicy i oprawcy. Mechanizmy manipulowania sumieniem i poczuciem
odpowiedzialności jednostki.

- Moczarski Kazimierz: Rozmowy z katem;
- Kosewski Marek: Ludzie w sytuacjach pokusy i upokorzenia;
- Aronson Elliot: Człowiek istota społeczna;
- Dubik Adam "Zło" jako funkcja technologii osłabiania "oporu" - z perspektywy
Zygmunta Baumana, w: Wiśniewski Ryszard: Studia z dziejów filozofii zła;
- Milgram Stanley: Behawioralne badanie posłuszeństwa, w: Aronson Elliot:
Człowiek istota społeczna. Wybór tekstów";
- Haney Craig, Banks Curti, Zimbardo Philip: Więźniowie i strażnicy - badanie
w symulowanym więzieniu, w: Aronson Elliot: Człowiek istota społeczna. Wybór
tekstów";
- Gadziński Marcin: Jabłko było zdrowe - wywiad z prof. Philipem Zimbardo, w:
"Gazeta Wyborcza, Duży Format";

Wszelkie pytania i uwagi będą mile widziane:))

Pozdrawiam

Main_one
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Naboznie wpatrzeni w "niewidzialna reka rynku"
Dogmatyzm zawsze jest zly.

Akurat tak sie sklada, ze ostatnio czytam sobie Panstwo Platona.
Pare lat temu, edukujac sie, pominalem cala filozofie starozytna,
ale, mimo calej naiwnosci, nie moge sie wrazeniu ze platonska utopia
popelnia wlasnie ten sam blad, co utopie socjalistyczne: wie lepiej
co jest dobre.

Dla mnie najwazniejsza roznica miedzy systemem socjalistycznym a
kapitalistycznym sprowadza sie wlasnie do tego czy system jest
oddolny czy odgorny: czy panuje zdrowa konkurencja miedzy
podmiotami, czy tez wladza organizuje zycie socjoekonomiczne jak
chce.

Problemy z kapitalizmem sa dla mnie dwa.

Po pierwsze, idealny kapitalizm to warunki bardzo dobrej
konkurencji. Ta jest, niestety, mocno zaburzona przez rozne zjawiska
informacyjne, takie jak dziedziczenie kapitalu finansowego,
spolecznego, kulturowego. Tworzy to nierowne warunki startowe i nie
pozwala najlepszym sie realizowac, bo np. nie maja dobrych wzorcow.

Po drugie, wiekszosc uczestnikow rynku postepuje nieracjonalne.
Mowilem w innym watku o finansach behawioralnych. Ostatnio czytalem
o podobnych badaniach zwiazanych z kartami kredytowymi: ludzie z
konkretnych neuropsychologicznych powodow wydaja wiecej.

Poza tym, tego rodzaju poziom ogolnosci czyni dyskusje troche
niecelowa.

Przykladowo: co to znaczy publiczna edukacja? Edukacja, w Polsce, w
obecnej formie jest glownie sposobem indoktrynacji jednostek.
Wiekszosc szkol wyzszych moze konkurowac jedynie z University of
Whatever. Wiekszosc ludzi traci 14 lat swojego zycia.

Z drugiej strony, zupelny brak edukacji bylby stratny dla
spoleczenstwa i moglby spowodowac realne zagrozenie z zewnatrz.
Niewyedukowane spoleczenstwo nie byloby w ogole innowacyjne i nie
byloby w stanie konkurowac z nikim - ekonomiczne czy naukowo.

To jest sytuacja, w ktorej uczestnicy rynku, konsumenci edukacji,
nie posiadaja informacji o tym co jest dla nich najlepsze i nawet
nie potrafia ocenic tego czy produkt ktory nabyli spelnia ich
potrzeby i pozwoli im na realizowanie sie.

Dosc skomplikowany temat i nie dojrzalem jeszcze do odpowiedzi. O
ile jakas istnieje. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: KOMUNIKAT PROSZE PRZECZYTAC !!!!
KOMUNIKAT PROSZE PRZECZYTAC !!!!
Pani Sylwio, czy mógłbym w imieniu Towarzystwa Przyjaciół Grecji zamiescic
ponizszy komunikat.
Pozdrawiam, Paweł Polanowski TPG

Uprzejmie informujemy, że na zlecenie TV Polonia przygotowujemy
realizację dokumentalnego filmu o roboczym tytule Helleńska Polonia.

W Grecji -kolebce nowożytnych igrzysk olimpijskich. w/g różnych
źródeł znajduje się liczna Polonia, która jest przedmiotem naszego
filmowego zainteresowania.

W dokumentalnym filmie pt. Helleńska Polonia postaramy się opisać i
zaprezentować naszych rodaków rezydujących w słonecznej Grecji-
kolebce starożytnej filozofii kultury i cywilizacji .Postaramy się w
interesujący sposób przedstawić tło historyczne i społeczne początki
i współczesność naszych wzajemnych polsko -greckich kontaktów

Przeprowadzimy analizę sytuacji ekonomiczno- społecznej środowisk
polonijnych oraz procesu adaptacji a może asymilacji w nowej
drugiej ojczyźnie, kraju o innym klimacie, języku, religii, kulturze
i obyczajach.

Szczególnym naszym zainteresowaniem jest kultura, którą przynieśli
ze sobą Polscy emigranci a która w zderzaniu się z kulturą grecką
ulega, bądź nie procesowi asymilacji.

Mamy nadzieję, że uda nam się zaobserwować efekty skrzyżowania
naszych kultur na podstawie różnych zaobserwowanych w Grecji
zdarzeń.. Spodziewamy się, że polsko greckie lub grecko polskie
zaślubiny oraz uroczystość weselna były by znakomitą przestrzenią do
obserwacji zderzania się i przenikania dwóch odmiennych kultur,
obrządków, ceremonii religijnych, zwyczajów i obyczajów co
stanowiłoby znakomity materiał na filmową opowieść o Helleńskiej
Polonii.

Zatem uprzejmie prosimy o wszelaką pomoc przy realizacji w/w filmu a
w szczególności o pomoc w wyszukaniu i informację o najbliższych
planowanych przez rodziny przyszło żeńców grecko- polskich (może dwu
obrządkowych)
Z wyrazami szacunku
Wiesław Dąbrowski
Agencja Artystyczna Partus
ul. Wiertnicza 85A lok. 5
02-952 Warszawa
tel. +48 22 642 83 02
tel./ fax +48 22 840 84 95
kom. +48 695 147 134
E-mail: partus@partus.pl

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Oriana Fallacci podpadła terrorystycznym bandytom
Chris, pozwol ze skoryguje:

Przez prawie 4 wieki po Chrystusie chrzescijanstwo rozprzestrzenialo sie droga
pokojowa, bylo przekazywane poprzez nauczanie i dobrowolnie przyjmowane.
W ten sposob zostaly schrystianizowane wielkie polacie swiata hellenistycznego
i Imperium Rzymskiego. Egipt i Syria byly chrzescijanskie jeszcze przed
definitywnym upadkiem Cesarstwa Rzymskiego i przed podbojami Bizancjum.

Islam rozszerzal sie poprzez krwawe podboje od samego poczatku. Mahomet nie byl
biednym wedrownym kaznodzieja jak Chrystus, ale wojownikiem, ktory napadal,
zabijal, bral lupy.

Brutalnosc zdobycia Jerozolimy w czasie I wyprawy krzyzowej (przypominam ze
byla ona skutkiem tego, ze Sultan Sulejman w 1079 roku zabronil chrzescijanom
wstepu do Jerozolimy), mozesz porownac z brutalnoscia zdobycia Konstantynopola
przez Turkow w 1453 roku.
Roznica w tym, Chris, ze za Wyprawy Krzyzowe nawet Jan Pawel II przepraszal, ze
na ten temat napisano ksiegi i filmy nakrecono, natomiast o rzezi
Konstantynopola malo kto wie...

Podobna bajka jest uwazanie okresu mauretanskiego w Hiszpanii za wzor
tolerancji religijnej. Tu znow panuje ogromna cisza na temat np. losow Santiago
de Compostella czy Sewilli... i jest cala masa wiadomosci na temat krwawej
reconquisty Granady!
I nikt sobie nie zadaje pytania po coz ta reconquista, jezeli u Maurow
chrzescijanom bylo tak wspaniale?

Panuje obiegowe przekonanie, ze to Arabowie przechowali dla nas filozofie
starozytnej Grecji. A co zrobil sw. Augustyn ????

Podajesz 4 nazwiska troche na chybil- trafil, dwoch matematykow, jeden muzyk i
jeden filozof, z tego jeden z matematykow rozwijal nauki hinduskie, a filozof
studiowal Platona.
Wybacz, Chris, nie chce przekreslac czy zanizac niczyich zaslug. Arabowie mieli
swoje Zlote Wieki, ale nie ma zadnej ich kontynuacji. Czy masz jakies
wytlumaczenie tego ponad 500 letniego zastoju cywilizacji islamu?

Masz racje, terytorialnie chrzescijanstwo bardziej sie rozwinelo, poprzez
podbicie Nowego Swiata. I wiesz co Ci powiem? Lepiej sie stalo! Gdyby to
Arabowie odkryli Ameryke, to Ciebie dzisiaj prawdopodobnie nie byloby w
Kanadzie.
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Do czego sluzy wiedza ogolna
Malo nas na tym forum Maryno a ciekawe byloby gdyby na ten temat wypowiedzial
sie np. zawodowy Pedagog majacy praktyczne doswiadczenie z programami Szkol
stopnia podstawowego i sredniego.

Nas, konsumentow programow oswiatowych (jako uczniow) w latach powojennych
(do chyba konca 70-tych) tez nie rozpieszczano pod tym wzgledem.
Gimnazjum Klasycznego (takiego na "serio") z greka, lacina oraz historia
i zarysem filozofii starozytnej nie konczyl chyba nikt z nas - dzieci tamtego
czasu, a Szkola taka znana nam jest tylko z opowiadan rodzicow czy dziadkow.

Moze taki system przekazywania wiedzy to juz przezytek a pragmatyzm
dzisiejcszych czasow doskonale prezentuja wlasnie Amerykanie?.
Narzucony z gory "program", ktory interesuje wylacznie nieliczna garstke
uczniow a reszta uczy sie bo "musi" i wylacznie w tym celu by miec jakie-takie
rozeznanie oraz wiedze w przedmiotach praktycznie i zyciowo nieprzydatnych?.

Toz nawet z przydatna bardzo matematyka i to na poziomie elementarnym,
wiekszosc uczniow ma spore problemy!.
Dzisiejsi Absolwenci Wyzszych Szkol Technicznych bez pomocy elektronicznego
kalkulatora nie sa (w wiekszosci) w stanie wyliczyc rozwiazania prostego
rownania algebraicznego na poziomie maturalnej klasy Liceum (nie mowiac o 4-tej
klasie Technikum) z czasow gdy my (dzisiejsi 40++) chodzilismy do Szkoly
Sredniej.
Glupsi od nas nie sa (zapewne) choc brak Im prozaicznych umiejetnosci
wyliczenia pierwiastka kwadratowego "na piechote" ze o logarytmach juz nie
wspomne .
Zginie (gdzies) kalkulator i komputer bedzie niedostepny - zadego mostu ci
tytani techniki nie zbuduja a strop domu w ktorym mieszkaja, projektowany bez
dostepu do komputera, ma spore szanse spasc Im na glowe
Trza Ciesle z Zakopanego wolac! - bedzie gwarancja , ze postawiona przez Niego
chalupa postoi ze 100 lat bo... budowana na zdrowy "chlopski rozum" .
Tylko hmm... jak pogadac z podhalanskim Ciesla o Platonie, Aristotelesie czy
Kant-cie albo Senece ?.
Niby tez mozna!
Trzeba tylko duzo herbaty z "pradem" przygotowac )


Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Cierpienie a zbawienie
Cierpienie a zbawienie
www.mateusz.pl/wam/zd/49-lucarz.htm
"Jezus prowadzi nas o wiele dalej – do poznania mądrości krzyża, który jest ową ciasną bramą prowadzącą do zmartwychwstania i życia wiecznego (por. £k 13, 23-24). Nikt tej mądrości nie posiada na stałe, otrzymujemy ją codziennie na nowo przez Tego, który jest jej źródłem i wewnętrzną treścią, czyli przez Jezusa. Na tym etapie dzieło kierownika duchowego polega na tym, aby choremu głosił na różne sposoby Jezusa ukrzyżowanego i zmartwychwstałego i w ten sposób rozświetlał jego ciemności. Wobec krzyża i śmierci wszyscy jesteśmy bezradni. Jest tylko jeden, który je pokonał, i w Nim mamy nasze zwycięstwo. To jest jedna droga do tego, co jest misją chorego chrześcijanina, a co św. Paweł nazwie „dopełnianiem w swoim ciele braków udręk Chrystusa dla Jego ciała, którym jest Kościół” (por. Kol 1, 24). Z tego dopełniania braków udręk Chrystusa w swoim ciele robi się często swoistą chrześcijańską ideologię cierpienia, tak jakby cierpienie samo w sobie miało jakąś wartość. Cierpienie samo w sobie, krzyż sam w sobie jest przekleństwem. To nie cierpienie i krzyż zbawiło świat. Wielu ludzi cierpiało straszliwie, setki tysięcy zostało ukrzyżowanych, ale żaden z nich świata nie zbawił, oprócz Jezusa. Na świecie i dziś jest taki ogrom cierpienia, że gdyby to ono samo w sobie miało moc zbawczą, pewnie świat byłby już wielokrotnie zbawiony. Tak jednak nie jest. Jest raczej odwrotnie – to właśnie cierpienie woła o Zbawiciela."

Stanisław Łucarz SJ (ur. 1959), wykładowca historii filozofii starożytnej i patrystycznej w Wyższej Szkole Filozoficzno-Pedagogicznej „Ignatianum” w Krakowie, kierownik duchowy. Ostatnio opublikował: Wpatrzeni w Jezusa; Blisko Maryi; Siedem grzechów głównych. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Sekta to organizacja przestępcza
> Podałem argumenty, z którymi nie musisz się zgadzać. Ale to są fakty. A
przecze
> nie faktom to już poważna sprawa...

To co wyszczegolniles jak wspomnialem w poprzednim poscie to nie sa argumenty.
Nie sa to dowody poniewaz wszystkie zawieraja tak duzy stopien uogolnienia, ze
zadna z przytoczonych przez Ciebie mysli nie oprze sie rzetelnej analizie
logicznej.

Pogodz sie z tym ze Twoja teza jest nie do udowodnienia i jako taka nie moze
byc uwazana za prawdziwa.
MOzna wiec stwierdzic, w zgodzie z naukowa logika, ktora tutaj wielkrotnie
przytaczasz jako swoja podpore odnosnie sesnu istnienia religii, ze Twoja
wypowiedz zawiera nieprawde, a wiec w swietle zasad wspomnianej logiki jest
klamwstwem. Bardzo mi przykro ale w ten sposob (bardzo prosty i niewymagajacy
blota i duzego wysilku) mozna wiekszosc Twoich pogladow podwazyc za pomoca
metod, na ktore sie powolujesz.
Mogles tego nie zauwazyc, ale teologia i scholastyka oraz filozofie religijne w
duzym stopniu bazuja na zasadach naukowej logiki. Z pewnoscia zdajesz sobie
sprawe z tego, ze mysl chrzescijaska rozwijala sie rowniez w oparciu o zasady
filozofii starozytnej Grecji.
Trzeba to sobie raz kiedys powiedziec Drogi Kolego: z logika, konsekwencja,
rzetelnoscia i rozumowaniem nie jest dobrze w Twoich wypowiedziach.
Szczerze mowiac podjalem dyskusje na tym forum celem udowodnienia Tobie, ze
rzucane przez Ciebie tematy sa infatylne, nieadekwatne do rzeczywistych
problemow albo zwyczajnie (nie obraz sie) glupie i czasem zenujaco dziecinne.
Nie zamierzam wmawiac Ci glupoty, ale zanim wezmiesz sie za dysputy
swiatopogladowe, stworz sobie jakis warsztat erudycyjny, bo szczerze mowiac
mozna zbic WSZYSTKIE TWOJE WYPOWIEDZI (lub zdecydowana wiekszosc) bazujac
wylacznie na logice.

klaniam sie Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Helleńska Polonia
Helleńska Polonia
Prosimy o pomoc!
Pavlos. TPG

Uprzejmie informujemy, że na zlecenie TV Polonia przygotowujemy
realizację dokumentalnego filmu o roboczym tytule Helleńska Polonia.

W Grecji -kolebce nowożytnych igrzysk olimpijskich. w/g różnych
źródeł znajduje się liczna Polonia, która jest przedmiotem naszego
filmowego zainteresowania.

W dokumentalnym filmie pt. Helleńska Polonia postaramy się opisać i
zaprezentować naszych rodaków rezydujących w słonecznej Grecji-
kolebce starożytnej filozofii kultury i cywilizacji .Postaramy się w
interesujący sposób przedstawić tło historyczne i społeczne początki
i współczesność naszych wzajemnych polsko -greckich kontaktów

Przeprowadzimy analizę sytuacji ekonomiczno- społecznej środowisk
polonijnych oraz procesu adaptacji a może asymilacji w nowej
drugiej ojczyźnie, kraju o innym klimacie, języku, religii, kulturze
i obyczajach.

Szczególnym naszym zainteresowaniem jest kultura, którą przynieśli
ze sobą Polscy emigranci a która w zderzaniu się z kulturą grecką
ulega, bądź nie procesowi asymilacji.

Mamy nadzieję, że uda nam się zaobserwować efekty skrzyżowania
naszych kultur na podstawie różnych zaobserwowanych w Grecji
zdarzeń.. Spodziewamy się, że polsko greckie lub grecko polskie
zaślubiny oraz uroczystość weselna były by znakomitą przestrzenią do
obserwacji zderzania się i przenikania dwóch odmiennych kultur,
obrządków, ceremonii religijnych, zwyczajów i obyczajów co
stanowiłoby znakomity materiał na filmową opowieść o Helleńskiej
Polonii.

Zatem uprzejmie prosimy o wszelaką pomoc przy realizacji w/w filmu a
w szczególności o pomoc w wyszukaniu i informację o najbliższych
planowanych przez rodziny przyszło żeńców grecko- polskich (może dwu
obrządkowych)
Z wyrazami szacunku
Wiesław Dąbrowski
Agencja Artystyczna Partus
ul. Wiertnicza 85A lok. 5
02-952 Warszawa
tel. +48 22 642 83 02
tel./ fax +48 22 840 84 95
kom. +48 695 147 134
E-mail: partus@partus.pl

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: my question for all week ;-)
No cóż......
Trudno rozmawia się o korzystaniu z czegokolwiek jeżeli rozmawia się o
opanowywaniu narzędzi. Tak ,jak wspomniałem już-myśl filozoficzna szła i idzie
własną ścieżką rozwoju (zresztą, tak jak i inne dziedziny wymyślone czy odkryte
przez ludzi).W związku z tym cytowanie -w zasadzie- aforyzmów poszczególnych
Filozofów bez poznania-dajmy na to-ich całego systemu myślenia, zwykle nie
przynosi praktycznych korzyści.Jest to zbyt podręcznikowe.
Umiejetność myślenia filozoficznego jest, jak każda inna. Może być
rzemieślnicza,czyli historia filozofii-akademicka-narzędziowa, może być
kreatywna-czyli,jeżeli opanuje się narzędzia, to jest to punkt wyjścia
(dopiero) do twórczego jej wykorzystania, przede wszystkim w życiu, którego to
twórcami-jak sama zauważyłas-są ludzie. Jeżeli chodzi o ludzi i osoby
najbliższe -jest to skorzystanie z zasad etyki, odkryć psychologii, socjologii,
filozofii przyrody, egzystencjalizmu (np. Karl Jaspers), ale i hermeneutyki,
filozofii starożytnej...itd. W pracy będzie to, np. filozofia nauki, socjolgia,
estetyka( patrz:agencje reklamowe). Skoro zatem jest to pokażny dorobek,
dlaczego nie korzystać z niego? Inną sprawą jest, co własnego wnosi się
korzystając z w/w dorobku myśli ludzkiej? Można jeszcze inaczej. Mając te same
informacje wyjściowe, prędzej czy później dojdzie się do tych samych wniosków
czy metod, do których ktoś doszedł już wieki temu. Można, tylko po co wywarzać
otwarte dawno już drzwi?Jest to zwyczajnie bezmyślne i krnąbrne działanie. No
oczywiście, zawsze ktoś, kto postępuje w ten sposób, ma prawo do myślenia o
myself, że jest bardzo oryginalny. Ho ho ho.
Żyjemy w bardzo ciekawych czasach. Patrząc na historię w zasadzie dopiero w
wieku XX nastąpił skokowy rozwój wiedzy o naturze i o człowieku. Obecnie
następuje kontynuacja rozwoju tegoż. Szkoda czegokolwiek przegapić. Jednak
rozwój ten nie byłby możliwy bez starożytności i XIX-stu wieków. Historia
filozofii, to już tylko dziś narzędzie. Jednak żeby choć należycie je poznać(a
dobrze by było opanować),potrzeba sporo czasu. Natomiast filozofia obecnie
pozwala- w uproszczeniu- na swobodne i praktyczne poruszanie się w wielu
dziedzinach życia. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Ryszard Legutko będzie nowym ministrem edukacji
fundament filozofii starozytnej to edukacja dla wybranych i tutaj
macie pole do popisu,bo wybranstwo to wasza specjalnosc... Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Buttiglione na KUL
Pan Buttiglione myli się!
Szkoda, że nie miał kto odpowiedzieć i wyjaśnić panu Buttiglione, iż Europa
wcale nie boi sie Boga w konstytucji ani nie dyskryminuje chrześcijan, a
najzwyczajniej uważa, że miejsce dla Boga jest w kościołach i kaplicach, zaś
konstytucje tworzone są przez ludzi i wyłącznie dla ludzi, nie zaś dla bogów.
Chrześcijanie w Europie mogą wyznawać sobie swojego Boga do woli, podobnie jak
muzułmanie swojego, a Żydzi swojego. Nikt nikogo z tego powodu nie ściga i nie
prześladuje. Jednak chrześcijanie nie są bynajmniej pępkiem świata i nie mogą
żądać aby w oficjalnych, poważnych dokumentach, przypisywać chrześcijaństwu
cechy nieprawdziwe. Wartości, które szanuje i kultywuje dziś większość
Europejczyków, takie jak szacunek dla człowieka, prawda i sprawiedliwość
uksztłtowały się na długo przed powstaniem chrześcijaństwa. Niezbite i
powszechnie znane fakty jasno wskazują, że ani fundamenty kultury europejskiej
nie pochodzą od chrześcijaństwa, ani chrześcijaństwo nie wywodzi się z Europy.
Powstało ono w Azji Mniejszej i tam miało swe społeczne oraz kulturowe źródła.
Natomiast współczesne podstawy europejskiej kultury zostały sformułowane już w
antycznej Grecji, setki lat przed narodzinami Jezusa. Takie wartości kultury
europejskiej jak: prawda, dobro, sprawiedliwość, piękno nie są
wartościami "odkrytymi" bynajmniej przez chrześcijan, bo wymieniała je już
znacznie wcześniej starożytna filozofia, literatura, teatr, rzeźba,
architektura. Pogańscy, starożytni Grecy jako pierwsi sformułowali tez zasady
demokracji bezpośredniej i obywatelskiej odpowiedzialności.
Tak zwane "wartości chrześcijańskie" nie są więc bynajmniej chrześcijańskie.
Pozostaje ewentualnie sprawa ich boskiego pochodzenia, ale wówczas trzeba by
się powoływać na bogów i boginie greckiego Olimpu. Jeśli zatem przyjąć, że
kultura Aten czasów Peryklesa nie była dziełem ludzi, lecz miała źródło
nadprzyrodzone, to nie był nim wcale chrześcijański Bóg, ale grecki politeizm -
wiara w pokrewieństwo bogów, ludzi i zwierząt.
Utożsamianie współczesnych wartości kulturowych z chrześcijaństwem stanowi
próbę zawłaszczenia tych wartości, czemu słusznie sprzeciwia się większość
państw Unii nie zdominowanych mentalnie przez hipokrytyczną katolicką
większość, brutalnie narzucającą swoje poglądy i zwyczaje.
Jest dostatecznie wiele powodów racjonalnych aby żyć godnie i pięknie - nie
kraść, nie zabijać, szanować rodziców i miłować bliźnich. Żadne "prawdy
objawione" nie są obiektywnie do tego potrzebne.
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Ks. prof. Węcławski rezygnuje z kapłaństwa
Nie wydaje mi się, aby wywodzenie dziedziny danej nauki poprzez dosłowną
interpretację jej nazwy - w tak prosty, nieuwzględniający wielu istotnych
założeń, sposób - miało jakąkolwiek wartość merytoryczną.
1) Poprzez "logos" niekoniecznie należy rozumieć 'dyskurs naukowy' w dzisiejszym
tych słów znaczeniu, najbardziej oryginalne znaczenie, to "słowo".
2) termin "theologia" chronologicznie poprzedza czasy chrześcijaństwa (np. u
Arystotelesa, czy Varro, u którego to - nota bene - ma on zastosowanie m. in. do
publicznych obrzędów), w samym zaś chrześcijaństwie odnoszony bywał stricte do
natury Boga w bezpośrednim kontekście np. starożytnej filozofii greckiej,
jakkolwiek - z biegiem czasu - jako przedmiot badań teologicznych wyłaniać
zaczęło się objawienie (czyli dostępna wiedza o Bogu - Biblia, tradycja).
Pominąwszy skróty myślowe, zauważyć warto, iż wobec dynamiki rozwoju
historycznego (odmiennego paradygmatu i wrażliwości samych "twórców", jak i
"odbiorców" teologii, charakterystycznych dla poszczególnych momentów dziejów)
myślenie pt. "miała być nauką o Bogu" trąci anachronizmem.
3) Wobec tego: "słowem" (logos) o Bogu (theos) - teologią - może stać się
praktycznie każda wypowiedź o człowieku, postrzegająca go w jego odniesieniu do
Boga.
4) Zakres badań poszczególnych nauk zmienia się wraz z czasem, proces ten
nazywamy rozwojem.
5) Teologia wykorzystuje metodologię innych nauk, określenie "nauka pomocnicza"
może w tym kontekście zostać odniesione do podkreślenia, iż dla teologii
chrześcijańskiej ostateczny horyzont stanowi - w pewnym skrócie - objawienie i
jego historia, wraz ze wszystkimi tego implikacjami.
6)Rozróżnienie między teologią a religioznawstwem pozostaje klarowne, teologia
ma określony punkt odniesienia (objawienie), przedmiotem jego badań jest sam
fenomen religii.
W telegraficznym skrócie, tyle. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Średniowiecze - nie takie ciemne
Do Sekret: Akurat mylisz się co do tego, że o Arystotelesie, Platonie, Tomaszu, Augustynie... czytałem w necie. Rok historii filozofii starożytnej i semestr średniowiecznej mam za sobą (tak samo jak filozofii anglosaskiej, przyrody, spoczłecznej...). Zawsze podstawą był dla mnie tekst (zresztą nie da się przejść tych studiów, tj. filozofii, bez dokładnego czytania tekstów źródłowych).

Czytałem np. te bzdurne wyjaśnienia Augustyna na temat tego skąd się wzięło zło na świecie (unde malum). Koncepcja wolnej woli jest wewnętrznie sprzeczna. Analizowałem także słynne dowody na istnienie Boga Tomasza, czy próbowałem zrozumieć pseudoproblem, jakim jest spór o uniwersalia (istnienie desygnatów pojęć ogólnych), w który zaangażował się Abelard.

Co do Platona, czy Arystotelesa, zgoda - jest to ogrom wysiłku intelektualnego. Ale właśnie... Tomasz i Augustyn to tylko uzgodnienie tej filozofii z chrześcijaństwem! A filozofia nie ma być jakimś tam uzgodnieniem, tylko niezależnym poszukiwaniem! A w średniowieczu nie było poszukiwań niezależnych, przede wszystkim od religii.

Co do Wittgenstein'a - zgoda, sam sobie przeczył (mówi się o nawet o "wczesnym" i "późnym Wittgensteinie", chodzi o jego 2 dzieła). Mnie jednak chodziło o to, że tacy filozofowie jak on, zauważali pewną ciekawą rzecz - Nie ma jakiejś jednej, niepodważalnej prawdy wyrażonej w słowach bo są one naszą umowną konstrukcją, stworzoną do osiągania praktycznych celów (metafora skrzynki z narzędziami). Dlatego nie ma sensu szukać prawdy w pojęciach, spierać się o nie w nieskończoność - a na tym właśnie polegały dociekania filozofii scholastycznej i na tym nawiasem mówiąc dalej jedzie filozofia chrześcijańska (neotomizm).

Chciałeś konkretów, to je dostałeś. Natomiast to ty piszesz jakieś górnolotne banały: "ogrom, który zaowocował kierunkami myśli i pojęciami, które ukształtowały i wciąż kształtują olbrzymie przestrzenie naszej cywilizacji" :)))

No zaowocował, ale co z tego? Nie każdy owoc tej myśli jest słodki i soczysty, nie każdy przetrwał do dziś. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: zbyt wczesna edukacja ?

"W moim pojeciu jest jeszcze cos co rzuca sie w oko. To brak
motywacji do poglebiania wiedzy chocby dla samej wiedzy." Hmm. No i tu się
wszystko komplikuje. Czemu ? Bo ja uwielbiam wiedzieć :) I to szukać głęboko
nawet jeśli trzeba źródeł wiedzy solidnej i konkretnej. Mam różne
zainteresowania i podchodzę do nich poważnie, zgłębiam je i rozwijam. Ale weźmy
przykład. Poszedłem na studia zaoczne. Kier. filozofia. Naprawdę szczere
zainteresowanie mnie tam zaprowadziło. Na 1szym semestrze zasadniczo 3
przedmioty. I tak: historia filozofii starożytnej - żadnych kłopotów, przedmiot
ten bardzo mnie interesował, wykładowczyni fajnie prowadziła zajęcia, do
egzaminów po prostu poczytałem trochę, wszystko się ładnie utrwaliło. Wstęp do
filozofii - rewelacja. Nie powtarzałem do egzaminów więcej niż 2 dni, bo wiedzę
z tego zakresu przyswoiłem jak profesor Gąbka :) No i ontologia... klapa. Może
to ujęcie przedmiotu przez wykładowcę mnie zniechęciło, ale wiesz... Kiedy przy
pozostałych zaliczonych i to jeszcze ze szczerym zadowoleniem nauczycieli
wystarczyło przysiąść i nawet już wykuć te nielubiane formuły i konstrukcje itp,
to kompletna lipa. Tak oczywiście upraszczam, bo wiadomo, że wykuwanie nie służy
intelektowi, ale z grubsza jakoś tak to było. Ten fragment, w tym ujęciu mnie
nie zainteresował i dupa. I już się boję. Ostatnio pisałem koledze pracę z
socjologii (sic!), w ogóle dużo piszę znajomym prac :) bo jakąś taką mam lekkość
w pisaniu, parafrazowaniu, selekcji źródeł itd. I tak mi się pomyślało, że
spróbuję na tym kierunku (faktycznie wydaje mi się bardzo ciekawy), no ale...
ale tam będzie jakaś statystyka, czy logika, nie wiem zresztą jaki przedmiot,
ale jakiś będzie, który mi nie przypasuje pewnie i klapa. I znów. Będę miał
piątki z 80% a tam gdzie nie zagra to zawalę pewnie całość.. Ehh.. A jakbym
umiał się uczyć, tak programowo, w ramach ram ;) no to przecież co to za
problem? Niewielki... Nie dla mnie... :(
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Ateista - znawca religii, wiary i Boga.
Gość portalu: Echo napisał(a):

> Zabawne. Zeby stac sie katoliczka, najpierw bylam indoktrynowana ateizmem prze
> jakies 20 lat. Potem zauwazylam ze intelektualne podloze ateizmu nie rozni sie
> od intelektualnego podloza wiekszosci religii.

Czyli ateizm opiera się twoim zdaniem na wierze w mitologię żydowską lub inną
pod groźbą kary po śmierci ;-) ?

> Natomiast moralne podloze ateizmu
> rozni sie bardzo, chociaz ateisci probuja to tuszowac ideami zapozyczonymi z
> chrzescijanstwa. Nazywaja je "humanizmem".

To żart czy manipulacja (bo o niewiedzę cie nie posądzam)? Humanizm był
zaprzeczeniem średniowiecznego rozumienia religii. Inspiracją była filozofia
starożytna. Człowiek (nie bóg !) miarą wszechrzeczy. Znasz to ?

> Jednak humanizm nie ma oparcia w
> wartosciach absolutnych i latwo zamienia sie w "humanizm rewolucyjny" (czytaj
> morderczy). Mordowanie przychodzi ludziom latwo bez relatywnego humanizmu albo
> religii. Problem w tym ze humanizm moze zezwalac na mordowanie (ze wzgledow
> humanitarnych oczywiscie) a religie moga nakazywac mordowanie ze wzgledow
> religijnych.

Wartości absolutne nie maja żadnego wpływu na skłonność ludzi do mordu.
Mordowano sie zawsze i wzędzie. Gdyby było tak jak mówisz, widoczna byłaby
odwrotna korelacja między odsetkiem wierzących w danym społeczeństwa a
wskaźnikiem przestępczości. Korelacji takiej nie widać, a więc ?

> Dlatego jedyne religie jakie zasluguja na szacunek, to religie
> ZAKAZUJACE mordowania.

Co z tego, że jakaś religia DEKLARATYWNIE zakazuje mordowania ? Religie dzielą
ludzi na naszych (lepszych) i obcych (gorszych).
Nie twierdzę tu bynajmniej, że religia jako taka jest temu winna. Problem
w tym, że wprowadza podział i tak a nie inaczej wpływa na ludzi.

Trekker Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: hobby...............?
podziwiam za tak obszerne zainteresowania ja moze zajme sie hobbistycznie filozofia starożytna jak skończe ten kierunek... bo póki co to jest mój obowiązek (uczenie sie tego) więc trudno mi odnaleźć w tym hobby... choć jest to interesujące... pozdrawiam serdecznie pat Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Cierpienie - napedem religii
Antoni Wacyk
O polski charakter narodowy - Zadruga

Zasada personalizmu  przenika całe życie polskie.
Poprzez idee ogólne, system wychowawczy, świadomość narodową,
instytucje prawne i publiczne, literaturę, systemy filozofii
narodowej, sztukę, język, dostrzegamy powszechność zasady
indywidualizmu wegetacyjnego.
Jan Stachniuk

"Kościół cierpi, gdy nie cierpi"

"Porażonym klęską wrześniową Polakom przypomniał o tym specjalnym
orędziem z dnia 30 IX 1939 roku Pius XII: "łzy dla chrześcijanina mają
swą nadnaturalną wartość i słodycz."

Papieżowi zawtórował biskup polowy Wojsk Polskich Józef Gawlina
w roku 1940 r. - zeszyt Nauki Chrystusowej:

"I dlatego Kościół z powołania swego, z natury swej cierpi. Nie jest
rzeczą przygodną, że Kościół idzie drogą krzyżową; jest powołaniem
Kościoła cierpieć, i dlatego Kościół bez cierpienia obyć się nie może.
Owszem, im bardziej Kościół cierpi, tym doskonalej spełnia swoje
zadanie. Stąd wniosek jasny, że cierpienie należy do istoty życia
chrześcijańskiego. Kto przez łzę patrzy na świat, ten patrzy
obiektywnie i ma sąd prawdziwy. Dlatego cierpienie jest najlepszą i
najkrótszą drogą do religii i do Boga."

Cierpienie zatem jest surowcem, z którego wychodzi bezcenny produkt:
zbawienie. Wytwórnia, założona przed dwoma tysiącami lat, jest wciąż w
pełnym ruchu i reklamuje się. Hasłem integrystycznej organizacji
katolickiej "Opus Dei" jest: "Uświęcajmy cierpienie."4) Więc
uświęcają, sami cierpią niewymownie rozjeżdżając po Polsce luksusowymi
limuzynami. Encyklopedia katolicka, Lublin 1979, w tomie III wyjaśnia
pod hasłem Cierpienie: "C. towarzyszące życiu każdego chrześcijanina
nie jest pozbawione sensu. C. jest błogosławieństwem, ponieważ
zapewnia wejście do Królestwa Bożego, lepiej pozwala dostrzec dzieła
Boże i zapewnia udział w przyszłej chwale.W aspekcie transcendentnym
c. złączone jest z działaniem Opatrzności Bożej w świecie i dlatego
nie można go uważać za bezsensowne; trzeba by bowiem wtedy wykluczyć
działanie Boga Stwórcy i Zbawcy, będącego nieskończoną miłością i
mądrością."

Cierpienie zatem jest konieczne i dla zbawienia katolika, i dla
katolickiej teodycei, jest bowiem "złączone" z działaniem Opatrzności
i jej niezbadanych wyroków w takich na przykład zbawieniorodnych
miejscach jak Oświęcim (Auschwitz) czy Archipelag Gułag. Katolicka
teodycea to właściwy pokarm duchowy dla każdego skażonego
człowieczeństwa. Jej nonsensów polakatolik nie dostrzega.

Który przeżył Oświęcim
I nie wyzbył się Boga
Zaprawdę, ten ci
Stołowa noga.

Zacytujmy współczesnego filozofa katolickiego: "I tak np. kiedy (...)
podnoszą kwestię, czy istnienie cierpienia jest falsyfikatorem tezy o
kochającym, miłosiernym Bogu, to odpowiedź negatywna nie musi być
wyrazem apologetycznej interpretacji ad hoc, jeśli tylko wykaże się,
że cierpienie to jest sensowne, np. prowadząc do pozytywnych przemian
w osobowości cierpiącego, przekształcając jego skalę wartości..."5)
Często słyszy się w Polsce narzekania na uprawiany przez Polaków kult
cierpiętnictwa. Nie sięga się jednak do jego źródeł, które tkwią w
panującej w Polsce wspakulturze, w jej systemie wartości.
Mocno zakorzenione w tym systemie wartości są wątki platońskie i
sokratyczne, czyli to, co w filozofii starożytnej Grecji było już
znamieniem upadku. W roku 1916 na wznowionym, już polskim
Uniwersytecie Warszawskim młodzież w Kole Filozoficznym dyskutowała
nad Gorgiaszem Platona. Osią dyskusji było pytanie: co jest lepsze:
krzywdzić, czy być krzywdzonym. Przeważająca większość dyskutantów
opowiedziała się za lepszością bycia krzywdzonym. Kryterium lepszości
nie miało żadnego odniesienia do czegoś lub kogoś poza nagim "ja"
ludzkiego osobnika. Zbiorowość, społeczeństwo, naród - takie
drobnostki nie były brane pod uwagę. Wyglądało na to, że katolicki
personalizm i prawosławna tołstojewszczyzna podały sobie ręce.

F.
Pozdrawiam
FreeMen

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: dialog dwustronny?


Eneuel Leszek Ciszewski wrote:
O polilogu nie słyszałem, ale słyszałem (często) o monologu.
O monologu pisze także SJP PWNu.

Podświadomie/nieświadomie :) myślałem, że mamy tu (w dialogu) do
czynienia
z 'di-', czyli podwójnością. I raczej rzadko (czyli nigdy_nie)
stykałem się z 'dialogiem_dwóch_osób' czy 'dialogiem_kilku' osób.
Zazwyczaj (czyli zawsze) słowo 'dialog' (w tym, co czytałem)
oznaczało rozmowę dwóch osób, choć mogło oznaczać niedokładnie i
monolog, i rozmowę kilku osób, jako że taki dialog mógł chwilami
przeistaczać się i w monolog, i do rozmowy dwóch osób mogły dołączać
się inne osoby, a w przybliżeniu ;) nadal nazywano to dialogiem
lub dialogami, aby nie rozdrabniać się i drobiazgowością nie utrudniać
życia sobie (i/czy czytelnikom).

Nie mniej jednak słowo 'dialog' w tych sytuacjach nie traciło swego
charakteru -- 'rozmowy dwóch osób', w której obie osoby i mówiły do
siebie, i słuchały siebie nawzajem, a mówiąc -- nawiązywały rozumnie
do wypowiedzi rozmówcy, dążąc do porozumień, nie zaś do wygadania się.


Dialog (dialogos) - jest to sposób dochodzenia do prawdy poprzez zadawanie
pytań i udzielanie odpowiedzi (dia-leghein). Był on charakterystyczny dla
dialektyki Sokratesa, który wyraźnie oprzeciwstawiał dialog monologowi
sofistów. [za: G. Reale, Historia filozofii starożytnej, KUL Lublin 2002, t.
V, s. 55]

Dialog (dialogos, dialegein), od dia- przez, za sprawą, dzięki; legein -
mówić, twierdzić, myśleć - gatunek literacki, w której formą utworu jest
rozmowa postaci świata przedstawionego (fikcyjnego), gdzie o różnicy
gatunkowej decyduje jego temat (np. d. filozoficzny, religijny, etyczny,
polityczny); rozmowa co najmniej dwóch osób na określony temat, polegająca
na wymianie różniących sią (rozbieżnych, przeciwstawnych) poglądów
dotyczących spraw ważkich poznawczo i praktycznie (d. społeczny), z zamiarem
osiągniącia porozumienia (gr. dia logou - przez rozum; pol. po rozumie,
porozumienie). [za: PEF PTTzA Lublin 2001, t. 2, s. 569]

Dialog (gr. dia, przez + logos, słowo; dialogos - rozmowa) uporządkowany
zespół kolejno po sobie następujących, ustnych lub pisemnych, wzajemnie
powiązanych wypowiedzi dwóch lub więcej osób (uczestników dialogu). Każdy z
uczestników występuje na przemian: w roli wypowiadającego się i
zapoznającego sią z wypowiedziami innych, przy czym żadna z wypowiedzi
konstytuującycyh dialog, żadna tzw. replika (łac. replicare - odginać,
odpowiadać), nie stanowi nigdy zamkniętej znaczeniowej całości - może być
zinterpretowana i zrozumiana w sposób właściwy tylko w kontekście
pozostałych replik. Jakkolwiek dialog sytuuje się w opozycji do monologu,
czyli ciągłej, zamkniętej wypowiedzi jednego tylko podmiotu, niemniej jednak
w jego obrębie mogą pojawiać się zbliżone do monologu wypowiedzi względnie
autonomiczne, luźno tylko powiązane z innymi replikami. Do takich wypowiedzi
zalicza się tyradę (fr. tirade) - dłuższą, utrzymaną w podniosłym stylu
wypowiedź typu retorycznego. Szereoko pojęty dialog nie jest ograniczony
czasem ani miejscem: poszczegóolne repliki mogą być oddzielone długimi
odstępami czasu, przekazywane i udostępniane stronom dialogu i - często -
szerszej publiczności /.../ [za: K. Szymanek, Sztuka argumentacji, PWN
Warszawa 2001, s. 109]

i tak dalej w tym guście, choć Krótki Słownik Filozoficzny z pewnych
względów nie zawiera pojęcia 'dialog'...

Pzdr
Paweł

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Problemat KK


Lucyfer wrote:

Dnia Mon, 29 Mar 1999 01:46:42 GMT, "B.L." <big@sympatico.ca,
napisal/a:

| Szanowny Panie Lucyfer.

Nie badz taki oficjalny bracie. Spokojnie mozesz mowic do mnie: "moj
drogi Lucku" :-)


Niedoczekanie twoje, diable rogaty. Bedzie oficjalnie. A "Pan" bedzie
tylko za stanowisko w piekle.


| Otoz, na co ja mam wlasciwie odpowiedziec???


Dalej mam ten sam dylemat. Wypowiadalem sie juz na temat Panskich
cytatow z ksiazek tych pseudohistorykow, (niech ich pieklo pochlonie).
Ale Dreschner jest jeszcze gorszy! Tamci, Baigent, Leigh i Lincoln,
robia to dla forsy, jak to robi wielu innych; nie pochwalam, nie czytam,
ale moge zrozumiec.
U Dreschnera natomiast widac gola nieskrywana nienawisc. Przyznaje, ze
czytalem tylko wyjatki, poniewaz u nas go nie wydano, jest jakas mala
drukarenka wydajaca w malych nakladach roznych popaprancow - od
skrajnych komunistow do skrajnych anarchistow. Stamtad dostalem
recenzje, z probkami "pisarstwa" tego znanego i doskonalego historyka,
ktory nawet w takich Niemczech zostal oskarzony o obrazanie religii. Na
cos takiego to trzeba zapracowac, Panie L. czyms innym, nie historia.
I tu, drogi Panie L. popracuje za Pana. Za darmo. Ja przytocze wyjatki z
opisu ksiazki Doktora Dreschnera, i popatrzymy na jego Historie:
--------------------------------------
Historia Kryminalna Chrzescijanstwa.
Na poczatku Dreschner pokazuje, ze wszystkie najwazniejsze tresci
wierzen, dogmaty kosciola, nawet modlitwy przypisywane samemu Jezusowi,
zostaly zapozyczone z innych zrodel. Glownie, pochodza one od judaizmu,
Hellenizmu, starozytnej filozofii i poganstwa. Ironia jest, ze jak tylko
owe idee i praktyki zostaly przylaczone do chrzescijanstwa, ich
prawdziwe zrodla zostaly potepione, jako poganskie i diabelskie
praktyki. Faktycznie, mowi Deshner, od samego poczatku, kosciol jest
organizacja kryminalna o niewyobrazalnej brutalnosci, wlaczajac w to
palenie tak zwanych czarownic, inkwizycje, wyprawy krzyzowe i
przesladowania pogan i Zydow. W jego zadzy wladzy - religijnej i
politycznej - ludzie byli trzymani w ignorancji, a ktokolwiek odwazyl
sie nie zgadac z koscielnymi dogmatami, uwazany byl za heretyka.
------------------------
Jezeli to jest rzeczowy i bezstronny opis historii, to ja, Panie L.
jestem Belzebub.
---------------------------
(...) Tak zaczela sie tradycja kontynuowana do dzisiaj. W drugiej wojnie
swiatowej niemieccy biskupi i kardynalowie popierali agresje Hitlera
wewnetrznym autorytetem Boga i wychwalali Hitlera jako odbicie boskiej
wladzy. Napoleon, Hitler, Musolini, a nawet Stalin mieli swoja armie
katolickich ksiezy.(...) (O tym Stalinie to SUPER!!! - B.L.)

Wojna wietnamska zostala ogloszona jako "wojna krzyzowa" przez biskupow
amerykanskich, a podczas drugiego soboru watykanskiego, wedlug
Dreschnera, klerycy zadali, aby bombardowac Wietnam w obronie
tamtejszych szkol katolickich.
--------------------------
Fajne, co? Wyobrazmy sobie tych klerykow na placu Piotra, z
transparentami! Prawdziwa Historia.
--------------------------
Badania Dreschnera zajmuja sie rowniez innymi dzialaniami kosciola. W
1973 roku FBI w Ameryce zaprezentowala oryginalny list, w ktorym Watykan
zamowil falszywe certyfikaty inwestycyjne u nowojorskiej Mafii, na sume
miliarda dolarow. Papiez Pius XII, zmarly w 1958 roku, posiadal prywatna
fortune 45 milionow dolarow w zlocie. Poprzednio twierdzil, ze, wydal te
pieniadze na ratowanie Zydow z rak Hitlera.

Falsz i hipokryzja kosciola ciagnie sie i ciagnie: Sprzedaz broni,
finansowe oszukanstwa na wielka skale i posiadanie przez Watykan
udzialow w firmach produkujacych tabletki antykoncepcyjne. W niedawnym
wywiadzie, Deschner powiedzial, ze "po latach badan i poswiecenia mej
uwagi roli, jaka odgrywa kosciol chrzescijanski - czy to w
starozytnosci, sredniowieczu, czy w dwudziestym wieku - nie spotkalem
jeszcze takiej innej organizacji, ktora tak dlugo i prawie bez przerwy,
jest zamieszana w tak odrazajacych przestepstwach
---------------------------
I to by bylo mniej wiecej wszystko co wiem na temat "pisarstwa"
Wielkiego, Znanego Historyka. Wystarczy dla mnie, aby ocenic poziom. I
tu mam do Pana prosbe, Panie L. Otoz niech Pan na chwile schowa rogi,
podwinie ogon pod siebie, i poczuje sie na chwilke normalnym, myslacym
czlowiekiem. Zna Pan Deschnera lepiej jak ja, niech go Pan sprobuje
ocenic bezstronnie, tak jak to powinien zrobic prawdziwy badacz.
Powodzenia.

Pozdrawiam z gory, tych w czelusciach piekielnych na dole.
B.L.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: .kupię książki na I rok psychologii
Kofta, Szustrowa &#8222;Złudzenia, które pozwalają żyć&#8221;  
Kofta &#8222;Samokontrola a emocje&#8221;
Kosewski &#8222;Agresywni przestępcy&#8221;
Kossut &#8222;Mechanizmy plastyczności mózgu&#8221;
Kozielecki &#8222;Koncepcja transgresyjna człowieka&#8221;
Kurcz &#8222;Pamięć&#8221;
Lazarus &#8222;Paradygmat stresu i radzenia sobie. Nowiny Psychologiczne&#8221;
Liddell &#8222;Warunkowanie i emocje&#8221;
Lindsay, Norman &#8222;Procesy przetwarzania informacji. Wprowadzenie do psychologii&#8221;
Łuria &#8222;Podstawy neuropsychologii&#8221;
Maruszewski, Ścigała &#8222;Emocje - aleksytymia &#8211; poznanie&#8221;
Murphy, Kovach &#8222;Historical Introduction to Modern Psychology&#8221;. New York: Harcourt Brace Jovanovich, Inc.
Obuchowska &#8222;Dynamika nerwic&#8221;
Obuchowski &#8222;Przez galaktykę potrzeb. Psychologia dążeń ludzkich&#8221;
Ognik &#8222;Koncepcja bloków funkcjonalnych mózgu A. Łurii, a psychofizjologiczny aspekt emocji&#8221;
Ognik &#8222;Następstwa urazu czaszkowo-mózgowego a patomechanizm padaczki pourazowej&#8221;
Omyła &#8222;Zarys logiki&#8221;
Opoczyńska &#8222;Wprowadzenie do psychologii egzystencjalnej&#8221;
Pieter &#8222;Historia psychologii&#8221;
Reale &#8222;Historia filozofii starożytnej, II. Platon i Arystoteles&#8221;
Rosińska, Matusewicz &#8222;Kierunki współczesnej psychologii, ich geneza i rozwój&#8221;
Reykowski &#8222;Emocje, motywacja, osobowość&#8221;
Reykowski &#8222;Natura ludzka a potrzeby. Etyka&#8221;
Reykowski &#8222;Problemy osobowości i motywacji w psychologii amerykańskiej'
Reykowski &#8222;Rozwój moralny jako zjawisko wielowymiarowe&#8221;
Reykowski, Eisenberg, Staub &#8222;Indywidualne i społeczne wyznaczniki wartościowania'
Reykowski &#8222;Eksperymentalna psychologia emocji&#8221;
Reykowski &#8222;Motywacja, postawy prospołeczne a osobowość&#8221;
Rzepa &#8222;Życie psychiczne i drogi do niego. Psychologiczna Szkoła Lwowska&#8221;
Saarni &#8222;Kompetencja emocjonalna i samoregulacja w dzieciństwie&#8221;
Salovey, Sluyter &#8222;Rozwój emocjonalny a inteligencja emocjonalna&#8221;
Searle &#8222;Umysł na nowo odkryty&#8221;
Sędek &#8222;Jak ludzie radzą sobie z sytuacjami, na które nie ma rady&#8221;
Sęk &#8222;Społeczna psychologia kliniczna.
Sęk &#8222;Metody projekcyjne. Tradycja i współczesność&#8221;
Siwek &#8222;Wstęp&#8221;
Sosnowski, Zimmer &#8222;Metody psychofizjologiczne w badaniach psychologicznych&#8221;
Sosnowski &#8222;Wzorce aktywności psychofizjologicznej w warunkach krótkotrwałego stresu&#8221;
Stachowsk (2000a;b). &#8222;Historia psychologii od Wundta do czasów najnowszych&#8221;
Stachowski, Strelau &#8222;Psychologia&#8221;
Stachowski &#8222;Skąd się wzięła nazwa 'psychologia&#8221;&#8221;
Stachowski &#8222;Jak i po co wprowadził Wundt eksperyment do psychologii?&#8221;
Stanosz &#8222;Wprowadzenie do logiki formalnej'
Stanosz &#8222;Ćwiczenia z logiki&#8221; (wyd. ostatnie)
Straś-Romanowska &#8222;Na tropach psychologii jako nauki humanistycznej&#8221;
Strelau &#8222;Psychologia. Podręcznik akademicki&#8221; (tpm 1,3)
Strojnowski &#8222;Psychologia fizjologiczna&#8221;
Suchańska &#8222;Test Apercepcji Tematycznej H. A. Murraya&#8221;
Tatarkiewicz &#8222;Historia Filozofii&#8221;
Tavris, Wade &#8222;Psychologia. Podejścia oraz koncepcje&#8221;  

iwona_a@tlen.pl

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Czy malpom naleza sie prawa nalezne czlowiekowi? [ang]
In article <16a3kv9v36j2s$.18b6b14cg2fdi.@40tude.net,
 Jacek Maciejewski <jacmac.wyt@o2.plwrote:


Dnia Sat, 31 Mar 2007 08:55:10 +0100, Wladyslaw Los napisał(a):

| Ależ można, Władysławie. Obecnie zwierzęta mają wiele skodyfikowanych praw,
| całkiem rozsądnych. Oczywiście, są to prawa bierne.
| Nie. Zwierzęta nie mają żadnych praw. To o czym mówisz, to są prawa dla
| ludzi, regulujące ich zachowania wobec zwierząt.
Dzieci mają rozliczne prawa, których nie rozumieją.


Co to znaczy rozumieć prawa? Rozumieć można przede wszystkim wyrażenia
językowe, więc w przypadku "praw" chodzić może o ich wyrażone w języku
sformułowania, np. w kodeksie praw. W tym sensie wielu dorosłych ludzi,
w tym ja, też nie rozumie swych wszystkich praw. Np. wiele paragrafów
kodeksu cywilnego jest dla mnie niezrozumiałych. Jednak to nie znaczy,
że te prawa mi nie przysługują. Mogę o nich wiedzieć, starać się je
zrozumieć i ich dochodzić, np. z pomocą adwokata. Nie o rozumienie więc
tu chodzi.
Dziecko w miarę rozwoju dowiaduje się o swoich prawach i nabiera
możliwości ich egzekwowania. Można wtedy mówić, że mu te prawa
przysługują w ścisłym sensie. Jednak mówi się potocznie, że np.
noworodek też "ma" prawa. Np. w Polsce "ma" prawo do bezpłatnej opieki
medycznej. Jednak ani tego prawa nie jest -- i nie może być -- świadomy,
ani nie może go egzekwować. Biorąc ściśle, to prawo zobowiązuje innych
do zapewnienia mu bezpłatnej opieki medycznej. Ono reguluje nie
zachowanie noworodka, lecz zachowanie dorosłych w stosunku do noworodka.
Więc w tym sensie twierdzę, że o przysługiwaniu takich czy innych praw
można mówić tylko  stosunku do osobników potencjalnie świadomych tych
praw.


Zgodnie z twoja
wykładnią nie są ludźmi :)


Po pierwsze nie napisałem, że małpy nie mają praw bo nie są ludżmi.
(chociaż skądinąd zgodziłbym się z tezą, że prawa społeczności ludzkich
nie przysługują, w sposób oczywisty, osobnikom nie należącym do tych
społeczności). Napisałem, że małpy nie mają praw. bo nie mogą być ich
świadome.
PO drugie, nawet, jeżeli przyjmiemy, że małpy nie mają praw, bo nie są
ludźmi, nie wynika z tego, że każdy osobnik, który tych praw nie ma nie
jest człowiekiem.
Po trzecie, czy dzieci są, czy nie są ludźmi, to temat na osobną
dyskusję.


A wszystko to czysta sofistyka :) i czepiasz
się.


Nie jest to żadna sofistyka. Weź podręcznik historii filozofii
starożytnej i naucz się co to była sofistyka. I nie czepiam się, jedynie
staram się rozjaśnić postawiony w tytule problem.


| A jak doprowadzimy do wymarcia naczelnych to będzie najwiekszy wstyd dla
| naszego gatunku.
| Nie będzie żadnego wstydu bo nie będzie naszego gatunku.
Podkręć jasność bo się gubię.


Który to z przedstawicieli naszego gatunku będzie się wstydził, skoro
nie będzie żadnego?

Władysław

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: platońskie dialogi???


któż więc zadośćuczyni mojemu zapytaniu???


Jak chcesz kobiecie zaimponować, to masz (ale streszczać nie będę ;-)

Oto Corpus Platonicum, na dziewięć tetralogii podzielony:

Pierwsza:
Eutyfron (czyli o tym, co zbożne); Obrona Sokratesa, Kriton (czyli o
powinności), Fedon (czyli o duszy)

Druga:
Kratylos (czyli o poprawności nazw), Teajtet (czyli o poznaniu), Sofista
(czyli o bycie), Polityk (czyli o sztuce rządzenia)

Trzecia:
Parmenides (czyli o ideach), Fileb (czyli o przyjemności), Uczta (czyli
o dobru), Fajdros (czyli o pięknie)

Czwarta:
Alkibiades Większy (czyli o naturze człowieka), Alkibiades Mniejszy
(czyli o modlitwie), Hipparch (czyli o zachłanności na zysk), Rywale
(czyli o filozofii)

Piąta:
Teages (czyli o mądrości), Charmides (czyli o umiarkowaniu), Laches
(czyli o mestwie), Lizys (czyli o przyjaźni)

Szósta:
Eutydem (czyli o erystyce), Protagoras (czyli o sofistach), Gorgiasz
(czyli o retoryce), Menon (czyli o cnocie)

Siódma:
Hippiasz Większy (czyli o pięknie), Hippiasz Mniejszy (czyli o fałszu),
Ion (czyli o Iliadzie), Meneksenos

Ósma:
Kleitofon (czyli Protreptyk), Państwo (czyli o sprawiedliwości), Timajos
(czyli o naturze), Kritias (czyli o Atlantydzie)

Dziewiąta:
Minos (czyli o prawie), Prawa (czyli o ustanawianiu praw), Epinomis
(czyli o nocnym zgromadzeniu lub o filozofie), Listy

Nie wchodzące w skład tetralogii, przypuszczalnie nieautentyczne:
Definicje, O tym, co sprawiedliwe, O cnocie, Demodokos, Syzyf (czyli o
obradowaniu), Eryksjas (czyli o bogactwie), Aksjochos (czyli o śmierci)

Literatura omawiająca warta wzmianki:

I. Dąbska, Dwa studia o Platonie. Wrocław 1972
B. Dembiński. Teoria idei. Ewolucja myśli platońskiej. Katowice 1997
J. Gajda. Platońska droga do idei. Wrocław 1993
A. Gawroński. Dlaczego Platon wykluczył poetów z Państwa. Warszawa 1984
W. Jaeger. Paideia. Warszawa 2001
E. Jarra. Idea Państwa u Platona i jej dzieje. Warszawa 1918
Z. Jordan, O matematycznych podsatwach filozofii Platona. Poznań 1937
H. Kramer, Ku nowej interpretacji Platona, Studia filozoficzne 8(1987)
K. Lesniak, Platon, Warszawa 1993
W. Lutosławski  Platon, jako twórca idealizmu, Warszawa 1899
W. Lutosławski. O logice Platona. Tom I i II.  Kraków 1891/2
Platona poezja i mądrość. wybór Z. Kubiak Warszawa 1996
Platon, nowa interpretacja, red.: A. Kijewska i E. Zieliński, Lublin
1993
K.R. Popper. Społeczeństwo otwarte i jego wrogowie. Tom I: Urok Platona.
Warszawa 1993
G. Reale. Historia filozofii starozytnej. T. II. Lublin 2001
W. Stóżewski, Wykłady o Platonie. Ontologia. Kraków 1992
K. Tuszyńska-Maciejewska. Platon a retoryka: od krytyki do modelu.
E. Wolicka, Mimetyka i mitologia platona. U początków hermeneutyki
filozoficznej. Lublin 1994
W. Wróblewski. Arystokratyzm Platona. Warszawa 1972

Pzdr
Paweł

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Granice racjonalizmu
On Tue, 14 Jul 1998 20:41:46 GMT,
Jurek Wawro  <jur@bxsoft.rzeszow.plwrote:


Moze zrewanzuje sie rownie ciekawym cytatem:

'To prawda, ze nauka zachodnia sprawuje obecnie nieograniczona wladze na kuli
ziemskiej; nie jest to jednak wynikiem rozpoznania "nieodlacznie zwiazanej z nia
racjonalnosci", lecz walki o wladze [...]: nauka zachodnia stworzyla dotad
najskuteczniejsze narzedzia smierci. [...] Nauka "przodujacego swiata" jest jedna z
wielu; utrzymujac ze jest czyms wiecej, powodujemy, ze przestaje byc ona narzedziem
badan, a staje sie (polityczna) grupa nacisku'.
[ P.K. Feyerbend "Przeciw metodzie", wyd. Siedmiogrod, Wroclaw 1996].


  Nauka zachodnia faktycznie zdominowala proces poznawania rzeczywistosci,
lecz korzeni tej dominacji dopatrywalbym sie juz w filozofii starozytnej
Grecji, w mysli Arystotelesa, Platona czy Pitagorejczykow. To wlasnie mysl
grecka, tak rozna od wspolczesnych jej starozytnych kultur i filozofii
wschodu, byla poczatkiem tego typu racjonalizmu jaki pozniej przyjeli
tworcy nowozytnej nauki i filozofii europejskiej (Galileusz, Newton,
Kartezjusz). W kregu mysli greckiej preferowano poznawanie swiata poprzez
analize faktow empirycznych, dedukcje i uogolnianie, podczas gdy filozofie
wschodu kladly nacisk na "doznawanie swiata" czyli medytacje, intuicje itp.
Inne tez byly jezyki obu typow filozofii (co tez jest nie bez znaczenia,
mowilismy tu o roli jezyka w poznaniu). Jezyk filozofii wschodu  uzywal
nieostrych metafor, pieknie nadajacych sie do kontemplowania lecz malo
skuteczny w opisie konkretnych zjawisk. Tu skuteczniejszy byl jezyk
Arystotelesa czy Eukldesa. Ta skutecznosc rozumowania typu greckiego
(rozprzestrzeniona na caly srodziemnomorski obszar) okazala sie tez (choc
chyba wtornie) skuteczna w walce politycznej, a przy okazji w tworzeniu
narzedzi smierci. W przytoczonym cytacie Feyerbenda dostrzegam jakby
pretensje o te skutecznosc. No coz, rozne idee i paradygmaty jakie powstaly
w roznych kregach kulturowych podlegaly procesowi rywalizacji, a zwyciesko
wyszedl ten, ktory okazal sie najskuteczniejszy (najlepiej przystosowany).
Troche jak w biologii. Trudno chyba miec o to pretensje, bo proces ten
jest tak samo naturalny jak rywalizacja gatunkow. Jest czescia rozwoju
homo sapiens. Byc moze dopiero obecnie lub w najblizszej przyszlosci
nauka i cywilizacja zachodnia, ktora nie musi juz udowadniac sobie swojej
wiekszej skutecznosci w rywalizacji, dostrzeze tez pewne wartosci tkwiace
w innych kregach kulturowych. Nie sadze jednak, by nauka typu zachodniego
wraz ze swym typem racjonalnosci i swiadoma swych ograniczen zrezygnowala
ze swej metody badawczej na rzecz kontemplacji, doznan itp. Raczej predzej
zalamnie sie pod swym ciezarem lub dokona samozniszczenia.

J. Sikorski

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Dowód istnienia Boga


Kowdlar wrote:
Ja nie twierdziłem nigdy, że sam na ten dowód wpadłem, i że odkryłem
Amerykę, podawałem nawet , że jego twórcą był św.Tomasz z Akwinu,
przyjmuję z pokorą, że ten dowód pierwzy podał Arystoteles, na


Ok, zinterpretowałem to nader pochopnie, należą Ci się przeprosiny,
naprawdę nie miałem zamiaru Cię urazić. "Najwyższych lotów wtórność"
nie miała się tyczyć Twojej osoby, ale prezentowania takich poglądów
jako swoich odkryć - stąd moja pomyłka. Na swoje usprawiedliwienie
mam tylko, to że nadmiernie przyzwyczajony jestem do niskiej jakości
treści przewijających się przez psf.


usprawieliwienie swej pomyłki stwierdzę, że nie jestem wybitnym
historykiem filozofii, ale z tego, co ja wiem, scholastyka cała była
pod wpływem Arystotelesa, więc stąd ta pomyłka ze św. Tomaszem.


Niestety nie czytałem wątku piramidona stąd nie przyszło mi do głowy,
że jest to zwykłe przytoczenie dowodu Tomaszowego. Oczywiście
św. Tomasz podał taki dowód (jak najbardziej korzystając
z Arystotelesa). Warto nadmienić, że sam Tomasz nie przywiązywał
takiej wagi do dowodów na istnienie Boga jak kontynuatorzy myśli
Augustyna - uważał, że można takie dowody skonstruować, ale ostatecznie
powinna rozstrzygać wiara.


.Wiem, że nie jestem żadnym, ani dobrym ,
ani wybitnym, historykiem filozofii,


ja też nie jestem


ale uczestnictwo w grupie
pl.sci.filozofia traktuję, jako środek w celu okreslenia
światopogladu przede wszystkim swojego. Nie nie Kanta, ani Huma , ani
Kartezjusza.


Poznanie czyichś światopoglądów, poprzez całą historię filozofii,
stanowi doskonały klucz do poznania własnego światopoglądu, który,
a jakże, także jest procesem! Dlatego nie można przeceniać roli
zaznajomienia się z historią filozofii.


Może profesjonalni filozofowie, zamiast nas krytykować, podsuwaliby
nam jakieś materiały, stronki www, gdzie , przynajmniej ja,
mogłibyśmy  również czerpać korzyści dla siebie.


Historia filozofii starożytnej - G. Reale, przynajmniej tom I i II
Copleston - tomów jest 9
Można łyknąć "Dzieje ..." Russella z ciekawości, bardzo miło się czyta,
ale to już bardziej pod kątem nowożytnej.
No i nieśmiertelny Tatarkiewicz.
Warto też czytać oryginalne teksty, choćby i fragmentarycznie.

Na sieci nie ma dobrych materiałów raczej... przynajmniej
jeśli chodzi o historię filozofii.
Na pewno porządne artykuły są w omp
www.omp.org.pl
Czasami niezłe są w popularnych portalach filozoficznych
www.psf.org.pl www.filozofia.pl www.filozofia.org.pl
ale jednak dość specjalistyczne.
Poza tym czytanie jakichkolwiek 'profesjonalnych' artykułów
filozoficznych bez gruntownej znajomości historii filozofii
mija się z celem, dlatego - w mojej opinii - filozof będący
na bakier z historią filozofii ma bardzo ograniczone pole
działania - nie wie kiedy błądzi, kiedy jest wtórny, tworzy
teorie które już dawno ktoś stworzył a inny obalił etc.
Dlatego wg mnie tego etapu nie należy pomijać, jak chciałaby
może nawet większość (?) uczestników grupy.
Trochę mi to przypomina tworzenie muzyki "na czuja" - można
stworzyć świetne melodyjnie utwory, ale będą one wtórne, przez
zastosowanie schematów (te same układy interwałów, progresje,
"patenty"). W momencie gdy słucha się różnorodnej muzyki i z niej
czerpie oraz gdy studiuje się teorię (harmonię) - pole działania się
powiększa! Zaczyna ugruntowywać się świadomość tego co się
robi, w szczególności czy to coś będzie odkrywcze czy nie,
czy będzie ciekawe czy nie, czy zrodzi napięcie, czy też nie..
itd. Piszę o tym dlatego, iż mam wrażenie że większość teorii
przedstawianych na psf jest własnie tworzona 'na czuja',
często bardzo ciekawa, ale zazwyczaj z bardzo słabymi argumentami,
i też często wtórna. Człowiek mocno wykształcony zadba o to,
by jego teoria była solidnie skonfrontowana z tym czego już
dokonano w filozofii. Przeciętny uczestnik psf natomiast
chyba nawet nie czuje takiej potrzeby konfrontacji (a czasem
nie wie z czym skonfrontować). Stąd moja nieodmienna krytyka
postawy grupy.

Adam

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku




Strona 3 z 4 • Znaleziono 212 postów • 1, 2, 3, 4  

Powered by WordPress dla [tu i tam]. Design by Free WordPress Themes.