filozofia starożytna

Widzisz posty znalezione dla hasła: filozofia starożytna





Temat: === Co to jest filozofia? ===


| | Nie wiem. Powiedz mi, czym jest filozofia.

| Najkrócej: jest m?dro?ciowym odnoszeniem się człowieka do
| rzeczywisto?ci.

| Czy mógłby? to dokładniej sprecyzować? Twoja definicja jest bardzo
| niejasna i ogólnikowa. O jakiej rzeczywisto?ci mówisz, masz na my?li
| ?wiat rzeczy? I jakie znaczenie ma "m?dro?ciowe odnoszenie się"? Czy
| według Ciebie każdy akt my?lenia można podpi?ć pod filozofię?

| Cóż, nie powiedziałbym, że ta definicja jest niejasna i ogólnikowa.
| Raczej, że akcentuje skutek powstaj?cy w wyniku dociekań
| filozoficznych. Człowiek poddaje refleksji intelektualnej otaczaj?cy
| go ?wiat, aby zrozumieć ów ?wiat i siebie samego.

Wła?nie problem filozofii polega na trudno?ci jej sformułowania. Dlatego
w większo?ci dzieł filozoficznych (przychodzi mi na my?l ewidentny
przykład "Etyki" Spinozy), znajduje się na wstępie co? w rodzaju
słowniczka obja?niaj?cego tam występuj?c? terminologię. Jak Adorno mówi
(przepraszam za ten "name dropping" :( ), istota i sztuka filozofii
polega na ujęciu w słowa wła?ciwie tego niewyrażalnego.


Wybacz, ale jestem jednak odmiennego zdania. Nie uważam, aby filozofię
było trudno okre?lić. Trudno jest natomiast opowiadać j? nie-filozofom,
a najtrudniej jest zrozumieć się filozofom pracuj?cym w dwóch różnych
szkołach, którzy oprócz zrozumiałych różnic kieruj? się dodatkowo jeszcze
przyzwyczajeniami, emocjami i z tym wszystkim mieszaj? ?wiatopogl?d.
Nie uważam również, że filozofia polega na ujęciu w słowa niewyrażalnego.
To, wydaje mnie się, jest domen? poezji. To wła?nie ona potrafi schwycić
w słowo rozbrykane chwile.
Osobi?cie działam w szkole filozofii starożytnej i ?redniowiecznej.
Specjalizuję się w klasycznej metafizyce i antropologii. Filozofia nowożytna
i współczesna jest dla mnie, z nielicznymi wyj?tkami, całkiem jałowa
i prowadzi na margines życia. Oddala człowieka od tej przedziwnej
rzeczywisto?ci i sytuuje go w dzikiej kulturze.


| Przyznam, że dziwię się Twojemu pytaniu, o jakiej rzeczywisto?ci
| piszę. Rzeczywisto?ć jest przecież jedna. Nie ma i nie może być
| innej. My?lę, że sama odpowiedziała? sobie na to pytanie
| - rzeczywisto?ć to inaczej ?wiat rzeczy.

Pewnie nie ma innej, oprócz tej do?wiadczalnej zmysłowo. Wielu filozofów
(np. Heidegger) odróżnia jednak poznanie subjektywne ?wiata od
objektywnego, którym w zasadzie zajmuje się nauka. I tutaj widzę różnicę
"rzeczywisto?ci". Pytanie, które sobie najczę?ciej stawiam jest, w jakim
stopniu rzecz sama w sobie może pojęta. Czyż tak zwana objektywno?ć
rzeczy nie s? wył?cznie czym?, co staramy się utworzyć, aby czuć się w
?wiecie bezpieczniej. Co? w rodzaju odno?nika, który jest namacalny. Nie
uważam, to by było zbyt naiwne, że nic nie istnieje oprócz naszego
wyobrażenia. My?lę tylko, że ?wiat jest niepoznawalny, je?li nie
uwzględni się ?wiadomie swej subjektywno?ci poznania. Ale to też pewnie
tylko jedna z teorii. Zgadzasz się z tym?


No wła?nie. To s? te manowce. Kartezjusz wstrzymał rzecz i poruszył rozum.
Odt?d wszystko jest w?tpliwe, miałkie i w sumie bezsensowne.
Dostałem już nie raz po głowie na tej li?cie za realizm poznawczy
i zdroworozs?dkowe żródło poznania filozoficznego. Twierdzę, że można
rzecz poznać w jej najgłębszej warstwie. Je?li jest (o tym przekunuj? mnie
moje zmysły), to jest już poznawalna choćby w tym aspekcie, że jest.
A to jest już ogromnie dużo. I w tym momencie rzecz? istrotn? niesłychanie
jest umieć odróżniać, po chłopsku, realno?ć od my?lno?ci. Dalej zaczynam się
bliżej przygl?dać... Zreszt? pisałem to już Ninie. Niestety, nie chciała
zdj?ć z "oczu" nietzscheanskich okularów.
Prawdziwym dramatem filozofii współczesnej jest zatracenie poczucia
rzeczywisto?ci i odarcie ludzkiego poznania z prawdy.


| M?dro?ciowe to znaczy obejmuj?ce zarazem prawdę i dobro.

Czyli logika, etyka i estetyka = prawda, dobro i piękno.


Ach nie! Ani logika, ani etyka, ani estetyka. Tylko metafizyka.
Pisałem o transcendentaliach.


| Domy?lam się, że w ostatnim pytaniu chodzi Ci o to, czy każde
| my?lenie jest my?leniem filozoficznym. Czy tak?
| Oczywi?cie, że nie uważam tak. W filozofii obowi?zuj? bardzo
| ?cisłe i rygorystyczne reguły, bez przestrzegania których filozofia
| stałaby się zwykłym bajdurzeniem.

Wydaje mi się, że nie chodzi tu tylko o zwykłe bajdurzenie, zwane
również przedstawianiem zwykłych ?wiatopogl?dów. Trudno?ć polega przede
wszystkim na możno?ci odróżnienia tzw. plewu od ziarna. Często granice
się zacieraj?.


O to wła?nie chodzi!!!

Wszystkiego dobrego

Kristof

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: === Co to jest filozofia? ===


| Wybacz, ale jestem jednak odmiennego zdania. Nie uważam, aby filozofię
| było trudno okre?lić.
W przeciwieństwie do Ciebie filozofowie tak uważają. Poczytaj sobie
Adorno.


Adorno prawdę Ci powie! Jest nieomylnym głosem wszystkich filozofów!


| a najtrudniej jest zrozumieć się filozofom pracuj?cym w dwóch różnych
| szkołach, którzy oprócz zrozumiałych różnic kieruj? się dodatkowo
| jeszcze przyzwyczajeniami, emocjami i z tym wszystkim mieszaj?
| ?wiatopogl?d.
Chodzi Ci o porozumienie dwóch szkół filozoficznych, a nie o kwestię
terminologii.


Dzięki. Właśnie nie wiedziałem, o co mi chodzi. Teraz już wiem.


| Osobi?cie działam w szkole filozofii starożytnej i ?redniowiecznej.
| Specjalizuję się w klasycznej metafizyce i antropologii. Filozofia
| nowożytna
| i współczesna jest dla mnie, z nielicznymi wyj?tkami, całkiem jałowa
| i prowadzi na margines życia. Oddala człowieka od tej przedziwnej
| rzeczywisto?ci i sytuuje go w dzikiej kulturze.
Jakbym słuchała Swiadka Jehowy. Czy potrafisz być trochę tolerancyjny
dla tych, którzy nie odczuwają potrzeby przynależności gdziekolwiek, lub
po prostu odnajdują sens w szukaniu samym w sobie. To że nie potrafisz
tego zrozumieć nie oznacza, że jest to niemożliwe ;)


Tolerancyjny dla osób, czy dla poglądów?


| No wła?nie. To s? te manowce. Kartezjusz wstrzymał rzecz i poruszył
| rozum.
| Odt?d wszystko jest w?tpliwe, miałkie i w sumie bezsensowne.
Co to jest: "wszystko"? Czego Ty się boisz?


Np. prawda i fałsz. Boję się np. upowszechniania agnostycyzmu.


| Dostałem już nie raz po głowie na tej li?cie za realizm poznawczy
| i zdroworozs?dkowe żródło poznania filozoficznego.
Proszę, tylko nie "zdroworozsądkowe". Twój subjektywizm jest godny
mistrza. I kto tu mówi o okularach?


Nie bardzo rozumiem, co ma wspólnego zdrowy rozsądek z subiektywizmem.


| Twierdzę, że można rzecz poznać w jej najgłębszej warstwie.
Poznanie zmysłowe? A co z fizyką kwantową? Przecież im bliżej człowiek
przygląda się rzeczy, tym bardziej się ona "rozmywa".


Dlaczego tylko zmysłowe? Jestem przecież człowiekiem.
A z fizyką kwantową to chyba na pl.sci.fizyka. A może to wszystko jedno?


| Prawdziwym dramatem filozofii współczesnej jest zatracenie poczucia
| rzeczywisto?ci i odarcie ludzkiego poznania z prawdy.
Nie wiem, chyba należy się cieszyć z Tobą, że udało Ci się poznać
prawdę. To niebywałe osiągnięcie. Można pozazdrościć takiej pewności
siebie. Nietzscheańskie okulary przy tym to pestka :)


Czyli prawda jest niepoznawalna. Jeśli jest niepoznawalna, to nie mogę jej
poznać. Jeśli twierdzę, że ją poznałem, to kłamię. Jeśli kłamię, to przeczę
prawdzie. No, ale prawdy nie ma!

Pozdrawiam

Kristof

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: sprawa niebytu
Dnia środa 16 marzec 2005 23:28 grupowicz altar w wiadomosci
<d1ac7q$kl@nemesis.news.tpi.plnapisał(a):


| pytaj się mnie, co ja o niej myślę ;-)

Taką właśnie przyjałem linie obrony w tej chwili.
Skoro twierdzisz, że przestrzeń jest, to pytam,
w jaki sposób ?
Bo moim zdaniem przestrzeń nie jest,
ale jest brakiem bytu.


W takim razie odpowiem tak, jak potrafie:
Przestrzeń jest w taki sposób, że ma przypadłości (właściwości).
Jest rozciągła (ale nie rozciągliwa) i dlatego można w niej umieszczać
przedmioty.
Coś, co ma własności nie może być niczym.
Przestrzeń nie jest niebytem.


| Chyba nie wiesz czym jest erystyka, skoro używasz tego pojęcia w takim
| sensie.
| To by była raczej retoryka, ale kogóż to obchodzi? :-)

Retoryką można ogłupić szczerą, prostą prawdę.


Do twojej informacji: W swoich wypowiedziach również używasz retoryki, i to
takiej zupełnie taniej. Porównaj: "ogłupić", "szczerą", "prostą prawdę".


| Wyobraź sobie, że tą tanią filozofijkę traktuje się zupełnie poważnie, a
| zapoczątkował ją sam Parmenides.

Co takiego odkrył ?


Wniósł poważny wkład w tworzącą się filozofię starożytną.


| Powiedz mi: Czy przestrzeń jest czy jej nie ma? I czym jest przestrzeń,
| jeśli jest?

A czym jest niebyt ?
Moim zdaniem tym, czym przestrzeń, czyli brakiem bytu.


Czyli przestrzeń nie ma żadnych właściwości? I tak na prawdę jest niczym?

Zgadzam się.


| To chyba oczywiste.

To w sumie gra słówek, a chodzi o jasność, by pojęcia,
którymi sie posługujemy, wskazywały na konkretną rzeczywistość.


Pojęcia nie mogą wskazywać na rzeczywistość, której nie ma.


Na co wskazuje pojęcie "niebyt" ?
Dla mnie na brak bytu, czyli na absolutnie pustą przestrzeń.


Czyli pojęcie niebytu wskazuje na nic, a cóż to za rzeczywistość, to "nic"?


| Samo pojęcie musiało powstać poprzez negację pojęcia bytu, no bo jak
| można określić to, czego nie ma?

jako absolutny brak bytu.
I moim zdaniem nie jest to jakis nieokreslony stan
nie wiadomo czego, ale po prostu przestrzeń.


Ok, różnimy się poglądami. Wg mnie przestrzeń JEST, i dlatego nie jest
niebytem.
U ciebie na odwrót.


| A co takiego dzieje się rozumowi, kiedy z neurona na neuron przeskakuje
| mu "niebyt" ?

Jeśli rozum używa pojęć, które na nic nie wskazują,
wtedy kretynieje.


Tylko, że rozum do poprawnego funkcjonowania potrzebuje pojęć
przeciwstawnych, stąd byt - niebyt. To tylko ułatwia rozumowi określenie
bytu.


| Skoro pozostaje, to jest, a więc nie jest niebytem ;)
| A co jest niebytem ?
| Odpowiedź jest prosta: nic.

czyli przestrzeń.


wg mnie przestrzeń jest, gdyż ma właściwości.
Pozostanę przy swoim poglądzie.


| Już gdzieś to napisałem.

Dość niejasno.
Napisałeś coś w stylu, że odróżniasz i już.


Napisałem rzecz oczywistą.


| A tak to :D

Nie kumam...


To dobrze. Teraz mam pewność, że nie gadam z żabą :-)

pozdrawiam

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Pytanko-Filozofia na UJ.
On Sat, 8 May 1999 12:04:54 +0200,
Paweł G. Pasich <pawe@bbs.chip.plwrote:


Mam zamiar wubrać się na filozofię na UJ, na studia zaoczne.
Czy ktoś z Was może tam studiuje i mógł by mi conieco
powiedzieć o filozofii właśnie na UJ.


Tak się składa, że ja. Jestem właśnie na pierwszym roku zaocznych.


Jak wiele czasu trzeba poświęcić na naukę i czy pracując jest
to możliwe.


Ogólnie, by tylko przejść przez egzaminy (na razie mam za sobą
tylko sesję zimową, więc nie jest to chyba dość obiektywna ocena)
nie jest trudno -- wbrew temu, co mówią inni studenci, w moim
odczuciu wykładowcy wcale nie mają zapędów do ,,uwalania'', a na
minimum nie jest tak trudno się nauczyć, ale jeśli chce się mieć
dobre oceny, to trzeba trochę jednak przysiąść.

Pierwszy semestr to filozofia Wschodu, wstęp do filozofii, histo-
ria filozofii starożytnej, logika oraz angielski. Kończy się eg-
zaminem z pierwszych dwóch wymienionych: Wschodu -- traktowanym
jako rozgrzewka -- trochę ulgowo oraz wstępu, na który by uzyskać
zaliczenie trzeba napisać dwa eseje na podstawie tekstów źródło-
wych z ontologii i epistemologii. Egzamin nie jest trudny, choć
około 10-20% ludzi zdawało go poprawkowo. Zaliczenie ze strożyt-
ności jest automatyczne, ale w drugim semestrze zdaje się ją
razem z historią filozofii średniowiecznej (powiadają, że to
jeden z najtrudniejszych przez to egzaminów). Angielski w grupie
dla zaawansowanych jest zaliczany na podstawie obecności, a w
grupie początkującej jest zdaje się jakiś egzamin. Logika to kurs
trwający dwa semestry, zaliczenia na podstawie zadań domowych, a
kończy się podobno niezbyt trudnym egzaminem (nie warto zrażać
się wykładami -- dla niektórych to zupełna czarna magia, ale --
o ile mi wiadomo -- nie jest wymagana na egzaminie). W drugim
semestrze dochodzi psychologia i epistemologia.

To tyle od strony merytorycznej, jeśli chcesz równocześnie praco-
wać, to szansa na jednoczseną naukę zależy sporo od charakteru
pracy i Twojego samozaparcia. Mnie sporo pomogło na egzaminach
szczęście, bo przez pewien czas miałem tak absorbującą pracę, że
nie bardzo wiedziałem, jak się nazywam, więc nawet nie myślałem o
studiach. Na szczęście przed samą sesją udało mi się na jakiś
czas zapaść w książkach i nadrobić część zaległości. Choć zaczy-
nając studia solennie się zapewniałem, że znajdę czas i na pracę
i na naukę...

Podsumowując -- w porównaniu do dziennych (przez kilka tygodni
miałem przyjemność tak się uczyć) są to studia głównie nastawio-
ne na samodzielne uczenie się -- nie ma właściwie ćwiczeń z tek-
stami -- same wykłady, jedynie z logiki mamy ćwiczenia (przynaj-
mniej na pierwszym roku), nad czym m.in. bardzo ubolewa prof.
Widomski wykładający obie historie filozofii. Jedyny kontakt z
tekstami na zajęciach to tłumaczenie eseistyki filozoficznej na
angielskim w grupie zaawansowanej oraz czytanie bardzo krótkich
fragmentów przez wykładowców. Minusem jest również brak, ale to
chyba cecha każdych studiów zaocznych, częstych zajęć i kolokwiów
-- dla niektórych raj, ale jeśli komuś leń za skórą siedzi, może
się za bardzo rozpuścić i zgubić rytm systematycznej nauki, czemu
jeszcze bardziej sprzyja ciekawa praca.

Mam nadzieję, że pomogłem. Gdybym mógł dodać jeszcze od siebie
dwa słowa, to z całego serca polecam UJ, ale proponowałbym także
rozważenie możliwości studiowania w trybie dziennym :-)

Powodzenia :-)

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Relatywizm - i co dalej (jesli w ogole cos) ?
Witam i zapraszam do dyskusji o relatywizmie:

Czym jest relatywizm wiadomo -  w uproszczeniu jest to poglad gloszacy
(w swej skrajnej, najbardziej konsekwentnej wersji), ze "wszystko jest
wzgledne"; ze kryteria prawdy, dobra, piekna, etc. nie maja charakteru
absolutnego (bezwzglednego) i sa rozne dla kazdej epoki, kregu
kulturowego i grupy spolecznej (relatywizm kulturowy) albo wrecz dla
kazdego czlowieka (relatywizm indywidualistyczny). Co wiecej, owe
kryteria sa calkowicie rownouprawnione i wykazanie wyzszosci jednego z
nich nad pozostalymi jest niemozliwe. Relatywizm nie tyle wdaje sie w
wielkie spory swiatopogladowe, etyczne, teoriopoznawcze co po prostu je
uniewaznia, czyni je bezprzedmiotowymi.

Relatywizm obecnie tryumfuje - nie moga dzis z nim na serio konkurowac o
intelektualny rzad dusz takie, dawniej potezne tradycje i prady
intelektualne jak starozytna filozofia grecka, chrzescijanska filozofia
sredniowieczna czy nowozytny oswieceniowy racjonalizm (wszystkie te
prady byly relatywizmowi zdecydowanie przeciwne). W kazdej epoce
istnieli co prawda relatywisci co sie zowie: np. sofisci czy Hume, ale
dopiero od okolo 100 lat zyjemy pod panowaniem relatywizmu. Tryumf ten
umozliwili Hegel i Marx, a kompletnym uczynili go Nietzsche i Freud. W
latach pozniejszych byly jeszcze proby oporu wobec relatywizmu (np. w
etyce prace Schelera czy Hartmanna), ale na nie wiele sie one zdaly i
dzisiejszy tzw. "postmodernizm" to po prostu doprowadzony do
ostatecznych swych konsekwencji relatywizm.

Co mozna zarzucic relatywizmowi? Wiekszosc takich zarzutow wobec
relatywizmu opiera sie na ujemnej ocenie skutkow tegoz: mowi sie (w
duzej mierze slusznie), ze relatywizm uniemozliwia istnienie
jakiejkolwiek (poza hermetycznie zamknieta) wspolnoty opartej na
wspolnych wartosciach, ze czyni ludzi niezdolnymi do dzialania na skutek
niemoznosci wyboru miedzy konkurencyjnymi wartosciami, ze prowadzi do
nihilizmu i rozpaczy, etc. Wszystkie te zarzuty (abstrahujac chwilowo od
ich slusznosci) maja charakter praktyczny raczej nizli teoretyczny.

Teoretyczne bowiem zarzuty wobec relatywizmu znacznie trudniej wysunac.
Jeszcze stosunkowo najlatwiejsze jest to dla relatywizmu w teorii
poznania. Np. mozna polemizowac ze zdaniem "wszystko (czyli wszystkie
nasze poglady) jest wzgledne" wskazujac, ze taki poglad jest prawdziwy
pod warunkiem, ze... jest falszywy, tzn. jesli wszystko jest wzgledne to
i poglad gloszacy takowa wzglednosc jest wzgledny. Powazniejszym chyba
argumentem jest to, ze wzglednosc np. zasad logiki b.trudno jest
obronic: jesli ktos np. "odrzuca zasade niesprzecznosci", to bardzo
trudno bedzie mu to oznajmic, gdyz w jezyku zaprzeczajacym zasadzie
niesprzecznosci bardzo trudno jest powiedziec cos poza belkotem (czyli
bezsensem).

Znacznie trudniejszy (a wg mnie bodaj nieobalalny) jest relatywizm co do
wartosci (aksjologiczny). Relatywizm w estetyce stal sie juz wrecz
madroscia ludowa ("o gustach sie nie dyskutuje": to powiedzenie to
kwintesencja relatywizmu estetycznego), a i w etyce po Nietzschem i jemu
podobnych zdaje sie trudny do wzruszenia.

No dobrze, chwilowo przerywam swoj potok wymowy i czekam na wasze ujecie
tego problemu. Interesuje mnie zwlaszcza, czy sadzicie, ze relatywizm
(szczegolnie aksjologiczny) da sie obalic czy nie, a jesli tak to w jaki
sposob. To tyle

Adam

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Foki pija wiecej. Czy ocieplenie wplywa na poziom wody Oceanu Arktycznago?

Stanislaw Sidor wrote:
Newsuser "Wiktor" <w@mail.comwrote ...

| Nic tu smiesznego. Astro-LOGIA to NAUKA! Astro-NOMIA to cos raczej z
| inzynierii pomiarowej.

Dzis Wiktorze uwielbiam cytowac :)
---
-nomia
ostatni człon wyrazów złożonych mający znaczenie: dziedzina wiedzy, system
praw rządzących daną dziedziną, nauka, np. aeronomia, ergonomia, hydronomia
<gr. nomĂ­a w wyrazach złożonych, jak astro-nomĂ­a, oiko-nomĂ­a, od nómos
prawo, ustawa

http://swo.pwn.pl/haslo.php?id=19024


Czesc prawdy, to tylko jeden z rodzajow prawdy. Zeby byc dokladnym az do
boolu porownaj *tamze* wymienine nauki i wyciagnij wnioski:)

-nomia (ASTRONOMII TAM NIE MA!)
aeronomia, ekologia(!!!), ergonomia, heteronomia, hydronomia, taksonomia

logos:
filoz. rel.
a) w starożytnej filozofii greckiej: powszechna prawidłowość świata (u
Heraklita), przeznaczenie, rozum świata (u stoików), rozum, pojęcie (u
Arystotelesa)
b) w idealistyczno-mistycznej filozofii przed- i
wczesnochrześcijańskiej: twórcza siła boska, twórca świata
c) w teologii chrześcijańskiej: druga osoba boska, syn boży
d) w idealistycznej filozofii Hegla: pojęcie, rozum absolutny
<gr. lógos

natomiast -logia (o ASTROLOGII tez tu zapomnieli)

  archeologia, aerologia, akcentologia, aksjologia, alergologia,
algologia, ambilogia, amfibologia, andrologia, anestezjologia,
angelologia, angiologia, antropologia, apiologia, arachnologia,
artrologia, asyriologia, audiologia, bakteriologia, balneologia,
bałtologia, bibliologia, biocenologia, biogeocenologia, biologia,
bionika, bizantynologia, brachylogia, briologia, bromatologia,
celtologia, cetologia, charakterologia, chirologia, chondrologia,
choreologia, chorologia, chronologia, chrystologia, cytologia,
defektologia, demonologia, dendrologia, dermatologia, diabetologia,
dialektologia, doksologia, egiptologia, eklezjologia, ekologia,
embriologia, endokrynologia, enologia, entomologia, enzymologia,
epidemiologia, epistemologia, ergologia, eschatologia   , estezjologia,
etiologia, etnologia, etologia, etymologia, farmakologia, felicytologia,
fenologia, fenomenologia, filmologia, fitocenologia, fonologia,
frazeologia, frenologia, ftyzjologia, fumologia, futurologia,
gastrologia, gemeliologia, gemmologia, genealogia, genologia, geologia,
gerontologia, ginekologia, glacjologia, glottologia, gnomolog,
gnoseologia, grafologia, haplologia, helmintologia, hematologia,
hepatologia, herpetologia, hetytologia, hipnologia, hipologia,
histologia, hortologia, hydrologia, hymnologia, ichnologia, ichtiologia,
ikonologia, immunologia, indologia, instrumentologia, irydologia,
japonologia, karcynologia, kardiologia, kariologia, karpologia,
klimatologia, koleopterologia, konchiologia, konchyliologia,
kosmetologia, kosmologia, kostiumologia, kraniologia, krenologia,
kriologia, kryminologia, kryptologia, kynologia, laryngologia,
leksykologia, lepidopterologia, lichenologia, limakologia, limnologia,
litologia, malakologia, mammologia, mastologia, mereologia,
meteorologia, metodologia, metrologia, mikologia, mikrologia,
mineralogia, miologia, monadologia, morfologia, muzeologia, muzykologia,
myrmekologia, nautologia, nefrologia, nematologia, neurologia,
nomologia, nozologia, oceanologia, odontologia, odorologia, ofiologia,
oftalmologia, onkologia, onomazjologia, ontologia, oologia, organologia,
ornitologia, osmologia, osteologia, otologia, owologia, paleofitologia,
palinologia, paludologia, papirologia, papirusologia, paradontologia,
parazytologia, paremiologia, patologia, patrologia, pedeutologia,
pedologia I, pedologia II, penologia, petrologia, planktologia,
politologia, pomologia, potamologia, prakseologia, proktologia,
protistologia, protozoologia, psychologia, radiologia, refleksologia,
rentgenologia, reologia, reumatologia, runologia, rynolaryngologia,
rynologia, sanskrytologia, sedymentologia, sejsmologia, seksuologia,
selenologia, semazjologia, semejologia, semiologia, semitologia,
serologia, sinologia, skatologia, socjologia, soteriologia,
sowietologia, sozologia, speleologia, splanchnologia, stenologia,
stomatologia, sumerolog, symptomatologia, syndesmologia, szekspirologia,
taksologia, tanatologia, teatrologia, technologia, tekstologia,
teleologia, tematologia, teratologia, teriologia, terminologia,
tokologia, toksykologia, topologia, transfuzjologia, transplantologia,
traseologia, traumatologia, turkologia, typologia, urologia,
wenerologia, wersologia, wirusologia, wulkanologia, zoologia

Wiktor

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Homoseksualista czy nekrofil - jeden pies
> W państwie neutralnym światopoglądowo stwierdzenia tomistyczne nie są
zakazane; ba, większość systemu prawnego bazuje (bo na czymś przecież musi, z
czegoś musi wynikać) na uniwersalnym systemie wartości wyrażanym m.in. w
dekalogu.

Ejże, koleżko, nie mieszaj pojęć i nie manipuluj! To, że w jakimś
państwie "stwierdzenia tomistyczne nie są zakazane" nie jest żadnym przejawem
neutralności światopoglądowej państwa, a przejawem wolności obywatelskich.
Przejawem neutralności państwa jest nakaz nieużywania przez organy państwa
argumentacji wynikającej ze światopoglądu i w takim rozumieniu sędzia, jako
urzędnik państwowy, nie może podpierać się "stwierdzeniami tomistycznymi", jak
ma to miejsce w uzasadnieniu poznańskiego orzeczenia.
Druga sprawa to dekalog jako "uniwersalny system wartości". Po pierwsze nie
cały bynajmniej dekalog jest "uniwersalny", bo jest też w nim kilka przykazań
właściwych tylko wierzącym i do tego chrześcijanom. Po drugie, używana dziś w
kościele katolickim i jedyna właściwie, znana w Polsce, jego wersja jest bardzo
daleka od oryginału, jeśli za takowy przyjąć tzw. kanoniczne egzemplarze Biblii
czyli najstarsze jej odpisy, pochodzące z końca IV wieku i sporządzone przez
św. Hieronima na zlecenia papieża Damazego I. Zakazym nakazy i zalecenia
zawarte w tekście historycznym nie są już tak bardzo "uniwersalnymi"
wartościami jak by się wydawało, mogą budzić wątpliwości, a nawet sprzeciw. A
oto one:
I. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną.
II. Nie uczynisz sobie obrazu rytego ani żadnej podobizny tego, co jest na
niebie w górze i co na ziemi nisko, ani z tych rzeczy, które są w wodach pod
ziemią. Nie będziesz się im kłaniał ani służył. Ja jestem Pan, Bóg Twój, mocny,
zawistny, karzący nieprawość ojców na synach do trzeciego i czwartego pokolenia
tych, którzy mnie nienawidzą, a czyniący miłosierdzie tym tysiącom tym, którzy
mnie miłują i strzegą moich przykazań.
III. Nie będziesz brał imienia Pana, Boga twego, nadaremno; bo nie będzie miał
Pan za niewinnego tego, który by wziął imię Pana, Boga swego, nadaremno.
IV. Pamiętaj, abyś dzień sobotni święcił. Sześć dni robić będziesz i będziesz
wykonywał wszystkie roboty twoje; ale siódmego sabat Pana, Boga twego, jest;
nie będziesz wykonywał weń żadnej roboty, ty i syn twój, i córka twoja, sługa
twój i służebnica twoja, bydlę twoje i gość , który jest między bramami twymi.
Przez sześć dni bowiem czynił Pan niebo i ziemię, i morze, i wszystko, co w
nich jest, a odpoczął dnia siódmego; i dlatego pobłogosławił Pan dniowi
sobotniemu i poświęcił go.
V. Czcij ojca twego i matkę twoją, abyś długo żył na ziemi, którą Pan, Bóg
twój, da tobie.
VI. Nie będziesz zabijał.
VII. Nie będziesz cudzołożył.
VIII. Nie będziesz kradzieży czynił.
IX. Nie będziesz mówił fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu.
X. Nie będziesz pożądał domu bliźniego twego, ani będziesz pragnął żony jego,
ani sługi jego, ani służebnicy, ani wołu, ani osła, ani żadnej rzeczy, która
jego jest.
(Wg przekładu ks. Wujka 2 Mjż 20,3-17)
Nie komentuję powyższego tekstu, gdyż - jak orzekł znany "erncyklopedysta"
koścelny, ks. Benedykt Chmielowski - "koń, jaki jest - każdy widzi". Wypada
jednak podkreślić, że jednego z przykazań, zawartych w powyżsszym tekście
historycznym, we wspólczesnej katolickiej jego wersji w ogóle nie ma!
Po trzecie wreszcie, ów uniwersalny system wartości, wywodzony tak powszecdhnie
przez katolików z dekalogu, nie jest bynajmniej tak świeżej daty jak sam
dekalog. Wartości, które szanuje i kultywuje dziś większość Europejczyków,
takie jak szacunek dla człowieka, prawda i sprawiedliwość uksztłtowały się na
długo przed powstaniem chrześcijaństwa, zostały sformułowane już w antycznej
Grecji, setki lat przed narodzinami Jezusa. Szacunek i miłość do rodziców,
dobro, piękno nie są wartościami odkrytymi bynajmniej przez chrześcijan, bo
wymieniała je już znacznie wcześniej starożytna filozofia, literatura, teatr,
rzeźba, architektura. Również już wówczas zabronione i karalne były: kradzież,
zabójstwo, fałszywe zeznania.
I to by było także "w kwestii formalnej".
Pozdrowienia. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: J.Kaczyński zaprezentował Zespół Pracy Państwowej
Gabinet cieni czy gabinet figur woskowych?
Jedno jest pewne. TO STARA GWARDIA POTAKIWACZY !!!

Pan Ryszard LEGUTKO, ktory jest Europoslem byl jak wiadomo
sekretrzem stanu w kancelarii Lecha Kaczynskiego.Byl tez ministrem
edukacji narodowej w rzadzie Jaroslawa Kaczynskiego.
To zaledwie kilka funkcji na ktorych nie wykazal sie, NICZYM.

Pan ten absolwent studiow filozoficznych, specjalizuje sie w w
filozofii politycznej i społecznej, filozofii starożytnej oraz
historii filozofii.
Niech to robi nadal i niech trzyma swoje rece z daleka od polityki
zagranicznej bo uprawianie jej jest trudniejsze od tlumaczenia dziel
Platona.

Pani Joanna KLUZIK-ROSTKOWSKA, dziennikarz, byla juz ministrem pracy
i polityki społecznej w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Nie wykazala
sie niczym oprocz zamilowania do wystepowania w mediach niejakiego
mogola mediow Rydzyka.

Pani Aleksandra NATALI-SWIAT cieszy sie zaufaniem Jaroslawa
Kaczynskiego i to stanowi jej kwalifikacje do zasiadania w gabinecie
cieni. No, moze jeszcze to, ze jest BARDZO MIERNA ale za to BARDZO
WIERNA.

Krzysztof JURGIEL byl juz ministrem rolnictwa i rozwoju wsi w PiS-
owskim rzadzie Marcinkiewicza. Jest geodeta. Nie odroznia wprawdzie
poszczegolnych rodzai zboz ale wielkich szkod nie narobil bo
jego "ministrowanie" trwalo niecaly rok.
Ma w rekawie wielki atut. Dziala w Stowarzyszeniu Rodzin Katolickich
Archidiecezji Bialostockiej i pełni funkcję prezesa Stowarzyszenia
Św. Izydora Oracza w Białymstoku.
To z cala pewnoscia pomoze mu w zajmowaniu sie problemami rolnictwa
i ochrony srodowiska.

Pan ZIOBRO jest EUROPOSLEM. Pobiera wynagrodzenie z budzetu Unii
Europejskiej i powinien zajac sie ta praca a nie bawic sie w bycie
ponownie czlonkiem rzadu RP.
Jego „osiagniec”, jako czlonka rzadu, nie trzeba przedstawiac.

Grazyna GESICKA jest socjologiem. Byla ministrem rozwoju regionalnego
w rzadzie Marcinkiewicza a nastepnie Jaroslawa Kaczynskiego z 4-ro
dniowa przerwa wywolana przez trick jakiego uzyl wowczas Kaczynski.
Jako minister nie dokonala niczego ale i niewiele zaszkodzila.
Ma ta zalete, ze robi co jej sie nakazuje i "nie wychyla sie".

Ryszard TRERLECKI. Historyk i dziennikarz.
Az trudno dzisiaj uwierzyc, ze ten 60-ciolatek byl kiedys hippisem i
byl znany pod pseudonimem "Pies".

Od 2000 do 2006 był naczelnikiem Biura Edukacji Publicznej w
krakowskim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej (IPN ), następnie do
2007 dyrektorem tego oddziału.

Dziwne, ze ten pan ma czas na prace w gabinecie cieni.
Swoich obowiazkow jako posla nie trakruje bowiem zbyt powaznie.
Nie bylo go podczas glosowan 190 razy a jego absencja wynosi 5,1.

Przemyslaw GOSIEWSKI - tego pana nie trzeba nikomu przedstawiac.
Przypomne wiec jedynie, ze od 14 lipca 2006 do 16 listopada 2007
pełnił funkcję ministra-członka Rady Ministrów w rządzie Jarosława
Kaczyńskiego, będąc jednocześnie przewodniczącym stałego komitetu
Rady Ministrów. Od 8 maja 2007 do 7 września 2007 i od 11 września
2007 do 16 listopada 2007 zajmował stanowisko wicepremiera. Pomiędzy
tymi okresami był sekretarzem stanu w Kancelarii Prezesa Rady
Ministrów.

Jego najwiekszym osiagnieciem jest wydanie okolo miliona zlotych na
budowe peronow we Wloszczowej. Wiemy wszyscy, ze pociagi nie beda
juz tam stawac bo koleje musza oszczedzac.

Gosiewski jest wielbicielem wszystkiego co "Kaczynskie" lub "Rzymsko-
Katlickie" jak rowniez tego co "Rydzykowe".

To on ma sie zajmowac zmianami prawa. Ratuj sie kto moze!














Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Egipt: odkryto dwa posągi Amenhotepa III
Cywilizacja ktora zapoczatkowala Dynastie Faraonow
to cywilizacja Ra czczona potem jako bog Slonca Ra.

W Dolnym i Gornym Egipcie 3150 lat pne. powstala nowa cywilizacja ktora
zapoczatkowala Dynastie Faraonow, cywilizacja ta powstala tak nagle , ze
wlasciwie nie mozna ustalic kiedy byl jej poczatek. W/g Erika Von Danikena
(badacza powstania zycia na Ziemi i innych cywilizacji) , Dynastie Faraonow
zapoczatkowala Cywilizacja spoza ukladu skonecznego – Cywilizacja Ra. Faraonowie
posiadali potezna wiedze w wielu dziedzinach miedzy innymi w astronomi oraz w
medycynie ktora potwierdza dzisiajsza nauka . Od ponad 5000 lat okreslenie Ra
przewija sie do dnia dzisiejszego na odkopywanych przez archeologow heroglifach
z ktorych odczytywane sa wiedomosci rowniez z dziedziny medycyny. Na
niektorych heroglifach tych sa wzmianki na temat tajemniczego plynu ktory
powodowal wtedy gladka delikatna skore, dobre zdrowie oraz dlugie zycie.Czyzby
chodzilo o eliksir mlodosci? Z heroglifow mozemy sie dowiedziec ze poprzez plyn
patrzy na nas “oko Ra”- czyli chodzi tu o energie. Na szczatkowym papirusie z
czasow panowania Ksiezniczki Nefretete (1370 lat pne.)dowiadujemy sie o
rewelacyjnym dzialaniu plynu a wiadomo , ze ksiezniczka Nefretete slynela z
pieknej i delikatnej skory oraz dobrego zdrowia. Na papirusie sa wzmianki i
wiadomosci na temat plynu ale ta czesc na ktorej znajduje sie przepis i sklad
ziol jest prawie kompletnie zniszczona, wiadomo tylko ze chodzi o energie ziol i
ze jedno z ziol pochodzi z doliny Eufratu. Przez wiele lat naukowcy starali sie
rozszyfrowac heroglify i napisy na papirusach ale nie wszystkie udalo sie
odczytac dokladnie. Rowniez Kazimierz Sobiech jeszcze jako mlody chlopak ,
uczen liceum zafascynowal sie Starozytnym Egiptem. Studiowal filozofie
starozytna, filozofie filozofow Egiptu i Azji , historie starozytnego Egiptu,
archeologie. geologie, chemie , biologie oraz fizyke kwantowa organiczna swiata
zwierzecego i roslinnego , napisal prace naukowa na temat bioenergi, skonczyl
zywienie zbiorowe w Olsztynie, oraz studiowal wplyw energi roslin na energie
czlowieka . Odkryl ze pomiedzy czlowiekiem a roslinami istnieje siec
energrtyczna ktora wszyscy jestesmy powiazani. Odkrycia fizyki Kwantowej
potwierdzaja, ze wszystko co nas otacza to energia w tym rowniez swiat roslinny
i czlowiek. Medycyna oficjalnie uznala , ze zywy organizm sklada sie z
energii.. W roku 1979 Swiatowa Organizacja Zdrowia zaakceptowala akupunkture
ktora bazuje na energrtycznym systemie meridianow przez ktore swobodnie
przeplywa energia . Z roznych negatywnych czynnikow(stresy,negatywne
myslenie,emocje)powstaja tz.blokady energrtyczne meridianow ktore powoduja
choroby ciala fizycznego. Blokady te mozna latwo usunac “zdrowa”energia roslin
i o tym “mowi” papirus ksiezniczki Nefretete i przekazy cywilizacji Ra .Jako
ciekawostke mozna dodac , ze “oko Ra” widnieje na kazdym banknocie
jednodolarowym . Zaispirowany wiadomosciami ze starozytnego Egiptu Kazimierz
Sobiech prowadzil przez wiele lat badania naukowe nad energia roslin
leczniczych w calej Polsce, dolinie Renu, Holandii, Afryce Poludniowej,
Alasce-USA(Denali National Park, Alaska Range, Kodiak Island, Aleutian Islands
), w wielu innych stanach USA szczegolnie nad roslinami pustynnymi w stanie
Nevada ,Arizona i California. Bardzo ciekawe wyniki daly badania nad energia
roslin w Ameryce Poludniowej w Peru. Zapiski na heroglifach i papirusach
egipskich wzbudzily w mlodym naukowcu pasje ktora trwa do dzis. Wspolpracowal z
wieloma naukowcami Europy i Ameryki, Ameryki Poludniowej i Azji, pracowal tez w
wielu zawodach a pieniadze zarobione i zaoszczedzone przeznaczal na badania nad
tajemniczym plynem i energia Ra, plynem ktory w przyszlosci mial zmiejszyc
cierpienie i bol osobom chorym oraz przedluzyc zycie czlowieka. Po wielu
latach badan powstal plyn ktory wprowadzil w zdziwienie i zachwyt samego
wynalazce. Plyn ten otrzymal nazwe Nef-Ra (skrot od ksiezniczki Nefretete i
cywilizacji Ra).

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Pytanie do Tessy
Fragment z materiału dowodowego c.d.
Huai-Chin Nan, "Tao i długowieczność":
"Przed dynastią Tang istniały pewne specjalne techniki taoistyczne, które
umożliwiały połykanie qi. Przez koncentrację umysłu i oddychanie w szczególny
sposób można było osiągnąć stan 'umożliwiający komunikację z duchem nieba i
ziemi'. Ta metoda kultywacji qi prowadzi do tych samych osiągnięć, co praktyki
starożytnej jogi. [...] Celem praktykowania metod qigong jest rozbudzenie
uśpionej energii właściwej qi. [...] Czym właściwie jest qi? [...] W jodze
określa się je jako energię duchową (shakti), spiralną moc (kundalini) [...]
Wydawać by się mogło, że nie ma związku pomiędzy wyciszeniem umysłu a qi. Tak
jednak nie jest [...] medytacja prowadzi do fizjologicznych manifestacji qi.
Doświadczenie qi przebiega inaczej u poszczególnych osób, lecz zazwyczaj kończy
się na różnego rodzaju wizjach..." (s.44).
"Kiedy qi wstępuje w tył głowy, odczuwa się senność [...] mogą pojawić się
obrazy [...] Wiele osób ma widzenia senne, którym towarzyszy uczucie miłości i
radości lub smutku i lęku [..] może pojawić się również stan Mara lub
demoniczne przywidzenia [...] Bez przewodnictwa bardzo spostrzegawczego mistrza
[...] można wejść na złą drogę" (s. 57).
"Kiedy qi osiąga tył głowy, dana osoba może słyszeć cudowne wewnętrzne dźwięki
lub doświadczać dzwonienia lub ucisku w uszach. Zjawisko to jest spowodowane
przez qi, które pracuje nad otworzeniem swych dróg w mózgu. Wibracje lub
drżenia qi powodują aktywność pewnych fal mózgowych. Jeżeli czyjaś inteligencja
nie jest dość czysta i jasna, wtedy mogą wystąpić iluzje w głębi
podświadomości. Osoba głęboko religijna wierzy, że słyszy głos Boga lub Buddy.
Często głos ten mówi o przeszłości albo przyszłości..." (s. 59).
"Podczas krążenia qi w głowie często pojawiają się nieprzyjemne odczucia jak
ból lub rozpieranie [...] można [...] stać się skorym do gniewu, porywczym,
nadpobudliwym..." (s. 65).
"Co się dzieje po otwarciu kanałów qi [...] [osiąga się stan] zapomnienia ciała
i pustki wewnętrznej [...] można wówczas oddzielić się od ciała i zjednoczyć z
najwyższym ciałem niebiańskim [...] Po osiągnięciu opisanego wyżej poziomu
medytacji człowiek wychodzi poza rzeczy ziemskie i wkracza do sfery
metafizycznej" (ss. 87-89).
"Osoba, która naprawdę wypełniona jest mocą qi, ma spokojny, wyciszony
umysł..." (s. 107).
"Procesowi transformacji qi w shen towarzyszy zazwyczaj pojawienie się stanów
mentalnych, które przypominają psychozy, nerwice itp." (s. 116).

Krystyna Nasiukiewicz, "JOGA wszystko o..."
"Obecnie w świetle współczesnej nauki wydaje się, że jogowska prana to nic
innego jak bioplazma [...] Bioplazma – zgodnie z teorią naukowców – to
mieszanina ładunków elementarnych dodatnich i ujemnych wykazująca cechy fali
elektromagnetycznej oraz właściwości materii" (s. 32).

Zdaniem niektórych uczonych, Qi, to energia u progu zmaterializowania się.

Henryk Operacz, Zasady akupunktury
"Odpowiednikiem Qi (czytaj Czi) w Korei jest Kichol, w Japonii Ki, w Indiach
Prana, w starożytnej filozofii greckiej Logos, w filozofii buddyjskiej Dharma"
(s. 185).

Encyklopedia Nowej Ery. New Age od A do Z, 1996
"REIKI jest nieskomplikowanym systemem psychoterapeutycznym i leczniczym
polegającym na wyzwalaniu 'uniwersalnej energii życiowej' poprzez dotykowe
pobudzenie centrów energetycznych ciała. W kręgach wodnikowych należy ona do
najbardziej popularnych technik. [...] Dotyk nie jest w reiki rozumiany jako
źródło bodźców fizycznych, lecz oddziaływanie o charakterze czysto
energetycznym (w przypadkach pourazowych dotyk można zastąpić 'nakładaniem rąk'
w niewielkiej odległości od skóry)".

Stuart Gordon, "Encyklopedia zjawisk paranormalnych", 1995
"[CHI –] manipulowanie tą energią stanowi podstawę akupunktury, a także systemu
chińskiej jogi Ch'i Kung, która, podobnie jak joga kundalini, dąży do
przeprowadzenia Ch'i do góry przez czakramy w celu oświecenia lub zdolności
magicznych".

Georges Pasch, Człowiek paranormalny, 1993
"Większość paranormalnych zjawisk jest spowodowana istnieniem ciała astralnego
[nieznanych fizyce klasycznej form energii]" (s. 9). Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: zykejcie ino po Warszawsku ...
Nie ma Biblii po góralsku. Taką konkluzję wyciągnęli uczestnicy konferencji w
Białym Dunajcu. W spotkaniu zorganizowanym przez Gminny Ośrodek Kultury udział
wzięli wybitni specjaliści - językoznawcy, bibliści i etnolodzy.

O Biblii po góralsku rozmawiali profesorowie Józef Kąś z Uniwersytetu
Jagiellońskiego w Krakowie, Czesław Robotycki z Katedry Antropologii i
Etnologii UJ, Tomasz Maria Dąbek z Katedry Teologii Biblijnej Papieskiej
Akademii Teologicznej, ksiądz doktor Stanisław Bafia z Wydziału Teologii
Uniwersytetu Warmińsko Mazurskiego w Olsztynie, ojciec doktor Kleofas Gródek
adiunkt Katedry Historii Filozofii Starożytnej i Średniowiecznej PAT, dr
Agnieszka Heszen z Wydziału Filologii UJ oraz Franciszek Bachleda Księdzularz,
który jako jedyny z tłumaczy na gwarę odważył się stanąć do dyskusji.

Dyskusja była długa i tak uczona, że niewielu z tłumu ludzi, którzy przyszli do
białodunajeckiego GOK-u, dotrwało do jej końca.

A szkoda, bo odpowiedź na pytanie - czy Pismo Święte przetłumaczone na gwarę
jest jeszcze święte, padła w zasadzie na koniec.

Tutaj nie było wątpliwości. Gwara górali podhalańskich nie jest jeszcze na tyle
ukształtowana językowo, by oddać skomplikowany świat biblijny.

I nie dlatego, że jest uboga, ale dlatego, bo jest przystosowana do opisywania
pojęć ukształtowanych w danej, w tym wypadku podhalańskiej rzeczywistości.

Biblia powstała w innej kulturze - przekonywał ksiądz dr Stanisław Bafia - i
żeby ją przetłumaczyć, trzeba przede wszystkim rozumieć, co się chce tłumaczyć,
czyli przebrnąć trzeba przez dwa podstawowe problemy.

Jednym jest wg ks. Bafii oddanie sensu natchnionego Słowa Bożego, drugim
odczytanie skomplikowanej warstwy kulturowej.

Jak jest to trudne, udowodniła dr Hensz, porównując dwa tłumaczenia Biblii z
języka hebrajskiego na grecki i łaciński. Dwa tłumaczenia i co najmniej kilka
możliwości interpretacji.

Do tego zawsze pozostaje niebezpieczeństwo trywializacji Pisma Świętego. -
Każde słowo, pojęcie jak ta przykładowa „baba”, może być uwikłane w różne
konteksty znaczeniowe - mówił profesor Kąś.

Dlatego - zarówno według językoznawców, jak i biblistów - Psalmy Franciszka
Bachledy Księdzularza, jak i fragmenty Pisma Świętego Marii Matejowej, przy
całym szacunku dla ich pracy, traktować należy nie jako tłumaczenia, a
parafrazy.

Samotnie przeciwko tezom profesorskim zabrzmiał głos Franciszka Bachledy
Księdzularza, który co prawda zgodził się, że nie ma czegoś takiego jak Biblia
po góralsku (bo do jej napisania trzeba całego zespołu redakcyjnego oraz
kompletnego słownika gwary, co nie nastąpi tak szybko), ale jednocześnie
stanowczo bronił prawa do gwarowych przekładów.

Jego zdaniem wiara i gwara są jak dwie ręce złożone do modlitwy, bez których
nie da się żyć.

List arcybiskupa Dziwisza nazwał „strzałem z armaty do muchy” i przytoczył
przypowieść o Samuelu, który usłyszał głos Boga, ale jego pan w to nie
uwierzył.

Swoją wypowiedź skończył stwierdzeniem: - Gwara jest dialektem języka polskiego
i nie oddam jej - wara od niej - to jest nasze, góralskie, a potem polskie.

Poglądy Franciszka Bachledy Księdzualrza zaniepokoiły profesora Czesława
Robotyckiego, który takie rozumowanie nazwał niebezpiecznym, mogącym prowadzić
do szowinizmu.

Pojęcia „moje”, „nase” są tu w opozycji do polskie.

A więc obce - gorsze? Ale tu też można szukać źródeł pojawienia się góralskich
przekładów, które są odpowiedzią na rodzącą się świadomość jedności i
odrębności danej grupy.

- To co jest „nase”, to nas łączy - twierdzi profesor Kąś, którego zdaniem
góralskie tłumaczenia wynikły z naturalnej potrzeby.

Problem tylko w tym, by zdawać sobie sprawę, z jak delikatną i skomplikowaną
materią mamy do czynienia.

- Pismo Święte żyje w świecie realnym i jak wszystko podlega interpretacji. Tak
jest od 2 tysięcy lat.

Jednocześnie jest to tekst powszechny i kanoniczny.

Nie sposób też określić, który przekład jest natchniony. Każdy tłumacz ma prawo
do swojej wersji.

Ale jak to zrobić, by uciec od banalizacji, by nie powstała kakofonia
kulturowa? Może konieczny jest wysiłek twórczy?

To pytanie Czesława Robotyckiego na razie pozostało bez odpowiedzi.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Masoni nadzieją Europy!
Masoni nadzieją Europy!
Masoni chcą walczyć o świeckość Unii Europejskiej
Tomasz Bielecki,

Europejscy masoni chcą założyć swe przedstawicielstwo w Brukseli, aby walczyć
o zachowanie świeckości Unii Europejskiej. - Musimy wziąć się do polityki -
mówi Jean-Michel Quillardet, były mistrz Wielkiego Wschodu Francji.

Dla wolnomularzy, których symbolami są m.in. cyrkiel i kielnia, rygorystyczny
rozdział państwa od Kościoła jest podstawą budowy szczęśliwego społeczeństwa.
Dziś ten proces jest ich zdaniem zagrożony, bo związki wyznaniowe zyskują
coraz silniejszy wpływ na prace Parlamentu Europejskiego oraz całej UE.

- Słyszymy wciąż, że Europa ma korzenie chrześcijańskie. My przypominamy, że
ma także korzenie w starożytnej filozofii i oświeceniowym humanizmie - mówi
Jean-Michel Quillardet belgijskiemu "Le Soir".

Francuzi, którzy zapoczątkowali coroczne kongresy europejskiego wolnomularstwa
w 2007 r. w Strasburgu, zwracają uwagę, że wszyscy trzej przywódcy
najważniejszych unijnych instytucji - José Manuel Barroso na czele Komisji
Europejskiej, Jerzy Buzek w Parlamencie Europejskim oraz przewodniczący Rady
Europejskiej Herman Van Rompuy - są chadekami. Zdaniem masonów zwiększa to
wpływ idei religijnych na działania Unii. - Ponadto traktat lizboński uznaje
Kościoły nie za zwykłe grupy nacisku, lecz partnerów władz UE i nakazuje im
"regularny dialog" - podkreślają.

Przekonują, że wraz z rozszerzeniem Unii na Europę Środkową w UE gwałtownie
wzrosła liczba krajów "przywiązanych wyłącznie do Biblii, a lekceważących
Woltera". Przykłady? Europarlament debatował niedawno na temat "prześladowania
chrześcijan w Europie", czyli m.in. zdejmowania krzyży w szkołach czy też
narzucania legalizacji aborcji. Choć rezolucja z takimi zapisami nie miała
szans na aprobatę większości eurodeputowanych, zdaniem wolnomularzy jeszcze
przed kilku laty takie dyskusje w Brukseli były nie do pomyślenia.
Przypominają też oni działania kościelnych dyplomatów, którym - jak przyznaje
Watykan - udało się niedawno wylobbować w strasburskiej Radzie Europy
odwleczenie debaty o homofobii w Europie.

Świecka lewica, która nie stroni od pewnego antyklerykalizmu, podczas wyborów
z 2004 i 2009 r. istotnie straciła dużą część wpływów w europarlamencie. -
Mamy wreszcie zdrową równowagę - cieszą się chadecy.

Jednak masoni z Francji, gdzie jest ich ok. 120 tys., chcą teraz pokonać
niechęć europejskich lóż do wspólnego działania i namówić je do powołania
wspólnego przedstawicielstwa lobbującego w Brukseli. Masoni chcą być
traktowani jak inne związki wyznaniowe i światopoglądowe, z którymi jest
konsultowane unijne prawodawstwo.

- Myślę, że wspólna reprezentacja masonów jest już możliwa. Gorzej pod
względem finansowym. Mamy mniej pieniędzy niż Kościoły - mówi Quillardet.

Promujące ideały Oświecenia organizacje masońskie wpadły w ostry konflikt z
Kościołem już u swych początków w XVIII w. Kościołowi nie podobała się ani ich
tajność, ani promowanie poglądów o Bogu jako Wielkim Budowniczym
nieingerującym na co dzień w losy ludzi i świata, ani zaangażowanie na rzecz
wyrugowania religii ze struktur państwowych, które w XIX w. we Francji
przeradzało się czasem w agresywny antyklerykalizm.

Choć do pierwszych lóż (w Wlk. Brytanii) należeli wyłącznie protestanci, to
niemal od zarania ruchu w Europie szerzył się mit o wszechwładnym spisku
masońsko-żydowskim. Choć nowy kodeks prawa kanonicznego z lat 80. nie zawiera
już przepisu nakładającego ekskomunikę na masonów, to kard. Joseph Ratzinger
(ówczesny szef Kongregacji Nauki Wiary) wydał w 1983 r. deklarację
potwierdzającą, że przynależność katolika do masonerii jest grzechem ciężkim.

Tomasz Bielecki, Bruksela

wyborcza.pl/1,75477,7579008,Masoni_chca_walczyc_o_swieckosc_Unii_Europejskiej.html Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku




Strona 4 z 4 • Znaleziono 212 postów • 1, 2, 3, 4  

Powered by WordPress dla [tu i tam]. Design by Free WordPress Themes.