Filozofia średniowieczna

Widzisz posty znalezione dla hasła: Filozofia średniowieczna





Temat: rece opadaja...
W czwartek, 16 I 2003r o 12:01
 Mikolaj. <mikolaj.milew@no.spam.softax.com.plpisze:


Popatrzmy jak Grzegorz Król zapodaje na pl.pregierz:
| | pietnuje KK jesli to jest fakt.

| Średniowieczenie panie, średniowiecze.....

| Jeden z najwspanialszych okresów rozwoju europejskiej cywilizacji,
| jednak nadal nie rozumię co chciałeś przez to powiedzieć.

A tak btw. To gdzie ty widzisz rozwój cywilizacji w średniowieczu?
No chyba że rozwój, to kościoły, witraże i obrazy.


Jeżeli nie uważasz sztuki za jeden z filarów [ja powiedziałbym głównych
filarów] cywilizacji to nie mamy o czym dyskutować.


I wojny, w tym wyprawy krzyżowe.


Jeśli idzie o wojny to chyba wiek XX nie ma sobie równych. A wojny
prowadzi się cały czas, od zejścia z drzew do dzisiaj.


Zreo badań,


Co rozumiesz przez 'zero badań'? Bo coś mi się wydaje że 'zero badań'
według Twojej definicji trwało do wieku XVII.


pratycznie zero odkryć, zadnych prawie wynalzków.


j.w.


Jeśli już to tylko militarne i sklepieniea łukowe i żebrowo
krzyżowe.


Oczywiście rozwój filozofii, budowa fundamentów współczesnej nauki [tak,
nie byłoby europejskiej nauki gdyby nie było filozofii Augustyna,
Tomasza, sporu między nimi i całej scholastyki] to nic. Zresztą do dziś
jedną z podstawowych zasad naukowych jest ta wymyślona przez jednego z
średniowiecznych filozofów.


Oczywiście literatura itp, głównie o tematach sakralnych.


No i? Czy to w czymś umniejsza jej osiągnięcia?
Zresztą i tak pomijasz całą literaturę dworską, działalność truwerów,
Giudo z Arezzo [bez którego nie byłoby całej europejskiej muzyki], i
wiele innych.


O czyms zapomniałem?


Np. kształtowanie się współczesnych państw [pod względem organizacyjnym],
budowa prawa [np. rozwój procesu na który mocno wpłynęła inkwizycja],
powstanie i rozwój uniwersytetów, rozwój rolnictwa [przetrwalo w formie
niezmienionej praktycznie do XX wieku], ...

Całe te bzdury o upadku cywilizacji w średniowieczu to wymysły
osiemnastowiecznych filozofów którzy chcieli znaleść łatwy cel swojej
propagandy.

Grzesiek

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: wrrrrr

Użytkownik "Bartosz Feński aka fEnIo" <fe@debian.orgnapisał w
wiadomości


Dla Europejczyka?


A kto to jest Europejczyk? Bo czy człowiek, który np.: wielbi rzymskie
prawo, grecką filozofię, średniowieczną scholastykę a odrzuca grecką
demokrację i oświeceniowy scjentyzm to europejczyk, czy już nie?


No wybacz, ale jako jakby nie było Europejczyk gardzę wszystkimi
innymi
nacjami i wcale nie dlatego, że mam do nich wrodzony uraz tylko
dlatego, że
cenię sobie zdobycze naszej cywilizacji.


Japończykami też? Amerykanami też? No, chyba że mówisz o cywilizacji
euroatlantyckiej, to wtedy wycofuję tych ostatnich. I żebyśmy się dobrze
zrozumieli - ja też uważam,że cywilizacja europejska (euroatlantycka)
jest bardziej rozwinięta niż np.: w Afryce czy większości krajów
muzułmańskich oraz (tu już subiektywnie) lepiej rozwinięta niż w krajach
azjatyckich. Jestem też zwolennikiem ograniczonego neokolonializmu, z
tych samych powodów. Po prostu nie gardzę innymi narodami z racji ich
niższości kulturowej.


Owszem Polska jest dość skrajnym przykładem kraju chrześcijańskiego,
ale
jednak w ogólności od Europy nie odbiegamy.


Znacznie mniej skrajnym niż Włochy, Grecja, czy (do niedawna) Hiszpania.
Nie przesałbym z tą katolickością Polski, bo ta ma charakter przeważnie
medialno-polityczny. Podejrzewam, że na tle USA też wypadamy raczej mało
religijnie, jeżeli chodzi o życie codzienne. Ale w USA nie mieszkałem,
więc mogę tylko gdybać.

Pozdrawiam

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Pytanie zasadnicze

| | | | Przede wszystkim na tym, że filozofia wywodzi sie z religii
| | i jest niejako jej wyrodna córka.

| Prosze udowodnic to watpliwe twierdzenie...

| Nie widze takiej potrzeby ani możliwosci...

| Bo nikt nie jest taki madry,
| by wegorza zrobić z fladry.

| Poczytaj Biblie, Koran, historie filozofii sredniowiecznej,
| rożne mitologie, historie filozofii i psychologii, porozmawiaj
| z różnymi ludźmi, a może pozbedziesz sie watpliwosci...

| Be happy!

| Roy

| Tę wskazówkę ja też wezmę sobie do serca. Myślę, że w ten sposób uda nam
się
| ustalić nowy standart w dyskusjach filozoficznych. Bo rzeczywiście: po c
o
| uzasadniać wygłaszane przez siebie sądy? Dopiero dzięki Tobie udało mi s

| przejrzeć na oczy.

Przykro mi, że Cie to jednak zamroczyło...

| Po co filozofować, wszak w Biblii mamy już odpowiedź na
| wszelkie możliwe pytania.

Chodzi o cos zupełnie innego.
(Gdybys był bystry, to byś sie domyslił.)

| Religia rozwiązuje wątpliwości zanim się one w o
| góle pojawią.

To tylko Twój pomysł.

| Filozofowie, biegnijcie do kościoła!

Gdzie masz tych filozofów?

...A poczytać i porozmawiać warto...
Nie musi to byc od razu Biblia czy Koran.
Z pustego nie nalejesz.

Roy

Pozwoliłem sobie ostatnio poczynić nieco szyderczą uwagę o nowym standardzie
w filozofii, widzę jednak, że Ty traktujesz ją jak najbardziej serio. Ja, w
każdym razie, w tego typu rozmowach nie mam zamiaru uczestniczyć. Rzeczywiśc
ie: nie jestem na tyle bystry, aby odgadywać Twoje intencje i w dodatku uzas
adniać jeszcze za Ciebie wszystko to, co mówisz. Jeśli myślisz, że inni ludz
ie czytają w Twoich myślach, to współczuję
pzdr,
m.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Kosmos, Czlowiek, Umysl.


si@asia.aw.wsp.zgora.pl (M. Sienko) wrote:
(...)zadna z teorii tak naprawde nie pokrywa sie i
prowdopodobnie nigdy nie bedzie sie pokrywac z rzeczywistoscia.
| Kazdy opis swiata jest w rzeczywistosci
| opisem wlasnego wnetrza, wlasnego stanu umyslu.
   Wytyczamy tu dosc zdecydowanie granice poznania ludzkiego.


Czy w ogole istnieje jakas "rzeczywistosc"?
Sadze, ze nie mamy zadnych podstaw ku temu,
by sadzic, ze istnieje jakis obiektywny, "prawdziwy" swiat,
w mniejszym lub wiekszym stopniu wymykajacy sie ludzkiemu poznaniu.
Nie poznajemy przeciez "rzeczy-wistosci" - poznajemy tylko
nasze z nia relacje. Jeden i ten sam rodzaj drgan (fale elektromagnetyczne)
rejestrujemy, w zaleznosci od ich czestostliwosci,
jako barwy lub jako cieplo. Zalezne jest to tylko
od budowy naszych zmyslow. Lecz zmysly mogly
wyksztalcic sie nam inne - wtedy nasz swiat bylby inny.
Same fale tez sa pewna relacja - za posrednictwem przyrzadow.
Czy mozemy wyobrazic sobie swiat,
w ktorym zyje nietoperz lub delfin?
A moze ich mozgi przeksztalcaja dane
echolokacyjne w bodzce podobne naszym wzrokowym?
Czy wtedy nietoperz "widzi" czy "slyszy" drzewa i skaly?

Krotko mowiac: jesli cukier chce poznac zoltko,
to tylko przez kogel-mogel.
Tylko, ze wtedy nie istnieje juz ani cukier,
ani zoltko, ani nie wiadomo, kto kogo zglebil.


Jakiekolwiek przezycia umyslowe nie sa wlasciwie interkomunikowalne, a
co za tym idzie kazdy zyje (w pewnym sensie) we wlasnym swiecie.


Mozna stworzyc podobne warunki
i oczekiwac podobnego rezultatu u kogos innego.
Na tym chyba bazuja wszelakie "sciezki duchowe".


   :) Mysle, ze tu akurat przyczyny byly nieco inne. Gdy pisalem
odpowiedz na Twoj tekst, 'skonczylem' wlasnie opanowywanie filozofii
sredniowiecznej, ze wszystkimi tego konsekwencjami... ;)


Tylko nie zatrzymaj sie w tym punkcie. :)

Woj-Ciech.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Kosmos, Czlowiek, Umysl.

Mon, 08 Sep 1997 12:43:28 GMT Wojciech Kruczynski pisze:


| Kazdy opis swiata jest w rzeczywistosci
| opisem wlasnego wnetrza, wlasnego stanu umyslu.
|       Wytyczamy tu dosc zdecydowanie granice poznania ludzkiego.

Czy w ogole istnieje jakas "rzeczywistosc"?
Sadze, ze nie mamy zadnych podstaw ku temu,
by sadzic, ze istnieje jakis obiektywny, "prawdziwy" swiat,
w mniejszym lub wiekszym stopniu wymykajacy sie ludzkiemu poznaniu.


I tak dalej.

        Oczywiscie to wszystko, co tu napisales, to prawda. Nie mamy
zadnych podstaw, aby twierdzic, ze cos takiego jak rzeczywistosc
istnieje. Jednak nie da sie ukryc, ze przyjecie takiej teorii jest
zasadniczo zgodne z intuicja i ulatwia zycie. Jak kazda dobra teoria
zreszta.
        Mowiac inaczej. Warto pamietac o tym, ze istnienie
rzeczywistosci jest tylko wygodnym zalozeniem, ktore byc moze jest
nonsensowne. Lecz mimo to warto takie zalozenie przyjac.
Jak mawiaja, gdy zalatwia sie interesy z bogami, bezpieczniej jest
zakladac, ze oni istnieja. A gdy zyje sie w swiecie rzeczywistym,
bezpieczniej jest zakladac, ze on istnieje. ;)


Krotko mowiac: jesli cukier chce poznac zoltko,
to tylko przez kogel-mogel.
Tylko, ze wtedy nie istnieje juz ani cukier,
ani zoltko, ani nie wiadomo, kto kogo zglebil.


        Wow. Lubie ludzi mowiacych tak slodkimi metaforami. :))


| Jakiekolwiek przezycia umyslowe nie sa wlasciwie interkomunikowalne, a
| co za tym idzie kazdy zyje (w pewnym sensie) we wlasnym swiecie.

Mozna stworzyc podobne warunki
i oczekiwac podobnego rezultatu u kogos innego.
Na tym chyba bazuja wszelakie "sciezki duchowe".


        Na tym bazuje nawet zwykla rozmowa. Zakladamy, ze pewne warunki
sa na tyle podobne, ze mozemy w oparciu o nie budowac uzyteczne pojecia,
za posrednictwem ktorych przekazujemy wlasne odczucia i wrazenia.


|       :) Mysle, ze tu akurat przyczyny byly nieco inne. Gdy pisalem
| odpowiedz na Twoj tekst, 'skonczylem' wlasnie opanowywanie filozofii
| sredniowiecznej, ze wszystkimi tego konsekwencjami... ;)

Tylko nie zatrzymaj sie w tym punkcie. :)


        Jesli swiat jest czasownikiem, to nie da sie zatrzymac w zadnym
punkcie. Mozna to ujac w heraklitejskie powiedzonko: Nie mozna dwa razy
stanac w tym samym punkcie. ;)

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: filozofia arabska - Awicenna


tuvok wrote:
dzieki wielkie
ale encyklopedyczne info znalazlem
chodzi raczej o cos wiecej na podstawie czego mozna napisac jakas tam
prace wiec jakbys mogl sprawdzic w Coplestonie to z gory dzieki
bibliografia najwazniejsza ;)


W Tatarkiewiczu (tom 1) jest tego (na temat samego Awicenny)
niewiele ponad stronę.
W Coplestonie (tom 2) jest tego ok. sześć stron.

Bibliografia z Coplestona (tylko wyd. polskie):
- Szumowski W. Avicenna w 900-ną rocznicę śmierci, Wwa 1938
- Al-Kifi, Biografia Avicenny, "Myśl Filozoficzna", 1952 nr 3
- Bielawski J., Ibn Sinna (Avicenna). Człowiek i działo,
 "Przegląd Orientalistyczny", 1952, nr 4
- Czermiński A. Avicenna, Wwa 1952
- Kołakowski L. (!), Avicenna, lekarz dusz i ciał, "Myśl Filozoficzna",
  1952, nr 3
- Zajączkowski A. Avicenna na tle renesansu wschodniego, "Życie Nauki",
  7 (1952) nr 1/2
  Avicenna i jego twórczość, "Twórczość", 8 (1952)
- Avicenna Abu Ibn Sina, praca zbior. pod red. A. Zajączkowskiego, Wwa 1953
- Mrozek A., Al-farabi jako komentator i kontynuator filozofii greckiej,
  a w szczególności Arystotelesa, "Studia Mediewistyczne", 2 (1961)
- Swieżawski S., Awicenny filozoficzna teoria człowieka "Rozprawy logiczne",
  księga pamiątkowa ku czci prof. K. Ajdukiweicza, Wwa 1964
- Kurdziałek M., Udział niektórych trzynastowiecznych lekarzy
  i przyrodników w recepcji filozoficznych pism Awicenny i Awerroesa,
  "Studia Philosophiae Christianae"
- Opisanie żywota Awicenny wg słów własnych szejcha Abu Alego Ibn
  Siny, a także relacji, którą spisał po śmierci mistrza jego uczeń
  wierny Abu Ubajd Dżuzdżani, przeł. B. Majewska "Przegląd
Orientalistyczny",
  1980, nr 4
- Gogacz M., Avicenna i ważniejsze interpretacje jego filozofii istnienia,
  "Studia Philosophiae Christianae", nr 18 1982
- Awicenna i średniowieczna filozofia arabska, red. A. Aduszkiewicz
  i M. Gogacz, Wwa 1982

Adam

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: I znowu nieskonczonosc :-)

    [ciach]
 
  Bóg chrześcijński raczej nie jesr "nieskończony" tak jak nieskończona
  jest linia prosta, czy wszechświat newtonowski. Jest raczej
  pozaprzestrzenny i pozaczasowy.

  Ja wiem tylko, co mi na wykladach z filozofii sredniowiecznej mowiono: ze
jest wlasnie "nieskonczony".
  |
  |   Wydaje mi się, że nasza współczesna "intuicja" nieskończoności
  |   wszechświata, to rezultat wpojonego prze szkołę nawyku ujmowania
świata
  |   zjawisk fizycznych w języku fizyki newtonowskiej i geometrii
  |   kartezjańskiej
  |
  |   Mozliwe. Teza warta zbadania.
  |
  |   i jest w dziejach ludzkich światopoglądów raczej rzadkim
  |   fenomenem niż regułą.
  |  
  |   Ale w tym przypadku, czyli w ramach paradygmatu Spenglera, obchodzi
nas
  | tylko pewna grupa swiatopogladow.
 
  Jeżeli to pewien fenomen lokalny, europejski, nowożytny i ograniczony do
  pewnych światopoglądów, to trudno mówić o intuicji (w sensie
  podmiotowym, jako związanej z indywiduum władzy umysłowej dającej
  niedyskursywną wiedzę o rzeczywistości) czy formie apriorycznej (w
  sensie kantowskim),

  Spengler, podobnie jak przed nim Cassirer, uwazal, ze nasze intuicje i
aprioryczne formy postrzegania nie sa uniwersalne (przynajmniej nie
wszystkie).

  A ograniczając tezę do "pewnych światopoglądów", do
  takich do których ona pasuje, nie możemy następnie generalizować
  wypływających z niej wniosków.
 
  Zle sie wyrazilam. Chodzi o wszystkie swiatopoglady mieszczace sie w
ramach danej kultury, a wnioski dotycza tylko tej kultury. To oczywiste, ze
nie mozna brac pod uwage tylko tych swiatopogladow, jesli chcemy wyciagac
wnioski ogolniejsze.

  --
  pozdr :-)
  JoannElle

  << verba foliis leviora caducis |
  GG: 2137641

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Filozofia-lektury.


On Fri, 7 Dec 2001 21:44:44 +0100, "Bogles" <bog@wp.plwrote:
Mam taką prośbę ,czy mógłby ktoś podać spis lektur wymaganych na I,II(i
dalej) roku filozfii.jestem człowiekiem dojrzałym i na stare lata chciałbym
samodzielnie postudiować.Interesuje mnie każdy spis książek ,których
przeczytanie dałoby pojęcie i wiedzę z tej dziedziny.
Pozdrawiam.


poszukaj na sieci (są takie wyszukiwarki, np Google...)
a tak to zacznij od filozofii starozytnej.
czyli presokratycy - Heraklit i Pitagorejczycy (to najlepiej znam
hehe) ksiazki na ich temat są dobrze wydane w serii Myśli i Ludzie (o
pitagorejczykach pisala akurat moja prof. Gajda-Krynicka, tęga głowa w
tych sprawach)
ja musialem prawie calego Platona przeryc (wszystkie dialogi plus list
7), w mniejszym stopniu Arystotelesa (Metafizyke)
po tym Epikura, stoików, Lukrecjusza, Marka Aureliusza
drugi rok to filozofia sredniowieczna... niby zaczelismy od jeszcze
starozytnej czyli Plotyna, później św. Augustyn, św. Tomasz
więcej grzechów nie pamietam, a właściwie pisać mi się o nich nie
chce...
aha, do studiowania historii filozofii dochodzily kursy logiki
(2letni) laciny (lub sanskrytu, lub greki - ja wzialem latine) 1roczny
kurs socjologii, 1roczny kurs pedagogiki z duuuzymi elementami
psychologii, no i nauka myślenia i mówienia na każdego rodzaju
konwersatoriach

wszystko sprowadza się do czytania źródeł a nie podręczników. czytanie
źródeł bez pomocy kogoś w tym obeznanego może sprawiać problemy ale
można się w tym momencie trochę podręcznikami wesprzeć...

pozdrawiam
nikim

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: krucjaty
Wiadomość napisana przez: "Nina M. Miller":


"Jan Szkudliński" <rhe@go2.plwrites:

| |

| dziela starozytnych filozofow greckich i ichniejsze traktaty naukowe
| przetrwaly do naszych czasow glownie dzieki istnieniu ich tlumaczen
| arabskich.

| Skad zatem wzielo sie okreslenie "benedyktynska cierpliwosc"?

z recznego kopiowania ksiag.
zauwaz jednak, ze:
- kopiowano tylko te "prawomyslne" - az do renesansu nikt z mnichow
sie nie tknal arystotelesa na ten przyklad


Kim w takim razie byli sw. Tomasz z Akwinu, Albert Wielki, Bonawentura,
Wilhelm Ockham...


- wielu kopistow nie mialo zielonego pojecia o tym, co kopiuje, bo nie
wszyscy z nich znali biegle lacine
- kopiowanie ksiag to juz pozniejsze sredniowiecze;
przez wiek 5,6,7 raczej je niszczono.

a w ogole to na temat stosunkow owczesnie panujacych na terenie
klasztorow katolickich calkiem niezle pisze Eco w "Imieniu Rozy".
sa tam cale ustepy na rzeczony temat.


Gratuluję źródeł :


tylko prosze nie mylic ksiazki z filmem - film skupia sie na
atrakcyjnej fabule tylko, z koniecznosci pomija wywody na temat
historii sredniowiecza zawarte w ksiazce.

mozna tez zajrzec do Gilsona "historii filozofii sredniowiecznej".
tez rzuca swiatlo na to, co sie wowczas dzialo w tem temacie.


Jesli masz na mysli E. Gilson, Historia filozofii chrzescijańskiej w
wiekach srednich (kilka wydań), to ja proponuję nie zaglądać.
Przeczytać. Powoływać się dopiero potem...


--
Nina Mazur Miller
ni@pierdol.ninka.net
http://www.ninka.net/~ninka/


--
Maciek Antecki  gg: 2875717             http://macieknt.republika.pl
"Po uświadomieniu pracowników uzyskano rezolucję o uspołecznienie
Browaru" (sprawozdanie KM PZPR w Wyszkowie)

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Polecam!-'Baudolino'
"Szymon" <szy@webmedia.pl...


Mimo wszystko wydaje mi sie, ze Eco bardziej jest zainteresowany
"folklorystyczna" strona zagadnien filozofii/teologii sredniowiecznej niz
ich istota. Mnie ten "swiat jako tabernakulum" rozdraznil (m.in.) wlasnie
przez podobienstwo do rozpraw za pomoca których wykpiwali scholastyke jej
przeciwnicy.

Te istotne zagadnienia srednowiecznej teologi to chociazby: dowody
istnienia
Boga (zreszta rekonstrukcja formalizacji dowodu Anzelma dokonana przez
ksiedza Salamuche przed wojna znajduje sie gdzies w sieci), zastosowanie
dialektyki do dowodzenia prawd wiary (i rozwój logiki) - i spór czy
powinno
byc to dozwolone czy nie, spór o powszechniki czyli uniwersalia, pojecie
abstrakcji u Abelarda  - takie mniej wiecej zagadnienia poruszala
filozofia
sredniowieczna do czasów opisanych u Eco.


Polecam zatem "Imię róży". Poza wątkiem kryminalnym przecież ta
ksiązka poświęcona jest "poważnej" filozofii średniowiecznej...
A "Baudolino"... "Baudolino" wydaje mi się ze strony Eco przede
wszystkim zabawą (doskonałą zresztą) - zabawą z epoką, z czytelnikiem,
wreszcie z samym sobą (mam wrażenie, jakby pisał to li i jedynie dla
własnej przyjemności). Celem Eco w tym wypadku nie było IMHO
przedstawienie "prawdziwego średniowiecza" (choć ono cały czas
przewija się gdzieś w tle), rzeczywiście eksponuje tutaj elementy,
które mogą wydać się pociągające przez swoją niemal-nierzeczywistość
(a czasami po prostu nierzeczywistość, choć można się zastanawiać
nad takim ujęciem - w końcu w epoce jednak traktowano to jako
rzeczywistość). Ale w tym urok tej książki.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: spojrzene na Izrael z drugiej strony.
Mały wyjątek z wypraw krzyżowych:
Fragment pewnego opracowania poświęconego krucjatom wskazuje na raczej kordialne
stosunki muzułmańsko-żydowskie:


"...W praktyce przez cały okres wzajemnych kontaktów między trzema wielkimi
religiami monoteistycznymi - od niesławnej wyprawy na oazę Chajbar jeszcze za
życia Mahometa aż po XIX wiek - stosunki żydowsko-muzułmańskie pozostają
wzorcowe w porównaniu z relacjami na linii chrześcijaństwo-judaizm lub
chrześcijaństwo-islam. Prześladowani przez naszych współwyznawców Żydzi(1) przy
każdej okazji stają po stronie muzułmanów, przyczyniając się do
rozpowszechnienia mitu o rzekomo zdradzieckim charakterze swojej nacji – a
czynią to jedynie w odruchu samoobrony. Czemuż mieliby popierać politykę, która
nieuchronnie oddałaby Damaszek z jego ostatnim wielkim skupiskiem judaistycznym
w Syrii w ręce Franków... :

„Masakry i obawa przed pogromami doprowadziły do znacznego spadku liczby
żydów(2) , zarówno w Palestynie, jak w chrześcijańskiej Syrii. Beniamin z
Tudeli(3) , który przebywał tam w 1170 roku, ubolewał nad szczupłością gmin
żydowskich. W samym emiracie damasceńskim było ich więcej niż we wszystkich
wschodnich państwach chrześcijańskich ”.(4)

„Według informacji Bailo Marsiliusa Georgiusa z października 1243 roku, w
należacej do Wenecjan części Tyru mieszkało jedynie dziewięciu dorosłych żydów
(mężczyzn). Natomiast w Damaszku pod panowaniem muzułmańskim było według
Beniamina 3000 żydów – według Petachji 10 000 – a 5000 w Aleppo ”.(5)

Dodatki (z przypisów):
1) Régis Blachère pisze, że krzyżowcy “masakrowali Żydów wszędzie na swojej
drodze – pod pretekstem, że ich przodkowie zamordowali Jezusa” - Le probleme de
Mahomet, Paris 1952, s. 129. Obszerne relacje na temat stusunku Żydów do ruchu
krucjatowego można również znaleźć w: The Jews and the Crusaders. The Hebrew
Chronicles of the First and Second Crusades. tłum I red. Sh. Eidelberg, Madison
1977.
2)Szerzej na ten temat: Prawer Joshua, The History of the Jews in the Latin
Kingdom of Jerusalem, Oxford 1988.
3)Beniamin z Tudeli opisał w Księdze o podróżach rabbiego Benjamina (1172/1173)
swą podróż handlową po basenie Morza Śródziemnego, Bliskiego wschodu i Europy,
która twała 13 lat. podaje w niej między innymi statystykę Żydów, ich zajęcia i
poglądy - Ochman J., Średniowieczna filozofia Żydowska, Kraków 1995, s. 349.
4)Runciman S., Dzieje…, t. 2, s. 267.
5)Mez A., Renesans islamu, Warszawa 1980, s. 61.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Ingresu Wielgusa powinien dokonać Urban
isław Wojciech Wielgus (ur. 23 kwietnia 1939 w Wierzchowiskach) - polski
duchowny katolicki, profesor zwyczajny filozofii, rektor Katolickiego
Uniwersytetu Lubelskiego (1989-1998), biskup płocki (1999-2006). Od 6 grudnia
2006 arcybiskup nominat metropolita warszawski.

Polski uczony, przez cztery lata (1990-1993) pełnił funkcję wiceprezydenta
Konferencji Rektorów Uniwersytetów Polskich. Wybitny specjalista w dziedzinie
filozofii średniowiecznej. Członek dziesięciu polskich i zagranicznych
towarzystw naukowych, w tym honorowy członek Towarzystwa Naukowego Płockiego.

Biskup ordynariusz płocki

24 maja 1999 papież Jan Paweł II mianował go biskupem diecezji płockiej.
Konsekracja biskupia i ingres do miejscowej katedry odbyły się 1 sierpnia 1999.
Znany ze swej działalności na rzecz społeczności lokalnej. Jedyne w mieście
kino, należące do kurii diecezjalnej, oddał w ręce nowego operatora, który
obecnie przebudowywuje je na nowoczesny, wielosalowy obiekt. Z jego inicjatywy
budynek dawnego opactwa benedyktyńskiego jest gruntownie odrestaurowywany, w
większości za pieniądze pochodzące z Unii Europejskiej. Po remoncie nową,
olbrzymią powierzchnię ma w nim otrzymać płockie Muzeum Diecezjalne. Otworzył
wiele instytucji charytatywnych, takich jak m.in. hospicja w Nasielsku i
Pułtusku, czy siedem zespołów długoterminowej opieki domowej, oraz pięć
gabinetów rehabilitacji. Zreformował sieć dekanatów, co ułatwiło współpracę
między parafiami, a także system finansowy diecezji. Dzięki abp. Wielgusowi
doszło do reorganizacji Soborowego Studium Teologiczno-Pastoralnego w Płocku.

pl.wikipedia.org/wiki/Stanis%C5%82aw_Wielgus
Stanisław Wojciech Wielgus - Wikipedia, wolna encyklopedia
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: ZNIKAJACE-ANTY-KATOLICKIE-posty...................
Zdumiony jestem jeszcze bardziej.
Ignorancja owego "polaka" jest zabawna.
Locke(polak nie potrafi nawet napisać prawidłowo jego nazwiska)nie pojawił się
nagle ze swoim empiryzmem. Był spadkobiercą długiej tradycji filozoficznej,
której ważną część stanowi chrześcijańska filozofia średniowieczna, a której
przedstawicielem jest chociażby Bacon - człowiek Kościoła, twórca metody
empirycznej i indukcyjnej. Jeśli chrześcijaństwo tak bardzo niszczyło naukę to
dlaczego w tym akurat kręgu kulturowym rozwinęła się ona najlepiej? Locke nie
był też ateistą, ani wrogiem chrześcijaństwa. Poczytaj sobie jego " Myśli o
wychowaniu", gdzie wychwala wczesne chrześcijaństwo. Ateizm był w czasach
oświecenia zjawiskiem marginalnym, nagłośnionym dopiero później przez
marksistów poszukującyh korzeni swojej filozofii. (o ideologii oświecenia
interesująco pisze P. Hazard, jeden z najlepszych znawców tego okresu w
ksiązce "Myśl Europejska w 18 wieku". Jest to opracownie uznawane już za
klasyczne, a przy tym napisane tak przystępnie, ze nawet polak powinieneś coś
pojąć). Kościół nie stowrzył feudalizmu, choć go sankcjnował. Był to zreszta
sposób organizacji społeczeństwa charakterystyczny nie tylko dla kręgu
chrześcijańskiego. Dość podobnie wyglądało to np. w Japonii, gdzie o
chrześcijaństwie trudno mówić. Trudno zresztą mówić o feudalizmie, jako takim,
bo nie jest to coś jednorodnego. W samej Europie istniały rózne feudalizmy.
Inaczej wyglądało to we Francji, inaczej we Włoszech, inaczej w Anglii czy
Polsce. Krzyżacy nie wybili Prusów (zrobili to tylko na kartach prl - owskich
ksiązek dla dzieci, z których najwyraźniej polak czerpie swoją wiedzę).
Schrystianizowani Prusowie stali stanowili ogromną większość mieszkańców
państwa krzyżackiego. Samych krzyżaków było bardzo niewielu.
Polak, może i masz wykształcenie wyższe, ale był to chyba prl-owski uniwersytet
radiowo telewizyjny. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: ZNIKAJACE-ANTY-KATOLICKIE-posty...................
Gość portalu: dag napisał(a):

> Ignorancja owego "polaka" jest zabawna.
> Locke(polak nie potrafi nawet napisać prawidłowo jego nazwiska)nie pojawił się
> nagle ze swoim empiryzmem. Był spadkobiercą długiej tradycji filozoficznej,
> której ważną część stanowi chrześcijańska filozofia średniowieczna, a której
> przedstawicielem jest chociażby Bacon - człowiek Kościoła, twórca metody
> empirycznej i indukcyjnej. Jeśli chrześcijaństwo tak bardzo niszczyło naukę to
> dlaczego w tym akurat kręgu kulturowym rozwinęła się ona najlepiej? Locke nie
> był też ateistą, ani wrogiem chrześcijaństwa. Poczytaj sobie jego " Myśli o
> wychowaniu", gdzie wychwala wczesne chrześcijaństwo. Ateizm był w czasach
> oświecenia zjawiskiem marginalnym, nagłośnionym dopiero później przez
> marksistów poszukującyh korzeni swojej filozofii. (o ideologii oświecenia
> interesująco pisze P. Hazard, jeden z najlepszych znawców tego okresu w
> ksiązce "Myśl Europejska w 18 wieku". Jest to opracownie uznawane już za
> klasyczne, a przy tym napisane tak przystępnie, ze nawet polak powinieneś coś
> pojąć). Kościół nie stowrzył feudalizmu, choć go sankcjnował. Był to zreszta
> sposób organizacji społeczeństwa charakterystyczny nie tylko dla kręgu
> chrześcijańskiego. Dość podobnie wyglądało to np. w Japonii, gdzie o
> chrześcijaństwie trudno mówić. Trudno zresztą mówić o feudalizmie, jako takim,
> bo nie jest to coś jednorodnego. W samej Europie istniały rózne feudalizmy.
> Inaczej wyglądało to we Francji, inaczej we Włoszech, inaczej w Anglii czy
> Polsce. Krzyżacy nie wybili Prusów (zrobili to tylko na kartach prl - owskich
> ksiązek dla dzieci, z których najwyraźniej polak czerpie swoją wiedzę).
> Schrystianizowani Prusowie stali stanowili ogromną większość mieszkańców
> państwa krzyżackiego. Samych krzyżaków było bardzo niewielu.
> Polak, może i masz wykształcenie wyższe, ale był to chyba prl-owski uniwersytet
>
> radiowo telewizyjny.

...............gadasz glupoty i nie odpowiedziales konkretnie na caly moj tekst.
WRACAJ DO NAUKI . A wyksztalcenie to JA zdobylem w Kanadzie ,a nie w PRL-u tak
jak ty nieuku . Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Ateizm najwieksza głupota wspólczesnego swiata
Słyszałeś o umowie społecznej(bodajze J.J.Russeau)?.Schowaj się pan z ta swoja
średniowieczną filozofia , która wszystko argumentuje bozią...


pzdr
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Biskup Stanisław Wielgus nowym metropolitą wars...
To podobno jakiś znawca filozofii średniowiecza.Byle nam tylko średniowiecz nie
wprowadzał do życia społecznego. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Biskup Stanisław Wielgus nowym metropolitą wars...
Oni wszyscy mogą być nazwani "znawcami filozofii średniowiecza".

A raczej - wyznawcami. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Spis lektur wg Giertycha już obowiązuje!
skąd masz taką pewność , że Jan Paweł II
kazek100 napisał:

> Dziś do szkoły, w której pracuję, dotarło rozporządzenie Giertycha o zmianie
> spisu lektur...
>
> Rzecz żenująca w sposób absolutny. Co ma książka Papieża do literatury
> polskiej? Czy jest mądre, że najnowsza ksiązka z literatury światowej,
> istniejąca w podstawie programowej, została napisana... 52 lata temu? Czy nie
> należałoby coś z tym zrobić, zamiast narzekać, że "Polacy nie czytają"?
>
> Nieważne - wszechminister wprowadza do spisu lektur książki Papieża!
>
> Jak sądzicie? Czy człowiek, który nie ma żadnego wykształcena w tym kierunku,
> ani pedagogicznego, ani humanistycznego, ma prawo decydowac o takich sprawach?

skąd masz taką pewność , że Jan Paweł II jest autorem lektury
"pamięć i tożsamość" ?

Papież przed śmiercią cierpiał na chorobę Parkinsona , ponadto treść książki
jest sprzeczna z jego poprzednimi wypowiedziami ( odsyłam do "fides et ratio").

forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=33&w=54121077
poprawniejszym pytaniem mogłoby być co ma treść książki "pamięć i tożsamość"
wspólnego z dziedzictwem intelektualnym naszych przodków - nic nie ma
wspólnego . odrzuca wszystkie filozofie i proponuje powrót do filozofii
średniowiecza ( XIII w) - do tomizmu . lektura neguje wszystkie osiągnięcia
myśli ludzkiej począwszy od filozofii oświecenia znajdując w Kartezjuszu
praprzyczynę nazimu i komunizmu XX wieku .


Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Najcieńsza książka świata
Jak wygrywać mecze? Poradnik dla piłkarzy.
Praca zbiorowa pod redakcją Leo Benhakkera

Poprawne wysławianie się.
Marcin Wasilewski

Filozofia średniowieczna
dr hab. Paris Hilton Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Świeżutkie cytaty z ustnej matury ;-))
Jeszcze tylko jeden uczeń na deserek, bo to szczególny przypadek jest. A wiec
do dzieła!
Uczen o imieniu załozmy Paweł,losuje pytania: 1. filozofia i sztuka
sredniowiecza 2. funkcje jezykowe 3.poezja ksiedza Jana Twardowskiego;
Paweł rozpoczyna od nr 1, cytuje obszerna ogolna definicje filozofii (zrobił
wrazenie na komisji). Dalej cisza - prosimy wiec o przejscie do filozofii
sredniowiecza. Cisza.
Komisja: To moze nazwiska sredniowiecznych filozofów jakies?
Chwila ciszy, w koncu Paweł niepewnie: Arystoteles, Platon?
Komisja: Raczej nie, w średniowieczu filozofowie to raczej swięci byli...
Paweł: Świety Aleksy?
Komisja: No, Aleksy to bohater literacki. Filozofia to swiety Fra....
Paweł (odkrywczo): Franciszek!
Komisja: Doskonale! To moze jakies załozenia filozofii swietego Franciszka?
Paweł: [cisza]
Komisja: Z czego słynął sw Franciszek?
Paweł [po chwili ciszy, odkrywczo]: Z kwiatkow!
Po wyciągnięciu z Pawła z dużymi oporami że nadrzedną cechą filozofii
sredniowiecznej było umieszczenie Boga w centrum zainteresowań i zamierzeń
człowieka przeszliśmy do sztuki
Komisja: To moze pare słow o sztuce sredniowiecza?
Paweł: [cisza]
Komisja: Dwa charakterystyczne style w architekturze sredniowiecza to...
Paweł; [cisza]
Ja - członek komisji [bezgłośnie]: go-tyk!
Paweł: GOTYK!
Komisja: Brawo! A cechy budowli gotyckiej?
Paweł: [dłuzsza cisza] No, witraze były!
Komisja: Brawo! Cos jeszcze?
Paweł: [ciiiisza]
Komisja: No przeciez zwiedziłes Francje, Włochy... A koscioły gotyckie to są
niskie czy wysokie?
Paweł: Nooo, wysokie?
Komisja: A czemu budowano takie wysokie kościoły w średniowieczu?
Paweł (z błyskiem w oku): No bo malowali malowidła na sufitach i zeby było
lepiej widac ...
..............................
Paweł odpowiada na nastepne pytanie: scharakteryzuj poezję ks Jana
Twardowskiego na wybranym przykładzie. Niestety, nie pamięta żadnego utworu.
Komisja podpowiada - w klasie omawiany był wiersz 'Mrówko wazko biedronko'
Paweł: No więc jest to wiersz o zwierzetach. Poeta porównuje zwierzeta do
ludzi, to znaczy porównuje ludzi do zwierząt, to znaczy ludzie są według niego
jak zwierzęta, to znaczy zwierzeta pracują i ludzie pracują żeby przetrwać....
(cisza)
Komisja: A w jakiej epoce literackiej tworzył ks Jan Twardowski? Przypomnij
sobie, że niedawno omawialiśmy jego utwory...
Paweł: Antyk?
Komisja [sztywnieje ze zgrozy]
Paweł: Nie nie, zaraz zaraz, hmmm... renesans?
Komisja: Dziękujemy... Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Czy książki mogą demoralizmować, a ....
broch napisał:

> Jesli nie jestes w stanie podac definicji demoralizacji to jak mozesz
>dyskutowac czy problem demoralizacji przez ksiazki?

Podałem definicję demoralizacji. Demoralizacja to tyle, co "wywarcie złego
wpływu". Nie pisałem, co JA rozumiem przez "zły wpływ". "Zły wpływ" każdy może
sobie zdefiniować sam. Rozmowie o demoralizacji przez książki wcale to nie
uniemożliwia.

> Towje dywagacje przypominaja rozmowy sredniowiecznych filozofow o niczym.
>Takie dyskusje ciagnely sie tygodniami.

To inny temat, ale zaciekawił mnie - czy możesz podać przykład takieh rozowy
śreniowiecznych filozofów o niczym?

> Przykro stwierdzic ale odnosze wrazenie ze rozmawiam z pietnastolatkiem ktory
> wlasnie przechodzi faze burzy i naporu.

Cóż mogę powiedzieć? Prosiłem już tutaj kogoś (Ciebie?), by wyjaśnił mi na czym
polegać ma "prowokacyjność" tego co piszę, czy moja chęć "bulwersowania".
Odpowiedzi zdaje się nie dostałem. To ciekawe - w wątku "Książka, która
zmieniła wasze życie", autor zadał pytanie: "Czy macie jakąś ulubioną książkę,
która zmieniła wasz sposób postrzegania świata, lub ogólnie wasze życie?", nikt
nie zarzucił mu chęci prowokowania, nie zaczęto prosić go o definicję takich
terminów, jak "sposób postrzegania świata", czy "zmiana życia", nie sugerowano,
że jest 15 latkiem przechodzącym okres burzy i naporu. Po prostu -
kilkadziesiąt osób napisało o książkach, które - jak uważają - miały na nich
silny wpływ. Słowem - jego pytanie potraktowano zgoła inaczej niż moje. Czy
możesz wyjaśnić mi na czym właściwie polega różnica między pytaniem "Czy
książka może wpływać na życie", od pytania: "Czy książka może demoralizować"? Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Czy wywiady ks. Prof. Hellera osłabiły Twoją wiarę
a propos scholastyki i jej pejoratywnego znaczenia
Drugi okres filozofii średniowiecznej (XI-XVI wiek). Wyrazy
scholastyka i scholastyczny bywają często używane przez niefachowców
w pejoratywnym znaczeniu. Takie znaczenie nadał im wiek XVIII.
Analogiczny odcień miała (wówczas) np. nazwa średniowiecznej sztuki
gotyk. Powtarzanie kpin i fałszów głoszonych ongiś (nie tylko w
XVIII wieku, ale przede wszystkim w czasie odrodzenia) jest
zabobonem świadczącym o ignorancji tego, kto go wyznaje. Zwolennicy
tego zabobonu podają na przykład jako typowo scholastyczną
subtelność pytanie “ile aniołów mieści się na główce od szpilki?",
podczas gdy wszyscy scholastycy bez wyjątku uważali anioły za istoty
ponad-przestrzenne i takie pytanie byłoby dla nich bez sensu.

Prawdą jest, że scholastyka, zwłaszcza jej szczytowy okres (wiek
XIII) należy do najświetniejszych epok myśli filozoficznej. Świetnie
rozwinęła się wówczas logika*, ontologia, filozofia języka,
filozofia człowieka (antropologia) i inne dyscypliny filozoficzne.
Wybitny historyk filozofii twierdzi, że “nigdy filozofia, rozwijając
się długo i konsekwentnie w jednym kierunku, nie doszła do tak
zwartego i wykończonego systemu pojęć jak w scholastyce"
(Tatarkiewicz). Scholastyka była zarazem filozofią naukową , w tym
sensie, że była najzupełniej bezosobista, obiektywna i racjonalna.

Upadek scholastyki pod ciosami kpiących pisarzy odrodzenia jest
równoznaczny z początkiem zaiste ciemnego, “średniego" okresu między
dwiema żywymi epokami myśli: scholastyczną i współczesną. Większość
dorobku zdobytego w starożytności i średniowieczu została wówczas
zapomniana i trzeba było doczekać się końca XIX wieku, aby filozofia
mogła znowu nawiązać do scholastycznej tradycji.

Toteż używanie nazwy scholastyczny w tym znaczeniu jest zabobonem i
jest za taki uważane przez wszystkich znawców przedmiotu.

zródło: "Sto zabobonów"- I.M.Bocheński Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: abp. Wielgus
hmm gosciu jest swiatowej slawy mediewista (zajmuje sie historia filozofii
sredniowiecznej). i jakos kompletnie postrzegam go tylko pod tym katem:P
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Kryzys
Istota gry nie sa zasady, lecz podjecie jej przez partnerow. Okladam
dyskutowaniee zasad gry, ktore Ty, scand proponujesz, bo
zainteresowaly mnie ogolne zasady gry, ktore nasunely mi sie na tle
Twoich propozycji.
Mowilismy o deskartyzmach. Kartezjusz (1596-1650), proponujac
sceptycyzm, postawil choragiewke graniczna pomiedzy filozofia
sredniowieczna a filozofia nowozytna. Nowosc jego podejscia nie
polega na tym, ze pozbyl sie Boga jako deklaratywnego punhktu
wyjscia do wszelkiego myslenia, az takim rewolucjonista to on nie
byl, lecz na tym, ze zproponowal nowy sposob uzasadnienia
traktowania Boga jako taki punkt wyjscia.
Mussolini i Hitler wykorzystali stara koncepcje narodu wybranego,
tyle, ze przesuneli ja na swoje narody. Odkad Zydzi wynalezli
koncepcje narodu wybranego, a nalezy sie im zasluga wynalezienia
szeregu nowych sposobow rozumienia swiata, wielu probowalo ich
nasladowac, czy to, jak Hitler i Mussolini, mowieniem o swoim
narodzie jako o narodzie wybranym przez Boga, czy to przez
rozszerzanie koncepcji narodu wybranego na wszystkie narody, jak to
zrobili dwa tysiace lat wczesniej chrzescijanie.
Obecnie glowna koncepcja filozoficzna swiata jest koncepcja
chrzescijanska. Zlozyly sie na nia koncepcja Boga w ujeciu Starego
Testamentu, i przypisanie Bogu syna w ujeciu Pawla z Tarsu.
Chrzescijanstwo rodzilo sie w okresie masowych mordow krzyzowania
przez cesarzy rzymskich. To okrucienstwo zaakceptowal na uzytek
chrzescijanstwa Augustyn z Hippo (354-430)..
Augustyn stanowi przejscie pomiedzy swiatem klasycznym, a swiatem
wiekow srednich. O pierwszym mowi sie nieslusznie, ze najbardziej
cechowal go „humanistyczny optymizm”, kiedy najbardziej,
przynajmniej dla mnie, cechowalo go okrucienstwo krzyzowania.
Augustyn, i cale jego ksztalujace chrzescijastwo pokolenie,
przenioslo to okrucienstwo w filozofie wiekow srednich wyjasniajac
na dlugie przyszle wieki, ze Jezus swoim przykladem powiedzial
czlowiekowi, ze okrucienstwo i cierpienie jest konieczna czescia
losu czlowieka. Inkwizycja miala swojego teoretyka w Augustynie.
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: UMCS chce odebrać tytuł doktora
Kompletnie niepoprawne rozumowanie. Fałszywe przesłanki i błędne lub
nieistniejące fakty nie implikują niepoprawności w prawidłowym przeprowadzeniu
dowodu naukowego.Jak również rolą nauki nie jest zajmowanie się wyłacznie
udowodnionymi zjawiskami, a wręcz przeciwnie.Ostatnio nawet nauka odkrywa takie
zjawiska,które zaprzeczają wszelkim dotychczas znanym teoriom, faktom i zasadom
istnienia tego co dokoła nas i brakuje jej kompletnie jakiegokolwiek naukowego
aparatu pojęciowego,żeby to pojąć bo wszystkie dotąd stosowane metody pojęciowe
mogą wyrzucić do kosza.
Co nie oznacza ,że może jednak powinieneś odwiedzić wykłady z metodologii i
historii nauki , może jakieś wykłady logiki, wziąć w rękę Topolskiego, bo
przyjmując twoje myślenie, to Kantowi ,Leibnizowi czy Kartezjuszowi powinno się
odebrać sławę i tytuły naukowe, ponieważ w swych dziełach powołują się na fakty
i dowody naukowe,które przez póżniejsza naukę zostały całkowicie obalone .A co
z ludzmi nauki i filozofii Średniowiecza,którzy bazując m.in. na kosmologii czy
mistyce stworzyli systemy myślowe dla całej współczesnej Europy jak np. Scotus
Erigena lub Tomasz z Akwinu, a należałoby wg Twojego myślenia potraktować ich
pdobnie jak w naszej epoce wykładowców marksizmu - leninizmu.
Oszustwo naukowe to nieco inny zespół powiazań pojęć niż te , który tu podajesz.
Próbujesz trochę niezdarnie i chaotycznie zdefiniować , plączac przy tym
niespójne logicznie skutki z faktami i nie zawsze prawdziwe definicje.Ale to
na inną rozmowę.Co do plagiatu, w świecie nauki nie ma zadnych wątpliwości,czym
jest i wypracowane są ścisłe reguły. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Nowy biskup warszawski: profesor tradycjonalista
mnie zastanawia "filozofia sredniowiecza"...
wychowanie katolicko rzymskie tez..
katolicko znaczy powszechne rzymskie-wiadomo.
zycze wszystkim entuzjastom nowoczesnosci
dobranoc..
pozdrowienia.. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Dla tych ktorych razi "Radio Maryja"

SCHOLASTYKA Drugi okres filozofii średniowiecznej (XI-XVI wiek). Wyrazy scholastyka i scholastyczny bywają często używane przez niefachowców w pejoratywnym znaczeniu. Takie znaczenie nadał im wiek XVIII. Analogiczny odcień miała (wówczas) np. nazwa średniowiecznej sztuki gotyk. Powtarzanie kpin i fałszów głoszonych ongiś (nie tylko w XVIII wieku, ale przede wszystkim w czasie odrodzenia) jest zabobonem świadczącym o ignorancji tego, kto go wyznaje. Zwolennicy tego zabobonu podają na przykład jako typowo scholastyczną subtelność pytanie “ile aniołów mieści się na główce od szpilki?", podczas gdy wszyscy scholastycy bez wyjątku uważali anioły za istoty ponad-przestrzenne i takie pytanie byłoby dla nich bez sensu.

Prawdą jest, że scholastyka, zwłaszcza jej szczytowy okres (wiek XIII) należy do najświetniejszych epok myśli filozoficznej. Świetnie rozwinęła się wówczas logika*, ontologia, filozofia języka, filozofia człowieka (antropologia) i inne dyscypliny filozoficzne. Wybitny historyk filozofii twierdzi, że “nigdy filozofia, rozwijając się długo i konsekwentnie w jednym kierunku, nie doszła do tak zwartego i wykończonego systemu pojęć jak w scholastyce" (Tatarkiewicz). Scholastyka była zarazem filozofią naukową , w tym sensie, że była najzupełniej bezosobista, obiektywna i racjonalna.

Upadek scholastyki pod ciosami kpiących pisarzy odrodzenia jest równoznaczny z początkiem zaiste ciemnego, “średniego" okresu między dwiema żywymi epokami myśli: scholastyczną i współczesną. Większość dorobku zdobytego w starożytności i średniowieczu została wówczas zapomniana i trzeba było doczekać się końca XIX wieku, aby filozofia mogła znowu nawiązać do scholastycznej tradycji.

Toteż używanie nazwy scholastyczny w tym znaczeniu jest zabobonem i jest za taki uważane przez wszystkich znawców przedmiotu.
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: bosko jest
może jest on dobrym fachowcem od filozofii średniowiecza,wykładowcą przedmiotu,
zapewne nie kradnie,nie pije,może jest w sumie porządny,nie słyszałem jego
kazań. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Sens życia ateisty
Chcesz mnie zagonić w kozi róg jak średniowiecznych "filozofów", którzy dyskutowali ilu diabłów zmieści się na końcu szpilki?
Załóż temat o duszy, bo to jest OT.
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Biskup Wielgus następcą kardynała Glempa
"67-letni bp Wielgus, intelektualista i znawca filozofii średniowiecznej..."

Z tym intelektualistą to chyba lekka przesada, a na średniowieczu to on się
zatrzymał w rozwoju - ot, jeszcze jedna katognida.
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Problem" chleba i kiełbasy" czy luksusu lekarzy?
> Gnozeologia rodem ze sredniowiecza Panie

nie pogardzaj średniowieczną filozofią!
Powtarzam, można albo pozostać na jednym etacie, mrzeć z głodu i narzekać na
to, albo pracować na trzech i mieć na bułkę z masłem, ale oczywiście rodzi to
problem niedoczasu. Natomiast kierowanie pretensji do lekarzy o spóźnianie się
wynikłe z tego niedoczasu to absurd, podobnie jak absurdem jest twój komentarz.
Nie widzisz związku? Ty jako członek społeczeństwa akceptujesz fakt mojej
pensji 1000 zł? Jeśli nic nie robisz, to tak. Czyli pośrednio akceptujesz mnie
zmęczonego i spóźnionego, bo przecież bułki z masłem mi nie kupisz (i nie
oczekuję tego). Może i średniowieczny to sylogizm, ale udowodnij w nim brak
logiki.


> Społeczeństwo nie jest bilateralnie odpowiedzialne za zarobki lekarzy

I tu się mylisz. Społeczeństwo płacąc takie a nie inne podatki i akceptując
taki a nie inny podział uzyskanych w ten sposób pieniędzy jest odpowiedzialne
za fakt spóźniania się doktora X, ponieważ za pie.. on z pracy A do B. Praca
A bowiem nie daje mu możliwości przeżycia. Jest za to finansowana z twojego
podatku, który rząd wyłoniony na podstawie twoich wyborów rodzielił tak, że
doktora X nie stać na życie z pracy A. Więc zamiast kraść, brać zasiłek z MOPSu
itp, doktor jedzie do pracy B, do której spóźniając się tylko dlatego że jedzie
z pracy A, nie okrada pacjentów z ich czasu.

>Ziemia krazy
> wokół Słońca i czasami sa zacmienia

Nie wierzę. Ziemia spoczywa na 4 żółwiach, a zaćmienia są wtedy, jak ty się
pojawiasz w polu widzenia.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: wrrrrr
W artykule Cezar Matkowski napisał(a):


| Dla Europejczyka?

A kto to jest Europejczyk? Bo czy człowiek, który np.: wielbi rzymskie
prawo, grecką filozofię, średniowieczną scholastykę a odrzuca grecką
demokrację i oświeceniowy scjentyzm to europejczyk, czy już nie?


Europejczyk to w moim mniemaniu ktoś wyznający sztampowy zestaw wartości
dla danego regionu. Oczywiście to uogólnienie. Mam na myśli przeciętnego
Europejczyka, a co za tym idzie przeciętnego człowieka.

Ktoś wielbiący rzymskie prawo, grecką filozofię, średniowieczną
scholastyką, a odrzucający grecką demokrację i oświeceniowy scjentyzm musi
mieć łeb na karku i własne zdanie, a to niespotykana cecha u człowieka.

Taki ktoś praktycznie _nigdy_ nie łapie się w statystykach i wszelkich
uogólnieniach.


| No wybacz, ale jako jakby nie było Europejczyk gardzę wszystkimi
| innymi
| nacjami i wcale nie dlatego, że mam do nich wrodzony uraz tylko
| dlatego, że
| cenię sobie zdobycze naszej cywilizacji.

Japończykami też? Amerykanami też? No, chyba że mówisz o cywilizacji
euroatlantyckiej, to wtedy wycofuję tych ostatnich.


Wątek dotyczył muzułmanów.


I żebyśmy się dobrze
zrozumieli - ja też uważam,że cywilizacja europejska (euroatlantycka)
jest bardziej rozwinięta niż np.: w Afryce czy większości krajów
muzułmańskich oraz (tu już subiektywnie) lepiej rozwinięta niż w krajach
azjatyckich. Jestem też zwolennikiem ograniczonego neokolonializmu, z
tych samych powodów. Po prostu nie gardzę innymi narodami z racji ich
niższości kulturowej.


Ja gardzę narodem, ale nie konkretnym człowiekiem, a większość w tym wątku
zaczęła mnie traktować jak rasistę.

Nie lubię Turków, ale jak spotkam Turka to i tak najpierw zweryfikuję jego
poglądy i w ogólności jego jako człowieka.

Jeśli okaże się po prostu normalnym człowiekiem to będzie to dla mnie
normalny człowiek, ale zdania o całej Turcji to u mnie nie zmieni.

To jak ze stereotypami. Przyjęło się, że np. Szwajcarzy są dokładni. No
i w pytę. Z takim założeniem pewnie większość do Szwajcarów podchodzi, ale
ja i tak bym zweryfikował czy dany egzemplarz Szwajcara rzeczywiście tak
ma.

Tak samo mam utarte zdanie o krajach z religią muzułmańską. Wypadkowa jest
taka, że to pojeby, ale nie skreśla to dla mnie pojedynczych egzemplarzy.

Ktoś mi potrafi przypomnieć czy to przypadkiem nie Turka zatłukli jak
zagrał fair play podczas którychś mistrzostw i dopuścił do utraty bramki?

[...]

pozdr,
fEnIo

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Kosmos, Czlowiek, Umysl.

Wed, 03 Sep 1997 11:52:17 GMT Wojciech Kruczynski pisze:


|       A po tych teoriach przyjda nastepne. Jeszcze bardziej pomyslowe
| i rownie nieprawdziwe.

Zgadzam sie.
Jak zreszta z wiekszoscia Twoich komentarzy.


        To bylo do przewidzenia, dlatego moj tekst z zalozenia byl
rozwinieciem pewnych watkow a nie polemika.


Kazdy opis swiata jest w rzeczywistosci
opisem wlasnego wnetrza, wlasnego stanu umyslu.


        Wytyczamy tu dosc zdecydowanie granice poznania ludzkiego.


Poszukujacy umysl przechodzi pewne etapy rozwoju i rozumienia.
Z braku innych narzedzi poczatkowo musi poslugiwac sie
schematami, teoriami, przyblizeniami, zwlaszcza w komunikacji z innymi ludzmi.


        Jesli chodzi o komunikacje, to chyba przy tym musi pozostac.
Jakiekolwiek przezycia umyslowe nie sa wlasciwie interkomunikowalne, a
co za tym idzie kazdy zyje (w pewnym sensie) we wlasnym swiecie.


Takie kolejne przyblizenia zmieniaja nasz stosunek do swiata,
do innych ludzi i do siebie. W tym tkwi ich wartosc.


        Nie da sie ukryc. Nie pisalem, ze sa bezwartosciowe. Sa
uzyteczne, choc nieprawdziwe.


Nie zgodze sie jednak z Twoja sugestia, ze takie teorie
sa nieprawdziwe i bezwartosciowe.
Sa prawdziwe w takim stopniu, w jakim jestes szczery
w tym, co chcesz powiedziec.


        Moze nie wyrazilem sie dosc jasno. Piszac 'nieprawdziwe' mialem
na mysli to, ze zadna z teorii tak naprawde nie pokrywa sie i
prowdopodobnie nigdy nie bedzie sie pokrywac z rzeczywistoscia.


A wartosc ich nie kryje sie w osiagnieciu jakiejs "prawdy",
tylko w oddzialywaniu ich na umysl.


        O wlasnie. Mowiac o ich prawdziwosci, mialem na mysli wlasnie
to, ze zadna z nich nigdy nie osiagnie 'prawdy'. Ot, taki truizm. A
wartosc ich kryje sie w tym, ze mobilizuja energie umyslu. Utrzymuja ten
wieczny ruch, wieczna zmiane, dzieki ktorej istniejemy.


Czlowiek, by cos zrobic, potrzebuje motywacji,
chce byc przekonany o celowosci swoich dzialan.
Inaczej postepuje czlowiek, ktoremu sie wydaje,
ze zostal stworzony na podobienstwo Boga
i jest pepkiem swiata, bo tylko on jeden zostanie zbawiony
sposrod rzeszy stworzen w calym Kosmosie,
a inaczej ktos, kto jest swiadom, ze jest rownorzedny
w stosunku do innych czesci Wszechswiata.
Jest to jakby mniej egoistyczne, prawda?


        Tak. Dlatego uwazam, ze teorie wg ktorej zyjemy, wybieramy tak,
aby pasowaly do nas, a nie odwrotnie. Czlowiek bojacy sie smierci,
poszuka sobie czegos, co zapewni go o zyciu wiecznym. Czlowiek dreczony
wyrzutami sumienia czy poczuciem winy z jakiegos powodu, poszuka sobie
kogos, kto odpusci jego grzechy. Czlowiek, ktoremu brak wlasnej
inwencji, poszuka sobie przewodnika. I tak dalej.
        Nie mozna powiedziac, ze teorie sa bez znaczenia. One w pewnym
sensie zmieniaja nasze zycie, wlasnie przez to, ze wiaza 'energie
psychiczna'. Pomagaja nam trwac.


Oczywiscie, zakladam tu milczaco pewna hierarchie wartosci -
ze niby sa lepsze rzeczy, niz egoizm.
Ale z tym kazdy musi sie zalatwic samodzielnie.


        Fakt, hierarchie wartosci sa rownie umowne, jak cala reszta.
Oczywiscie tylko do czasu, gdy jedna z hierarchii poprzemy wlasna wola,
czyli np. uwierzymy w nia. Wtedy ona staje sie najwazniejsza i nie
podlegajaca dyskusji.  No, przynajmniej do czasu, gdy wygodniej bedzie
nam ja zmienic. ;)


Esej moj powstal z przeznaczeniem na pl.soc.religia
i jako taki probowal byc pewna przeciwwaga dla
postaw i swiatopogladow tam gloszonych.
I pewnie dlatego wywolal u Ciebie
"chrzescijanska" argumentacje.


        :) Mysle, ze tu akurat przyczyny byly nieco inne. Gdy pisalem
odpowiedz na Twoj tekst, 'skonczylem' wlasnie opanowywanie filozofii
sredniowiecznej, ze wszystkimi tego konsekwencjami... ;)


Co w pewnym sensie i jakby na przekor
potwierdza teorie oscylacji. :)


        Jak najbardziej. Bo w pewnym sensie jest to jak najbardziej
sluszna teoria.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: rozowe slonie


"Slawek Kotynski" <kotyn@plearn.edu.plwrote in message



| 1. Dla Boga wszystko jest możliwe, wyłączywszy sprzeczność. Byty
sprzeczne
| są absolutnymi nie-bytami.

Znaczy, że był świadom "paradoksu wszechmocy" - ale chyba go
nie usunął?


Nie. Nie usuwał. Zresztą, nie było takiej potrzeby.


Ciekawe. Druga część dostarcza klucza, dzięki któremu na początku
każdego twierdzenia można powiedzieć "Bóg tak chciał:". Pierwsza
część, zostawia drogę otwartą dla cudów?


Tak. Tylko nie tak to się prosto wykłada. Jeśli wierzymy, że Bóg jest i
zakładamy, że ani go poznamy, ani wiemy, co może, jedynie niedoskonałym
umysłem próbujemy jakieś cząstki ogarnąć, wówcza "Bóg tak chciał" ma
zupełnie inne, całkiem żywe i głębokie znaczenie. Inny świat... swoją
drogą kiedyś zastanawiał mnie fakt, że większość studentów największe
trudności ma w filozofią średniowieczną, stąd też się ją trochę po
macoszemu gdzieniegdzie traktuje. A tak różny jest styl myślenia "tamtych"
od naszego, że łatwiej Hezjoda zrozumieć niż w porównaniu z nim tak
bliskich przecież nam w czasie myślicieli.

A jeśli o cuda idzie? Być może wszystko ma swoje naukowe wyjaśnienie. Czyż
mógł być większy cud dla Indianina, gdy zobaczył jak się hiszpański
wojownik w trakcie szarży nagle zdwaja, dzieląc na konia i drugie żywe
istnienie?


Tego nie rozumiem... Forma bez materii? Narusza zasady zachowania...
Czy ktoś może w paru słowach skomentować, "skąd to wziął" albo
"do czego to mogło być potrzebne"?


A jakiego tam zachowania :-PP To nowy pomysł ;-)))
Materia to materia, jak cement czy ołów. Forma to to, co dołącza się do
materii tworząc przedmiot. A ile się nadyskutowano czy forma może być
niezależna od materii czy ściśle z nią związana czy też: tu wiele innych
możliwości... a czy się forma materializuje czy też nadaje kształt
materii, ech....


No to współczesna "empiryczna brzytwa" jest nadużyciem :)


Troszeczkę tak. Ale to przez "zaślepienie" materialistów ;o))


Nie zostawia miejsca na objawienie...
Ale jako skrajny niedowiarek - sceptyk wietrzący
spiskowość wszędzie gdzie to możliwe :),
postawię (naiwnie?) hipotezę, że
to objawienie zostało dorzucone na potrzeby
władz kościelnych (dopisane osobno "z prawdy
objawionej", tylko mnie w tym utwierdza).


Nie. Objawienie to objawienie. Bóg może objawić coś lub się lub
jakąkolwiek swoją część człowiekowi. Natomiast "prawda objawiona" to
prawda przyjęta już w postaci dogmatu. To dwa różne spojrzenia na
objawienie. Ukłonem w stronę nauki Kościoła byłoby raczej owo dopisanie
prawdy objawionej do całości. Poza tym nie przywiązuj się dokładnie do
słów, to nie Ockhama, tylko streszczenie jego najważniejszych tez.

Pzdr
Paweł

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Pytanko-Filozofia na UJ.
On Sat, 8 May 1999 12:04:54 +0200,
Paweł G. Pasich <pawe@bbs.chip.plwrote:


Mam zamiar wubrać się na filozofię na UJ, na studia zaoczne.
Czy ktoś z Was może tam studiuje i mógł by mi conieco
powiedzieć o filozofii właśnie na UJ.


Tak się składa, że ja. Jestem właśnie na pierwszym roku zaocznych.


Jak wiele czasu trzeba poświęcić na naukę i czy pracując jest
to możliwe.


Ogólnie, by tylko przejść przez egzaminy (na razie mam za sobą
tylko sesję zimową, więc nie jest to chyba dość obiektywna ocena)
nie jest trudno -- wbrew temu, co mówią inni studenci, w moim
odczuciu wykładowcy wcale nie mają zapędów do ,,uwalania'', a na
minimum nie jest tak trudno się nauczyć, ale jeśli chce się mieć
dobre oceny, to trzeba trochę jednak przysiąść.

Pierwszy semestr to filozofia Wschodu, wstęp do filozofii, histo-
ria filozofii starożytnej, logika oraz angielski. Kończy się eg-
zaminem z pierwszych dwóch wymienionych: Wschodu -- traktowanym
jako rozgrzewka -- trochę ulgowo oraz wstępu, na który by uzyskać
zaliczenie trzeba napisać dwa eseje na podstawie tekstów źródło-
wych z ontologii i epistemologii. Egzamin nie jest trudny, choć
około 10-20% ludzi zdawało go poprawkowo. Zaliczenie ze strożyt-
ności jest automatyczne, ale w drugim semestrze zdaje się ją
razem z historią filozofii średniowiecznej (powiadają, że to
jeden z najtrudniejszych przez to egzaminów). Angielski w grupie
dla zaawansowanych jest zaliczany na podstawie obecności, a w
grupie początkującej jest zdaje się jakiś egzamin. Logika to kurs
trwający dwa semestry, zaliczenia na podstawie zadań domowych, a
kończy się podobno niezbyt trudnym egzaminem (nie warto zrażać
się wykładami -- dla niektórych to zupełna czarna magia, ale --
o ile mi wiadomo -- nie jest wymagana na egzaminie). W drugim
semestrze dochodzi psychologia i epistemologia.

To tyle od strony merytorycznej, jeśli chcesz równocześnie praco-
wać, to szansa na jednoczseną naukę zależy sporo od charakteru
pracy i Twojego samozaparcia. Mnie sporo pomogło na egzaminach
szczęście, bo przez pewien czas miałem tak absorbującą pracę, że
nie bardzo wiedziałem, jak się nazywam, więc nawet nie myślałem o
studiach. Na szczęście przed samą sesją udało mi się na jakiś
czas zapaść w książkach i nadrobić część zaległości. Choć zaczy-
nając studia solennie się zapewniałem, że znajdę czas i na pracę
i na naukę...

Podsumowując -- w porównaniu do dziennych (przez kilka tygodni
miałem przyjemność tak się uczyć) są to studia głównie nastawio-
ne na samodzielne uczenie się -- nie ma właściwie ćwiczeń z tek-
stami -- same wykłady, jedynie z logiki mamy ćwiczenia (przynaj-
mniej na pierwszym roku), nad czym m.in. bardzo ubolewa prof.
Widomski wykładający obie historie filozofii. Jedyny kontakt z
tekstami na zajęciach to tłumaczenie eseistyki filozoficznej na
angielskim w grupie zaawansowanej oraz czytanie bardzo krótkich
fragmentów przez wykładowców. Minusem jest również brak, ale to
chyba cecha każdych studiów zaocznych, częstych zajęć i kolokwiów
-- dla niektórych raj, ale jeśli komuś leń za skórą siedzi, może
się za bardzo rozpuścić i zgubić rytm systematycznej nauki, czemu
jeszcze bardziej sprzyja ciekawa praca.

Mam nadzieję, że pomogłem. Gdybym mógł dodać jeszcze od siebie
dwa słowa, to z całego serca polecam UJ, ale proponowałbym także
rozważenie możliwości studiowania w trybie dziennym :-)

Powodzenia :-)

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: jedzenie a charakter
tomekwilmow@yahoo.com pisze:


Lamesz napisal

| To się nie wyklucza.

Jak powiedzialem to powiedzialem. Glupot nie mam w zwyczaju mlodym
ludziom opowiadac. Nie jestem ksRobak ani Przewodas. Mowie Ci jaki
jest status quo w Stanford, MIT etc.


Hehe... Swoją drogą "znany amerykański naukowiec" to typowy bohater
wszystkich ulotek Świadków Jehowy.


| a) Ramanujan nie znał formalnej struktury matematyki
|     Pytanie brzmi: *jaką* matematykę uprawiał?

ZNOWU TRAFIASZ W SAMO SEDNO, Lamesz. Przez Ciebie musze tutaj pisac!

Aksjomaty WYSLAWIAJA NASZE INTUICJE!

Teoria zbiorow podsumowuje i porzadkuje WSZYSTKO - 2600 lat!

(Historia filozofii to historia glupoty.  -- Alfred Tarski)

Jaka matematyka uprawial Ramanujan nie znajac rachunku predykatow?

ODPOWIEDZ NA TWOJE  G E N I A L N E  PYTANIE TO NIESTETY CALA KSIAZKA!

K. Devlin, Dlaczego jestes geniusz matematycznym?
http://www.amazon.com/Math-Instinct-Mathematical-Genius-Lobsters/dp/1...


"Niestety"?! Bardzo bym się cieszył, gdyby istniała książka
odpowiadająca na to pytanie.


Aksjomaty PO PROSTU kładą tę matematykę przed naszymi oczami.
ROZUMIESZ?


Rozumiem. "Aksjomaty wyrażają nasze intuicje" - a skąd te intuicje?
Ze świata, struktur poznawczych, od Boga, Matki Ewolucji?


| "Intuicja" nie będzie nigdy IDEAŁEM POZNAWCZYM, to pewne - co jednak,
| jeżeli może być skuteczną metodą, równie skuteczną, co metoda
| sformalizowana?

Zdanie "pies intuicyjnie oblicza trajektorię ruchu piłki" należy
rozumieć "układ centralny nerwowy psa używa wewnętrznej notacji dla
rachunku różniczkowego".


Biegający pies to jednak coś innego niż spisane, potwierdzone
twierdzenia matematyczne. Czy kula wystrzelona z armaty intuicyjnie
wybiera parabolę?;)


I JESZCZE NA KONIEC.

Również ideałem fizyki jest metoda sformalizowana, czyli aksjomatyczno-
dedukcyjna.

Zobacz 6-sty problem Hilberta - ZAKSJOMATYZOWAĆ CAŁĄ FIZYKĘ.


Pewnie jest to technicznie wykonalne, ale czy ktokolwiek zdoła... Tacy
geniusze jak Russell i Whitehead przyznali, że są wyczerpani
intelektualnie po wyprowadzeniu zaledwie paru działów matematyki (piszę
"zaledwie" nie w odniesieniu do ich tytanicznej pracy, oczywiście).
Teraz wyobraź sobie rygorystyczne spisanie *wszystkiego*: od kwantów,
fizyki atomu, ciała stałego, mechaniki płynów, termodynamiki.....
dzisiaj można przecież lecieć dalej: reologii i geofizyki, fizyki
atmosferycznej, biofizyki... co się będziemy: wyprowadźmy z aksjomatów
wszystkie nauki przyrodnicze. :) Kto tak dzielny i powie otwarcie, że
gdzieś tam jest przeskok logiczny, choćby malutki?


METAFIZYKA JUŻ ZOSTAŁA ZAKSJOMATYZOWANA  - i sprowadza się do
aksjomatycznego badania funktorów MÓC (wolna wola - niedeterminizm) i
MUSIEĆ (konieczność - DETERMINIZM).

Robi to Ed Zalta ze Stanford:

http://mally.stanford.edu/cm/


Hehe... miłe dla oka. Ciekawe, jak daleko dojdą.
Pamiętam, że na ćwiczeniach z filozofii średniowiecznej nasza Pani Dr
zapodała nam sformalizowaną wersję dowodu ontologicznego Anzelma;
najbardziej ubawiła mnie podówczas własność "bycia Bogiem" ;)

Pozdrawiam,
Lamesz

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: jedzenie a charakter
Lamesz napisał:


Hehe... Swoją drogą "znany amerykański naukowiec" to typowy bohater
wszystkich ulotek Świadków Jehowy.


Douglas

"Niestety"?! Bardzo bym się cieszył, gdyby istniała książka
odpowiadająca na to pytanie.

He he. Nie zrozumiales. Ale masz jeszcze czas. Full czasu. Tylko nie
przestawaj myslec.


Rozumiem. "Aksjomaty wyrażają nasze intuicje" - a skąd te intuicje?
Ze świata, struktur poznawczych, od Boga, Matki Ewolucji?


He he. Poprosze o trudniejsze pytanie.


| Zdanie "pies intuicyjnie oblicza trajektorię ruchu piłki" należy
| rozumieć "układ centralny nerwowy psa używa wewnętrznej notacji dla
| rachunku różniczkowego".

Biegający pies to jednak coś innego niż spisane, potwierdzone
twierdzenia matematyczne.


He he. Nic nie kapujesz.


Czy kula wystrzelona z armaty intuicyjnie wybiera parabolę?;)


He he he...

http://www.amazon.com/Formally-Undecidable-Propositions-Principia-Mat...


| Zobacz 6-sty problem Hilberta - ZAKSJOMATYZOWAĆ CAŁĄ FIZYKĘ.

Pewnie jest to technicznie wykonalne, ale czy ktokolwiek zdoła... Tacy
geniusze jak Russell i Whitehead przyznali, że są wyczerpani
intelektualnie po wyprowadzeniu zaledwie paru działów matematyki


A Ty jestes wyczerpany po przemierzeniu 15 tysiecy kilometrow nad
oceanem? Ja nie. A wiesz czemu? Bo ktos za mnie zbudowal samolot.
Kapujesz? Moja robota to uzyc samolotu (a nie jechac furmanka).


"zaledwie" nie w odniesieniu do ich tytanicznej pracy, oczywiście).
Teraz wyobraź sobie rygorystyczne spisanie *wszystkiego*: od kwantów,
fizyki atomu, ciała stałego, mechaniki płynów, termodynamiki.....
dzisiaj można przecież lecieć dalej: reologii i geofizyki, fizyki
atmosferycznej, biofizyki... co się będziemy: wyprowadźmy z aksjomatów
wszystkie nauki przyrodnicze. :) Kto tak dzielny i powie otwarcie, że
gdzieś tam jest przeskok logiczny, choćby malutki?


Napiszesz sobie to wszystko na koszulce.


| http://mally.stanford.edu/cm/

Hehe... miłe dla oka. Ciekawe, jak daleko dojdą.


Ciekawe jak Ty daleko dojdziesz. Chcialbym sie upewnic, ze nie
zakonczysz kariery z wlasna teoria typu Re1 (sprzecznosc z uogolniona
hipoteza continuum) albo ZZWW (zloty XIV wiek). I tak to chyba lepsze
niz NIBY DOCIEKANIA FILOZOFICZNE Wittgensteina.

Bo lepszy zywy pies niz zdechly lew. He he he. Re1! he he he ZZWW! he
he ble!


Pamiętam, że na ćwiczeniach z filozofii średniowiecznej nasza Pani Dr
zapodała nam sformalizowaną wersję dowodu ontologicznego Anzelma;
najbardziej ubawiła mnie podówczas własność "bycia Bogiem" ;)


HISTORIA FILOZOFII TO HISTORIA GLUPOTY.
                        -- Alfred Tarski

Pozdrawiam,
Tomek

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Relatywizm - i co dalej (jesli w ogole cos) ?
Witam i zapraszam do dyskusji o relatywizmie:

Czym jest relatywizm wiadomo -  w uproszczeniu jest to poglad gloszacy
(w swej skrajnej, najbardziej konsekwentnej wersji), ze "wszystko jest
wzgledne"; ze kryteria prawdy, dobra, piekna, etc. nie maja charakteru
absolutnego (bezwzglednego) i sa rozne dla kazdej epoki, kregu
kulturowego i grupy spolecznej (relatywizm kulturowy) albo wrecz dla
kazdego czlowieka (relatywizm indywidualistyczny). Co wiecej, owe
kryteria sa calkowicie rownouprawnione i wykazanie wyzszosci jednego z
nich nad pozostalymi jest niemozliwe. Relatywizm nie tyle wdaje sie w
wielkie spory swiatopogladowe, etyczne, teoriopoznawcze co po prostu je
uniewaznia, czyni je bezprzedmiotowymi.

Relatywizm obecnie tryumfuje - nie moga dzis z nim na serio konkurowac o
intelektualny rzad dusz takie, dawniej potezne tradycje i prady
intelektualne jak starozytna filozofia grecka, chrzescijanska filozofia
sredniowieczna czy nowozytny oswieceniowy racjonalizm (wszystkie te
prady byly relatywizmowi zdecydowanie przeciwne). W kazdej epoce
istnieli co prawda relatywisci co sie zowie: np. sofisci czy Hume, ale
dopiero od okolo 100 lat zyjemy pod panowaniem relatywizmu. Tryumf ten
umozliwili Hegel i Marx, a kompletnym uczynili go Nietzsche i Freud. W
latach pozniejszych byly jeszcze proby oporu wobec relatywizmu (np. w
etyce prace Schelera czy Hartmanna), ale na nie wiele sie one zdaly i
dzisiejszy tzw. "postmodernizm" to po prostu doprowadzony do
ostatecznych swych konsekwencji relatywizm.

Co mozna zarzucic relatywizmowi? Wiekszosc takich zarzutow wobec
relatywizmu opiera sie na ujemnej ocenie skutkow tegoz: mowi sie (w
duzej mierze slusznie), ze relatywizm uniemozliwia istnienie
jakiejkolwiek (poza hermetycznie zamknieta) wspolnoty opartej na
wspolnych wartosciach, ze czyni ludzi niezdolnymi do dzialania na skutek
niemoznosci wyboru miedzy konkurencyjnymi wartosciami, ze prowadzi do
nihilizmu i rozpaczy, etc. Wszystkie te zarzuty (abstrahujac chwilowo od
ich slusznosci) maja charakter praktyczny raczej nizli teoretyczny.

Teoretyczne bowiem zarzuty wobec relatywizmu znacznie trudniej wysunac.
Jeszcze stosunkowo najlatwiejsze jest to dla relatywizmu w teorii
poznania. Np. mozna polemizowac ze zdaniem "wszystko (czyli wszystkie
nasze poglady) jest wzgledne" wskazujac, ze taki poglad jest prawdziwy
pod warunkiem, ze... jest falszywy, tzn. jesli wszystko jest wzgledne to
i poglad gloszacy takowa wzglednosc jest wzgledny. Powazniejszym chyba
argumentem jest to, ze wzglednosc np. zasad logiki b.trudno jest
obronic: jesli ktos np. "odrzuca zasade niesprzecznosci", to bardzo
trudno bedzie mu to oznajmic, gdyz w jezyku zaprzeczajacym zasadzie
niesprzecznosci bardzo trudno jest powiedziec cos poza belkotem (czyli
bezsensem).

Znacznie trudniejszy (a wg mnie bodaj nieobalalny) jest relatywizm co do
wartosci (aksjologiczny). Relatywizm w estetyce stal sie juz wrecz
madroscia ludowa ("o gustach sie nie dyskutuje": to powiedzenie to
kwintesencja relatywizmu estetycznego), a i w etyce po Nietzschem i jemu
podobnych zdaje sie trudny do wzruszenia.

No dobrze, chwilowo przerywam swoj potok wymowy i czekam na wasze ujecie
tego problemu. Interesuje mnie zwlaszcza, czy sadzicie, ze relatywizm
(szczegolnie aksjologiczny) da sie obalic czy nie, a jesli tak to w jaki
sposob. To tyle

Adam

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Epoka sredniowiecza


Witam,
bede pisac prace temat epokii sredniowiecza, glownie poprzez pryzmat
filozofii. Musze w niej rozpatrzyc, czy filozofia sredniowiecza byla
tylko
mloceniem tych samych problemow, ktore podejmowali starozytni, tyle ze
w
chrzescijanskiej, scholastycznej interpretacji, czy moze tez wniosla
cos
ciekawego do historii filozofii. A takze: czym filozofia sredniowiecza
moze
byc dla wspolczesnego czlowiekowi?

Dlatego szukam zrodel. Najlepiej takich, gdzie wystepuja
przeciwstawne,
skrajnne oceny tej epoki, a takze takche, gdzie znajda sie wywazone
opinie,
bo sama historia filozofii srednowiecza (kuksewicz, gilson) raczej
duzo tu
nie pomoga.


Nie pomaga :-)))


Poza tym interesuja mnie wasze opinie na temat filozofii
sredniowiecza. Moj
stosunek do chrzescijanskiej filozofii w ogole jest raczej bardzo
krytyczny,
ale filozofia ta zajmuje sie dopiero od niedawna i obawiam sie
wystawiac
krytyczne, moze niesluszne opinie.


Nie daj się zwieść Kwietniowi. Dalej powinno być łatwo.

Jak chcesz naprawdę porządnie to zrobić to:

1. Stefan Swieżawski "Studia z myśli późnego średniowiecza"
2. Stefan Swieżawski "Dzieje europejskiej filozofii klasycznej"
3. http://www.wmsd.edu.pl/~arka/mity.html
4. ks. S. Wielgus: Z badań nad znaczeniem edytorstwa średniowiecznych
tekstów kanonistycznych dla historii kultury europejskiej. In:
"Sprawozdania Towarzystwa Naukowego Katolickiego Uniwersytetu
Lubelskiego", XXVII, Lublin, 1978, s. 179-183.
5. ks. S. Wielgus: Chrześcijańska średniowieczna filozofia i teologia u
podstaw nowożytnego przyrodoznawstwa. In: Problemy współczesnego
Kościoła, Lublin RW KUL 1996, s.327-333.
6. ks. S. Wielgus: Rola chrześcijańskiej myśli filozoficznej i
teologicznej w procesie rodzenia się nauki nowożytnej, "Miesięcznik
Politechniki Warszawskiej", nr 2(26), luty 2000, s.5-7; to samo w:
"Notatki Płockie. Kwartalnik Towarzystwa Naukowego Płockiego" 4/181
(1999), s.45-49.
7. ks. S. Wielgus: Średniowieczna filozofia i nauka islamska oraz jej
wpływ na filozofię i naukę zachodnią, "Biuletyn Ekumeniczny" 1/121/2002,
s.65-92.
8. Problemy współczesnego Kościoła,
red. ks. M. Rusecki, RW KUL, Lublin 1996, s. 528.
9. J. Huizinga "Jesień średniowiecza"
10. Le Goff "Kultura śrdw. Europy"
11. T. Manteuffel "Kultura śrdw. Europy"
12. H. Sawecka "Legenda i prawda o średniowiecznych trybunałach
miłosnych" w: Acta Mediaevalia 3(1978). s. 157 - 166
13. E. Wipszycka "O starożytności polemicznie"
14. ks. S. Wielgus "Średniowieczna filozofia w Polsce. Encyklopedyczne
opracowanie z wyczerpującą bibliografią"
15. J. Favier "Wielkie odkrycia. Od Aleksandra do Magellana"
16. R. Heinzmann "Filozofia średniowieczna"

Pzdr
Paweł

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku




Strona 2 z 4 • Znaleziono 147 postów • 1, 2, 3, 4  

Powered by WordPress dla [tu i tam]. Design by Free WordPress Themes.