Filozofia społeczna

Widzisz posty znalezione dla hasła: Filozofia społeczna





Temat: Terry Schiavo
morituri napisał(a):


| Nie zauważasz różnicy między "tak powiedział filozof w telewizji", a
| "zobacz w ..."? A podobno zrozumienie czytanego tekstu jest wymagane
| żeby dostać dię do liceum. No chyba, że rozmawiam z gimnazjalistą
| (albo jeszcze lepiej ;-))

powołał się na filozofa z telewizji podając go jako źródło słów które
potem napisał, to właściwie Ty właśnie podałeś Nietschego jako autorytet:)


Jaaaaasne.


| Filozofia, która sie nie sprawdza jest gówno warta.

yhmmmmhi hi hi hi hi:)


Czyli bredzenie o dupie Maryni, to filozofia? Hmmm... nie wiedziałem.


| Dlaczego ten tekst słyszę ciągle z ust ludzi, którzy nie zrozumieli
| Nietzschego? Korzystacie z jednej książki, czy co?

bo w Nietschem nie ma nic wartego uwagi, jest zlepek postaw, pragnień i
poglądów które nie mają nic wspólnego z filozofią społeczną nawet,
najpostszą formą filozofii którą dzisiaj wykładają na studiach:)

są tam zdania godne autora diety optymalnej, wiem, bo czytałem z tym
samym uśmiechem na mordce:) ze wszystkich znanych mi kilkuset studentów
i wykładowców filozofii _tylko_ _jeden_ zaczytywał się nim na piątym roku:)

tej reszcie która liznęła go trochę w szkole średniej, kiedy chce się
być oryginalnym i mrocznym a nie czyta się nawet wstępu do psychoanalizy
Freuda przeszło już na pierwszym:)

rozumiem Nietschego, nie rozumiem ludzi którzy uważają go za filozofa:)


Ktoś ostatnio napisał, że "oceny bez poparcia argumentami nie mogą
zostać uznane za jakikolwiek argument". W pełni sie z tym zgadzam. No
chyba, że to jakis Kali pisał.


| Nie jedna, tylko kilka z jego teorii.

o taaaak:) sprawdzać się lubi w tych prostych teoriach wszystko co sobie
tylko zażyczymy, musimy mieć tylko odpowiednio wypaczone spojrzenie na
świat i siebie, vide casper:)


Ciekawe, że filozofią Nietzschego zajmowali sie tacy ludzie jak Freud,
Camus, Heidegger, Jaspers. Pewnie oni nie dorastają do pięt studentom
filozofii ani tym bardziej "wielkim" wykładowcom. ;-)


to nie znaczy tego samego, ale zdaje się widać nawet mnie rozumiesz
lepiej niż ja siebie już:)


Ty chyba czytasz zupełnie inne rzeczy niż ja? Bierzesz coś? Może pijesz?
Powiedz, zrozumiem. No problem.


teoria ma się tak do rzeczywistości jak zgadywanie na głos: "a w co ja
rękę włożyłem w tym tajemniczym pojemniku?" - taka powszechnie znana zabawa


To hipoteza. Teoria ma swoje potwierdzenie w rzeczywistości.


| A co do filozofii, to oczywiste, że nie ma czegos takiego jak
| prawdziwe teorie. I nigdy nie pisałem, że teorie Nietzschego są prawdą
| obiawioną (albo jakąkolwiek inną). Po prostu na tym etapie ludzkości
| niektóre się sprawdzają. Podobnie jak wiele innych teorii filozoficznych.

przypominam Ci że filozofia od kilkuset lat jest nauką spekulatywną:)
nie może się sprawdzać na tym etapie ludzkości:)


Jakieś argumenty, czy tylko Twoje opinie?


| P.S. Znasz jakies teorie filozoficzne, które są prawdą?

ja poznam kryterium prawdy to się dowiem czy znam:)


Zreasumujmy. Nigdy nie twierdziłem, że jakakolwiek filozofia jest
prawdziwa. Ale Ty wymagałeś ode mnie (ni z gruchy ni z pietruchy)
podania kryterium prawdy. Sam natomiast takowego nie znasz. Odstaw leki,
szkodzą Ci.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Świadomość. Było: Re[2]: Algorytmizacja swiadomosci
On Sat, 1 Feb 2003 04:22:58 +0100, "Jerzy Turynski" <je@polbox.com
wrote:


Z równie dobrym skutkiem można "zerknąć" do... Freuda i zrobić psycho-
analizę... Popperowi. Poziom tego ostatniego pana nie sięga geniuszu(*),


nie, to nie jest symetryczne. to środowiska psychoanalityczne chcą
zyskać coś z prestiżu społecznego nauki (a potrzebny on im bardzo do
terapii - polecam książkę "czarownicy i psychiatrzy" chyba Fullera)

nie Popper zgłasza się ze swymi obsesjami o seksie z mamą.


i nie warto nim się zajmować. Znacznie ciekawszy jest Kuhn...
(*) Jeśli życzysz sobie, mogę rozwinąć...


Kuhn? tak, pełno socjologów nim wymachuje. socjologowie też wierzą że
są nauką, a nie bękarckim dzieckiem filozofii społecznej :)))
czytałam tylko jego obowiązkową "strukturę rewolucji naukowych", ale
nie pojmuję o czym pisze.

tak jakby Łobaczewski obalił Euklidesa czy Boltzmann Newtona. bleee.


Leibniz... jeśli już.


[typo]


'Wtrącam się' przypadkowo akurat pod tym postem, bom ciekaw! Dlate-
go, że:
Przeczysz regule Einsteina(*) n/t. inteligencji kobiet, a wyjątki
szczególnie od tej reguły (i to z punktu widzenia filozofii, choć
nie tylko) są dla mnie niezwykle frapujące.


reguła einsteina? to był mizogyn. uparty podobno jak osioł, i niewiele
pojmował z życia. dla swej żony bardzo niedobry.

a co do tej reguły, to zobacz ile kobiet dziś studiuje. kup sobie też
ostatni numer Świata Nauki, zobacz ile kobiet w stopce redakcyjnej.


(*) p. Message-ID: <01bd3dd4$773d2960$01000001@jt
Z którą to 'regułą' ja się zgadzam (ale na własnym 'uzasadnieniu')...


a, to się zgadzaj. wiesz, podobne przyciąga podobne. mój chłopak jest
niezwykle błyskotliwy, i zawsze z uznaniem wypowiadał się o kobiecym
rozumie. widać, tobie przydarza się spotykać same głupie kobiety.
pomyśl - dlaczego.


Dyskusja o świadomości może być sensowna dopiero od poprawnego
rozgryzienia 'tematu':


to historia tworzy geniuszy, nie odwrotnie. Gould to ten kosmolog?


np.: "Świadomość a prawo biogenetyczne Haeckla" (może być wg.
http://wiem.onet.pl/wiem/0031dc.html)
Co powiesz o _treści_ wątku:
Message-ID: <01bd39af$77deebc0$01000001@jt


nie wiem, nie działają mi te wątki, jak mam je przeczytać?


(O tego zacząłem 'werbalizować' temat świadomości dość dawno
temu, i dokładnie tylko na tym rzecz może się skończyć. (Co
najwyżej w lepiej 'rozwiniętej' formie.)


aha, to nudy. jeśli skończy się na gadaniu? smutne. po to badamy
świadomość, by ją udoskonalić. zrobić lepsze. nie wierzę w
bezinteresowną ciekawość poznawczą.


P.S. Jak na osobę 'podejrzaną' o twórcze myślenie o wiele za
dużo czytasz. To UPOŚLEDZA! Dlaczego? Spróbuj teraz 'zgadnąć'!


nie muszę - :). czytam tyle ile lubię. popsułam sobie tym oczy, ale co
z tego? może kiedyś opłacę chirurga.


"Teraz", bo gdybyś sama wpadła na wyjątki od tego dogmatu ("czym
więcej znajomości literatury, tym lepiej"), to pisałabyś nieco
inaczej...


tak jak ty? nie, dziękuję.


P.S.S. Nie traktuję poważnie 'tajnych agentów' niezdolnych do
podpisania się własnym nazwiskiem. Choć też są wyjątki od tej
reguły.


a ja nie traktuję poważnie ludzi, którzy wierzą że jak napiszą "jerzy
turyński" w preferencjach swego programu do newsów, to ma to
jakiekolwiek znaczenie.

moja "eta minus zero" i twój "jerzy turynski" są tu równoprawnymi
ikonami identyfikacyjnymi. moja jest tylko ciekawiej pomyślana. to tak
a propos wyobraźni mężczyzn ;-)

pozdrawiam,
                        eta.

----
Ziemia jest kolebką umysłu; lecz czy
można pozostać w kolebce na zawsze?
            - Konstantin Ciołkowski

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: === Co to jest filozofia? ===
On 03 May 2000 14:13:03 -0700, ni@pierdol.ninka.net wrote in article
<m2zoq7uylc.@pierdol.ninka.net:


|       To o czym mówisz to może 'Filozofia pierwsza', ale to tylko fragment
| filozofii.

No coz. Nie ukrywam, ze czym innym jest dla mnie filozofia oparta na
tradycji europejskiej (grecko-rzymsko-vhrzescijanskiej) a czym innym
np. metodologia nauk, filozofia nauki, filozofia fizyki, "applied
philosophy", filozofia spoleczna...


        Widzisz, tu właśnie dotykamy problemu granic. Oczywiście można
wyrzucić z nauki to, co nie da się sfalsyfikować. Można wyrzucić z
filozofii to, co się sfalsyfikować da. Ale czy o to chodzi?
        Właściwie skoro już w punkcie wyjścia zakładasz tak wąskie rozumienie
filozofii, nie dziwi pewność siebie z jaką odrzucasz możliwość
falsyfikowania filozofii. Ale skoro to czego chcesz dowieść (filozofia
nie jest falsyfikowalna) wynika z Twoich założeń (wąskie rozumienie
terminu 'filozofia'), to o czym tu mówić?
        A europejska tradycja filozofii obejmuje także filozofię praktyczną.
Zauważ jak wiele mieściło się w dziedzinie filozofii wg Arystotelesa.
Fizyka to też kiedyś była filozofia. Zatem tradycją nie możesz się tu
zasłaniać. Historia filozofii to nie tylko historia metafizyki.


| Przykład z metodologii nauk.
[ciach przykład]
No ale ja chcialam przyklad z filozofii a nie metodologii nauk ;)


        Ależ metodologia nauk to dział filozofii. ;)
        Jeśli się nie zgadzasz, to podaj może definicję filozofii, byśmy
wiedzieli o czym właściwie mówimy. ;


| Przykład z antropologii filozoficznej. ;)

| Twierdzenie ogólne #2: Człowiek jest szczęśliwy, wtedy i tylko wtedy gdy
| postępuje zgodnie ze swoją naturą.
| Zdanie jednostkowe: Siedzenie przy komputerze przez kilka godzin
| dziennie nie jest naturalne (zwierzęta nie znają komputerów, o Inecie
| nie wspominając), a jednak robiąc to jestem szczęśliwy. Ergo Twierdzenie
| ogólne #2 jest zostało sfalsyfikowane. ;)
| CBDO

No coz... to twierdzenie chudziutkie ma nozki :)
natura nie rowna sie naturalne. No i pokaz mi jak logicznie wynika z
twierdzenia #2 to, ze siedzenie za pudlem nie jest naturalne :)


        Nie wynika. Napiszę to ściślej.
T#2: Człowiek jest szczęśliwy, wtedy i tylko wtedy gdy postępuje zgodnie
ze swoją naturą.
Przesłanka: Siedzenie przy komputerze bla bla bla nie jest zgodne z
naturą człowieka.

Wniosek: Siedząc przy komputerze nie jest się szczęśliwym.

Tylko tyle. OC można poddawać w wątpliwość przesłankę, ale nie tak łatwo
ją odrzucić. Spójrz tylko.

Zdefiniujmy dla przykładu naturę człowieka jako to, co przyrodzone. Nikt
nie ma przyrodzonej skłonności do obsługi komputera i siedzeniu przy nim
godzinami. To jest wyuczone, o czym przekonujemy się sadzając przy
komputerze niemowlaka. ;-) Nie wykazuje zainteresowania. Ergo - nie jest
zgodne z naturą człowieka siedzenie przy komputerze. Koniec.


Argument ze zwierzeta nie znaja komputerow jest chybiony, bo my mowimy
o _naturze ludzkiej_ a nie zwierzecej :-P


        O doprawdy? To jest jakiś argument, pod warunkiem jednak, że
zakładamy, że natura ludzka różni się jakościowo od natury zwierzęcej.
Można jednak bronić stwierdzenia, że taka różnica nie istnieje. Różnica
między człowiekiem a zwierzęciem tkwi w kulturze, czyli w tym, co
wyuczone. Zatem skoro siedznie przy komputerze jest wyuczone, nie jest
zgodne z naturą. Koniec.

Jedyne co możesz tu zrobić to obalać założenia. Jak będziesz to robić?
Odnosząć je do praktyki? Przecież filozofia jest tylko teoretyczna. ;

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Filozficzne znaczenie Internetu.


Teoria albo jest przełomem, a wtedy musi być dziełem geniuszu
(teoria Einsteina czy przełom Kanta)
albo jest małym krokiem, czymś, do czego grunt przygotowali poprzednicy
niemniej konkretne zdanie musi mieć nadawcę
chociaż niektóre zdania, oczywiście, powtarzają się od początku filozofii


Chodzi głównie o to czy zwiększona szybko c wymiany my li spowoduje
powstawanie teorii kolektywnych.
Do tej pory teorie takie rzadko powstawały ponieważ nie było narzędzia
szybkiej komunikacji, teraz to jest teoretycznie możliwe.


Dualizm rozumiem jako współwystępowanie systemów znaczeń


dlaczego używasz więc słowa akurat "dualizm", które kojarzy się z
liczbą dwa.


w internecie chyba nie każdy może być twórcą
to trudne - tworzyć, do tego zdolne są jednostki
póki co zauważyłem jedynie akceptację istniejących systemów znaczeniowych i
przystosowawanie ich do nowego sposobu komunikacji
teorie absolutne upadły już baaardzo dawno, no może nie wszędzie, ale na
pewno tam, gdzie rozwinęła się komunikacja umożliwiająca kontrargumentowanie
na gruncie innego systemu znaczeń
oczywiście w małych grupach na pewno istnieją charakterystyczne systemy
w internecie społeczności, jak myślę, będą dążyć do wytworzenia stabilnych
struktur
co do filozofii jako takiej, środowisk uniwersyteckich - już dawno można
chyba zaobserwować skrajną multiznaczeniowość?


Istotnie i będzie chyba to zjawisko narastać.


| Tylko ze nikt jeszcze dokladnie nie przeanalizowal  jak rozwoj Sieci
| wplywa na rozwoj nauk szczegolowych.
| Czy staja sie w ten sposob nowa jakoscia?

czy sieć staje się nową jakością?? nie rozumiem


Oczywiscie, przez tak szybką wymianę my li ze może być
decydującym czynnikiem w stymulacji umysłu.


| Z pewnoscia zmieni nasz sposob widzenia spoleczenstwa i naszego
| miejsca w nim.
| Ze spoleczenstwo jest dynamiczniie zmienna Siecia ktora istnieje jako
| calosc, a jednostki wezlami tej Sieci jest bardziej widczne niz
| kiedykolwiek.

oczywiście, zgadzam się. Zmylił mnie temat, czy siećzmieni sposób uprawiania
filozofii? Świat staje się globalną wioską także na płaszczyźnie komunikacji
międzyludzkiej. Co do filozofii - może co najwyżej zaniknąć filozofia
społecznie nastawiona, czy raczej niektóre jej kierunki.


Ja uważam przeciwnie, filozofia społeczna będzie sie rozwijać jak
nigdy korzystając z porównania z siecią.
Moze podstawowym pytaniem będzie nie:
co to jest? ale
w jakim systemie "co " jest węzłem?

       DZ

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Filozficzne znaczenie Internetu.

Użytkownik dzark <dza@zsku.p.lodz.plw wiadomości do grup dyskusyjnych
napisał:3ae7e224.11772@news.man.lodz.pl...

| Teoria albo jest przełomem, a wtedy musi być dziełem geniuszu
| (teoria Einsteina czy przełom Kanta)
| albo jest małym krokiem, czymś, do czego grunt przygotowali poprzednicy
| niemniej konkretne zdanie musi mieć nadawcę
| chociaż niektóre zdania, oczywiście, powtarzają się od początku filozofii

Chodzi głównie o to czy zwiększona szybko c wymiany my li spowoduje
powstawanie teorii kolektywnych.
Do tej pory teorie takie rzadko powstawały ponieważ nie było narzędzia
szybkiej komunikacji, teraz to jest teoretycznie możliwe.


owszem, było narzędzie, i to już dawno - rozmowa. W końcu elity filozoficzne
zawsze gromadziły się w jednym miejscu, w jakimś gaju Akademosa np. Sieć co
najwyżej wprowadzi zmiany ilościowe (szybkość), nie zaś ilościowe


| Dualizm rozumiem jako współwystępowanie systemów znaczeń

dlaczego używasz więc słowa akurat "dualizm", które kojarzy się z
liczbą dwa.


Ych, może się nie znam, nie lubię obcych słów, ale to chyba jest przyjęty
zwrot


| w internecie chyba nie każdy może być twórcą
| to trudne - tworzyć, do tego zdolne są jednostki
| póki co zauważyłem jedynie akceptację istniejących systemów znaczeniowych
i
| przystosowawanie ich do nowego sposobu komunikacji
| teorie absolutne upadły już baaardzo dawno, no może nie wszędzie, ale na
| pewno tam, gdzie rozwinęła się komunikacja umożliwiająca
kontrargumentowanie
| na gruncie innego systemu znaczeń
| oczywiście w małych grupach na pewno istnieją charakterystyczne systemy
| w internecie społeczności, jak myślę, będą dążyć do wytworzenia
stabilnych
| struktur
| co do filozofii jako takiej, środowisk uniwersyteckich - już dawno można
| chyba zaobserwować skrajną multiznaczeniowość?

Istotnie i będzie chyba to zjawisko narastać.

| Tylko ze nikt jeszcze dokladnie nie przeanalizowal  jak rozwoj Sieci
| wplywa na rozwoj nauk szczegolowych.
| Czy staja sie w ten sposob nowa jakoscia?

| czy sieć staje się nową jakością?? nie rozumiem

Oczywiscie, przez tak szybką wymianę my li ze może być
decydującym czynnikiem w stymulacji umysłu.


no to umysł będzie szybciej stymulowany.... Ale co z tego? Teoria wymaga
namysłu, nie można uzasadnić metafizyki moralności na "czacie"
Powtarzam koncepcję - różnice będa ilościowe, nie jakościowe


| Z pewnoscia zmieni nasz sposob widzenia spoleczenstwa i naszego
| miejsca w nim.
| Ze spoleczenstwo jest dynamiczniie zmienna Siecia ktora istnieje jako
| calosc, a jednostki wezlami tej Sieci jest bardziej widczne niz
| kiedykolwiek.

| oczywiście, zgadzam się. Zmylił mnie temat, czy siećzmieni sposób
uprawiania
| filozofii? Świat staje się globalną wioską także na płaszczyźnie
komunikacji
| międzyludzkiej. Co do filozofii - może co najwyżej zaniknąć filozofia
| społecznie nastawiona, czy raczej niektóre jej kierunki.

Ja uważam przeciwnie, filozofia społeczna będzie sie rozwijać jak
nigdy korzystając z porównania z siecią.


No, jak powiedziałem - niektóre kierunki zanikną. Te, które nie mają już
sensu


Moze podstawowym pytaniem będzie nie:
co to jest? ale
w jakim systemie "co " jest węzłem?


uch, powtórz jeszcze raz pytanie, jaśniej i najlepiej już w nowym oknie (tu
kończy się miejsce)




        DZ

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Filozof Derrida nie żyje
Derrida a polskie podwórko.
Dokładnie. Poziom filozofii polskiej ad 2004 może być nie lepszy niż na
Filipinach czy w Wenezueli. Zaściankowość do kwadratu. Nauki ścisłe
(teoretyczne) jakoś się jeszcze trzymają. Śmieszne, że w różnych badaniach
nauki humanistyczne w Polsce w większym stopniu przegrywają z humanistyką np.
płd-koreańską niż w analogicznym porównaniu w naukach ścisłych. Jako że
oceniając ilość publikacji z filozofii międzynarodowe rankingi mają na myśli
głównie filozofię w rozumieniu zachodnim (a nie np. filozofię buddyjską itd.)
to wydaje się, że tu właśnie Polska jako kraj europejski powinna mieć większą
przewagę, tym bardziej że na badania filozoficzne w odróżnieniu od np. genetyki
nie potrzeba szczególnie dużo kasy.

Skądinąd nie jestem wielkim wielbicielem Derridy, chociaż na pewno jego
nazwisko zostanie w historii, choćby jako przykład pewnej skrajności podejścia.
Ogólnie rzecz biorąc zarzucałbym Derridzie właśnie swego rodzaju akademizm
polegający na sprowadzaniu problemów filozoficznych do problematyki samego
tekstu filozoficznego i jego statusu, relacji między tekstami. Uważam, że
jeżeli takie podejście Derridy jest bardzo odkrywcze jeżeli chodzi o
zagadnienie samej interpretacji tekstu i jego krytyka tradycji lektury (w
sensie szerszym) pism filozoficznych i niektóre jego uwagi o literaturze wydają
mi się słuszne, a przynajmniej mogą być inspirujące, to takie podejście jest
raczej miałkie jeżeli chodzi np. o filozofię polityczną, społeczną, filozofię
kultury w sensie szerszym. Derrida zresztą pewnie by powiedział, że nie ma w
filozofii problemu "kultury", "społeczeństwa" w sobie a tylko pewne figury o
takiej nazwie które pojawiają sie w tekście...Żeby nie szukać daleko od niego,
w 100 % zgadzam się z krytyką Derridy dokonaną przez innego "postmodernistę"
Foucaulta przy okazji sporu o interpretację Kartezjusza, F. właśnie wykazywał,
że derridianizm to filozofia w pewnym sensie "czysto uniwersytecka".

Oczywiście piszę w skrajnym uproszczeniu, jak jest na forum jakiś Derridianista
w wolnej chwili mogę wymienić sie bardziej precyzyjnymi uwagami.

Nie uważam się oczywiście za speca od JD, po prostu go trochę czytałem jak
wiele innych rzeczy, myślę że na ogół z niezłym zrozumieniem. Dlatego
zwłaszcza, że nie jestem "zawodowym filozofem" obrzydzają mnie te palanty które
mówią o "niezrozumiałości", "bełkocie" itd. Co ciekawe, nie wiem dlaczego
Polacy tak sie na niego "uwzięli", do tego stopnia że kojarzą z nim
wszystkie "wyskoki" współczesnej filozofii, jakby ich ignorancja sięgnęła
takiego stopnia, że wystarczy spamiętać tylko jedno nazwisko i już bęc mamy
kozła ofiarnego...Pamiętam, dyskusje po wydaniu książki Sokala (podrzędny
fizyk, który napisał miejscami niezłą parodię skrajności, w które popadał
nierzadko "postmodernizm" próbując zabierać się za nauki scisłe) - nie będę
komentował samej książki bo kiedyś pisałem już sporo o tym na formum GW.
Większość winy za horrendalne przeinaczanie terminów z nauk ścisłych, ktore
wypunktował Sokal wielu internautów zwaliło na Derridę. Cóż - małe ale -
Derrida się w książce Sokala prawie ogóle nie pojawił!!! (z wyjątkiem np.
cytatu z Derridy, który chwalił filozofa wyśmianego z kolei przez Sokala). Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Co to jest "ukąszenie heglowskie" i dlaczego ?
Karla Poppera prosta wskazówka
W "Nędzy historycyzmu" Karl Popper starał się udowodnić, że historycyzm jest
metodę marną, metodą, która nie przynosi żadnych owoców. Kwestionował istnienie
tzw. praw historycznych. Napisał w przedmowie do wydania
angielskiego: „Wykazałem mianowicie, że ze względów ściśle logicznych przyszły
bieg dziejów jest nieprzewidywalny”. W przedmowie przedstawił dalej krótki
zarys obalenia historyzmu.
„Argumentację moją można streścić w kilku twierdzeniach:
1. Bieg dziejów ludzkich w znacznym stopniu zależy od rozwoju wiedzy.
(Prawdziwość tej przesłanki muszę uznać nawet ci, którzy traktują idee –
włącznie z naukowymi – jedynie jako produkty uboczne takich lub innych procesów
materialnych).
2. Przyszłego rozwoju wiedzy nie da się przewidzieć żadnymi racjonalnymi czy
naukowymi metodami. (Twierdzenia tego można dowieść na podstawie naszkicowanych
niżej rozważań).
3. Nie możemy zatem przewidzieć przyszłego biegu historii ludzkości.
4. Znaczy to, że musimy wykluczyć możliwość istnienia historii jako nauki
teoretycznej, czyli historycznej nauki społecznej, która odpowiadałaby fizyce
teoretycznej. Nie jest więc możliwa naukowa teoria rozwoju historycznego mająca
stanowić podstawę przewidywać historycznych.
5. Podstawowy cel metody historycyzmu (patrz §§ 11-16) okazuje tym samym
nieporozumieniem. Siłą rzeczy upada i sam historycyzm. Argumentacja ta nie
wyklucza, rzecz jasna, możliwości wszelakich prognoz społecznych. Przeciwnie,
da się je znakomicie pogodzić z możliwością sprawdzania teorii społecznych (na
przykład teorii ekonomicznych) polegającą na przewidywaniu, że w określonych
warunkach zachodzić będą określone zdarzenia. Kwestionuję jedynie możliwość
przewidywania biegu historii w tej mierze, w jakiej może nań wpływać rozwój
naszej wiedzy naukowej.
[...] Jeśli zachodzi coś: takiego jak rozwój wiedzy ludzkiej to nie możemy dziś
antycypować tego, co wiadome będzie dopiero jutro. Jest to, jak sądzę,
rozumowanie poprawne [...]. Żaden naukowy prognosta – obojętnie uczony czy
komputer – nie może za pomocą metod naukowych podać swych własnych przyszłych
wyników. Uczynić to może dopiero po fakcie, gdy już jest za późno na
przewidywanie; innymi słowy – wówczas, gdy prognoza przekształciła się w
postgnozę”.

Popper nie odbiera historycyzmowi cechy fascynującej konstrukcji
intelektualnej. Stwierdza za to, że logiczna konstrukcja, "często nader
subtelna i zniewalająca", jest zarazem złudna. Natomiast w książce – o czym
pisał wartburg – "The Open Society and its Enemies" (Społeczeństwo otwarte i
jego wrogowie) wybrał kilka epizodów z dziejów myśli historycznej w celu
zilustrowania uporczywego a zarazem szkodliwego wpływu na filozofię społeczną i
polityczną (krytycznie spojrzał m.in. na Heraklita, Platona, Hegla i Marksa).
Popper daje prostą wskazówkę na przyszłość:
"Jeśli miałbym dać prostą formułę lub receptę na rozróżnienie pomiędzy tym, co
określam jako dopuszczalne plany reformy społecznej a niedopuszczalnymi
projektami utopii, to mógłbym tak powiedzieć: działaj raczej na rzecz
eliminacji zła konkretnego, niż na rzecz realizacji abstrakcyjnego dobra. Nie
zdążaj do zapewnienia szczęścia środkami politycznymi. Zdążaj raczej do
eliminacji konkretnych cierpień. Ale nie próbuj realizować tych celów
pośrednio, opracowując i wcielając w życie odległy ideał społeczeństwa, które
byłoby całkowicie dobre [...] Nie pozwól by twe marzenia o pięknym świecie
odstręczały cię od żądań ludzi, którzy cierpią tu i teraz. Żadne pokolenie nie
może być poświęcone dla dobra przyszłych pokoleń, na rzecz ideału szczęścia,
który może nigdy nie zostanie zrealizowany. Ludzkie cierpienie jest
najpilniejszym problemem racjonalnej polityki społecznej, natomiast szczęście
takim problemem nie jest. [...] drogą dyskusji nie jest tak trudno osiągnąć
zgodę w kwestii co jest najbardziej dotkliwym złem w naszym społeczeństwie,
oraz jakie reformy są najpilniejsze. [...] Z ideałem dobra rzecz się ma
inaczej. Znamy go tylko z naszych marzeń oraz z marzeń proroków i poetów. Nie
może on być dyskutowany, a tylko głoszony na progu świątyni".
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: jak przeżyć w Warszawie?/ pieniądze a studia...
tomb_raider napisała:

> Dziękuję bardzo za wyczerpującą odpowiedź.
a proszę bardzo :) i sorry, że wziąłem Cię za faceta :)

> wąski repertuar w kwestii wyboru i pewien zasób predyspozycji i zdolności,
> które- mam nadzieję- pomogą mi przeżyć po studiach...
jesteś aktywistką samoobrony ? ;)
ale jeśli masz na myśli to, że jesteś dobra z wosu, to raczej bym nie polegał na
takich predyspozycjach. a już zupełnie to nie znaczy, że musisz iść na nauki
polityczne a nie np. na filozofię albo historię. na studiach różne rzeczy
okazują się zupełnie inne niż się wydawały w szkole średniej (na przykład -
matematyka ;) ), a na pewno nie jest tak, że przedmioty w szkole średniej
decydują o tym, jakie studia wybrać.

> Bardziej mnie przeraziło
> to, co piszesz o samym wydziale- brak satysfakcji i tak dalej...
dla pewności: nie studiowałem na wdinp, ale na dwóch pokrewnych kierunkach na
uw. moja wiedza na ten temat nie jest z pierwszej ręki, tylko wynika ze
znajomości studentów i wykładowców tego wydziału, oraz ogólnej znajomości
rzeczy. dla pewności przejrzałem sobie program tych studiów, i potwierdza się
to, co przypuszczałem. duża część przedmiotów jest "zaimportowana" z innych
specjalności, (socjologia, psychologia, historia, filozofia, różne rzeczy z
prawa itd). takie kursy (wiem z doświadczenia) zwykle są raczej powierzchowne i
nie dają możliwości "wgryzienia się" w zagadnienie. z drugiej strony, większość
nauk politycznych opiera się albo na socjologii, albo na filozofii społecznej,
albo na matematyce i ekonomii, i dobre zrozumienie tego wszystkiego wymaga
naprawdę niezłych podstaw. słowem, dostaniesz trochę wiedzy
niby-specjalistycznej, ale nie będziesz mieć możliwości dojścia do tego skąd się
to wszystko bierze i dlaczego. w efekcie (moim zdaniem), ktoś, kto dobrze zna
się np. na socjologii albo jest dobrym historykiem będzie lepszym specjalistą od
polityki nawet bardzo dobrego studenta nauk politycznych.

> zastanawiałam się nad MISH-em, ale uznałam, że nie mam szans; to raczej
> kierunek przeznaczony dla osób wybitnych, a ja do wybitnych się nie zaliczam
niee, niekoniecznie dla wybitnych (znałem kilku wybitnie głupich studentów mish
;)), tyle że chyba jest duża konkurencja "na wejściu". zresztą, z tą wybitnością
to nic nie jest powiedziane - szkoła średnia (zwłaszcza polska) to jest ostatnie
miejsce, które może dawać komuś poczucie, że jest wybitny, albo że nie jest. nie
dowiesz sie, że nie masz szans póki nie spróbujesz. a poza wszystkim, nowa
matura kompletnie zdemoluje rekrutację, i może się okazać, że wybitni są akurat
wcale nie ci, którzy siebie uważają za wybitnych.

na twoim miejscu zrobiłbym sobie wycieczkę do warszawy, choćby jednodniową, ale
w tygodniu (i żadne "dni otwarte" !). poszedłbym na kilka wykładów na różnych
wydziałach (każdy może wejść na wykład), posłuchał co tam mówią, dokładnie
przejrzał programy, porozmawiał ze studentami - na pewno chętnie ci powiedzą, co
sądzą o danym wydziale, itd itp. w ten sposób wyrobisz sobie zdanie o miejscu i
o atmosferze, jaka tam panuje. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Nazwy postaci i rzeczy w Matrixie
Nazwy postaci i rzeczy w Matrixie
Nabuchodonozor, w filmie statek dzielnej załogi

król Babilonu w latach 605-562 przed Chr, Był synem Nabopolassara, który
podbił imperium asyryjskie. Nabuchodonozor poprowadził armię swojego ojca
przeciwko Egipcjanom i pokonał ich pod Karkemisz w 605 r. przed Chr. Babilon
uzyskał kontrolę nad krajami podlegającymi dotąd Egiptowi, w tym także nad
Judą. Juda płaci) podatki Babilonowi przez trzy lata. W 597 r. przed Chr.
król Jojakim zbuntował się i Nabuchodonozor zaatakował Jerozolimę. Wziął
Jojakina - następnego króla Judy - do niewoli w Babilonie wraz z innymi
ważnymi obywatelami, ustanawiając królem Sedecjasza. Kiedy i Sedecjasz się
zbuntował, Nabuchodonozor w roku 586 przed Chr. wyruszył na Jerozolimę i
zburzy) ją, biorąc przywódców narodu do niewoli w Babilonie. Jednym z
pierwszych przesiedleńców był Daniel. Na dworze Nabuchodonozora otrzymał
wykształcenie. Kiedy wytłumaczył znaczenie snów Nabuchodonozora, został jego
głównym doradcą. Po odniesieniu sukcesów Nabuchodonozor stał się
dumny. "Spójrzcie, jak wielki jest Babilon. Zbudowałem go, jak swą stolicę,
aby pokazać moją potęgę i moc". Lecz Bóg upokorzył go, zsyłając na niego
dziwne szaleństwo. Kiedy Nabuchodonozor wróci) do zmysłów, był zupełnie
odmienionym człowiekiem. "Ja, Nabuchodonozor, wysławiam Najwyższego,
uwielbiam i wychwalam żyjącego na wieki".

2 Krl 24-25; 2 Krn 36; Jr 21,2-52,30; Ez 26,7 nn.; 29,18 nn.; 30,10; Dn 1-4


Morfeusz,

Morpheus, w mitologii greckiej, skrzydlaty syn Hypnosa (Snu). Zsyłał wizje
senne.
Potoczne powiedzenie: "być w objęciach Morfeusza" - oznacza być pogrążonym we
śnie.

Kapitan Locke -
Locke John (1632-1704), filozof angielski, czołowy przedstawiciel empiryzmu
genetycznego. Pionier liberalizmu. Zaproponował zastąpienie metafizycznego
programu filozofii przez epistemologiczny. Za podstawowe zadanie filozofii
uznał badanie poznania, jego pochodzenia, pewności i zakresu.

Przesuwając przedmiot filozofii z problematyki bytu (ontologii) na teorię
poznania, określając nowe zadania filozofii, określił jej metodę, która
powinna być:

1) psychologiczna, badająca nie stosunek pojęć do poznanych przedmiotów, lecz
same pojęcia w takiej postaci, w jakiej znajdują się w umyśle ludzkim.

2) genetyczna, określająca naturę pojęć na podstawie ich pochodzenia.

3) analityczna, zakładająca, że dla zrozumienia pojęć wystarczy odnaleźć ich
proste składniki.

Przyjął, że wiedza pochodzi wyłącznie z doświadczenia. Nie ma bowiem idei
wrodzonych, a umysł jest niezapisaną tablicą (tabula rasa) i zostaje zapisany
dopiero przez doświadczenie. Twierdził też, że nie ma nic w umyśle, czego nie
było wcześniej w zamyśle (Nihil est in intellectu, quin prius fuerit in
sensu).

Doświadczenie wg Locke’go nabywamy na dwóch drogach: 1) doświadczając rzeczy
zewnętrznych (postrzeżenia) i 2) doświadczając samych siebie (refleksje).

Powracając do platonowskiego pojęcia idei twierdził, że znamy tylko idee, a
nie rzeczy.

Głównym dziełem filozoficznym Locke’go są: Rozważania dotyczące rozumu
ludzkiego (1690), a także wydane pośmiertnie: The Conduct of the
Understanding (1706). Punktem wyjścia dla nowoczesnego liberalizmu stała się
Epistola de tolerantia (1689), uzupełniona potem przez trzy dalsze listy o
tolerancji.

W dziedzinie filozofii społecznej ważną rolę odegrały: Two Treatises of
Government (1690). W zakresie pedagogiki: Myśli o wychowaniu (1693). W
filozofii religii: The Reasonableness of Christianity... (1695).

W swoich poglądach ekonomicznych opowiadał się za wolnością gospodarczą.
Twórca dość prymitywnej teorii ilościowej pieniądza.

Do bardziej znanych jego prac należą: Some Considerations on the Consequences
of the Lowering Interest (1691), Further Considerations Concerning Raising
the Value Relating to Money (1695

Neo
neo- (gr. néos ‘nowy’) językozn. pierwszy człon złożenia wyrazowego, który
oznacza: nowy, współczesny, nowość, nową wersję lub odmianę czegoś, np.:
neobarok, neogea, neofaszyzm.

Zion - wiadomo o co chodzi

może ktos wyłapał więcej?


Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Bejt Warszawa zaprasza...
Zaproszenie na dyskusje o rozumieniu nowoczesnej polskości: 9 i 16 listopada
2005;
Konwersatorium D&U (Instytut Filozofii UW, Krakowskie Przedmieście 3, sala
13)


Szanowni Państwo!

W ramach konwersatorium D&U odbędą się 9 i 16 listopada dyskusje o
rozumieniu nowoczesnej polskości - w obecnej sytuacji. Zapraszamy m.in.
intelektualistów różnych orientacji ideologicznych z intencją badania, co
mimo wszelkie różnice i konflikty może i winno być wspólne wszystkim.

Debaty zagają:

9 XI, godz. 16:30
Wiceprezes Światowej Rady Badań nad Polonią, wybitny biznesmen z USA, WALTER
GOŁĘBIEWSKI - jego bardzo ważny tekst (7 s.) jest w czytelni Biblioteki IF
UW w teczce konwersatorium.

POLSKOŚĆ WIDZIANA W PERSPEKTYWIE KULTUROWEJ KONCEPCJI NARODU - Z DOŚWIADCZEŃ
EMIGRACJI: od polskości rozproszonej, podzielonej, bezsilnej - ku polskości
jako wspólnoty ideowo-duchowej, w tym wieloetnicznej, wedle wzorów
'Rzeczpospolitej Wielu Narodów'.

Honorowym gościem posiedzenia będzie Przewodniczący WSPÓLNOTY POLSKIEJ,
prof. ANDRZEJ STELMACHOWSKI, UW, pierwszy Marszałek Senatu z 1989 r.,
żołnierz AK.

W dyskusji analizowane będą m.in. nadsyłane w ostatnich dniach przez
intelektualistów diaspory i z kraju definicje i zastosowania polskości, z
których musimy wybrać najlepsze do naszych nagród. Po dyskusji zapraszamy na
koktajl.


16 XI, godz. 16:30
Dr ANDRZEJ K. KUNERT, prezes Archiwum Polski Podziemnej, mówił będzie o
moralnym i historiozoficznym możliwym triumfie Powstania Warszawskiego,
zwłaszcza w debacie z neoimperialnymi tendencjami na Wschodzie i ponownym
egoizmem Zachodu. Redakcja przedstawi dwa numery o PW: 5-6/2004 i 7-9/2004,
materiały do numeru III o PW, sumującego, oraz polski przekład w BD
najlepszych publikacji z ww. wydań anglojęzycznych.

TRIUMF POWSTANIA WARSZAWSKIEGO PO DZIESIĘCIOLECIACH - podsumowanie sporów o
sens PW - jako "wiekuistego zwycięstwa zaranie" w
teoretyczno-historiozoficznych bataliach, dziś z neoimperialnymi
deklaracjami Putina, duchem 'zmodernizowanego Rapallo' i znów
krótkowzrocznym egoizmem USA, UK i Francji. W gablocie konwersatorium-klubu
i w dyskusji przedstawiony zostanie projekt polskojęzycznego tomu o PW -
podsumowanie trzech wydań D&U o Powstaniu Warszawskim z 2004/2006 r.

Po dyskusji uczestnicy pójdą złożyć kwiaty pod pomnikiem PW - u stóp postaci
ks. Józefa Warszawskiego, kapelana PW, autora książki pt. "UNIWERSALIZM -
ZARYS NARODOWEJ FILOZOFII SPOŁECZNEJ" - z udziałem Powstańców Warszawskich,
w tym autorów numerów D&U i tomu BD o POWSTANIU WARSZAWSKIM, z gen.
Zbigniewem Ścibor-Rylskim, przewodniczącym Związku Powstańców Warszawskich,
honorowym sponsorem nagród prac o polskości, europeizmie i uniwersalizmie.

Całość materiałów jest w Czytelni Biblioteki IF, w teczce konwersatorium.
Odbitki w wyjątkowych przypadkach można nabyć w redakcji, pokój 10
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: PO, a liberalizm
Proponujesz „grubą kreskę”? Chętnie się na to zgadzam, wcześniej już wykazałem
co miałem do wykazania, teraz pora spojrzeć na sprawę z szerszego punktu
widzenia. Najpierw słowo wyjaśnienia dlaczego, choć jestem orędownikiem
liberalnych reform, zacząłem tę dyskusję. Stało się to pod wpływem twojego
pierwszego postu w tym wątku a także wielu innych postów, różnych osób na
różnych forach, wszystkich pod jednym hasłem: jedyny prawdziwy liberalizm to
UPR, PO to łży-liberałowie więc huzia na nich”.
Otóż to nieprawda. Różnica między UPR a PO (i innymi, wcześniejszymi partiami
liberalnymi) nie polega na tym, że jedni to szczerzy ideowi liberałowie a
drudzy przebierańcy myślący tylko o własnym interesie i o tym jakby tu naród
oszukać (te twoje teorie spiskowe, rany... bez komentarza .
Prawdziwa różnica między liberałami z UPR a tymi z PO polega na uczciwości w
składaniu obietnic oraz wiedzy o mechanizmach funkcjonowania gospodarki. Partia
Korwina to zwykły folklor polityczny, awanturnictwo i populizm, tym
żałośniejszy że coś dziwnie mało skuteczny (3% poparcia)
PO natomiast, niezależnie od popełnianych błędów politycznych to partia ludzi
poważnych, świadomych wszelkich trudności związanych z budowaniem wolnego
rynku. Robią błędy, zgoda. Ale nie obiecują gruszek na wierzbie.
A teraz sprawa druga: chciałbym wyjaśnić ci dlaczego moim zdaniem program UPR
jest zły nie tylko na krótką metę, ale także i na dłuższą. Bo nasz rozmowa
skończyła się w punkcie w którym przyznałeś, że przechodzenie do systemu
proponowanego przez UPR jest niezwykle trudne a właściwie niemożliwe. Jednak
zdajesz się wierzyć, że gdyby to już się jakimś cudem powiodło, to mielibyśmy
społeczeństwo doskonałe. Otóż jesteś w błędzie. Popatrz na współczesny świat w
jego zamożnej części, co zobaczysz? Ano to, że w każdym takim kraju istnieje w
pewnym zakresie powszechne szkolnictwo oraz powszechne ubezpieczenia zdrowotne.
Rzuć teraz okiem na kraje zapóźnione gospodarczo – dostrzeżesz, że tam takim
systemów nie ma. Powiesz pewno: bogatych stać na marnowanie pieniędzy. Tylko ze
to nie jest takie proste jakby się wydawało, bo w rzeczywistości jest dokładnie
odwrotnie – państwa bogate są bogate właśnie dlatego, że ich systemy społeczne
umożliwiają zaangażowanie w procesie pomnażania bogactwa talentów wszystkich
swoich obywateli, nie tylko bogatych z urodzenia. To nie przypadek, że
największy przyrost bogactwa w dziejach świata dokonał się w Europie w
ostatnich 200 latach i szedł w parze ze wzrostem zabezpieczeń społecznych,
obejmujących coraz szersze grupy. Popatrz na to: jeśli w jakimś społeczeństwie
tylko 1% ludzi ma pełny dostęp do nauki i leczenia (jak w Europie przed
rewolucją przemysłową), wtedy szansa na dokonanie jakiegoś ważnego wynalazku
wynosi 1do 100. Jednak jeśli dobre warunki życia ma 90% ludzi, szansa na
dokonanie wynalazku i postęp technologiczny wyniesie 9 do 10.
Dlatego właśnie, przy całej sympatii do prywatyzacji szkolnictwa i leczenia,
uważam że OBOK prywatnych instytucji tego typu, powinny istnieć także inne,
powszechnie dostępne i finansowane z budżetu państwa, czyli naszych podatków.
Dlatego właśnie napisałem, ze zgadzam się na „łupienie” mnie podatkami przez
państwo - bo taka jest cena dobrobytu (a także bezpieczeństwa, to jeszcze jeden
temat którego w ogóle nie poruszyłem a warto – jeśli nie chcemy powrotu
komunizmu to nie możemy pozwolić sobie na powrót do kapitalizmu w wersji 19-
wiecznej, bo taki kapitalizm był doskonałą pożywką dla rewolucji
komunistycznej!!).
Chciałbym tylko być łupionym mniej i bardziej racjonalnie niż obecnie i tego
oczekuję od partii liberalnych, nie oczekuję natomiast nowej rewolucji, tym
razem liberalnej oraz stawiania wszystkiego na głowie.
Program UPR jest błędny nie tylko pod kątem założeń czysto ekonomicznych, on
jest zupełnie pozbawiony szerszego spojrzenia na społeczeństwo jako system
naczyń połączonych. Całą filozofia społeczna upr-yzmu jest prostacka i
prymitywna i nieodparcie przypomina mi rojenia utopijnych socjalistów o
społeczeństwach idealnych. Nie tylko wiedza ekonomiczna szwankuje u tych panów,
wiedza o naturze ludzkiej i naturze społeczeństw także...
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Dyskusja o książce Immanuela Wallersteina
Dyskusja o książce Immanuela Wallersteina
Pismo "Recykling Idei" zaprasza na dyskusję wokół książki Immanuela
Wallersteina "Analiza systemów-światów. Wprowadzenie" (Wydawnictwo Akademickie
"Dialog", Warszawa 2007).

"KAPITALIZM NAD PRZEPAŚCIĄ, SPOŁECZEŃSTWA WOBEC WYBORU?"

7 listopada (środa), godz. 18:00
Księgarnia "Kapitałka"
pl. Nankiera 17, Wrocław


Udział wezmą:

Marcin Starnawski - socjolog, asystent w Dolnośląskiej Szkole Wyższej
Edukacji, współautor polskiego przekładu i przedmowy do polskiego wydania
książki "Analiza systemów-światów", współredaktor pisma "Recykling Idei"

Mariusz Turowski - filozof, adiunkt w Zakładzie Filozofii Społecznej i
Politycznej Instytutu Filozofii Uniwersytetu Wrocławskiego, autor prac
poświęconych perspektywie analizy systemów-światów, tłumacz artykułów
naukowych i publicystycznych Immanuela Wallersteina

Przemysław Wielgosz - redaktor naczelny miesięcznika "Le Monde Diplomatique -
edycja polska", współautor przedmowy do polskiego wydania książki "Analiza
systemów-światów", autor książki "Opium globalizacji"

Poprowadzi: Piotr Antoniewicz


Zwolennicy analizy systemów-światów mówili o globalizacji na długo zanim
wynaleziono sam ten termin - nie jako o czymś nowym, lecz jako o czymś, co
stanowi podstawę nowoczesnego systemu-świata od chwili jego wyłonienia się w
XVI wieku. Ów system-świat składa się z wielu instytucji - państw i systemu
międzypaństwowego, przedsiębiorstw, gospodarstw domowych, klas społecznych,
grup tożsamościowych - które tworzą matrycę umożliwiającą funkcjonowanie
systemu, ale jednocześnie wywołującą konflikty i wewnętrzne sprzeczności
przenikające ten system. Ów system, będąc wytworem społecznym, którego
pochodzenie trzeba wyjaśnić, ma własną historię. Należy także określić
działanie jego mechanizmów, mechanizmów przede wszystkim dostrzec jego
nieunikniony i ostateczny kryzys. (fragment książki)

Jak przekonuje Immanuel Wallerstein, "epoka przejściowa", czyli czas
historycznego kryzysu strukturalnego obecnego systemu-świata, to okres
wielkiej niepewności, ale i moment nadziei dla ludzkich dążeń do zmiany
społecznej i urzeczywistnienia ideałów wolności, równości i braterstwa. To
czas wyborów moralnych, będących jednocześnie i nieuchronnie wyborami o
charakterze politycznym. Perspektywa taka otwiera pole, na którym spotykają
się społeczności "teoretyzujące" (świat nauki) i społeczności "działające"
(ruchy społeczne). (fragment przedmowy do wydania polskiego)

www.recyklingidei.pl Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Przeczytane dzisiaj cz XI
Alfredko,-
moze sie Ty sie smiejesz, dla mnie problem "szklanego pacjenta" ma
duzo niebezpieczenstw ktore watpie by rownowazyly "zyski"

Masz racje, od czegos trzeba zaczac,- wiec dobre i to!.

Nie bylo Alfredko zdobyczy elektroniki w dzisiejszym rozumieniu praktyczego z
niej korzystania, nie bylo magnetycznych nosnikow danych,- pisano na
machanicznych maszynach, nie bylo jeszcze pierwszej operacji przeszczepienia
serca i w tych czasach, niektore Panstwa Zach.Europy m/in. wspomniana przez
Ciebie Szwecja czy Niemcy (Zachodnie) mialy ogolnodostepna (dla wszystkich
Obywateli!) - opieke medyczna na najwyzszym (wtedy) poziomie swiatowym.

To kwestia: politycznej "filozofii spolecznej" popartej dynamicznym rozwojem
gospodarczym.
To sa naczynia polaczone!.
Wylacznie z dotacji (EU) wyrownanie do "normalnosci" we "wszystkim" - jest
niesamowicie trudne!.
Rozdmuchane ponad stan programy spoleczne ( w tym "darmowa" opieka zdrowotna
na swiatowym poziomie) doprowadzila Szwecje w koncowce lat 70-tych do
prawie "bankrutctwa" - ostroznie wiec z zadaniami WSZYSTKIEGO "naraz".
Maja do tego prawo Obywatele ale rozsadny i odpowiedzialny Rzad i jego politycy
- NIE i to ponad podzialami swiatopogladowymi i partyjnymi.
Wszedzie, nawet np. w b.zamoznej Szwajcarii jest medycyna "dwuklasowa"
dla tych co maja duzo pieniedzy - "lepsza", dla pospolstwa juz nie tak "dobra"
(chodzi przede wszystkim o dostepstwo do najnowszych osiagniec farmakologii).

Populizm, a to jest w Polsce obecnie "dzwignia" wszelkich sukcesow politycznych
- nie ulatwia niczego, a na pewno rozwiazania problemow w powszechnej
i dobrej Sluzbie Zdrowia.
Wybierac trzeba nie tych co obiecuja tylko.... znajacych sie na rzeczy

Za populistami stoja "chetni" lobbysci z... wyciagnieta reka - bez wnikania w
szczegoly ale wlasnie w Opiece Zdrowotnej niezwykle wazne (koszty!)
i... nasze "kulturalne" przyzwyczajenia.
Z "kasy" (panstwowej) doslownie z ktorej finansuje sie np. niesprawiedliwy KRUS
(Lepper i jego elektorat!() i spolecznie niekorzystnych ulg np. w postaci
zwolnienia Kosciola z (praktycznie) wszelkiej opodatkowanej dzialanosci
(Rydzyk, Giertych i reszta barachla z uroczymi "zlodziejami ksiezyca" - razem)
- mozna natychmiast zorganizowac opieke Zdrowotna na poziomie wiekszosci Krajow
Zachodnioeuropejskich!.
KSIADZ (kazdy!) w Niemczech dostaje stala pensje od ktorej placi PODATKI
jak kazdy inny Obywatel, a wszelkie wspomaganie z wplywow budzetu (podatek
koscielny od wiernych) dzialalnosci gospodarczej lub spolecznej (przedszkola,
domy opieki, szpitale itp.) ODCIAZA Budzet Panstwa od finansowania tych
Instytucji!.
Rozwiazan (sprawdzonych) jest wiele!
Ale hmmm.... specyfika Polski jest taka iz... jest jak jest!
Marnie z opieka zdrowotna?
Ale pielgrzymka Radia Maryja do Czestochowy - bedzie udana jak nigdy
i jaka piekna powstanie Swiatynia Opatcznosci w Warszawie wsparta hojnie z
budzetu (PANSTWA!) ktory nie ma jednoczesnie KASY na podwyzki glodowych pensji
pielegniarek!
Paranoja?
Nie! - to Polska wlasnie! )

pozdrawiam,-
pE Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: okrutny mord na kocie... nazwany sztuką
Wklejam tłumaczenie petycji - trochę dziwna moim zdaniem
Bardzo prosimy wszystkich, aby w komentarzach pod petycją nie wyzywali reżysera od Żydów i pedałów, ponieważ po pierwsze ani pochodzenie Zoltana F. ani jego orientacja seksualna nie mają nic wspólnego z tą sprawą, a po drugie dlatego, że ten, kto używa takich wyzwisk, publicznie daje świadectwo temu, jakiego środowiska jest sympatykiem. Zoltana F. w dalszym ciągu uważamy za fiuta, ale nie możemy zaakceptować rasistowskich, antysemickich oraz homofobicznych określeń: od tej pory ( dokładnie od początku) zdecydowanie odcinamy się od takich oraz podobnych uwag, jesteśmy zmuszeni uznać podpisy obrażające homoseksualistów i Żydów za nieważne. (pomyliłem się w dacie, oczywiście nie 22 lipca, lecz kwietnia, ale nie można zmienić tekstu petycji). Jeśli tekst nie wyświetli się poprawnie, w przeglądarce należy zmienić kodowanie znaków (w menu Firefox „widok” .

Do: Społeczności węgierskiej

W filmie zamordowano małego kotka

index.hu/kultur/cinematrix/ccikkek/alszent4670/

Z głębokim oburzeniem przeczytaliśmy w artykułach prasowych, że pewien reżyser filmowy był zdolny do zabicia żywej istoty pod pretekstem „sztuki”.
Dlatego wczorajszego dnia (22 lipca 2007) założyliśmy ruch, którego celem jest, aby Zoltán Toepler „reżyser i dramatopisarz” od tej pory był znany jako Zoltán Fiut. Chociaż wspomniana osoba, Zoltán Toepler, którego od tej pory nazywamy Zoltán Fiut, naruszył obowiązujące przepisy prawne, uważamy, że nie za pomocą procesu, lecz za pomocą publicznego napiętnowania ukarzemy sprawcę w imieniu ludzi o dobrych sercach.

Załączamy także nasz list napisany do index.hu:


Szanowny Panie, Szanowna Redakcjo!
Z odrazą i obrzydzeniem przeczytałem oraz obejrzałem reportaż pt. „Dla sztuki filmowej zabito kotka”, opublikowany na index.hu. Dla zupełnej jasności: obrzydzenia nie wywołała we mnie wizualna brutalność obrazów. Jako przyjaciel zwierząt oraz osoba szanująca życie (ludzkie lub zwierzęce życie, w takich wypadkach moralnego punktu widzenia według mnie jest to wszystko jedno) i uważająca je za najważniejszą wartość, pomimo całej mojej tolerancji, głębokie oburzenie oraz nieskończoną pogardę obudziło we mnie to, co uczynili twórcy filmu pt. Álszent pod kierunkiem Zoltána Toeplera. W dziele, w fikcji mieści się wiele różnych rzeczy: seks, przemoc, ich kombinacja, fiut, cipka i pieprzenie się, ponieważ zadaniem sztuki jest trzymanie lustra przed rzeczywistością, a jeśli taką widzimy rzeczywistość, taką też trzeba ją pokazywać. Pomimo tego wszystkiego uważam, że nie jest sztuką – niechby chociaż było to śmiałą realizacją zasady l'ar pour l'art – to, co odwzorowuje znęcanie się nad zwierzętami, prawdziwą utratę życia przez prawdziwą żywą istotę. To, co odczuwa ból, cierpienie, odczuwa go i cierpi także wtedy, jeśli nie może o tym powiedzieć, także wtedy, kiedy nie dysponuje samoświadomością.
Według Milana Kundery człowiek pokazuje w pełnej rozciągłości swoją najgłębszą istotę, swoją moralność w sposobie traktowania zwierząt. Zwierzę domowe nie potrafi się bronić, nie może się zemścić, nie wie, co się z nim dzieje, nie może skazać swojego dręczyciela, jest zdane na czyjąś łaskę. Według mnie Zoltán Toepler pokazał swoją wartość. Według węgierskiego kodeksu karnego popełnił przestępstwo, za które być może odpowie. Według mojej wiedzy mało prawdopodobne jest, żeby trafił do wiezienia, ale nie sądzę, żeby taka kara coś dała, raczej grzywna, której nałożenie jest dużo bardziej prawdopodobne.
Razem z kolegą zastanawialiśmy się, jaka kara byłaby adekwatna do takiego czynu. Doszliśmy do tego, że w zasadzie żadna, ale przyszła nam do głowy myśl z idealistycznej liberalnej filozofii społecznej (czy czegoś takiego - nie znam się za bardzo na takich rzeczach – przyp. tłum.), według której w dojrzałym demokratycznym społeczeństwie takie samo znaczenie jak kary nakładane przez prawo może mieć odrzucenie przez społeczność, napiętnowanie, symboliczne wygnanie. W takim duchu zapoczątkowaliśmy ruch – prosimy redakcję Index o wsparcie naszych starań – którego pierwotną wytyczną jest, aby - opisując stan faktyczny, według którego dużej części węgierskiego społeczeństwa udało się prawidłowo zinterpretować przekaz filmu pt. Álszent oraz objawiającą się w nim artystyczną ars poetica lub charakterystykę osoby twórcy – w mediach od tej chwili Zoltána Toeplera nazywano Zoltánem Fiutem. (Z uwagi na ewentualne konsekwencje prawne, konkretnie proces, można zmodyfikować oryginalny plan za pomocą alternatywnych nazwisk – Zoltán Morderca Kotków, Zoltán Eutanazja).
Mamy nadzieję, że nasza inicjatywa jest zrozumiała oraz, że znajdzie poparcie w redakcji!
Z góry dziękujemy za pomoc!
Gábor Filippov
Attila Gáspár

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: czemu!!!!!!!
kamikaze_pkow1 napisał:

> nie no ty naprawde jestes zwykly palant skro nie potrafisz zrozumiec co sie do
> ciebie pisze.
>
> Jesli nie potrafisz zrozumiec prostej skadinad zasady iz najwiecej komunistow
> wymordowali komunisci to juz nie wiem :)
> Amerykanow ty wplatales.

Jak dalej nie rozumiesz, czemu wplatałem, to ... twój problem trzeci rz pisać
nie będę, bo dziecko moje by to zrozumiało szybciej :)

> Przeczytaj uwaznie w swojej ukochanej wikipedii ze Marks BYL filozofem jednak :
> )
> I zapewne zupelnie przez przypadek Engles rowniez :))

Ta i jeszcze paru innych gości :)

> I dwaj filozofowie
> wymyslili cos co nie jest filozofia... niezly z ciebie filozof.

Tu zacytuję siebie: "Filozofią
jest socjalizm, choć socjalizm nie do końca jest filozofią, ale nurtem
filozoficznym w ramach filozofii naterialistycznej - jednak tu można przyjąć, że
socjalizm można nazwać filozofią, choć wśród wielu filozofów budzi to mieszane
opinie ;)" - no fakt, że nie napisałem iż głównymi twóracmi tego nurtu
filozoficznego w ramach filozofii materializtycznej byli między innymi Marks i
Engels, a właściwie nie twórcami, bo socjalizm narodził się bardziej we Francji
i Anglii, a nie w Niemczech ;) Na szybko prekursorów socjalizmu nie pamiętam, w
Anglii to chyba Owen, we Francj bodaj Saint-Simon. W zasadzie Marks i Engels
byli teoretykami socjalizmu, czyli myśl przekuwali w "możliwe" do realizacji
zadania, co zaowocowało miedzy innymi "Manifestem Komunistycznym", ale w
zasadzie można powiedzieć, że gdy go pisali to komuniści już byli ;) Więc wbrew
obiegowej teorii, którą tak silnie lansujesz, to nie Marks i Engels stworzyli
socjalizm, ale go tylko rozpropagowali i ukierunkowali ;) i właśnie dlatego mówi
się marksizm, leninizm - jako indywiduale interpretacje pewnych kierunków w
głównego nurtu filozoficznego. Bo na swój sposób inni mniej znani filozofowie,
tworzyli swoje teorie w ramach ogólnej myśli filozoficznej, tyle tylko, że to
właśnie teoria Marksa i Engelsa jest najbardziej "popularna".

Socjalizm zależnie od tego gdzie i jak występował i w jakiej formie, przybierał
formę ideologii politycznej, ale IDEOLOGIA nie może być filozofią, ale widać
tego nie potrafisz pojąć ;) I to jest Twój główny problem, pozatym oczywiście,
że nie umiesz przyznać się do błędu ;)

W dodatku nie
> slyszales zapewne nic o filozofii politcznej :)) Wiec o czym chcesz gadac
> czlowieku :))

To ten odprysk w ramach filozofii społecznej ;) W sumie dość młoda dziedzina
filozofii ;) ale raczej ani Marks ani Engels nie byli filozofami politycznymi ;)
Co chyba sugerujesz ;) A sam fakt, że ich działania miały tak ogromny wpływ na
politykę jako taką ... nie oznacza, że można w ten sposób ich interpretować ;)

> Brawo dla naprawde filozofa pierwszej kategorii skoro raz piszesz ze socjalizm
> jest filozofia, wczesniej ze nazizm nie jest, a w koncu wskazujesz ze nazizm to
> narodowy socjalizm :))

Ano widzisz, jak pogmatwana jest filozofia ;)
1. piszę, że socjalizm można uznać za filozofię w rozumieniu pewnego nurtu
filozoficznego w ramach FILOZOFII MATERIALISTYCZNEJ.
2. nazizm - jako taki nie jest FILOZOFIĄ ale IDEOLOGIĄ

I teraz to co Ci nie daje spokoju i czego chyba pojąć nie możesz:
NARODOWY-SOCJLIZM jest formą SOCJALIZMU w ujęciu filozoficznym, z niego powstała
idea NAZIZMU i dalej faszyzmu, hitleryzmu ... (już gdzieś w którymś wątku to
sybnalizowałem i jaso Ci napisałem).

No może coś takiego jak NSDAP coś Ci powie ? A ja tylko Ci może odszyfruje te
magiczne literki ;)
Narodowo-socjalistyczna Niemiecka Partia Robotników, a co było dalej ... ?

> Co do twojego wyksztalcenia to wydaje mi sie ze powinienes zostac np.
> weterynarzem. Bowiem po mistrzowsku odwracasz kota ogonem :))

Nie trafiłeś, próbuj dalej ;)

> Najfajniejsze jest to ze najpierw piszesz bzdury ze glowa mala, pozniej czepias
> z
> sie jak rzep a na koncu probujesz jeszcze przy wlasnej indolencji umyslowej
> wykazac braki w czyims wyksztalceniu.

Nie muszę, sam to robisz ;)

> Konieeeeeeec :) a pisz sobie co ci sie podoba, ale z postu na post
> kompromitujesz sie coraz bardziej :)

uuu - klasyczna obrona przez atak ;) No tak zaczyna brakować argumentów, wiedzy,
faktów - jest tylko widzimi się, wiedza zasłyszana i dość ogólnikowa i jak
padają konkrety, to już trudno polemizować ;) lepiej bez sensu atakować ;)
Wiem kamikaze, już to znam i strasznie mnie ta Twoje dziecinada bawi ;)

Filozofem to ty juz nie bedziesz :))

Zapewne, ale kila wykładów i zaliczeń z filozofii miałem, nie byłem z tego
orzeł, ale zdać musiałem ;)


Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Klub dyskusyjny o książce Wallersteina
Klub dyskusyjny o książce Wallersteina
Pismo "Recykling Idei" zaprasza na dyskusję wokół książki Immanuela
Wallersteina "Analiza systemów-światów. Wprowadzenie" (Wydawnictwo Akademickie
"Dialog", Warszawa 2007).

"KAPITALIZM NAD PRZEPAŚCIĄ, SPOŁECZEŃSTWA WOBEC WYBORU?"

7 listopada (środa), godz. 18:00
Księgarnia "Kapitałka"
pl. Nankiera 17, Wrocław


Udział wezmą:

Marcin Starnawski - socjolog, asystent w Dolnośląskiej Szkole Wyższej
Edukacji, współautor polskiego przekładu i przedmowy do polskiego wydania
książki "Analiza systemów-światów", współredaktor pisma "Recykling Idei"

Mariusz Turowski - filozof, adiunkt w Zakładzie Filozofii Społecznej i
Politycznej Instytutu Filozofii Uniwersytetu Wrocławskiego, autor prac
poświęconych perspektywie analizy systemów-światów, tłumacz artykułów
naukowych i publicystycznych Immanuela Wallersteina

Przemysław Wielgosz - redaktor naczelny miesięcznika "Le Monde Diplomatique -
edycja polska", współautor przedmowy do polskiego wydania książki "Analiza
systemów-światów", autor książki "Opium globalizacji"

Poprowadzi: Piotr Antoniewicz


Zwolennicy analizy systemów-światów mówili o globalizacji na długo zanim
wynaleziono sam ten termin - nie jako o czymś nowym, lecz jako o czymś, co
stanowi podstawę nowoczesnego systemu-świata od chwili jego wyłonienia się w
XVI wieku. Ów system-świat składa się z wielu instytucji - państw i systemu
międzypaństwowego, przedsiębiorstw, gospodarstw domowych, klas społecznych,
grup tożsamościowych - które tworzą matrycę umożliwiającą funkcjonowanie
systemu, ale jednocześnie wywołującą konflikty i wewnętrzne sprzeczności
przenikające ten system. Ów system, będąc wytworem społecznym, którego
pochodzenie trzeba wyjaśnić, ma własną historię. Należy także określić
działanie jego mechanizmów, mechanizmów przede wszystkim dostrzec jego
nieunikniony i ostateczny kryzys. (fragment książki)

Jak przekonuje Immanuel Wallerstein, "epoka przejściowa", czyli czas
historycznego kryzysu strukturalnego obecnego systemu-świata, to okres
wielkiej niepewności, ale i moment nadziei dla ludzkich dążeń do zmiany
społecznej i urzeczywistnienia ideałów wolności, równości i braterstwa. To
czas wyborów moralnych, będących jednocześnie i nieuchronnie wyborami o
charakterze politycznym. Perspektywa taka otwiera pole, na którym spotykają
się społeczności "teoretyzujące" (świat nauki) i społeczności "działające"
(ruchy społeczne). (fragment przedmowy do wydania polskiego)

www.recyklingidei.pl Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: nowe władze UKW
nowe władze UKW
No i mamy komplet nowych, częściowo starych władz UKW.
Stara jest dr hab. Wójcicka, przedstawiona przez rektoraKubika jako
międzynarodowej sławy gwiazda rusycystyki polskiej. Okazuje się, że zamiast 6
książek ma tylko 3 + 1 redakcja lokalnego pisemka, dwie to przedruki
wcześniejszych. Oto spis
Wójcicka, Urszula (1949- ).
Siedem wieków literatury dawnej Rusi / Urszula Wójcicka
Bydgoszcz : WSP, 1994.
Wójcicka, Urszula (1949- ).
Russkaja literatura XVIII veka : Urszula Wójcicka.
Bydgoszcz : Wyższa Szkoła Pedagogiczna, 1998.

Studia Filologiczne : pod red. Urszuli Wójcickiej.
Bydgoszcz : WSP, 1999.
Wójcicka, Urszula (1949- ).
Iz istorii russkoj kul'tury : Urszula Wójcicka
Bydgoszcz : Wydaw. Uczelniane AB, 2002.
Wójcicka, Urszula (1949- ).
Siedem wieków literatury dawnej Rusi / Urszula Wójcicka
Bydgoszcz : Wydaw. Uczelniane WSP, 1990.

Wójcicka, Urszula (1949- ).
Iz istorii russkoj kul'tury : Urszula Wójcicka.
Bydgoszcz : Wydawnictwo Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego, 2005.

Inny, to stary dziekan dr hab. A. Papuziński, aboslwent ANS PZPR. Ciekawe, że
w bibliotece UKW nie ma kilku jego pozycji o papieżu. Na szczęście te książki
są w bibliotece UMK. Pewno wstydzi się tych książek w macierzystej uczelni i
kazał je wycofać (podobnie nie ma kilku książek Marcinkowskiego - o Układzie
Warszawskim - etc. a UMK są). Mają się czego wstydzić, więc pewno kazali
wycoofać, żeby studenci nie mieli łatwego dostępu.
Oto spis "znikających" książek p. Papuzińskiego:
Papuziński, Andrzej.
? Filozofia kultury papieża Jana Pawła II : uwarunkowania społeczne,
świadomościowo-aksjologiczne i teoretyczne, funkcje / Andrzej Papuziński ;
Akademia Nauk Społecznych PZPR [Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej].
Warszawa : ANS, 1989
151 s. ; 21 cm.
Siły Napędowe, Bariery i Zagrożenia Rozwoju Socjalizmu w Polsce; 87

Papuziński, Andrzej.
? Filozofia społeczna papieża Jana Pawła II / Andrzej Papuziński.
Warszawa : ANS, 1988. 245 s. ; 23 cm.
Siły Napędowe, Bariery i Zagrożenia Rozwoju Socjalizmu w Polsce / Akademia
Nauk Społecznych PZPR ; 47

Papuziński, Andrzej.
? Współczesna katolicka koncepcja kultury : uwarunkowania, system
aksjologiczny, egzemplifikacje / Andrzej Papuziński ; Polska Zjednoczona
Partia Robotnicza, Akademia Nauk Społecznych. Instytut Filozofii. Warszawa :
ANS, 1988. 245 s. ; 23 cm.

Takich gwiazd nauki polskiej jest w UKW więcej. Chociażby dr hab. Godlewski,
którego niektórych książek też nie ma w bibliotece UKW, ale gdzie indziej są.
Znowu jest się czego wstydzić: Oto kilka brakujących:

Godlewski
? Międzynarodowy ruch komunistyczny. Polska Zjednoczona Partia Robotnicza.
Akademia Nauk Społecznych. Instytut Historii Ruchu Robotniczego. Warszawa:
ANS, 1977
? Międzynarodowy ruch komunistyczny. oprac. i red. Jerzy Pawłowicz, Piotr
Sommerfeld. Warszawa: Wyższa Szkoła Nauk SPołecznych, 1981.
? Międzynarodowy ruch komunistyczny. oprac. Tadeusz Godlewski, Jerzy
Pawłowicz. Warszawa : Akademia Nauk Społecznych, 1988
? Międzynarodowy ruch robotniczy w latach 1975-1985. Tadeusz Godlewski,
Władysław Michalski, Jerzy Pawłowski. Warszawa: Akademia Nauk Społecznych,
1986
Czyli grupa ANSowców trzymająca władzę.
Super uczelnia. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: PIERWSZA TEZA MANIFESTU JAKUBA MAZURA

Jednym z najbardziej bazowych postulatów systemu jest tak zwana wspólnota
własności środków produkcji. Zarówno środki kapitałowe, przemysłowe jak i
naturalne zostaną odane pod wspólne zarządzanie społeczne za pomocą
odpowiednich mechanizmów (o których poniżej). Nie będą dłużej własnością
uprzywilejowanej elity finasowo-biurokratycznej jak ma to miejsce dzisiaj.

Wraz z ustanowieniem wspólnoty własności istniejący podział na uprzywilejowaną
klase rządzącą oraz klasą pracowników, którzy de facto swa pracę inwestują de
facto napychając kieszenie swoich szefów przestanie funkcjonować. W efekcie
każdy członek danej społęczności będzie miał rózny wpływ na podejmowane decyzje
w każdym wymiarze.W ten sposób każda osoba ma wpływ na sposób rozwiązywania
ewnetualnych problemów, wszyscy dysponują jednakową siłą głosu.

Likwidacja społeczeństwa opartego na podziale klasowym spowoduje wytworzenie
się powszechnego i ogólnego interesu społecznego. Wyeliminuje to zjawisko
wyobcowania jednostek i dla indywidualnej konkurencji na wolnym rynku.
Społeczeństwo socjalistyczne ma być oparte na efektywnej współpracy dla
wzajemnego zysku i wspólnego dobra, która zastąpi patologiczną konkurencję.
Socjalistyczna filozofia społeczna dowodzi, iż człowiek jest tzw. istotą
społeczną. Dlatego też warunkiem rozwoju jednostki jest rzeczywistość, w której
dominuje powszechna kooperacja, a nie indywidualna rywalizacja w pogoni za
zyskiem. Współpraca jest o tyle ważna, że powoli będzie odmieniała radykalnie
każdy pojedynczy aspekt życia społecznego.

Współczesne struktury polityczne w postaci liberlanej demokracji parlamentranej
są absolutnie niewystarczające! Partie, rządy, układy i opcje polityczne są
instrumentami w rękach krajowych biznesmenów oraz światowych mocarstw, elit
finansowych i międzynarodowych zbrodniarzy jak WTO czy MFW. Ten system zostanie
zastąpiony w pełnie demokratycznym sustemem administrowania i podejmowania
decyzji. Inicjatywy musza nabrać tzw. charakteru oddolnego. Chodzi tu bowiem o
totalne odwrócenie biegu procesu podejmowania decyzji. Mają one wypływać z
możliwie szerokiego gremium społecznego i "wędrować" ku górze. Delegaci z
odpowiednim mandatem (odwoływali, kadencyjni i kotrolowalni)będą prowadzili
stały nadzór nad przebiegiem całego procesu. Decydentem musi stać się każdy!
Koniczne jest zbudowanie systemu opartego na radach pracowniczych oraz
odpowiednich instytucjach samorządowych.

Skończy się nonsensowna produkcja dla zysku jako takiego i położony zostanie
kres jednej z największych patologii - kapitalistycznej konkurencji. Dobre mają
być produkowane nie z myslą o zysku tylko z myślą o zaspokojeniu potrzeb.
Mechanizmy wolnego rynku zostaną zastąpione demokratycznym planem produkcji i
dystrybucji oraz redystrybucji dóbr. Będzie to instrumentem dla budowy
bezkryzysowej gospodarki. Likwidacja wolnego rynku speowduje zniknięcie,
spekulacji pieniężnych oraz gromadzenia kapitału w rekach wąskiej grupy
oligarchów. Natomiast sieci produkcyjne i dystrybucyjne będą działały w taki
sposób by odpowiedzieć w elastyczny sposób na informacje o zapotrzebowaniu na
różnego rodzaju dobra i materiały.
ITD,ITP
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: PIERWSZA TEZA MANIFESTU JAKUBA MAZURA
skks napisał:

>
> Jednym z najbardziej bazowych postulatów systemu jest tak zwana wspólnota
> własności środków produkcji. Zarówno środki kapitałowe, przemysłowe jak i
> naturalne zostaną odane pod wspólne zarządzanie społeczne za pomocą
> odpowiednich mechanizmów (o których poniżej). Nie będą dłużej własnością
> uprzywilejowanej elity finasowo-biurokratycznej jak ma to miejsce dzisiaj.
>
> Wraz z ustanowieniem wspólnoty własności istniejący podział na
uprzywilejowaną
> klase rządzącą oraz klasą pracowników, którzy de facto swa pracę inwestują de
> facto napychając kieszenie swoich szefów przestanie funkcjonować. W efekcie
> każdy członek danej społęczności będzie miał rózny wpływ na podejmowane
decyzje
>
> w każdym wymiarze.W ten sposób każda osoba ma wpływ na sposób rozwiązywania
> ewnetualnych problemów, wszyscy dysponują jednakową siłą głosu.
>
> Likwidacja społeczeństwa opartego na podziale klasowym spowoduje wytworzenie
> się powszechnego i ogólnego interesu społecznego. Wyeliminuje to zjawisko
> wyobcowania jednostek i dla indywidualnej konkurencji na wolnym rynku.
> Społeczeństwo socjalistyczne ma być oparte na efektywnej współpracy dla
> wzajemnego zysku i wspólnego dobra, która zastąpi patologiczną konkurencję.
> Socjalistyczna filozofia społeczna dowodzi, iż człowiek jest tzw. istotą
> społeczną. Dlatego też warunkiem rozwoju jednostki jest rzeczywistość, w
której
>
> dominuje powszechna kooperacja, a nie indywidualna rywalizacja w pogoni za
> zyskiem. Współpraca jest o tyle ważna, że powoli będzie odmieniała radykalnie
> każdy pojedynczy aspekt życia społecznego.
>
> Współczesne struktury polityczne w postaci liberlanej demokracji
parlamentranej
>
> są absolutnie niewystarczające! Partie, rządy, układy i opcje polityczne są
> instrumentami w rękach krajowych biznesmenów oraz światowych mocarstw, elit
> finansowych i międzynarodowych zbrodniarzy jak WTO czy MFW. Ten system
zostanie
>
> zastąpiony w pełnie demokratycznym sustemem administrowania i podejmowania
> decyzji. Inicjatywy musza nabrać tzw. charakteru oddolnego. Chodzi tu bowiem
o
> totalne odwrócenie biegu procesu podejmowania decyzji. Mają one wypływać z
> możliwie szerokiego gremium społecznego i "wędrować" ku górze. Delegaci z
> odpowiednim mandatem (odwoływali, kadencyjni i kotrolowalni)będą prowadzili
> stały nadzór nad przebiegiem całego procesu. Decydentem musi stać się każdy!
> Koniczne jest zbudowanie systemu opartego na radach pracowniczych oraz
> odpowiednich instytucjach samorządowych.
>
> Skończy się nonsensowna produkcja dla zysku jako takiego i położony zostanie
> kres jednej z największych patologii - kapitalistycznej konkurencji. Dobre
mają
>
> być produkowane nie z myslą o zysku tylko z myślą o zaspokojeniu potrzeb.
> Mechanizmy wolnego rynku zostaną zastąpione demokratycznym planem produkcji i
> dystrybucji oraz redystrybucji dóbr. Będzie to instrumentem dla budowy
> bezkryzysowej gospodarki. Likwidacja wolnego rynku speowduje zniknięcie,
> spekulacji pieniężnych oraz gromadzenia kapitału w rekach wąskiej grupy
> oligarchów. Natomiast sieci produkcyjne i dystrybucyjne będą działały w taki
> sposób by odpowiedzieć w elastyczny sposób na informacje o zapotrzebowaniu na
> różnego rodzaju dobra i materiały.
> ITD,ITP
> Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Klub Dyskusyjny o książce I. Wallersteina
Klub Dyskusyjny o książce I. Wallersteina
Pismo "<a href=http://recyklingidei.pl>Recykling Idei</a>" zaprasza na
dyskusję wokół książki Immanuela Wallersteina "Analiza systemów-światów.
Wprowadzenie" (Wydawnictwo Akademickie "Dialog", Warszawa 2007).

"KAPITALIZM NAD PRZEPAŚCIĄ, SPOŁECZEŃSTWA WOBEC WYBORU?"

7 listopada (środa), godz. 18:00
Księgarnia "Kapitałka"
pl. Nankiera 17, Wrocław


Udział wezmą:

Marcin Starnawski - socjolog, asystent w Dolnośląskiej Szkole Wyższej
Edukacji, współautor polskiego przekładu i przedmowy do polskiego wydania
książki "Analiza systemów-światów", współredaktor pisma "Recykling Idei"

Mariusz Turowski - filozof, adiunkt w Zakładzie Filozofii Społecznej i
Politycznej Instytutu Filozofii Uniwersytetu Wrocławskiego, autor prac
poświęconych perspektywie analizy systemów-światów, tłumacz artykułów
naukowych i publicystycznych Immanuela Wallersteina

Przemysław Wielgosz - redaktor naczelny miesięcznika "Le Monde Diplomatique -
edycja polska", współautor przedmowy do polskiego wydania książki "Analiza
systemów-światów", autor książki "Opium globalizacji"

Poprowadzi: Piotr Antoniewicz


Zwolennicy analizy systemów-światów mówili o globalizacji na długo zanim
wynaleziono sam ten termin - nie jako o czymś nowym, lecz jako o czymś, co
stanowi podstawę nowoczesnego systemu-świata od chwili jego wyłonienia się w
XVI wieku. Ów system-świat składa się z wielu instytucji - państw i systemu
międzypaństwowego, przedsiębiorstw, gospodarstw domowych, klas społecznych,
grup tożsamościowych - które tworzą matrycę umożliwiającą funkcjonowanie
systemu, ale jednocześnie wywołującą konflikty i wewnętrzne sprzeczności
przenikające ten system. Ów system, będąc wytworem społecznym, którego
pochodzenie trzeba wyjaśnić, ma własną historię. Należy także określić
działanie jego mechanizmów, mechanizmów przede wszystkim dostrzec jego
nieunikniony i ostateczny kryzys. (fragment książki)

Jak przekonuje Immanuel Wallerstein, "epoka przejściowa", czyli czas
historycznego kryzysu strukturalnego obecnego systemu-świata, to okres
wielkiej niepewności, ale i moment nadziei dla ludzkich dążeń do zmiany
społecznej i urzeczywistnienia ideałów wolności, równości i braterstwa. To
czas wyborów moralnych, będących jednocześnie i nieuchronnie wyborami o
charakterze politycznym. Perspektywa taka otwiera pole, na którym spotykają
się społeczności "teoretyzujące" (świat nauki) i społeczności "działające"
(ruchy społeczne). (fragment przedmowy do wydania polskiego)

recyklingidei.pl Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku




Strona 2 z 3 • Znaleziono 99 postów • 1, 2, 3  

Powered by WordPress dla [tu i tam]. Design by Free WordPress Themes.