Filozofia słownik

Widzisz posty znalezione dla hasła: Filozofia słownik





Temat: Rozwój człowieka, a rozwój społeczeństwa.


Witajcie,

   Chciałbym podjąć następujący temat:
 Na czym według Was polega rozwój człowieka i rozwój społeczeństwa i jak
się
ma jedno do drugiego?
Będę wdzięczny uczestnikom za wyrażenie swoich opinii, i za ewentualne
podjęcie dyskusji.

Serdecznie pozdrawiam,

hespeross


Proponuję zdobyć najpierw podstawową wiedzę na temat pojęć: "progresizm" i w
przeciwwadze do niego "tradycjonalizm". Użyj do tego google, lub sprawdź w
kilku słownikach filozoficznych.

To moim zdaniem da Ci inspirację do zadania bardziej szczegółowych pytań.

Pozdrawiam.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: szaleni filozofowie
Pytanie interesujace - aczkolwiek proste - biezesz slownik filozofow, losujesz
jednego, i przepisujesz jego swiractwa...

A ja mam pytanie rownie interesujace ale trudniejsze:

Czy ktos zna jakiegos filozofa, co bylby wybitny a przy tym zupelnie normalny
???

UWAGA : metoda losowania w slowniku moze sie okazac juz mniej optymalna...

;)

Filip

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: szaleni filozofowie


Pytanie interesujace - aczkolwiek proste - biezesz slownik filozofow,
losujesz
jednego, i przepisujesz jego swiractwa...

A ja mam pytanie rownie interesujace ale trudniejsze:

Czy ktos zna jakiegos filozofa, co bylby wybitny a przy tym zupelnie
normalny
???


Co to znaczy normalny ?
Postepujacy tak jak wszyscy ?
Kto jest normalny ?

Gdyby tak było na pewno nie zmieniliby pewnych sposobow myslenia ludzkosci i
podazyliby utartymi drogami

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: popieprzony Popper !
Szukalem w slownikach filozoficznych slow:
popieprzony, pierdolisz, kurwa
i nie znalazlem.
Na wszelki wypadek przejrzalem tez slowniki teologiczne.
Tez nie bylo.
Chyba naprawde zabraklo ci lekow, a apteka zamknieta.
Czy jestes w stalym kontakcie z lekarzem?
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: popieprzony Popper !
Użytkownik GrupyAsterCity <wufaz@astercity.netw wiadomości do grup dyskusyjnych napisał:aukuuh$4v@foka.acn.pl...


Szukalem w slownikach filozoficznych slow:
popieprzony, pierdolisz, kurwa
i nie znalazlem.
Na wszelki wypadek przejrzalem tez slowniki teologiczne.
Tez nie bylo.
Chyba naprawde zabraklo ci lekow, a apteka zamknieta.
Czy jestes w stalym kontakcie z lekarzem?


VRS

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Czy jestes szczesliwy?


Misiek <misie@friko.onet.plwrote:
Czy jestes sczesliwy,czym jest dla ciebie szczescie?


Jezeli chodzi o szczescie to nalezaloby postarac sie aby odpowiadajac
na to pytanie, zebysnmy mowili tym samym jezykiem , wiec nalezalo by sie
zastanowic o jakim szczeciu mowimy. Rozne rodzaje szczescia opisuje
Wladyslaw Tatarkiewicz w swoim traktacie "o szczesciu" . Wiec odsylam do
tej ksiazki, a nastepnie zapraszam do dyskusji na temat szczescia...
Albo tez do slownika filozofii i poszukania pojec takich jak eudajmonia,
hedonizm i temu podobnych, a pozniej nad zastanowieniem sie ktore z nich ,
czy tez ich rodzajow daja szczescie, lecz wszesniej najlepiej zapoznac sie
z definicja szczescia, ktora znajduje sie takze w w/w ksiazce....

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: KSIĄŻKI FILOZOFICZNE
SABINA a ĂŠcrit dans le message de news:


to sie wysiliłeś


Wysiliłem się mniej więcej tak samo, a może i bardziej niż Ty, zadając
tak ogólnikowe pytanie.

Bo niby co mam odpowiedzieć?
"Dialogi" Platona?, "Tako rzecze Zaratustra" Nietzschego? "Myśli"
Pascala?, "Historia filozofii" Tatarkiewicza? "Cyberiada" Lema?,
"Słownik filozofii"?

Bo każda z tych książek jest w głównej mierze "filozoficzna"...
a jednak są one istotnie od siebie różne...

Chcesz coś z historii filozofii, żeby było w typie "Świata Zofii",
czy może coś szczególnego Cię zaintrygowało?

a.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: KSIĄŻKI FILOZOFICZNE

Użytkownik AdamSZ <szladamU@TOpoczta.onet.plw wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:Xns9321B7CC6D049dupaja@213.180.128.20...

SABINA a ĂŠcrit dans le message de news:

| to sie wysiliłeś

Wysiliłem się mniej więcej tak samo, a może i bardziej niż Ty, zadając
tak ogólnikowe pytanie.

Bo niby co mam odpowiedzieć?
"Dialogi" Platona?, "Tako rzecze Zaratustra" Nietzschego? "Myśli"
Pascala?, "Historia filozofii" Tatarkiewicza? "Cyberiada" Lema?,
"Słownik filozofii"?

Bo każda z tych książek jest w głównej mierze "filozoficzna"...
a jednak są one istotnie od siebie różne...

Chcesz coś z historii filozofii, żeby było w typie "Świata Zofii",
czy może coś szczególnego Cię zaintrygowało?

a.Ty!


Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: KSIĄŻKI FILOZOFICZNE


Użytkownik AdamSZ <szladamU@TOpoczta.onet.plw wiadomości do grup
dyskusyjnych napisał:Xns9321B7CC6D049dupaja@213.180.128.20...
| SABINA a ĂŠcrit dans le message de news:

| to sie wysiliłeś

| Wysiliłem się mniej więcej tak samo, a może i bardziej niż Ty, zadając
| tak ogólnikowe pytanie.

| Bo niby co mam odpowiedzieć?
| "Dialogi" Platona?, "Tako rzecze Zaratustra" Nietzschego? "Myśli"
| Pascala?, "Historia filozofii" Tatarkiewicza? "Cyberiada" Lema?,
| "Słownik filozofii"?

| Bo każda z tych książek jest w głównej mierze "filozoficzna"...
| a jednak są one istotnie od siebie różne...

| Chcesz coś z historii filozofii, żeby było w typie "Świata Zofii",
| czy może coś szczególnego Cię zaintrygowało?

| a.Ty!


a. to sie wysilas wysylajac ten post.
przeczytaj historie filozofii tatarkiewicza;)
albo autorstwa russela.
albo sprecyzuj czego oczekujesz.

pozdr.
adam

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: hinduizm
Agnorus napisał(a):


Dnia Mon, 27 Feb 2006 15:53:47 +0100, lamesz napisał(a):

| Witam!

| Znacie jakieś godne polecenia książki na temat hinduizmu? I nie chodzi mi za
| bardzo o ogólne wprowadzenie do religii hinduistycznej, a raczej coś z
| naciskiem na tamtejszy sposób myślenia, optykę, poglądy, analizę poglądów
| religijnych itp.

| Pozdrawiam,
| lamesz

Najlepiej sięgnąć po jakieś źródła (oczywiście przetłumaczone).


Nie do końca zgadzam się z tym poglądem, ale jeśli chcecie poczytać
źródła to mogę odesłać do Internet Sacred Text Archive
(http://www.sacred-texts.com/hin/). Po angielsku.

Na jutro postaram się znaleźć dokładne dane IMHO bardzo dobrej książki
pod tytułem (IIRC) "Słownik filozofów Wschodu", która jest zbiorem
opracowań na temat myśli filozoficznej związanej m.in. z hinduizmem.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Sprawa jest poważna, p. Giwi.
Tylko podziwiam i proponuje panie Jozefie:)
Darze pana panie Jozefie ogromnym zainteresowaniem i podziwem. Jest pan pierwszym bytem jednostkowo zmultiplikowanym, owocem rewolucji informatycznej oraz upadku komuny, ktory to w efekcie przyniosl nam wolnosc slowa oraz to forum, bedace scena, na ktorej panskie talenty zakwitaja w wymiarze globalnym. Jest pan pierwsza osoba ktora porzekroczyla ograniczenia narzucone przyziemnemu swiatu przez przestrzen i czas. Przebywa Pan na wszystkich kontynentach rownoczesnie. Mysli pan w wielu glowach rownoczesnie. Wykonuje pan rownoczesnie rozne czynnosci. Panskie poglady moga sluzyc jako przyklad dla kazdej definicji ze Slownika Filozofii. Sklania pan swoje otoczenie do glebokich przemyslen o naturze egzystencji, np. wtedy, kiedy pan pyta tak ja mnie dzisiaj zapytal na FA: "czy ty to ja?"

W zadanym wypadku sie pod pana nie podszywam. Nie smialabym zaklocic rozwoju panskiej wyjatkowej osobowosci. Tylko nieustannie podziwiam i podpowiadam ewentualne nowe niki, z obszaru moich zainteresowan zawodowych. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Czy dziewczyna z lekką nadwagą może być atrakcyjna
Ja rozumiem, ze zaniedbanie to jest posiadanie sylwetki nieco tezszej o Kurkowej?
Ze Belluci strasznie sie zapasla a jednak jest seksowana co jej w ogole nie
zwalnia od robienia z siebie szkieletora w ramach dazenia do doskonalosci ?
Moglby Pan odlozyc na chwile Slownik Filozofii Tatarkiewicza lub inne
wielkopomne dzielo i do nas, nieokrzesanego prostactwa przemowic jezykiem
zrozumialszym?
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Ambitna muzyka..istnieje w ogóle coś takiego?
Gość portalu: scribs napisał(a):

> czy mógłbyś to trochę rozwinąć? jak to Beethoven może być absurdalny?

"absurdalne jest to, co nie ma sensu lub czemu sensu nie można nadać". To o
absurdzie z jedynego słownika filozofii, który mam na półce. Powiedziałam, że
jeśli mówimy o smaczkach "wytropionych" przy pierwszym bądź 50 słuchaniu, to
przechodzimy na stronę odbiorcy, zostawiając teoretyczne dywagacje w stylu "co
jest sztuką".
A zatem nie twierdzę, że Beethoven JEST absurdalny albo że taki może być; on
jest w moim odbiorze pozbawiony sensu. Uważam, że argument "toś głupia i idź
woły pasać, a nie muzyki słuchać" jest nieodpowiedni, bo WIDZĘ SENS w twórczości
wielu innych muzyków - często tych, których utwory nie są przerabiane przez
koncerny na dzwonki do komórek.
Ale tym samym słuchanie Beethovena jest dla mnie zadaniem ambitnym. Muszę
próbować go zrozumieć (może za 50 razem zrozumiem?). Czy to znaczy, że muzyka
Beethovena JEST ambitna?

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: TANIO SPRZEDAM KSIĄŻKI Z SOCJOLOGII i nauk humanis
TANIO SPRZEDAM KSIĄŻKI Z SOCJOLOGII i nauk humanis
Kończę studia i mam do sprzedania książki z socjologii i przedmiotów
humanistycznych.

STRUKTURA TEORII SOCJOLOGICZNEJ - J.H Turner
METODY BADAWCZE W NAUKACH SPOŁECZNYCH - Nahmias
SOCJOLOGIA - P. Sztompka
TEORIE OSOBOWOŚCI - C.S. Hall G. Lindzey
CZŁOWIEK ISTOTA SPOŁECZNA - wybór tekstów - pod red E. Aronson
TEORIA SOCJOLOGICZNA I STRUKTURA SPOŁECZNA - R. K. Merton
GOSPODARKA I SPOŁECZEŃSTWO - M. Weber
HISTORIA MYŚLI SOCJOLOGICZNEJ - j. SZACKI
Badania marketingowe - G. A. Churchill

HISTORIA FILOZOFII - 3 tomy - W . TATARKIEWICZ
BADANIA MARKETINGOWE S. Kaczmarczyk
CZŁOWIEK - ISTOTA SPOŁECZNA - E. Aronson
SŁOWNIK FILOZOFII - Didier Julia
PSYCHOLOGIA - G. BUTLER I F. MCMANUS
ZAPROSZENIE DO SOCJOLOGII - P. L. BERGER
O OSOBLIWOŚCIACH NAUK SPOŁECZNYCH - STANISŁAW OSSOWSKI
SŁOWNIK SOCJOLOGICZNY - K. OLECHNICKI, P. ZAŁĘCKI
PODSTAWY METODOLOGII BADAŃ wyd 5 poprawione W. DUDKIEWICZ
SOCJOLOGIA KULTURY - M. FILIPIAK
SOCJOLOGIA - J.H. TURNER

Ceny są bardzo korzystne - do uzgodnienia - w zależności od ilosci nabycia
książek. Proszę o kontakt mailowy emporios@op.pl



Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Klub gejowski w Świeciu
Do Sprawiedliwego: Apeluję o edukację, bo wiedzą niestety nie
grzeszysz. Jeśli geje chcą być ze sobą - decydują o tym razem, godzą
się na to obie strony.
W przypadku pedofilii i innych - o takiej zgodzie nie ma mowy!!!. To
jest ochydne i okropne. Brzydzę się tym. I to potępiam. Nie wspomnę,
że to przestępstwo ścigane prawem i karalne.
Sprawiedliwy, cynik z Ciebie (jeśli nie wiesz, kim byli starożytni
cynicy, zajrzyj do słownika filozofii). I nick, jaki sobie nadałeś
jest co najmniej idiotyczny w tych okolicznościach.
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Jaki sens ma trzezwosc jesli...
pierwsze slysze , bym mial cos wyjasniac "wam".......widzisz
tu jakis zdziwionych i nierozumiejacych poza soba samym?
a tak zupelnie trzymajac sie sedna.......ja nie pisalem o
moim realizowaniu sie.tylko o Twoim.

Ty sie realizujesz tutaj Guciu.........bo tutaj realnosc jest
tania jak barszcz.
trzexwosci zreszta tez.
no tak.........ale Ty juz jestes trzezwy calkowicie, zatem
pozostaje Ci tylko duch nierozwiniety , jak sam pisales i jego
dalszy rozwoj w tym samym kierunku.

ze slownika filozofii:
"realizm- koncepcja , ze istnieje niezalezna od czlowieka
rzeczywistosc /realnosc/ i , ze ta rzeczywistosc moze byc przez
nas poznana.itd etc.


moze to wyjasni Ci co nieco w kwesti realizacji siebie tutaj,
moj Ty preparacie na mole. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Jaki sens ma trzezwosc jesli...
wolfwkapuscie napisał:
> ze slownika filozofii:
> "realizm- koncepcja , ze istnieje niezalezna od czlowieka
> rzeczywistosc /realnosc/ i , ze ta rzeczywistosc moze byc przez
> nas poznana.itd etc.
> moze to wyjasni Ci co nieco w kwesti realizacji siebie tutaj
______________________________________.
Tak... - To wyjasnia mi duzo, filozofie...!
Nie wiedzialem o tym, bo na spotkania, na ktore ja chodze,
tam sie nie filozofuje, tam sie trzezwieje, czyli rozwija duchowo...!
A... Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: o ateistach
by zakonczyć tą rozmowę"odsyłam zainteresowanych do słownika
filozofii -wersja bodaj skrócona - do hasła ateizm.
jest tam zdaje się wyjasnienie czym ateizm jest//////dla mnie
też
kto nim był na przestrzeni wieków
i czym się rózni od agnostycyzmu
i zaczyna mnie to nudzić
większośc tutejszych rozmów- kilka osób zawsze usiłuje sprowadzic-
do poziomu magla, lub tawerny dla awanturnych pijaków.
mnie to nie interesuje
a głupie jest to ,że dotyczy to każdego tematu
hej Pany Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: milosc na odleglosc


 Bez przesady... Racjonalizm to jest prąd umysłowy.


A realizm pogląd filozoficzny. Granica, powtarzam jest płynna pomiędzy tymi
pojęciami. Zajrzyj do słownika.


 Powiedziałeś, że realista "kieruje się głównie rozumem." A optymista
 to jakiś nierozumny człowiek?


A gdzie ja napisałem, że realista nie może być optymistą? Jeśli już to
pisałem, że IMHO nie można nie być w ogóle realistą, bo nie można żyć tylko
marzeniami i "uniesieniami" umysłu.


 Racjonalizm to pojęcie w ogóle _obok_ takich pojęć jak optymizm,
 pesymizm, rzekomy realizm.


Zajrzyj do odpowiedniego słownika! I wyciągnij wnioski. Racjonalizm nie
wyklucza pesymizmu, ani optymizmu. Zależy od sytuacji w jakiej będzie działa
racjonalista. Jeśli np. przestanie wierzyć w sukces z braku przesłanek, bo tak
każe mu rozum to będzie pesymistą? Rozumiesz?


 Ja mówię o realistach, o ludziach, którzy nazywają się realistami -
 mają oczywiście na myśli "twarde stąpanie po ziemi".


Realizm wg słownika filozofii: pogląd lub doktryna filozoficzna, polegająca na
głoszeniu, że nasze poznanie sięga prawdziwej rzeczywistości.


 No tak. Tyle że nie ma fatalisty, który by siadł z założonymi rękami i nic
 nie robił. Fatalista też musi myśleć albo optymistycznie albo
pesymistycznie.


Sam sobie zaprzeczyłeś tutaj pisząc, że racjonalizm jest obok pesymizmu:).
Wyjaśniłem Ci wyżej.
Tak samo jak z fatalistą jest z realistą.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: O wartości argumentu samoobalającego się.
W kilku słownikach filozoficznych, wydanych przez całkiem poważne firmy,
znalazłem mniej więcej taką definicję sceptycyzmu: "Kierunek filozoficzny
głoszący niemożność uzyskania żadnej wiedzy. W związku z tym argument tej
szkoły samoobala się, bo skoro nie można uzyskać żadnej wiedzy, to nie można
też uzyskać wiedzy o niemożności uzyskania wiedzy".
Po pierwsze autorzy hasła wyraźnie nie znają (a raczej pomijają)
fundamentalne dla rozumienia sceptycyzmu dzieło, jakim są "Zarysy
pirrońskie". Sextus wcale nie odrzuca w nich wiedzy o fenomenach, nie
kwestionuje zjawiska ludzkich odczuć, jakie pojawiają się przy rozpatrywaniu
różnych problemów, a także dopuszcza i uznaje za naturalne życie wg zasad
prawdopodobieństwa. Uznana za DOTYCHCZAS nie osiągniętą (bo pozbawioną
niepodważalnych dowodów) jest wiedza o własnościach rzeczy (naturze bytu).
Jeżeli chodzi o argument, który sam się podważa, to można, wzorem
argumentacji sceptyckiej, stworzyć dwie, sprzeczne, ale równoważące się
tezy. Pierwsza z nich brzmi: "Sformułowanie, że każde twierdzenie jest nie
bardziej prawdziwe niż fałszywe nie jest uzasadnione, gdyż samo jest nie
bardziej prawdziwe niż fałszywe, więc nie może niczego dowieść ostatecznie".
Ale my możemy stworzyć argument równy siłą. Otóż samoobalenie się
wspomnianego sformułowania jest dowodem na jego prawdziwość, gdyż w sposób
automatyczny stosuje się do reguły, którą głosi. Gdyby owo twierdzenie nie
poddawało się regule, którą głosi, lecz stanowiłoby wyjątek, kwestionowało
by słuszność tezy w nim zawartej. Poprzez autorytatywne wyłączenie się spod
głoszonej przez siebie reguły, nabierałoby cech dogmatu. Ale ponieważ samo
się podważa, jest godne wiary.
Nie chcę przesądzać prawdziwości któregoś z tych argumentów, dowodząc
jedynie, że sprawa nie jest aż tak banalna, jak twierdzą niektórzy autorzy.
Wobec równoważności obu argumentów, należy nabrać powściągliwości w
osądzaniu doktryny sceptyckiej, a nawet, wzorem sceptyckim, zawiesić sąd w
tej sprawie.
*********
MWilon
"[Poprzez sceptycyzm] dochodzimy najpierw do powściągliwości,
a następnie do niezakłóconego spokoju."
                                                          Sextus

-------------------------------------------------------------------
PS. Nie zapomnij wyslac kartek na Swieta! http://kartki.interia.pl/

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Logika kwantowa
On Wed, 10 Dec 2003 19:47:36 +0000 (UTC), "Takisobie Australijczyk"


<mr_@WYTNIJ.gazeta.plwrote:
Czy ktoś w ogóle rozumie na czym polega
nieoznaczoność? Czym jest ów stan pośredni? Jakimś półistnieniem? Coś może
istnieć, bądź nie, lecz czym jest to coś trzecie? I dlaczego istnieją dwie
logiki: klasyczna i kwantowa?


istnieje znacznie więcej logik. dlaczego? bo ktoś sobie je zrobił, bo
mu się do czegoś nadawały :).

logika kwantowa, przynajmniej w takim klasycznym, von Neumannowskim
ujęciu nie sprowadza się tylko do logiki wielowartościowej, w której
nie działa prawo rozdzielczości koniunkcji względem alternatywy
~ [p^(q v r) = (p^q) v (p^r), co w konsekwencji sprawia że funktor "i"
niewiele się różni od funktora "lub".

ma ona przede wszystkim specjalny operator rzutowania, który odpowiada
na pytanie elementarne co do stanu obiektu kwantowego. wszystkie
operatory rzutowania danego obiektu tworzą tzw. rodzinę spektralną, z
której każdy reprezentuje pytanie elementarne "czy mierzalna wielkość
mej obserwabli jest większa od amplitudy prawdopodobieństwa?"

na takie pytanie są już możliwe konkretne odpowiedzi - tak lub nie. W
praktyce zatem całą wiedzę o obiekcie kwantowym można przełożyć na
koniunkcję zdań elementarnych - operatorów rzutowania. Mają one własną
aksjomatykę, jakoś tam związaną ze strukturą przestrzeni Hilberta. nie
pamiętam za dokładnie, ale są reprezentowane przez podprzestrzeń, na
którą jest rzutowany wektor stanu układu kwantowego.

no i formalnie, to jest jakaś krata z tego.

ważne ostrzeżenie: nie ontologizuj aparatu logicznego. a ktoś w ogóle
rozumie na czym polega "istnienie"? to słowo powinno wylecieć z
drzwiami ze słownika filozofii.

nawet jako spójka nie jest bezwzględnie konieczne, a tyle kłopotów
robi blah :)

inna ciekawa sprawa, z punktu metodologii nauk. Informatyka. dziedzina
nauki, która w sobie ma za centralne 3 różne logiki, chyba nie do
pogodzenia wzajemnego. logikę klasyczną z algebrą Boole'a. logikę
intuicjonistyczną o którą teoria algorytmów jest oparta. no a hardware
chodzi na mechanikę kwantową z jej własną logiką :).

i co miałoby być centralną teorią takiej nauki? :)

miłego wieczoru

alek.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Logika kwantowa
alek chrzanowski <a@nospam.masakra.orgnapisał(a):


On Wed, 10 Dec 2003 19:47:36 +0000 (UTC), "Takisobie Australijczyk"
<mr_@WYTNIJ.gazeta.plwrote:

| Czy ktoś w ogóle rozumie na czym polega
| nieoznaczoność? Czym jest ów stan pośredni? Jakimś półistnieniem? Coś może
| istnieć, bądź nie, lecz czym jest to coś trzecie? I dlaczego istnieją dwie
| logiki: klasyczna i kwantowa?

istnieje znacznie więcej logik. dlaczego? bo ktoś sobie je zrobił, bo
mu się do czegoś nadawały :).

logika kwantowa, przynajmniej w takim klasycznym, von Neumannowskim
ujęciu nie sprowadza się tylko do logiki wielowartościowej, w której
nie działa prawo rozdzielczości koniunkcji względem alternatywy
~ [p^(q v r) = (p^q) v (p^r), co w konsekwencji sprawia że funktor "i"
niewiele się różni od funktora "lub".

ma ona przede wszystkim specjalny operator rzutowania, który odpowiada
na pytanie elementarne co do stanu obiektu kwantowego. wszystkie
operatory rzutowania danego obiektu tworzą tzw. rodzinę spektralną, z
której każdy reprezentuje pytanie elementarne "czy mierzalna wielkość
mej obserwabli jest większa od amplitudy prawdopodobieństwa?"

na takie pytanie są już możliwe konkretne odpowiedzi - tak lub nie. W
praktyce zatem całą wiedzę o obiekcie kwantowym można przełożyć na
koniunkcję zdań elementarnych - operatorów rzutowania. Mają one własną
aksjomatykę, jakoś tam związaną ze strukturą przestrzeni Hilberta. nie
pamiętam za dokładnie, ale są reprezentowane przez podprzestrzeń, na
którą jest rzutowany wektor stanu układu kwantowego.

no i formalnie, to jest jakaś krata z tego.

ważne ostrzeżenie: nie ontologizuj aparatu logicznego. a ktoś w ogóle
rozumie na czym polega "istnienie"? to słowo powinno wylecieć z
drzwiami ze słownika filozofii.

nawet jako spójka nie jest bezwzględnie konieczne, a tyle kłopotów
robi blah :)

inna ciekawa sprawa, z punktu metodologii nauk. Informatyka. dziedzina
nauki, która w sobie ma za centralne 3 różne logiki, chyba nie do
pogodzenia wzajemnego. logikę klasyczną z algebrą Boole'a. logikę
intuicjonistyczną o którą teoria algorytmów jest oparta. no a hardware
chodzi na mechanikę kwantową z jej własną logiką :).

i co miałoby być centralną teorią takiej nauki? :)

miłego wieczoru

alek.


Człowieku, niby mówisz po polsku, a i tak nie rozumiem, co wypisujesz. Jeśli
naprawdę rozumiesz w czym rzecz, to uprość. Na tym to wszystko polega, czyż
nie?
M.

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Sikorski: Ciało Kołakowskiego we wtorek w Polsce
Nazwisko Sartre'a
tez znajduje we wszystkich encyklopediach i słownikach
filozoficznych, co nie zmienia faktu, ze był użytecznym idiotą
wysługujacym sie Moskwie. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Jaki dziwny prezent dostaliscie?
Ja od dziadka "Słownik filozofii marksistowskiej" w twardej oprawie. Dziadek
twierdził z szyderczym uśmiechem, że na pewno mi się przyda :)
Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Ambitna muzyka..istnieje w ogóle coś takiego?
cptniamo napisała:
absurdalne jest to, co nie ma sensu lub czemu sensu nie można nadać". To o
> absurdzie z jedynego słownika filozofii, który mam na półce

mozliwe, że w tymże słowniku, jest też drugie znaczenie Absurdalnego jako
"czegoś wewnętrznie sprzecznego" - gdyby ci chodziło o to drugie znaczenie,
przyznam, że byłoby to bardzo intrygujące .

a wracając do muzyki Beethovena, nie jestem jakimś znawcą, po prostu słuchanie
jego niektórych utworów przynosi mi przyjemność.
Nie wiem zatem czy rozumiem tą muzykę? Czy właśnie na tym polega rozumienie?
Moim zdaniem muzyka Beethovena nie jest już tak trudna w odbiorze, ale moze się
mylę... Jeśli jednak nie jest trudna w odbiorze, to "pasanie wołów" nie jest
żadną przeszkodą.
Mi się wydaje osobiście, że muzyka Beethovena, często bardzo żywiołowa,
gwałtowna, ma znaczny wpoływ na emocje, dokładniej wywołuje pewne emocje - w
zasadzie to jest banał, każda muzyka wywołuje pewne emocje.
Nie wiem czy tylko tyle wystarczy, tzn. same emocje, czy trzeba coś więcej, no
bo są też pewne wrażenia, estetyczne, jak to w przypadku każdego dzieła sztuki.
I tu się już pojawia problem odbioru sztuki, osobistego i subiektywnego.

A określenie ambitna muzyka troche mi się nie podoba, no ale jakby z definicji,
jeśli takowa jest, muzyka która ma nie tylko rozerwać, ale coś więcej. Co
więcej? I co to znaczy rozerwać, i w jaki sposób? I co to jest w ogóle słuchanie
muzyki? I znowuż problem odbioru i odbiorcy?

przepraszam, że tyle napisałem, troszkę za dużo
pozdrawiam



Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Czy ktoś wie co znaczy wyraz nieintygibidyjny?
Możliwe, że chodzi o "nieintelligibilny", czyli taki, którego nie można poznać
zmysłami, lecz jeno rozumem... Wyraz ze słownika filozofii, rzeczywiście dość
poplątany Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Świat Książki - czy to bubel?
Po pierwsze, nie powtarzaj się, bo przez takich jak Ty tracę tylko czas. No ale
najwidoczniej, mało musisz mieć do powiedzenia.

Po drugie, co Ty w ogóle wiesz na temat inteligentnych i oczytanych ludzi,
matołku?! Znajdź mi mądrusiu dziatki w podstawówce, które czytają takie
pozycje, to raz. A dwa, to liceum, ekspercie, trwa 3 lata (ale co Ty tam wiesz
o liceum). No to ile przeciętny inteligentny i oczytany człowiek może
przeczytać podczas swojej 3-letniej edukacji w liceum? Jak przeczyta 5 rocznie,
to będzie dobrze (ja będąc w liceum nie ograniczałam się tylko do czytania
literatury, ale i skupiałam się m.in. na nauce języków obcych, co zajmuje
duuużo czasu - ale przeto Ty nie masz prawa o tym wiedzieć). No to już policzę
za Ciebie, 3*5=15. No to teraz ja Ci wyliczę ambitne pozycje z obecnego tylko
katalogu ŚK i będzie ich więcej niż 15:

"Komu bije dzwon" Hemingway'a,
"Lolita" Nabokova,
"Śniadanie u Tiffany'ego" Capote'a,
"Z zimną krwią" także Capote'a,
"Droga do Indii" Forstera,
"Pokój z widokiem" też Forstera,
"Kochanica Francuza" Fowlesa,
"Świat według Garpa" Irvinga,
"Lot nad kukułczym gniazdem" Kesey'a,
"Dzieje Tristana i Izoldy",
"Dama kameliowa" Dumas,
"Przebudzenie" Chopin,
"Godziny" Cunninghama,
"Sto lat samotności" Marqueza,
biografie: Churchilla,
Kleopatry,
Nefretete,
Jacqueline Kennedy.
"Indianie Ameryki Północnej",
"Celtowie",
"Wielki słownik ortograficzno-fleksyjny",
"Wielki słownik frazeologiczny"
słowniki ang.-pol. i pol.-ang. Fundacji Kościuszkowskiej,
"Dni walczącej Stolicy" Bartoszewskiego,
"Mansfield Park" Austen,
"Wichrowe Wzgórza" Bronte,
"Rozmowy polskie latem roku 1983" Rymkiewicza,
"Hańba" Coetzee,
"Kadysz za nienarodzone dziecko" Kertesza,
"Los utracony" również Kertesza,
"Jednoroczna wdowa" Irvinga,
"Szkoła uczuć" Flauberta,
"Przemyślny szlachcic Don Kichote z Manczy" Cervantesa,
"Wojna czterdziestoletnia" Geberta,
"Ten okrutny wiek" Wołoszańskiego,
"Historia Pierwszej Wojny Światowej",
"Kronika Drugiej Wojny Światowej",
6 tomów z serii "Zarys historii Europy",
3 tomy z serii "Najnowsza historia Polski" Roszkowskiego,
"Słownik wyrazów obcych" Kopalińskiego,
"Słownik antonimów",
"Słownik synonimów",
"Mitologia...",
"Literatura...",
"Dzieje Greków i Rzymian" Kubiaka,
"Ewangelia wg św. Łukasza" również Kubiaka,
Pismo Święte,
"Słownik filozofii",
"Nasz wszechświat",
"Historia życia",
8 tomów "Ani z Zielonego Wzgórza",
5 tomów z serii "Pamiętniki księżniczek",
9 tomów z serii "Kanon literatury dziecięcej", itd...

OSIEMDZIESIĄT DWIE KSIĄŻKI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

No to słucham wyjaśnień, ciućmolu. Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Rozwój człowieka, a rozwój społeczeństwa.


| Witajcie,

|    Chciałbym podjąć następujący temat:
|  Na czym według Was polega rozwój człowieka i rozwój społeczeństwa i jak
się
| ma jedno do drugiego?
| Będę wdzięczny uczestnikom za wyrażenie swoich opinii, i za ewentualne
| podjęcie dyskusji.

| Serdecznie pozdrawiam,

| hespeross

Proponuję zdobyć najpierw podstawową wiedzę na temat pojęć: "progresizm" i
w
przeciwwadze do niego "tradycjonalizm". Użyj do tego google, lub sprawdź w
kilku słownikach filozoficznych.

To moim zdaniem da Ci inspirację do zadania bardziej szczegółowych pytań.

Pozdrawiam.


Na początek dziękuję za życzliwe porady których mi łaskawie udzieliłeś, i
przyjmuję te Twoje dwa nagie słówka, które mi podarowałeś niczym Krzyżak dwa
nagie miecze pod Grunwaldem:-), ale raczej z nich nie skorzystam, gdyż
wydaje mi się, że do omawiania subtelnego zagadnienia jakim jest problem
ludzkiego rozwoju są one zbyt toporne.

Rozumiem, że udzielenie odpowiedzi na ogólnie postawione pytanie jest,
nieodpowiednim wyzwaniem dla człowieka znajdującym się na Twoim poziomie
rozwoju (ocenę czy jest on niski czy wysoki pozostawiam Tobie i ewentualnie
innym uczestnikom grupy). Wobec tego postaram się sformułować bardziej
szczegółowe pytania, poprzedzone szczegółowymi wyjaśnieniami.

Chodziło mi o zastanowienie się nad problemem rozwoju, zarówno w wymiarze
indywodualnym jak i społecznym, a zwłaszcza o wspólną  próbę zarysowania
optymalnego kierunku tego rozwoju.

Podam prosty przykład.
Nikt raczej nie lubi sytuacji kiedy na głowę spadają mu bomby, a wielu nie
lubi również sytuacji kiedy w ogóle komuś spadają na głowę bomby. Pomijając
już takie rzeczy jak zniszczenie przez wybuchy domu który ktoś w pocie czoła
budował przez pół życia.
Zakładając więc, że takie zdarzenia uznamy za niekorzystne, wtedy musimy
również uznać ewentualny kierunek rozwoju ludzkości polegający na
produkowaniu jak największej ilości, jak najgroźniejszych bomb i zrzucanie
ich na jak największą liczbę miast, mówiąc delikatnie nie będzie optymalny.

Zacząłem od największej oczywistości, po to aby stopniowo przejść do rzeczy
coraz mniej oczywistych, żeby uniknąć dyskusyjnego chaosu, który chyba zbyt
często się pojawia a który niczemu dobremu nie służy.

Jaki byłby więc ten w miarę zbliżony do optymalnego kierunek rozwoju?

Czy można by uznać, że optymalny byłby kierunek rozwoju od mniejszej do
większej mądrości?
Abstrahując na razie od zagadnienie na czym właściwie mądrość polega.
Gdyż słowo to chyba jest raczej przez wszystkich intuicyjnie podobnie
rozumiane.

Ja może spróbuję je wstępnie i zdefiniować jako umiejętność właściwego
rozumienia przeszłości i teraźniejszości oraz wynikająca z tego umiejętność
prawidowego przewidywania przyszłych konsekwencji czynów własnych i innych
ludzi, oraz stosowne do tego praktyczne działanie.

Mniej lub bardzej korzystny kierunek w jakim będzie rozwijała się ludzkość
zależy od jakości kultury duchowej jaką jest w stanie wypracować ludzkie
społeczeństwo. Natomiast ta jakość z kolei jest wypadkową mądrości jaką
każdy pojedyńczy człowiek wypracowywyje w toku indywidualnego rozwoju.

Każdy człowiek, nawet najskromniejszy wyrobnik, ma wpływ na to w jakim
kierunku podąża cały świat, gdyż ma jakiś tam wpływ chociażby na swoje
najbliższe otoczenie, to otoczenie jest z kolei powiązane z szerszymi
kręgami społeczeństwa. A te indywidualne wpływy kumulują się w globalny
system, którego zbiorową "mądrość", a konkretnie skutki jej działań możemy
oglądać w telewizyjnych wiadomościach, o ile nie doświadczamy ich na własnej
skórze.

Ludziom wydaje się, że na nic nie mają wpływu, a zwłaszcza na losy świata.
Ale nawet ukryta agresja w internetowej dyskusji przyczynia się do
ogólnoświatowego wrzenia, bo pozytywne czy negatywne wpływy przenoszą się z
jednego człowieka na drugiego, niczym wirusowa infekcja.

Szkodliwe wpływy przenoszą się łatwiej i szybciej, za to korzystne mimo, że
rozprzestrzeniają się z trudem, to ich skutki są trwalsze i w dalszej
perspektywnie bardziej znaczące.

Teraz sformułuję jeszcze bardziej szczegółowe pytanie, jeśli ktoś woli już
zupełne konkrety: czy jesteś zwolennikiem "tradycjonalizmu" czy
"progresizmu"? I w jakiej dziedzinie.

A niezależnie od tego "proponuję zdobycie podstawowej wiedzy na temat
pojęcia" idei zrównoważonego rozwoju, (jeśli przypadkiem o niej wcześniej
nie słyszałeś, skoro odwołujesz się do naiwnych ideologii z dawnych wieków).
Sądzę, że to może być bardziej inspirujące dla rozważań na poruszone przez
mnie tematy.

Mam nadzieję, że mój dzisiejszy tekst zachęci ludzi o otwartych umysłach i
interesujących się przeszłością, teraźniejszością i przyszłością świata w
którym żyjemy do dialogu na temat spraw które dotyczą nas wszystkich.

Serdecznie wszystkich pozdrawiam, i z góry przepraszam jeśli kogoś niechcący
uraziłem.

hespeross

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: Granica miedzy "ja" i "nieja"
In article <d8fhde$hg@nemesis.news.tpi.pl,


 "dk" <darius@neostrada.plwrote:
| In article <d8ekdu$g2@nemesis.news.tpi.pl,
| "dk" <darius@neostrada.plwrote:

| Mysle sobie, ze doprawdy trudno jest te granice wyznaczyc. W
| szczegolnosci z
| tego powodu, ze calkowicie nie wiem, co to jest JA.

| Słowo "ja" to zaimek osobowy. Jako zaimkowi nie odpowiada mu żadne
| pojęcie, a jego odniesienie zmienia się zależnie od sytuacji i kontekstu.

Chwila, chwila. Ja sie pytalem, co to jest JA, a nie co to jest "ja".
"Ja"
to zaimek osobowy, ale JA to jest to, co ten zaimek wskazuje, wyroznia. Chce
wiedziec, CO on wyroznia, wskazuje


Otóż zaimek "ja" in abstracto nie wyróżnia ani nie wskazuje niczego.
Tylko w konkretnej sytuacji i kontekście do czegoś się odnosi. Zaimki to
zmienne języko potocznego. Pytanie do czego się odnosi nieokreślone "ja"
to tyle co pytanie ile to jest "x" w formule "y=x^2".


Slowo "dzis" tez zmienia sie zaleznie od
sytuacji, ale nie ulega watpliwosci, ze to jest wyrazenie okazjonalne,
ktorego desynatem jest pewien dwudziestoczterogodzinny interwal czasowy.


Ulega wątpliwości. Pomijam to, że "dwudziestoczterogodzinne interwały
czasowe" nazywamy raczej "dobami", a "doba" i "dziś" to przecież nie
synonimy.

Otóż "dziś" jest wyrażeniem języka potocznego, jako część mowy to
okolicznik czasu i jak taki nie ma żadnych desygnatów. Ten okolicznika
może być używany w znaczeniu rzeczownikowym, jest wtedy skrótem
wyrażenia "ten dzień",  "bieżący dzień". "Desygnatem" takiego wyrażenia
jest zawsze pewien bieżący okres czasu, codziennie inny, jego
odniesienie stale się zmienia, a więc w użyciu rzeczownikowym "dziś" nie
ma stałego desygnatu. Podobnie jak "ja" też  nie ma stałego desygnatu,
lecz jego odniesienie jest ciągle inne zależne od sytuacji i kontekstu.


Odniesienie "ja" zmienia sie w zaleznosci od sytuacji, bo to zalezy od tego,
KTO tego slowa uzywa. Mnie interesuje, CO oznacza "ja" w kazdym
indywidualnym uzyciu.
A zreszta: Co to jest pojecie? Co to znaczy, ze zaimkowi nie odpowiada
pojecie?

| "JA" jest  terminym potwornie niewyraznym. Byc moze jest ostry, bo jesli
| kogo poprosisz, zeby Ci wskazal to, co nazywa "ja", tedy on wskaze Ci
| palcem
| swoje cialo. Ale co poczac z eksplikacja tego pojecia?

| Rzecz właśnie w tym, że to nie jest żadne pojęcie.

A dlaczego to nie jest pojecie? Co to jest pojecie?


Jak się ktoś decyduje na dyskusję filozoficzną, to dobrze byłoby żeby
prznajmniej opanował podstawowe słownictwo filozoficzne? Prawda? Potem
okazuje się, że coś mówi, a sam nie wie co.

Otóż termin "pojęcie" używany jest w sensie psychologicznym lub
logicznym.
W sensie psychologicznym znaczy tyle, co w dawniejszej terminologii
filozoficznej "idea w umyśle". Jest to pewne przeżycie umysłowe
konkretnej osoby, związane z obiektami pewnego typu, ale oderwane od
konkretnych danych zmysłowych. Np. do czyjegoś pojęcia "kruka" należeć
może myśl o tym, że zasadniczo każdy kruk jest czarny, ale nie wchodzi w
nie wyobrażenie odcienia czerni żadnego rzeczywistego kruka.

We współczesnej filozofii zarzucono właściwie rozważania nad pojęciami s
sensie psychologicznym ze względu na niejasności jakie to znaczenie
pojęcia budzi, a tak0e ze względu na subiektywność pojęć
psychologicznych -- pojęcie takie jest dla każdego inne.

Obecnie kiedy mówi się o pojęciach, to dotyczy to zwykle pojęć w sensie
logicznym, które są intersubiektywne. Pojęcie w sensie logicznym, to
znaczenie pewnej nazwy generalnej.
Abyś mi nie zarzucał definicji "ignotum per ignotum", to wyjaśnię
jeszcze , że nazwa generalna to taki termin w pewnym języku, który
nadaje się w tym języku na orzecznik w zdaniu atomowym o budowie "a jest
b". Np. "człowiek" jest nazwą generalną w języku polskim, bo można
powiedzieć np. "Jan jest człowiekiem".

Znaczenie zaś nazwy, to, można z grubsza powiedzieć, (pamiętając o
wszystkich dyskusjach jakie się toczyły nad znaczeniem słowa
"znaczenie") to tyle, co zbiór cech charakterystycznych dla wszystkich
desygnatów danej nazwy.


| W moim odczuciu ten
| rodzaj analizy logicznej natrafia na wielki opor. Byc moze psychologowie
| maja cos w tej sprawie do powiedzenia. Ale znowu nie wydaje mi sie, aby
| sie
| upierali przy tym, ze jest to jest jakies stale i niezmienne podloze
| przezyc
| psychicznych. To jest mit straszliwy i zrodlo wszelkiego zla.

| Bez przesady. To po prostu pospolity błąd w użyciu języka będący
| podstawą rozmaitych nonsensownych spekulacji metafizycznych.

I ludzkich problemow.


Jakich znowu ludzkich problemów. Błędy filozofów stanowią problemy co
najwyżej dla filozofów.

Władysław

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku



Temat: GADAMER POSZUKIWANY
  Użytkownik "EDYTA"

  Jego główne dzieło "Prawda i metoda" (1960, wydanie polskie 1993) zostało
powszechnie uznane za najważniejsze dzieło hermeneutycznej filozofii w
minionym wieku. Pozostawił ognisty ślad we wszystkich prawie dziedzinach
humanistyki, w tym szczególnie interpretacji poezji (Celan, HĂślderlin,
Rilke).
  Między dzieciństwem w Marburgu, gdzie się urodził, i we Wrocławiu, a
twórczą młodością późnej starości minęły lata studiów i intensywnej naukowej
pracy, spotkań i współpracy z myślicielami, którzy także są już klasykami
filozofii: doktorat w 1922 u Paula Natorpa (recenzentem był Nicolai
Hartmann), studia u Husserla i Heideggera, asystentura u Heideggera w
Marburgu, studia z filologii klasycznej u P. Friedländera i habilitacja na
temat dialektycznej etyki u Platona, katedra filozofii w Lipsku i
Heidelbergu (od 1949 po Jaspersie). W Heidelbergu stworzył Wydział
Filozofii, który szybko stał się najważniejszym ośrodkiem filozoficznym w
Niemczech. Przyczynił się do odnowy zainteresowania filozofią Hegla. Założył
wraz H. Kuhnem "Philosophische Rundschau". Był inicjatorem wielotomowego
cenionego słownika filozofii "Historisches WĂśrterbuch der Philosophie".
  Wykształcony w fenomenologii, wraz Heideggerem (pod wpływem którego
pozostawał), był świadkiem porażki idei czystej fenomenologii oderwanej od
historii i realnego świata. W przeciwieństwie do Husserla odrzucił możliwość
osiągnięcia celu przez filozofię pozbawioną historycznego studium tradycji.
Dlatego mistrzowsko nawiązywał krytyczny dialog z tradycją: z Platonem,
Arystotelesem, Augustynem, Lutrem. Poszedł śladami hermeneutycznej filozofii
młodego Heideggera - rozwinął heremeneutykę, która przestała być już tylko
interpretacją tekstów i metodologią humanistyki, a stała się samodzielnym
rodzajem filozofii.
  Któż z nas nie pamięta słynnego już pytania nauczycieli literatury,
którego baliśmy się jak ognia: Cóż właściwie poeta, lub pisarz, miał na
myśli? Czy pytanie to było właściwie postawione? Dla Gadamera było ono
spadkiem po Schleiermacherze, który głosił, że celem zrozumienia innego
(także autora), należy się z nim utożsamić, wczuć się, wniknąć poza znaki
słów i dzielić z nim jego punkt widzenia. Im większa tożsamość, tym lepsze
rozumienie, a im większa różnica, tym rozumienie gorsze. Temu właśnie miał
odwagę przeciwstawić się Gadamer, wskazując na funkcję czasowego dystansu.
Wypowiedź, pisany tekst, historyczne wydarzenie dopiero z dystansu ukazuje
nam swój możliwy sens. Nie należy zatem utożsamiać się i wczuwać, gdyż nie
jest to ani możliwe, ani konieczne.
  Nie jest możliwe, ponieważ nie możemy porzucić własnego świata rozumienia
ani go przeskoczyć. A wręcz rozumienie możliwe jest jedynie dzięki
przedrozumieniu. Tak powstała nowa formuła hermeneutycznego koła. Przed
Gadamerem uważano, że koło to zawarte jest w interpretowanym tekście i
polega na związku między częściami tekstu i jego całością, między tekstem i
innymi tekstami autora lub epoki, a także sytuacją życiową autora. Dla
Gadamera koło to wiąże rozumienie znaków i wydarzeń z samym sposobem
istnienia człowieka, który chcąc coś zrozumieć, musi wpierw jakoś rozumieć
siebie. Kto czyta np. "Króla Edypa" Sofoklesa, nie usiłuje jedynie zrozumieć
przekazu z przeszłości. Rozumie go raczej wówczas, gdy jest gotów usłyszeć
to, co Edyp ma mu do powiedzenia. A jest gotów, gdy potrafi postawić
tekstowi właściwe pytania, w tym przypadku pytania o los i winę. W ten
sposób "Król Edyp" wpisuje się w nurt, w którym znajduje się sam czytelnik.
Rozumienie tego, o czym mówi "Edyp" i rozumienie siebie wzajemnie się
warunkują. Nie można zrozumieć losu Edypa nie rozumiejąc własnego losu i nie
można zrozumieć własnego losu nie rozumiejąc jakoś losu Edypa.
  Chcemy i możemy zrozumieć innego jako innego tylko z perspektywy naszego
własnego świata. "Rozjaśnienie tego cudu rozumienia, które nie jest
tajemniczą komunikacją dusz, lecz udziałem we wspólnym sensie - oto zadanie
hermeneutyki" - pisał Gadamer. Różne światy obce sobie w sensie historycznym
i kulturowym, wzajemnie sobie obce horyzonty doświadczenia i rozumienia
muszą się wzajem spotkać. Poprzez zlanie się horyzontów tekst lub dzieło i
człowiek osiągają ten sam horyzont. Zlanie się horyzontów poszerza i
wzbogaca mój horyzont. Nie chodzi zatem o to, by "zrozumieć autora lepiej
niż sam on siebie rozumiał".
  To, co możemy rozumieć dzisiaj lub będziemy mogli rozumieć jutro, możliwe
jest jedynie dzięki temu, co zrozumieliśmy wczoraj. W ten sposób otwiera się
historyczny wymiar rozumienia. Hermeneutyczna funkcja dystansu i jego
przezwyciężenia (zlania się horyzontów), zakłada wg Gadamera kształtowanie
przez tradycję. Dopiero w ukształtowaniu przez tradycję rozwija się pełen
sens tego, co powiedziane i wydarzone.
  W głównym dziele Gadamera pojawiły się dwa kluczowe słowa: prawda i
metoda. Historyczny wymiar rozumienia i koło hermeneutyczne nie oznaczają
relatywizacji prawdy ani jakiejś formy historyzmu. Język jest nie tylko
ekspresją życia. Język coś twierdzi i czemuś przeczy i dlatego w naturalny
sposób akceptujemy i rozumiemy to, co inni mówią lub piszą. Pierwotną formą
rozumienia jest porozumienie. Kiedy pytam np. przechodnia, która jest
godzina, akceptuję odpowiedź bez zastrzeżeń. Podobnie z zaufaniem czytamy
tekst, zakładając, że rości on sobie prawo do prawdy. Dopiero wówczas, gdy
to naturalne porozumienie zostanie zakwestionowane, pojawia się problem
hermeneutyczny. Gdy ktoś w południe mówi, że jest godz. 19, wtedy
zastanawiamy się, czy żartuje i co właściwie ma na myśli, co się za tym
kryje. Jako jeden z ostatnich bronił Gadamer autorytetu i tradycji.
  A co do metody, słowo to brzmi nieco ironicznie. Księga jest zawsze
otwarta. Nie ma metody, która prowadziłaby do monopolu prawdy. Tylko
spotkanie z obcym horyzontem w formie tekstu prowokuje do doświadczenia, że
mój horyzont jest zbyt wąski. Zostajemy zmuszeni przez tekst do
zakwestionowania naszych przedsądów. Przekraczamy w ten sposób horyzont
własnego rozumienia. Zdanie kończące "Prawdę i metodę" brzmi: "Toczącej się
rozmowy nie można podsumować". Także rozmowy z Gadamerem.

  CKP

Wyświetl wszystkie odpowiedzi z tego wątku

 

Powered by WordPress dla [tu i tam]. Design by Free WordPress Themes.